Dołącz do nas

Piłka nożna

Beniaminek liderem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Za nami 3. kolejka PKO BP Ekstraklasy. Aż cztery mecze zakończyły się remisem, a cztery inne zwycięstwami gospodarzy. Padło w sumie 20 bramek, a samodzielnym liderem rozgrywek, dość niespodziewanie, zostali zawodnicy Wisły Płock. 

Trzecia kolejka rozpoczęła się w Lubinie, gdzie miejscowe Zagłębie podejmowało Koronę Kielce. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gości, lecz przed przerwą nie było żadnych bramek. Korona wyszła prowadzenie dopiero w 68. minucie po golu Antonina, który pojawił się na boisku po przerwie, a była to dla niego pierwsza ekstraklasowa bramka. Jednak już trzy minuty później wyrównał Kosidis i wynik 1:1 utrzymał się już do końca meczu. Fenomenalnie weszli w sezon zawodnicy Wisły Płock, dla których pojedynek z Piastem Gliwice zakończył się trzecim z rzędu zwycięstwem. Tuż przed przerwą wynik spotkania otworzył Jimenez, a ozdobą meczu została druga bramka, bo po ładnej akcji Dominika Kuna zakończonej strzałem odbiła się ona najpierw od poprzeczki, a później od pleców Placha, po czym wpadła do siatki. Beniaminek z Płocka został zatem liderem rozgrywek z kompletem punktów. 

W sobotę Termalica Nieciecza podejmowała Pogoń Szczecin, a dużym zaskoczeniem był fakt, że goście wystąpili w tym meczu bez Koulourisa, który ma oferty transferu z innych klubów. W pierwszej połowie lepiej prezentował się beniaminek i w 18. minucie objął on prowadzenie po bramce Kasperkiewicza. W drugiej połowie Pogoń ruszyła do odrabiania strat i ładnym strzałem, który popisał się Juwara, lecz sędzia po analizie gola anulował. Wynik spotkania dopiero w 68. minucie wyrównał Grosicki i obie drużyny podzieliły się punktami. W meczu Widzewa Łódź z GKS-em Katowice przeważali gospodarze, którzy częściej stwarzali sobie klarowne sytuacje. Jedną z nich wykorzystał Bergier i do przerwy było 1:0. Zaraz po wznowieniu gry Widzew znów trafił, jednak gol został anulowany, gdyż sędzia dopatrzył się zagrania ręką przez strzelca, którym był Shehu. Zawodnicy GKS-u byli w tym spotkaniu bezsilni w poczynaniach ofensywnych, a tuż przed końcem spotkania stracili jeszcze dwie bramki. Najpierw po samobójczym trafieniu Kowalczyka, a chwilę później wynik spotkania zamknął Alvarez. W meczu Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze pierwsza połowa nie zachwyciła. Częściej przy piłce byli zabrzanie, lecz kompletnie nic z tego nie wynikało. W drugiej części to Mistrzowie Polski prezentowali się lepiej. W 60. minucie bramkarza rywali ubiegł Bengtsson, który skierował piłkę do pustej bramki. W 80. minucie drugie trafienie dołożył niezawodny Ishak. W samej końcówce bramkę honorową strzałem z dystansu zdobył Sow i mecz zakończył się zwycięstwem Kolejorza 2:1.

Niedziela rozpoczęła się od meczu Cracovii z Lechią Gdańsk. Prowadzenie dał gościom Bobcek, który tym samym wysunął się na prowadzenie w klasyfikacji strzelców z czterema trafieniami. Przed przerwą gospodarze wyrównali po golu Stojilkoviča. W drugiej połowie ładnym uderzeniem popisał się Zhelizko i od 54. minuty Lechia znów prowadziła. Cracovia jednak nie poddawała się i w doliczonym czasie gry zdołała zdobyć wyrównującą bramkę, a jej autorem znów był Stojilkovič. Niespodziankę sprawili zawodnicy Radomiaka, którzy w pojedynku z Rakowem Częstochowa zwyciężyli 3:1. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie, a szczególnie trafienie Capity na 1:0 po indywidualnej akcji zasłużyło na uznanie. Kolejka zakończyła się w Warszawie, gdzie Legia podzieliła się punktami z Arką Gdynia po bezbramkowym remisie. Zawodnicy Legii, pomimo oddanych łącznie 21 strzałów w kierunku bramki, nie dali rady pokonać bramkarza gości.

Mecz Motoru Lublin z Jagiellonią Białystok został przełożony na wniosek drużyny gości. 

Zagłębie Lubin – Korona Kielce 1:1

Wisła Płock – Piast Gliwice 2:0

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Pogoń Szczecin 1:1

Widzew Łódź – GKS Katowice 3:0

Lech Poznań – Górnik Zabrze 2:1

Cracovia – Lechia Gdańsk 2:2

Radomiak Radom – Raków Częstochowa 3:1

Legia Warszawa – Arka Gdynia 0:0

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga