Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: GKS Katowice znów zagra z Zagłębiem Sosnowiec
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Piłkarki ostatni sparing przed startem rundy wiosennej rozegrają z Górnikiem Łęczna 22 lutego. Orlen Ekstraliga Kobiet rozpocznie rundę rewanżową w pierwszy weekend marca. Nasza drużyna zmierzy się z UKS SMS Łódź. Pozyskana ostatnio Santa Vuškāne została powołana do kadry Łotwy. Drużyna męska w kolejnym spotkaniu ligowej wiosny zremisowała na Bukowej z Piastem Gliwice 0:0. Prasówkę po tym spotkaniu możecie przeczytać TUTAJ. W najbliższy poniedziałek 24 lutego o 19:00 zespół zmierzy się na wyjeździe z Motorem Lublin. Klub przedłużył kontrakt z Oskarem Repką do końca czerwca 2027 roku.
Siatkarze rozegrali w ubiegłym tygodniu jedno spotkanie – przegrane z AZS Olsztyn 1:3. Kolejny mecz zaplanowano w hali w Szopienicach na sobotę 22 lutego na 20:30 – przeciwnikiem będzie Stilon Gorzów. Na pięć kolejek przed końcem rundy zasadniczej drużyna zajmuje przedostatnie miejsce, z dwunastoma punktami.
Hokeiści rozegrali w ubiegłym tygodniu trzy zwycięskie spotkania. W pierwszym pokonali Cracovię 4:3, w następnym 6:4 z Zagłębiem oraz z Energą Toruń 5:0. Po wszystkich meczach sezonu zasadniczego hokeiści zajęli drugą pozycję w tabeli. W I rundzie play-off nasza drużyna zmierzy się z Zagłębiem. Pierwsze spotkania zaplanowane są w Satelicie na sobotę i niedzielę (22 i 23 lutego – oba o 17:00).
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Przygotowania do Ekstraligi na ostatniej prostej!
Już w następnym tygodniu rusza Orlen Ekstraliga! Prezentujemy drugie w tym roku zestawienie wyników sparingów zespołów z najwyższej klasy rozgrywkowej.
GKS Katowice
Mistrzynie jesieni zagrały w lutym dwa sparingi z czeskimi zespołami. Pojedynki zarówno ze Spartą, jak i Slavią okazały się zwycięskie. W ostatnim sparingu przed startem ligowych rozgrywek zmierzą się z Górnikiem Łęczna.
15 stycznia: Rekord Bielsko-Biała 3:2 (Kozak, Maciążka, Misztal)
15-18 stycznia: obóz w Bielsku-Białej
25 stycznia: Grot SMS Łódź 6:0 (Bińkowska, Kozak 2x, Langosz 2x, Vuškāne)
1 lutego: Slavia Praga 2:3 (Słowińska, Turkiewicz)
8 lutego: Sparta Praga 2:1 (Grzybowska, Vuškāne)
22 lutego: Górnik Łęczna
goal.pl – GKS Katowice ogłosił ważną decyzję. Górak mógł się uśmiechnąć
GKS Katowice w tym sezonie pozostawia po sobie dobre wrażenie na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Klub ogłosił natomiast przedłużenie kontraktu z jednym z ważniejszych graczy.
GKS Katowice jeszcze zimą był blisko rozstania z Oskarem Repką. Zawodnik był kuszony przez węgierski Ujpest FC. Finalnie transakcja nie została sfinalizowana, a do wspominanej ekipy trafił inny polski pomocnik, czyli Damian Rasak. Tymczasem kluczowy piłkarz katowickiego klubu podjął decyzję o kontynuowaniu swojej kariery na Śląsku.
“GKS Katowice związał się z Oskarem Repką nową umową. Nowy kontrakt pomocnika będzie obowiązywał do 30 czerwca 2027 roku z opcją przedłużenia. 26-letni zawodnik dołączył do GKS-u Katowice latem 2021 roku z Pogoni Siedlce. W trójkolorowych barwach rozegrał dotąd równe 100 meczów, zdobywając w nich 8 bramek i 6 asyst” – brzmi wiadomość opublikowana na oficjalnej stronie internetowej klubu z Katowic.
26-letni piłkarz to bez wątpienia lider środka pola GieKSy. W poprzedniej kampanii rządził wraz z Antonim Kozubalem, mając ogromny wkład w grę katowickiej ekipy w awans. Z kolei w tej kampanii tworzy duet środkowych pomocników przede wszystkim z Mateuszem Kowalczykiem.
Urodzony w Bydgoszczy piłkarz to były młodzieżowy reprezentant Polski. W tej kampanii wystąpił w 22 meczach, notując w nich trzy trafienia i dwie asysty. Przy okazji starcia z Piastem Gliwice w ramach 21. kolejki PKO BP Ekstraklasy pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek.
SIATKÓWKA
siatka.org – Daniel Pliński z udanym debiutem w Uranii
Indykpol AZS Olsztyn w 25. kolejce PlusLigi wywiązał się z roli faworyta. Był to pierwszy mecz, który w barwach olsztynian poprowadził Daniel Pliński. Jego nowi podopieczni jedynie w trzecim secie mieli kłopoty z pokonaniem jednego z outsiderów tabeli – GKS-u Katowice. W kolejnej partii przypieczętowali jednak komplet punktów. MVP spotkania wybrano rozgrywającego, Eemiego Tervaporttiego.
Po chwili gry punkt za punkt na jeszcze wyższe obroty weszli gospodarze, którzy brylowali w kontrach, zwłaszcza Manuel Armoa (8:4). Zbyt czytelne dla Akademików było rozegranie Joshuy Tuanigi, po dwóch punktowych blokach z rzędu AZS wygrywał 11:5. Grę przerwał Emil Siewiorek. Jego podopieczni w moment odrobili straty przy serii zagrywek Alexandra Bergera i jego asie. Olsztynianie popełniali liczne błędy (11:10). Wynik stał się remisowy, strony grały punkt za punkt do stanu 15:15. Wrzucili wyższy bieg w grze blokiem miejscowi, kończąc najpierw kontratak, a niewiele później zatrzymując Aymena Bouguerrę. Asa dołożył Eemi Tervaportti (21:18), zaczęli kroczyć po triumf gospodarze. Premierową odsłonę w kontrach domknęli Nicolas Szerszeń i Jan Hadrava (25:20).
AZS z początku drugiej części był wyjątkowo aktywny na siatce. Dwa ataki skończył Dawid Siwczyk, a Armoa zablokował Bergera (4:1). Błędy własne olsztynian dały katowiczanom remis. Nawiązała się równa walka punkt za punkt, rozwijał skrzydła z akcji na akcję Bartosz Gomułka. Remisowy rezultat widniał do stanu 11:11. Przy serii zagrywek Szerszenia zespół z Warmii i Mazur uciekł na trzy oczka. Wyraźne kłopoty w ataku mieli Ślązacy, z ich niemocy korzystali miejscowi. Daniel Pliński dokonał zmiany na przyjęciu, miejsce Armoy zajął Mateusz Janikowski. Nie tylko utrzymał przyjęcie, ale dał o sobie znać zarówno w ofensywie, jak i bloku (18:13). Pojedyncze zagrania GieKSy nic nie wnosiły, AZS miał argumenty w każdym elemencie (21:15). Jeszcze blokiem ratowali się przyjezdni, ale praktycznie w pojedynkę odsłonę domknął Janikowski, który ustrzelił dwa asy (25:18).
Lepiej w trzecią część weszli goście, którzy wygrywali 5:3 po ataku i bloku Gomułki. Szybko dwoma akcjami odpowiedział mu Hadrava (5:5). Atakujący GKS-u był pewnym punktem swojej drużyny, po kontrze goście ponownie mieli dwa oczka zaliczki (9:7). Gospodarze popełniali błędy własne, do gry podłączył się także Berger (14:11). AZS triumfował w długich akcjach, jednak na prowadzeniu utrzymywali się przyjezdni. GieKSa napędziła się dwoma punktowymi blokami z rzędu (18:14). Sytuację próbował odwrócić jeszcze swoją zagrywką Tervaportti, po błędzie Bouguerry Akademicy mieli nawet kontakt (20:19). Nie byli jednak w stanie zatrzymać drużyny ze Śląska. Ta dołożyła blok i zagrywkę. Do czwartej części doprowadził Bouguerra (25:21).
Na jej starcie wynik oscylował wokół remisu. AZS wyprowadził dwa ciosy zza linii 9. metra, po których cieszył się z trzypunktowej zaliczki (9:6). Po chwili przewaga wzrosła do czterech punktów po trzecim asie gospodarzy, którego ustrzelił Janikowski (11:7). Zaczęli rozgrywać koncert miejscowi, zatrzymując Gomułkę. Po chwili raz jeszcze serwisem zapunktował Janikowski (13:7). Utrzymywała się wysoka różnica pomiędzy stronami. Nie otworzyli sobie drogi do powrotu goście za sprawą błędów własnych (20:16, 23:16). Wydawało się, że gospodarze dynamicznie zamkną starcie, jednak błędy własne i trzy bloki GKS-u zadecydowały o straconych pięciu punktach z rzędu (23:21). Po autowym serwisie Krzysztofa Gibka udany debiut w starych-nowych barwach zaliczył Daniel Pliński (25:22).
Indykpol AZS Olsztyn – GKS Katowice 3:1 (25:20, 25:18, 21:25, 25:22)
HOKEJ
hokej.net – Emocje jak w play-offie. GieKSa wyszarpuje trzy punkty w Krakowie!
Ogrom emocji dostarczyli widzom hokeiści Comarch Cracovii i GKS-u Katowice w meczu 43. kolejki TAURON Hokej Ligi. Ostatecznie górą z tego pojedynku wyszli goście z Katowic, którzy zwyciężyli „Pasy” 4:3. Krakowianom mimo ambitnej walki nie udało się dogonić rywali, ale i tak sprawili podopiecznym Jacka Płachty wiele problemów.
Obie ekipy badały się na początku spotkania i chciały wyczuć na co w tym meczu mogą sobie pozwolić. Więcej z gry mieli zdecydowanie przyjezdni z Katowic, którzy już na początku starcia kilkukrotnie sprawdzali czujność Dominika Salamy zarówno przy grze pięciu na pięciu, jak i podczas przewagi.
Krakowianie początkowy napór i osłabienie wybronili, a sami nastawili się głównie na kąsanie z kontrataków. Podopieczni Marka Ziętary mieli kilka swoich szans właśnie po szybkich kontrach, ale w katowickiej bramce bez zarzutu spisywał się John Murray, wspierany skutecznie przez swoich defensorów.
Najgorsze dla Cracovii, a najlepsze dla GieKSy nadeszło w ostatnich dwóch minutach pierwszej odsłony. Najpierw w 19. minucie sporą ilość pozostawionego miejsca wykorzystał bardzo precyzyjnym strzałem Stephen Anderson, a minutę później Christian Mroczkowski skorzystał z dobrego podania Patryka Wronki i podwyższył prowadzenie gości z Katowic, zabezpieczając prowadzenie katowiczan po pierwszej odsłonie.
Gospodarze nie mogli sobie wyobrazić gorszej końcówki pierwszej tercji i od początku drugiej odsłony ruszyli do natarcia i przyniosło to efekt. Już w 25. minucie Cracovia złapała kontakt za sprawą Damiana Kapicy, który umieścił gumę w katowickiej bramce.
Po zdobyciu bramki “Pasy” ruszyły do kolejnych ataków, ale tym razem radzili sobie John Murray i jego obrońca. Katowiczanie uspokoili nieco wydarzenia na lodowej tafli i wrócili do swojego stylu gry, co również przyniosło efekty. Salama był niepokojony raz za razem, aż w końcu w 30. minucie po zamieszaniu podbramkowym Kallionkieli przywrócił im dwubramkowe prowadzenie.
Spokój gości z Katowic nie trwał jednak długo, bo już dwie minuty później gospodarze znów zmniejszyli straty do jednej bramki tym razem za sprawą Hannesa Johanssona, który sprytnym strzałem pokonał Murraya.
Wynik 2:3 utrzymał się do końca drugiej odsłony, co zwiastowało ogromne emocje przed ostatnią tercją.
I tak też się stało, najpierw znów na dwie bramki odskoczyli przyjezdni. Bramkę zdobył Jonasz Hofman, jednak krakowianie przez cały mecz się nie poddawali i znów byli w stanie odpowiedzieć na to trafienie gości.
Podczas gry w przewadze błyskawicznie odpowiedział Damian Kapica i znów mieliśmy tylko jedną bramkę, która rozdzieliła finalnie obie ekipy. Podopieczni Marka Ziętary mogą jednak pluć sobie w brodę, bo nie wykorzystali wielu dogodnych okazji by wyrównać stan rywalizacji, jak chociażby rzutu karnego Johana Lundgrena, czy okresu gry bez bramkarza w końcówce meczu.
Katowiczanie dopisują do swojego konta bardzo ważne punkty, a krakowianie po raz kolejny pokazali, że są bardzo groźną drużyną dla każdego rywala z górnej połowy tabeli.
Grad bramek i walka do ostatniej sekundy. Derby nie tylko z nazwy
GKS Katowice po niezwykle emocjonującym, obfitującym w zwroty akcji pojedynku pokonał EC Będzin Zagłębie Sosnowiec 6:4. Marzenia o korzystnym rezultacie gościom przekreśliło 12 sekund drugiej tercji, w trakcie których dwukrotnie kapitulował Mikołaj Szczepkowski. Skutecznością w ofensywie zaimponował Pontus Englund, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.
Schyłek rozgrywek sezonu zasadniczego w oczach wielu kibiców uchodzi za najmniej atrakcyjny punkt hokejowego kalendarza. Na całe szczęście harmonogram gier wychodzi naprzeciw potrzebom kibiców, przewidując w ostatnich kolejkach tak emocjonujące potyczki jak derbowe starcie GKS-u Katowice z EC Będzin Zagłębiem Sosnowiec.
Po przerwie reprezentacyjnej wicemistrzowie Polski muszą mierzyć się przede wszystkim z absencją Bartosza Fraszki. Lider katowickiej ofensywny w starciu przeciwko Włochom nabawił się kontuzji stopy. Z kolei trener Lehtonen kolejny raz nie mógł skorzystać z usług Patrika Spěšnego, który niejednokrotnie w pojedynkę potrafił utrzymywać swoją drużynę w grze.
Obie strony rozpoczęły spotkanie na wysokiej intensywności, wyrażając chęć przejęcia inicjatywy nad wydarzeniami na lodzie. Otwarcie wyniku nastąpiło w 5. minucie. Jakub Šaur pokusił się o wrzutkę spod niebieskiej linii. Pomimo asysty dwóch zawodników w żółtych trykotach, wrzucony krążek zdołał na lewe skrzydło skierować Damian Tyczyński. Tam na podanie czekał już Patryk Krężołek, który pokonując Michała Kielera otworzył wynik derbowego spotkania. W 10. minucie katowiczanie jak z nut powymieniali między sobą krążek, otwierając drogę do bramki Patrykowi Wronce. „Wronczes” musiał uznać jednak wyższość Mikołaja Szczepkowskiego. Do końca pierwszej odsłony obie ekipy kreowały sobie dobre okazję do zdobycia bramek, brakowało jednak skuteczności bądź pomysłu na ostatnie podanie.
Jeżeli ktokolwiek śmiałby wnosić reklamację na wydarzenia pierwszej tercji, to już początek drugiej odsłony przyniósł ogrom emocji. Ledwie sędziowie rzucili krążek na pierwsze wznowienie, a chwilę później pod bramką Michała Kielera doszło do pierwszej wymiany uprzejmości. Kilkanaście sekund później Jean Dupuy spróbował szturmować bramkę gości, jednak jego akcję faulem przerwał Matt Sozański. Decyzja arbitrów nie mogła być inna niż przyznanie karnego gospodarzom. Do najazdu podszedł Ben Sokay, jednak Mikołaj Szczepkowski jakby doskonale wiedział w co zamierza zagrać Kanadyjczyk i pozostawił swój lewy parkan w miejscu, gdzie napastnik GieKSy chciał ulokować krążek. Choć zespół Jacka Płachty w kolejnych minutach wyraźnie wrzucił piąty, to kolejną bramkę zdołali zdobyć goście. Tym razem to Mirko Djumić sięgnął po bezpański krążek który skierował do bramki Michała Kielera. Odpowiedź miejscowych nadeszła w 30. minucie. Pontus Englund po podaniu Patryka Wronki stanął twarzą w twarz z Mikołajem Szczepkowskim i pewnym strzałem pod poprzeczkę zdobył kontaktową bramkę. Kolejny ofensywny akcent Szweda nastąpił w 33. minucie, gdy swoim firmowym uderzeniem z dystansu wykorzystał okres gry w przewadze katowiczan.
Początek trzeciej tercji należał do wicemistrzów Polski. W 43. minucie pozostawiony bez opieki obrońców Salituro zdołał przekierować do siatki wrzutkę Kacpra Maciasia. Ledwie 12 sekund Brandon Magee stanął twarzą w twarz ze Szczepkowskim. Choć wydawało się, że bramkarz Zagłębia zdołał zatrzymać strzał, to guma pomiędzy jego parkanami ostatecznie przekroczyła linie bramkową. W 49. minucie koncertową grę GieKSy w przewadze zwieńczył Jean Dupuy, a nieco ponad 30 sekund później Jesperi Viikilä przekierowując krążek przed samym Michałem Kielerem wlał nadzieje w serca kibiców Zagłębia na powrót do walki o korzystny rezultat. W 55. minucie kontaktową bramkę zdobył Charvát, jednak ostatnie słowo należało do gospodarzy. Mirko Djumić faulował wychodzącego na pustą bramkę Grzegorza Pasiuta, w związku z czym arbitrzy zgodnie z przepisami podjęli decyzję o zapisaniu trafienia na konto kapitana GieKSy.
Pewne zwycięstwo GieKSy. Hat-trick „Profesora” i tryb play-off Murraya
Zakończyło się ostatnie spotkanie sezonu zasadniczego TAURON Hokej Ligi. W 45. kolejce GKS Katowice pewnie pokonał w delegacji KH Energę Toruń 5:0. Błyszczeli w tym starciu przede wszystkim Grzegorz Pasiut, który zdobył aż trzy bramki oraz John Murray, który postawił w bramce istną ścianę nie do pokonania.
Już w pierwszej tercji goście zaczęli narzucać swój styl gry – w 4. Minucie Christian Mroczkowski otworzył wynik, wykorzystując dogranie kolegi ze skrzydła. Chwilę później w podobny sposób do siatki trafił Dante Salituro i tym samym podwyższył prowadzenie na 2:0.
Pomimo tego, toruńscy hokeiści nie rezygnowali z walki, ale ich ataki były stale neutralizowane przez zorganizowaną defensywę GKS-u. W tej części meczu pojawiały się pojedyncze, lecz nieskuteczne akcje, a kluczowe sytuacje, takie jak próby solowych rajdów Sokaya, nie znalazły efektu – golkiper Katowic, John Murray, wielokrotnie ratował swoją drużynę.
Druga tercja to prawdziwa nawałnica strzałów ze strony gospodarzy. W tej odsłonie widoczna była determinacja obu zespołów – niemal co chwilę dochodziło do groźnych akcji, a zarówno katowiccy, jak i toruńscy zawodnicy walczyli o każdy centymetr lodu. Mimo tej intensywności, głównym bohaterem pozostawał John Murray, który niejednokrotnie pokazywał, dlaczego jest katowicką „jedynką”.
W trzeciej tercji, pierwszy cios padł w 53. minucie – Grzegorz Pasiut, w sytuacji sam na sam, wykazał się zimną krwią, oddając precyzyjny i celny strzał. Chwilę później zdołał trafić do siatki z własnej tercji, aby zakończyć mecz efektownym strzałem w okienko.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice znów zagra z Zagłębiem Sosnowiec. Trudny rywal JKH Jastrzębie i łatwy GKS Tychy
Poznaliśmy dokładny terminarz I rundy hokejowego play off. Ćwierćfinały Tauron Hokej Ligi zapowiadają się bardzo ciekawie, a rywalizacja toczyć się będzie do czterech zwycięstw. Zagrają w nich wszystkie cztery drużyny z województwa śląskiego.
Kibice hokejowi zacierają ręce. W sobotę rozpoczyna się najbardziej emocjonująca część sezonu. Osiem drużyn Tauron Hokej Ligi rywalizować będzie w play off. Sezon zakończyło już ostatnie po rundzie zasadniczej Podhale Nowy Targ.
Podobnie jak w poprzednich sezonach trzy czołowe zespoły mogły wybrać sobie rywali w I rundzie. Niespodzianek nie było i pary ćwierćfinałowe są zgodne z układem tabeli. Pierwszy GKS Tychy zagra więc z ósmym Texomem STS i jest zdecydowanym faworytem, bo sanoczanie to najsłabszy zespół w tej stawce, a różnicę między nimi pokazał ich piątkowy mecz na Stadionie Zimowym wygrany przez tyszan 9:0.
Drugi w tabeli GKS Katowice ponownie wybrał sobie rywala z drugiej strony Brynicy, czyli EC Będzin Zagłębie, które uplasowało się na siódmej pozycji. Katowiczanie z zespołem z Sosnowca grali już w ćwierćfinale przed rokiem i wygrali tę rywalizację 4:2. W obecnych rozgrywkach podopieczni trenera Jacka Płachty pięciokrotnie pokonali sosnowiczan, choć zwycięstwo nigdy nie przyszło im łatwo.
Najtrudniejszego przeciwnika z naszych drużyn będzie mieć w I rundzie czwarte po rundzie zasadniczej JKH GKS Jastrzębie, które zagra z piątą Energą. Torunianie w trakcie sezonu rośli w siłę, ale hokeiści trenera Roberta Kalabera wygrali z nimi wszystkie mecze w tym sezonie, choć aż trzy razy triumfowali po dogrywce. Przed rokiem JKH pokonał Energę w ćwierćfinale 4:2.
[…] GKS Katowice – EC Będzin Zagłębie Sosnowiec
Terminy meczów 22 i 23 lutego w Katowicach oraz 26 i 27 lutego w Sosnowcu. Ewentualnie 2 marca w Katowicach, 4 marca w Sosnowcu i 6 marca w Katowicach.
Bezpośrednie mecze w tym sezonie: 1:0 po dogrywce (w), 4:2 (d), 2:1 (w), 4:1 (d), 6:4 (d).
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze