Dołącz do nas

Piłka nożna

Dobry początek sezonu w wykonaniu Cracovii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Cracovia, podobnie jak w ubiegłym sezonie, ma bardzo udany początek ligowej jesieni. W siedmiu spotkaniach Pasy zdobyły czternaście punktów i zajmują trzecie miejsce w tabeli, ze stratą dwóch punktów do lidera Wisły Płock.

Po nieco rozczarowującym (apetyt rośnie w miarę jedzenia – zespół zakończył rozgrywki na szóstym miejscu) poprzednim sezonie doszło do zmian w kadrze zawodniczej i trenerskiej. Do tej pory z drużyną pożegnało się czternastu, a przywitano piętnastu nowych zawodników. Najbardziej znani wśród sprowadzonych to: Filip Stojilkovic (poprzednio OFK Belgrad), Dominik Piła (Lechia), Mateusz Praszelik (FC Südtirol), Mateusz Skoczylas (AC Milan). Od czerwca nowym trenerem jest pochodzący ze Słowenii Luka Elsner. Elsner ma 43 lata i do tej pory prowadził m.in. Standard Liège, NK Olimpija czy Le Havre AC. Najlepszy średni wynik punktowy uzyskał z NK Olimpija – 2,21 punktu (w 19 meczach), następnie w drużynie z Krakowa – 2 punkty (w 7 meczach).

Cracovia na wyjeździe rozegrała trzy spotkania: po jednym wygrała, zremisował i przegrała, a bilans bramkowy też jest równy (6-6). W pierwszym swoim wyjazdowym spotkaniu Pasy pokonały Lecha aż 4:1. W pierwszej połowie Kolejorz nie mieli wiele do powiedzenia. Szybko stracił dwie bramki, ale tuż przed przerwą – po wykorzystanym rzucie karnym – nadzieję na dobry wynik dla gospodarzy podtrzymał Mikael Ishak. Po golu samobójczym na 3:1 dla Cracovii stało się jasne, że Lechowi nie uda się doprowadzić do remisu. Bramka na 4:1 potwierdziła dobrą dyspozycję gości. W kolejnym meczu wyjazdowym Cracovia próbowała iść na wymianę ciosów z Jagiellonią, ale skończyło się porażką 2:5. Po kwadransie gry strzelanie rozpoczął nowy nabytek gości Filip Stojilkovic. Po kolejnych pięciu minutach wynik „brzmiał” 2:1 na korzyść Pasów. Przed przerwą przyjezdni mogli strzelić jeszcze co najmniej jednego gola. Z rzutu karnego pomylił się Mikkel Maigaard. 10 minut po przerwie Jaga doprowadza do remisu, a na 20 minut przed końcem jeden z zawodników Pasów otrzymuje czerwoną kartkę… Do końca spotkania Jagiellonia strzeliła jeszcze trzy bramki. W kolejnym wyjazdowym spotkaniu z Piastem Cracovia zremisowała 0:0. Spotkanie stało na niskim poziomie. W pierwszej połowie obie drużyny miały po dwie w miarę dobre okazje do zdobycia bramki. O drugiej połowie lepiej zapomnieć… W ostatnią sobotę Cracovia miała rozegrać mecz w Płocku z liderującą Wisłą, ale ze względu na zły stan boiska po ulewnym deszczu spotkanie zostało odwołane.

Cracovia jest czwartą, razem z Jagiellonią, siłą w PKO BP Ekstraklasie pod względem strzelonych bramek. Do tej pory strzeliła ich 13 (ustępuje o jedną bramkę Lechii, Radomiakowi i Zagłębiu). Nieco gorzej jest pod względem straconych bramek. Pasy straciły ich 9 i zajmują szóstą lokatę w lidze w tej klasyfikacji.

Wszystkie bramki dla drużyny znad Wisły strzelili obcokrajowcy: pięć zdobył Szwajcar Filip Stojilkovic (jeden z liderów strzelców w lidze). Następny na tej liście jest pochodzący z Bośni i Hercegowiny Ajdin Hasić z trzema golami. Kolejni na liście są Mauro Perković z Chorwacji i Martin Minczew z Bułgarii, którzy zdobyli po dwa gole. Listę zamyka Gruzin Otar Kakabadze z jednym golem. Na liście najdokładniej podających prym wiodą również obcokrajowcy: wspomniany Otar Kakabadze, Mikkel Maigaard z Danii oraz Amir Al-Ammari mający obywatelstwo Iraku i Szwecji. Cała trójka zanotowała po dwa ostatnie podania.

W spotkaniu z GieKSą na pewno nie zagrają Kamil Glik oraz Ajdin Hasic, którzy leczą kontuzje.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Puchacz

    18 września 2025 at 07:12

    Gratulacje za najgorszą drużynę ekstraklasy
    Nawet taki puchacz nie traktuje nas poważnie
    Brawo prezes
    Brawo zarząd
    Byleby stołki zajęte były swoimi

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga