Piłka nożna
Więcej zimna niż gorących emocji w walentynkowy weekend
21. kolejka PKO BP Ekstraklasy odbyła się w dniach 14-17 lutego 2025 roku. Padły 23 gole, a aż trzech zawodników zaliczyło dublet. Największym zaskoczeniem było wysokie zwycięstwo najsłabszej w tym sezonie drużyny. Obejrzeliśmy też niezbyt ciekawy pojedynek derbowy w Katowicach, a także piłkarskie szachy w meczu na szczycie. Piłkarze na boiskach walczyli nie tylko z rywalami, ale i z mrozem.
W walentynkowy wieczór rozgrywki 21. kolejki rozpoczęły drużyny Cracovii i Korony Kielce. W pierwszej połowie goście wyszli na prowadzenie po samobójczym trafieniu Ghity. Na początku drugiej połowy gracz drużyny przyjezdnej – Miłosz Przyboński otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i Cracovia z pełną parą przystąpiła do próby odrabiania strat. Udało się to dopiero w doliczonym czasie gry, gdy w zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki skierował Sokołowski. Jak to na Pasy przystało – mecz zakończył się remisem – dla nich już… piątym z rzędu. Wieczorem odbył się mecz na szczycie, czyli spotkanie Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa. Był to bardzo zacięty i wyrównany pojedynek. Najpierw do siatki trafił Ishak, lecz sędzia odgwizdał pozycję spaloną i nie zaliczył tego trafienia. Tak samo było chwilę później przy trafieniu Brunesa. Dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Svarnas i goście wyszli na prowadzenie. W drugiej połowie obaj bramkarze mieli dosyć dużo pracy, ale wynik już się nie zmienił. Tym samym Raków zrównał się punktami z Lechem, który przegrał już drugi raz z rzędu i roztrwonił swoją przewagę.
W sobotę odbył się mecz outsidera ligowej tabeli – Śląska Wrocław z Widzewem Łódź. Niespodziewanie wrocławianie wygrali to spotkanie aż 3:0! Bramkę i asystę zaliczył Piotr Samiec-Talar, który został okrzyknięty bohaterem spotkania. Widzew nie dość, że nie umiał się postawić Śląskowi, to jeszcze kończył ten mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce Kwiatkowskiego. Śląsk pomimo swojego przebłysku nadal traci do bezpiecznej pozycji aż 7 punktów. Jeszcze więcej działo się w meczu Górnika z Radomiakiem. Bardzo szybko na prowadzenie wyszli zabrzanie, bo już w 4. minucie. Fenomenalnym uderzeniem z dystansu popisał się Josema. Kwadrans później wyrównali goście po strzale z rzutu karnego. W 39. minucie Josema znów trafił do bramki po zamieszaniu w polu karnym, a Radomiak jeszcze przed przerwą zdołał wyrównać. Wygraną Górnikowi zagwarantował Lukas Podolski, który strzelił trzeciego gola dla Górnika w tym meczu i trzeciego swojego w bieżącym sezonie. W sobotni wieczór Legia zmierzyła się z Puszczą Niepołomice. Prowadzenie Legionistom dał Bartosz Kapustka, który zdobył ósmego gola w tym sezonie. Kolejną bramkę dołożył jeszcze w pierwszej połowie Kapuadi. Wynik do końca nie uległ już zmianie i Legia wygrała z Puszczą… pierwszy raz w historii ich spotkań na poziomie Ekstraklasy (wszystkie trzy dotychczasowe kończyły się remisem).
W mroźne niedzielne południe spotkały się ze sobą drużyny Stali Mielec i Pogoni Szczecin. Na przerwę drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie. Zaraz po przerwie na listę strzelców wpisał się Koulouris, a drugą bramkę dołożył Przyborek. W samej końcówce Stal zdobyła bramkę kontaktową, lecz nie wydarzyło się nic więcej i mecz zakończył się zwycięstwem gości. Dla Pogoni – już trzecim z rzędu! Po południu byliśmy świadkami derbowego spotkania GKS-u z Piastem Gliwice. Trudny był to mecz do oglądania, a walka odbywała się głównie w środku pola i mało było klarownych sytuacji. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Wieczorem Jagiellonia podejmowała Motor Lublin. W 27. minucie Kubicki dał prowadzenie gospodarzom. Przed przerwą ukarany czerwoną kartką został Sergi Samper z Motoru, więc w drugiej połowie Mistrzowie Polski mieli ułatwione zadanie, i dołożyli jeszcze dwie bramki i pewnie zwyciężyli w spotkaniu z beniaminkiem.
W poniedziałek odbyło się jedno spotkanie. Inny beniaminek Lechia Gdańsk pojechała do Lubina, gdzie pokonała miejscowe Zagłębie 3:1. Dublet w tym meczu zaliczył Bobcek, a Lechia tak samo jak GieKSa zdobyła po przerwie zimowej 7 punktów w trzech meczach i dała jasny sygnał, że problemy organizacyjne nie idą w parze z formą sportową.
Cracovia – Korona Kielce 1:1
Lech Poznań – Raków Częstochowa 0:1
Śląsk Wrocław – Widzew Łódź 3:0
Górnik Zabrze – Radomiak Radom 3:2
Legia Warszawa – Puszcza Niepołomice 2:0
Stal Mielec – Pogoń Szczecin 1:2
GKS Katowice – Piast Gliwice 0:0
Jagiellonia Białystok – Motor Lublin 3:0
Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk 1:3
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze