Piłka nożna
Oceny za piątkowy mecz
Zapraszamy do zapoznania się z Waszymi ocenami (w skali szkolnej) za przegrany 0:3 mecz z Cracovią. Jako najlepszego piłkarza spotkania wybraliście Marcela Wędrychowskiego, niedużo mniej głosów dostał Bartosz Nowak.
Dawid Kudła (2) – W tym meczu wyzbył się błędów kosztujących nas bezpośrednio bramkę, a parę razy nawet uchronił nas przed stratą gola. Dobra pierwsza interwencja przy drugim golu, z tej odległości ciężko jest piłkę lepiej sparować. Rogala i Milewski wiszą mu przysługę za wybronienie ich baboli. Na lekki minus zawahanie się przy piłce w polu karnym w końcówce pierwszej połowy, co mogło nas dużo kosztować.
Grzegorz Rogala (1) – Cóż, na pewno w ofensywie lepiej już pojmuje swoje zadania. Niestety nie idzie to w parze z jakością piłkarską, a w obronie wygląda jak… Po prostu jak ktoś, kto nie jest środkowym obrońcą.
Arkadiusz Jędrych (2+) – Ciężko powiedzieć, że tracący trzy bramki obrońca zagrał dobry mecz, a przy ostatniej bramce też trzeba postawić mu mały minus, kompletnie nie upilnował Stojilkovica. Nie popełnił żadnego grubego błędu i głównie tym zasłużył na ocenę bliską wyjściowej.
Alan Czerwiński (1) – Występ, którego nie da się obronić. Przy samobóju został nabity – to się zdarza, czysty przypadek. Na karb przypadku nie można jednak zrzucić tego, że nie przeciął, swoją drogą świetnego, zagrania Klicha przy pierwszej bramce. Większość akcji gości szła jego stroną, a w ofensywie też nie był wartością dodaną.
Borja Galan (2) – Wygląda lepiej niż przed przerwą reprezentacyjną, ale nie przeniosło się to na konkrety pod bramką Cracovii. W obronie mecz co najwyżej przeciętny.
Mateusz Kowalczyk (3-) – W zasadzie można tu wstawić najbardziej generyczny tekst o solidnym występie Kowalczyka, bo niczym więcej w tym meczu się nie popisał, a głupio pisać co tydzień to samo.
Sebastian Milewski (1) – Gdyby Minchev miał trochę lepsze wykończenie, to trzeci raz w sezonie musiałby wziąć straconą bramkę w pełni na swoje konto. Parę razy poczuł brazylijski powiew i zaczął dryblować w poprzek boiska. Przy próbie wybicia po rzucie rożnym nie trafił w balona, co skończyło się tak, jak wszyscy pamiętamy.
Marcin Wasielewski (3-) – Podobna sytuacja jak przy Kowalu, solidny występ i nic ponadto.
Bartosz Nowak (3-) – Pokazał największy ciąg na bramkę z drużyny, przez pierwsze pół godziny oddał dwa celne strzały. Zgasł razem z całą drużyną po pierwszym golu. Próbował pobić rekord rzutów rożnych pod rząd.
Adrian Błąd (1) – Stracił cały swój polot w ofensywie. Solidny mecz w rozegraniu, nie tego jednak oczekuje się od pozycji nr 10. Zero prób dryblingu i jeden strzał zablokowany w statystykach nie poprawiają sytuacji.
Ilja Szkurin (1) – Chyba nie do końca jeszcze przestawił się na nasz system gry i był nieco zagubiony. Wydawał się też nieprzekonany co do swojej siły: albo wygrywał pojedynki główkowe, albo odpuszczał jeszcze przed podjęciem walki. Nie bez powodu Rafał Górak nie wystawia „świeżaków” w podstawowym składzie.
Marcel Wędrychowski (3, MVP) – Ożywił drużynę swoim wejściem, zaliczył niezłą próbę strzału. Parę razy nierozważnie stracił piłkę, jednak zazwyczaj po paru metrach udawało mu się ją odzyskiwać, była widoczna duża sportowa złość. Poza golem bądź asystą ciężko zrobić dużo więcej w pół godziny.
Maciej Rosołek (1) – Wszedł i trochę powalczył, ciężko powiedzieć, żeby zagrał gorzej od wyjściowej dziewiątki. Dobrze doszedł do główki, ciężko z takiej odległości jednak dobrze strzelić tą częścią ciała. Głos redakcji: niezasłużona jedynka.
Jesse Bosch (2+) – Wniósł wartość względem Milewskiego, ciężko jednak było zagrać gorzej. Miał parę dobrych przerzutów, boli jednak przy takim wyniku brak prób strzałów z dystansu.
Eman Marković (bez oceny) – Wygląda na przyzwyczajonego do bardziej skomplikowanego rozgrywania piłki, ale dał niezłą zmianę.
Konrad Gruszkowski (bez oceny) – Zdążył zaliczyć trzy podania i nieudaną wrzutkę.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Witek
22 września 2025 at 11:20
Na 5 z plusem zasługują natomiast Nasz prezes i zarząd za udane transfery latem i pozbycie się mało wartościowych graczy typu Bergier czy Oskar Repka
Gratulacje i do zobaczenia w Opolu czy Na Ełksie i smRodowie
Mleczak
24 września 2025 at 10:22
Dlaczego chronicie Kudłe? Zawalił bezpośrednio pierwszą bramkę, przy drugiej odbił piłkę przed siebie, a przy trzeciej dał się ograć jak junior. Dobry bramkarz przynajmniej dwie z tego by wyciągnął. Kudła zupełnie jest bez formy i serio nie musi sobie strzelić do bramki żeby go rzetelnie ocenić…