Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: wrócić do ustawień fabrycznych

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po doskonałym starcie sezonu Radomiak złapał lekki dołek. Wyjścia z tego mini kryzysu będzie szukał w Katowicach, jednak my też mamy swoje problemy i będziemy chcieli je przezwyciężyć. O potencjał Radomiaka w nowym sezonie, roszady kadrowe i nastawienie przed meczem z GieKSą zapytaliśmy Rafała Jończyka z redakcji serwisu podgolebnikiem.pl.

Nazwa waszego serwisu jest dość nietypowa i dla wielu kibiców GieKSy nieoczywista. Skąd się wzięła?
Pod Gołębnikiem to historyczne miejsce na starym stadionie Radomiaka. W latach 70. powstała tam budka spikera, która na początku była żartobliwie nazywana gołębnikiem. To określenie szybko się przyjęło, z kolei pod Gołębnikiem znajdowała się trybuna najbardziej zagorzałych kibiców Radomiaka. Doping był więc prowadzony „pod Gołębnikiem”, stąd nazwa. Kibice Arki mają swoją Górkę, Legia Żyletę, a GKS Blaszok. U nas młyn jest pod Gołębnikiem. Co prawda na nowym stadionie Gołębnika już nie ma, ale historyczna budka pozostała przed wejściem na obiekt i pełni dziś rolę klubowego sklepu. Stąd też nazwa serwisu, bo jest ona ważna dla kibiców, a my działamy przecież dla nich.

Ile zostało z formy Radomiaka, który w pierwszych kolejkach był określany rewelacją sezonu?
W ostatnich trzech meczach zdobyliśmy zaledwie jeden punkt, więc gra nie może zachwycać. Liczymy na przełamanie tej kiepskiej passy w Katowicach. GKS też ma gorszy moment – chcemy to wykorzystać i pójść do przodu zamiast wpaść w jeszcze głębszy dołek.

Który mecz lepiej oddaje możliwości Radomiaka w tym sezonie – przekonujące zwycięstwa z Pogonią i Rakowem czy wysoka porażka w prestiżowym dla was meczu w Kielcach?
Uważam, że bliższy prawdzie jest ten Radomiak, który aplikował Rakowowi trzy bramki. W tym meczu drużyna grała tak jak lubi – z kontrataku, nieco wycofana, czekająca na swój moment. Ważnym ogniwem w tej układance jest Capita Capemba, którego niestety najprawdopodobniej zabraknie w Katowicach.

Dlaczego?
Capita nabawił się urazu w Kielcach i nie grał zarówno w przegranym meczu z Jagiellonią, jak i zremisowanym pojedynku z Bruk-Betem. Miał wrócić do treningów w tym tygodniu i specjalnie wybrałem się dziś na trening, aby to sprawdzić (rozmawiamy w poniedziałek – przyp. red.). Capity nie było. Mówi się, że ma wrócić jutro, ale nie przypuszczam, by po dwóch tygodniach przerwy w treningach był gotowy wskoczyć do składu. Być może dostanie jakieś minuty, ale nie sądzę, że jest brany pod uwagę do pierwszego składu.

Z tego wszystkiego wyłania się obraz Radomiaka, który z Capitą w składzie nie ustępuje czołówce ligi, natomiast bez niego traci wiele. Jesteście od niego aż tak uzależnieni?
Niestety, ostatnie mecze to pokazały. Nie potrafiliśmy znaleźć innego pomysłu na grę – próbowaliśmy nowych rozwiązań, ale błądziliśmy. Na konferencji prasowej po meczu z Bruk-Betem wszedłem nawet w polemikę z trenerem Joao Henriquesem, który trochę się zirytował moimi pytaniami.

Ten fragment konferencji poniósł się dość mocno w mediach społecznościowych – sam na niego trafiłem.
Trener nie zgadzał się z moimi spostrzeżeniami i trochę się zdenerwował. Dyskutowaliśmy o systemie gry czterema i pięcioma obrońcami oraz pozycji Rafała Wolskiego na skrzydle. Trener mówił, że w ostatnich meczach Rafał nie grał na skrzydle – moim zdaniem być może nie był typowym skrzydłowym, ale wychodząc czterema zawodnikami środka pola ktoś musi pełnić rolę skrzydłowego, zwłaszcza w defensywie. Takie zadania miał właśnie Wolski, co przekładało się z kolei na fakt, że gra z przodu się nie kleiła. Korona stłamsiła nas mocno, z Jagiellonią pierwsza połowa była fatalna, dopiero po przerwie, gdy na boisku pojawił się typowy skrzydłowy, wyglądało to lepiej. Naszym podstawowym założeniem jest ustawienie pod szybkiego zawodnika w kontrataku, stąd brak Capity jest bardzo widoczny.

Joao Henriques był ostatnio autorem kilku głośnych wypowiedzi, choćby w kontekście pracy sędziów. Radomiak został szczególnie skrzywdzony przez arbitrów, czy może trener szuka usprawiedliwienia słabszej gry nie w zespole, a poza nim? Twoim zdaniem słabsza forma wynika z problemów wewnętrznych czy zewnętrznych?
Jedno i drugie po trochu. Z jednej strony gra się nie klei, z drugiej natomiast nałożyły się na to decyzje sędziowskie. W Kielcach dostaliśmy karnego do szatni po dyskusyjnym faulu Majchrowicza, podczas gdy w innych meczach podobne sytuacje są rozstrzygane na korzyść bramkarzy. W innych nastrojach schodzilibyśmy na przerwę, gdyby prowadzenie gospodarzy było jednobramkowe. Z kolei w meczu z Jagiellonią sędzia Myć nie panował nad spotkaniem i mylił się nie tylko na niekorzyść Radomiaka, bo równie dobrze mogliśmy kończyć ten mecz w dziesiątkę, a nawet w dziewiątkę. Jaga też mogła czuć się pokrzywdzona, mimo wszystko przy bramce Imaza na ewidentnym spalonym był Pozo, co jest poważniejszym błędem. Przede wszystkim jednak nasza gra nie wygląda ostatnio najlepiej. Trener rotował składem i ustawieniem, ale dotychczas nie dało to efektów. Mam nadzieję, że w piątek wrócimy do ustawień fabrycznych.

Szymon Janczyk z weszlo.com w rozmowie ze mną nazwał radomski projekt „polskim Szachtarem”, opartym na wyszukiwaniu, promowaniu i sprzedaży zawodników z Portugalii czy Brazylii. Sądząc po letnim okienku transferowym, strategia ta jest kontynuowana. Przeciętny kibic Radomiaka ma się z kim utożsamiać i mocniej przywiązywać do któregoś z zawodników?
Kimś takim jest na pewno Leandro Rossi, który z Radomiakiem jest związany od 14 sezonów. Na kogoś podobnego wyrasta ostatnio Janek Grzesik, a kibice wiążą z nim duże nadzieje na przyszłość. Jeśli natomiast chodzi o obcokrajowców, to wszyscy mamy świadomość, że ci przychodzą i odchodzą, czasem w dość niespodziewanych okolicznościach. Jako kibice przyzwyczailiśmy się już do tej strategii. Nie mamy silnego sponsora ani stałego zasilania kasy klubu z miasta, a taki pomysł na klub pozwala nam już piąty sezon grać w Ekstraklasie. Mamy chęci na kolejne i nie przeszkadza nam, że zapewniają to zawodnicy zza granicy.

Wspomniany Jan Grzesik zbiera ostatnio dobre recenzje i jest najskuteczniejszym zawodnikiem Radomiaka. Pojawiły się nawet głosy o możliwym powołaniu go do reprezentacji. Czy jest to już materiał na kadrowicza?
Myślę, że swoją postawą nie tylko w tym sezonie, ale i w poprzednich, zasłużył na szansę w reprezentacji. Wtedy można będzie oceniać, jak prezentuje się na tle pozostałych kadrowiczów. Mimo to nie spodziewam się powołania dla Grzesika na wrześniowe zgrupowanie. Bardzo bym chciał, widzę jak Janek ciężko pracuje na co dzień i moim zdaniem zasłużył na taką szansę.

W ubiegłym sezonie dał się nam we znaki Leonardo Rocha, którego nie ma już w Radomiu. Kto może być naszym największym postrachem w piątek?
Wobec braku Capemby ciężko wybrać jednego zawodnika. Najskuteczniejszy jest Grzesik, ale ja w roli jokera widzę Mauridesa, który już ma na swoim koncie 3 bramki. Myślę, że do końca rundy uzbiera co najmniej 8-10.

W letnim okienku transferowym jak zwykle w Radomiu było sporo ruchów do i z klubu. Jak na ten moment oceniłbyś bilans okienka – jesteście słabsi czy mocniejsi niż w poprzedniej kampanii?
Osłabieniem jest zmiana na pozycji środkowego obrońcy – Jérémy Blasco to nie ten poziom, który w zeszłym sezonie prezentował Marco Burch. Odszedł też drugi stoper Saad Agouzoul, którego zastąpił pozyskany z Jagiellonii Adrián Diéguez, ale do jego postawy nie mamy większych zastrzeżeń. Obiecująco do drużyny wchodzi Elves Baldé, który dostał kilka minut w dwóch ostatnich meczach – wygląda na fajnego skrzydłowego, dysponuje silnym strzałem i niewiele brakowało, by zaskoczył Abramowicza z Jagiellonii. Ma pewne zaległości treningowe i potrzebuje jeszcze kilka tygodni, aby wrócić do pełni formy. Nie wiem, czy zagra od początku w Katowicach, ale po przerwie reprezentacyjnej może być naszym podstawowym zawodnikiem.

Jak wspominasz naszą rywalizację w poprzednim sezonie?
W Katowicach byliśmy zdecydowanie lepsi w pierwszej połowie, natomiast druga była już bardziej wyrównana. Z kolei przed rewanżem oczekiwaliśmy trzech punktów, ale z przebiegu spotkania GKS był drużyną nieco lepszą i po ostatnim gwizdku cieszyliśmy się z remisu – oceniłbym ten wynik jako sprawiedliwy, z lekkim wskazaniem na GKS.

Wspominałeś, że Radomiak lepiej czuje się wycofany, szukając okazji do kontry. Taki będzie wasz pomysł na mecz w Katowicach?
Myślę że tak. Spodziewam się, że będziemy grali wycofani. Nie jesteśmy w najlepszej formie, ale GKS jest w jeszcze gorszej sytuacji. Po porażce z Górnikiem to wy będziecie na musiku i presja na zwycięstwo będzie większa po waszej stronie. Mnie osobiście usatysfakcjonuje nawet jeden punkt przywieziony z Katowic.

Macie już trochę doświadczenia w Ekstraklasie. O co będziecie grać w tym sezonie?
Spokojne utrzymanie to cel minimum – mam tu na myśli bezpieczną pozycję w tabeli na 4-5 kolejek przed końcem sezonu. Optymalnym scenariuszem będzie miejsce dziesiąte i każde powyżej tego.

Trudno budować silną drużynę, skoro wyróżniający się zawodnicy dość szybko odchodzą do lepszych lig i klubów. Macie ambicje, aby jednak mimo wszystko włączyć się do gry o coś więcej?
Aby mieć takie ambicje, trzeba mieć odpowiednie możliwości finansowe. Mierzymy siły na zamiary. Można mieć nadzieję, że w pewnym momencie wszystkie tryby się zazębią i będziemy w stanie powalczyć o 5-6 miejsce. Dzisiaj musimy spokojnie podchodzić do każdego sezonu, w pierwszej kolejności myśleć o utrzymaniu, a z czasem podnosić poziom sportowy i miejsce w tabeli, zwiększając wpływy do klubowej kasy. Taka regularność ma być też argumentem dla zawodników, że warto do nas dołączyć, bo ten projekt jest budowany w oparciu o właściwy pomysł. Potrzebujemy jeszcze kilka lat, by myśleć o czymś więcej.

A ile lat potrzeba, aby wreszcie dokończyć wasz stadion? W piątek zagramy na Nowej Bukowej, a w Radomiu wciąż plac budowy.
Prace budowlane mają się zakończyć we wrześniu, potem przyjdzie czas na odbiory. Pierwszy mecz przy pełnych trybunach powinniśmy zagrać w listopadzie z Cracovią. Podczas ostatniego meczu rundy z Górnikiem planowane jest pożegnanie Leandro, a od nowego roku do użytku zostanie oddany sektor gości i stadion będzie ukończony. Nie możemy się już doczekać, bo wszystko trwa bardzo długo. Można żałować, że firma, która dokańcza budowę, nie pracowała w Radomiu od samego początku.

Wspominasz o pożegnaniu Leandro, który w Radomiu jest legendą. Jak dalej potoczą się jego losy?
Całkiem niedawno ogłoszono, że kontrakt z Leo został przedłużony o trzy lata, z tym że pół roku w roli piłkarza, a kolejne dwa i pół jako ktoś w rodzaju łącznika sztabu z drużyną, zaangażowany także w pozyskiwanie sponsorów. Nadal będzie ważną postacią dla Radomiaka.

Jaki wynik przewidujesz w piątek?
Stawiam na 2:2. Chciałbym przywieźć co najmniej punkt z Katowic.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga