Piłka nożna
Jaga błyszczy, a Legia zawodzi
12. kolejka PKO BP Ekstraklasy była obfita w bramki. Padło ich aż 35. Najwięcej, bo 7 w Lublinie, a aż 5 w Łodzi. Pewne zwycięstwo zaliczyła Jagiellonia, która wysoko pokonała Arkę, a niemałą niespodziankę sprawili zawodnicy z Lubina, którzy pokonali Legię.
Zmagania w 12. serii gier rozpoczęły się w Lublinie, gdzie Motor podejmował GieKSę. W tym spotkaniu działo się wiele, a strzelanie już w 9. minucie rozpoczęli zawodnicy Rafała Góraka, kiedy to Galan celnie główkował w kierunku bramki strzeżonej przez Brkica. Nieco ponad 10 minut później Najemski próbował powstrzymać atak Zrelaka tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej bramki. Przed przerwą katowiczanie cofnęli się, w wyniku czego w 34. i 38. minucie dwa gole zdobył Czubak. W doliczonym do pierwszej połowy czasie Łabojko obejrzał drugą żółtą kartkę, co znów odmieniło oblicze spotkania, a do bramki trafiali już tylko zawodnicy z Katowic. Po golu Zrelaka oraz dwóch Szkurina przyjezdni mogli cieszyć się z wysokiego zwycięstwa. W Łodzi Widzew pod wodzą nowego trenera – Ivana Joviceviča podejmował Radomiaka. Tam emocji również nie brakowało. Szybko prowadzenie gospodarzom dały bramki Bergiera oraz Therkildsena, a tuż przed przerwą kontaktowe trafienie zaliczył Baro. Druga połowa przebiegała pod dyktando Widzewa, a w 69. minucie wynik spotkania podwyższył Selahi. Pomimo tego goście się nie poddawali i również zdobyli bramkę po strzale Mauridesa, jednak było już za późno, by odwrócić losy spotkania.
W sobotę bardzo ciekawe widowisko stworzyły zespoły Korony Kielce i Górnika Zabrze. Pierwsza połowa należała do gospodarzy, chociaż w 9. minucie rzutu karnego nie wykorzystał Błanik. Chwilę później zabrzan uratował słupek bramki strzeżonej przez Łubika, ale tuż przed przerwą kielczanie znów wywalczyli jedenastkę. Tym razem udało się ją zamienić na gola i do przerwy było 1:0. W drugiej połowie gospodarze się cofnęli, a Górnik częściej atakował. Wyrównującą bramkę na wagę jednego punktu w czwartej minucie doliczonego czasu gry zdobył Janicki, który najlepiej odnalazł się w zamieszaniu pod bramką. Potknięcie zabrzan wykorzystała Jagiellonia, która w domowym meczu zmiażdżyła Arkę Gdynia aż 4:0 i wskoczyła na fotel lidera. Dwie bramki w tym spotkaniu zdobył Afimico Pululu, a po jednej dołożyli Lozano oraz Sylla. W sobotni wieczór odbył się mecz Cracovii z Rakowem. Dosyć niespodziewanie zawodnicy Marka Papszuna byli w tym spotkaniu kompletnie bezsilni i nie potrafili przebić się przez szczelną defensywę Cracovii, która raz za razem punktowała rywali swoimi kontratakami, a dwa z nich zakończyły się zdobyciem gola. Raków natomiast pierwszy celny strzał oddał dopiero w… 87. minucie. Cracovia zwyciężyła 2:0.
W niedzielne południe Piast podejmował Lechię. Spotkanie długimi momentami, delikatnie mówiąc, nie porywało. W 41. minucie Zhelizko otworzył wynik spotkania, a w 51. minucie wyrównał Barkowski. Dopiero w końcówce obie drużyny dążyły do przechylenia szali na swoją korzyść, co w piątej minucie doliczonego czasu gry udało się gościom po świetnym kontrataku, który wykończył Bobček. Dużo więcej działo się w pojedynku Lecha Poznań z Pogonią Szczecin. Padły tam aż 42 strzały. Pomimo przewagi gospodarzy do przerwy, po ładnym uderzeniu Grosickiego, prowadzili Portowcy. W drugiej połowie Lech podkręcił tempo jeszcze bardziej, co przyniosło efekt już po pięciu minutach drugiej połowy, a gola zdobył Ishak. W 60. minucie fenomenalnym uderzeniem popisał się Palma. Piłka wylądowała w siatce, jednak sędzia po analizie VAR anulował trafienie, dopatrując się pozycji spalonej. W 89. minucie na stadionie wybuchł szał radości, ponieważ Bengtsson pokonał Cojocaru. Gdy wszystkim wydawało się, że trzy punkty zostaną przy Bułgarskiej, to błysnął Paul Mukairu, który pojawił się na boisku w miejsce Grosickiego. W doliczonym czasie gry przedarł się z piłką w pole karne i pokonał Mrozka. Do największej zaś niespodzianki doszło w Lubinie, gdzie Zagłębie podejmowało Legię. Antybohaterem Legii został Piątkowski, który w 32. minucie skierował piłkę do własnej bramki, a tuż przed przerwą próbował wyręczyć bramkarza i obronił jeden ze strzałów ręką, po czym obejrzał czerwoną kartkę, a podyktowanego karnego wykorzystał Rocha. Druga połowa była wyrównana i obie drużyny zdobyły po jednym golu, a mecz zakończył się zwycięstwem Miedziowych 3:1.
W rozgrywanym w poniedziałek meczu Wisła Płock pewnie pokonała Termalicę Nieciecza. Po bramkach Pacheco, Sekulskiego i Jurica, gospodarze prowadzili do przerwy 3:0. W 83. minucie goście zdobyli honorowe trafienie, a mecz zakończył się wynikiem 3:1.
Motor Lublin – GKS Katowice 2:5
Widzew Łódź – Radomiak Radom 3:2
Korona Kielce – Górnik Zabrze 1:1
Jagiellonia Białystok – Arka Gdynia 4:0
Cracovia – Raków Częstochowa 2:0
Piast Gliwice – Lechia Gdańsk 1:2
Lech Poznań – Pogoń Szczecin 2:2
Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 3:1
Wisła Płock – Termalica Nieciecza 3:1
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze