Kibice Piłka nożna
Piast Gliwice kibicowsko
Piast Gliwice to stara ekipa z Górnego Śląska. Ich problem wizerunkowy polegał na byciu w cieniu innych śląskich ekip ze względu na brak klubu w poważnej piłce. W latach 90., jak i na początku 2000 roku kształtowały się w Polsce układy sił (szczególnie w derbowych miastach), a Piast miał wyjątkowo trudno – ze względu na wycofanie się z ligi w 1993 roku.
W 1997 roku zespół został reaktywowany na poziomie okręgówki, a na wyjazdy do takich miejsc, jak Poniszowice, Bargłówka, Kleszczów, Wielowieś, Toszek, Pyskowice, Bycina, Ciochowice, Miasteczko Śląskie, Żernica, Ornontowice, Strzybnica czy Nakło Śląskie, zapuszczała się najwierniejsza ekipa Piastoholików. Chuligani Górnika Zabrze wykorzystali zapaść piłkarską w Gliwicach i Torcida mocniej rozwinęła tam swoje wpływy.
Klub od połowy lat 70. regularnie grał na poziomie zaplecza, robiąc kilka podejść do elity. Doszli w międzyczasie także do Finału Pucharu Polski, ale nie udało im się zdobyć upragnionego trofeum. Nie przeszkodziło to w zbudowaniu ekipy, która dorobiła się pierwszych zgód – z takimi firmami jak Lechia Gdańsk czy Ruch Chorzów. To już mówi wiele, jaki rozwój zanotowali kibice, którzy potrafili w 1983 roku pojechać w 1000 głów do Piotrkowa Trybunalskiego i tam właśnie związać się z Lechią zgodą. Rok później, dzięki zgodzie Ruchu z Widzewem, sztama RTS – Piast stała się faktem podczas derbów ŁKS – Widzew (jesień 1984).
W 1985 roku na stadionie Wojska Polskiego rozegraliśmy swój pierwszy finał Pucharu Polski z łódzkim Widzewem, który wówczas tworzył potężną koalicję zgód. Mieli sztamę z Jagiellonią Białystok, Ruchem, Wisłą Kraków (każda z wymienionych ekip miała też zgodę między sobą) i tego dnia Piast także wsparł RTS- zasiadając wśród 2000 kibiców z czerwono-biało-czerwonej strony Łodzi.
W latach 90., oprócz wspomnianej zapaści piłkarskiej, kiedy Piast nie miał po prostu gdzie się pokazać, związali się chwilowo w układem chuligańskim z BKS Stal Bielsko-Biała. Jednak wspólny wyjazd do Łazisk jesienią 1998 roku wiele zmienił. Piast, przy bierności bielszczan, został obity przez Zagłębie Sosnowiec, które jechało na swój ligowy mecz. Natomiast BKS postanowił w trakcie meczu pojechać do Zagłębia, co już było jasnym sygnałem, że relacja dobiega końca. Korzystając z wizyty w Łaziskach oraz widząc tam zbierających się chuliganów Ruchu (głównie z Mikołowa), Piast postanowił zgadać się na jednodniowy pakt i przeprowadził wspólny atak na pociąg z kibicami Zagłębia, które wracało przez dworzec w Mikołowie.
We wrześniu 1999 roku doszło do przybicia układu chuligańskiego, a zaraz później przekucia relacji w zgodę, z Polonią Bytom. Przez starą i mocną sztamę Polonii z Odrą Opole, naturalnym krokiem była zgoda Piasta z OKS-em, co utworzyło niebiesko-czerwoną koalicję. Trwało to wszystko do jesieni 2005 roku – wtedy zaczęły dochodzić głosy, że zgoda Piasta z Polonią się rozsypała. „Mecz zgody” w Gliwicach miał wiele rozstrzygnąć. Na derbowy pojedynek przyjechało 200 fanów Polonii, którzy – zajmując łuk przypominający sektor gości (stali za żywopłotem) – dali do zrozumienia gospodarzom, że dziś wspólnie nie będą świętować zgody. Natomiast Odra Opole, która przyjechała na wspólne święto, zdezorientowana niezręczną sytuacją, zajęła neutralny sektor, żeby pokazać, że nie stoi po żadnej stronie. Po niedługim okresie także zgoda Odry z Piastem poszła w zapomnienia. Piast został sam, a Odra z Polonią mają się, od 1987 roku, dalej ku sobie.
Obecnie Piast ma dwie zgody i podobnie jak my – jedną zagraniczną i jedną regionalną. Z białoruskim BATE Borysów trzymają się od 2011 roku. Z kolei sztama z GKS Jastrzębie została przybita oficjalnie w 2021 roku, ale wcześniej związali się układem chuligańskim. Z dobrych relacji, ale nie mających konkretnej nazwy (coraz częstsze zjawisko na polskim podwórku), należy wspomnieć o RKS Radomsko, z którym działają na niwie chuligańskiej. Przez sztamę z GKS Jastrzębie mają również dobre kontakty ze Stalą Stalowa Wola. Kilka lat temu mieli kontakty z chuliganami Sigmy Ołomuniec, u boku której stoczyli wygraną awanturę banda na bandę z koalicją Górnik Konin & Odra Wodzisław.
Nasza kibicowska rywalizacja jest bardzo krótka. Owszem, piłkarze rywalizowali ze sobą od utworzenia GieKSy – zaczynając w sezonie 1963/1964 aż do 1982 roku, kiedy GieKSa świętowała awans do elity, a Piast dalej grał na zapleczu.
Nasze pierwsze kibicowskie zderzenie ze sobą miało miejsce jesienią 2007 roku. Przyjechaliśmy jako beniaminek w 373 osoby. Mimo otrzymania 200 biletów wszyscy zostaliśmy wpuszczeni, a dokładniej… upchani do czegoś, co przypominało klatkę dla zwierząt (na dodatek zamkniętą łańcuchem). W tej liczbie było 10 kibiców Banika Ostrava, a podczas jazdy przez Zabrze do Gliwic, dosiadło się do nas kilkudziesięciu Żaboli, z którym od tego roku zaczął łączyć nas układ chuligański. Gospodarze postanowili wspomnieć o nim w swojej „estetycznej” oprawie.
Wiosną 2008 roku zagraliśmy derby na Bukowej. Były to dla nas „nowe derby”, bo Piast pierwszy raz w historii (i jak się później okazało – ostatni) mógł się pojawić na Bukowej, ale ich liczba – mimo bliskiej odległości – budziła podziw. Przyjeżdżając w liczbie 1100 głów, zaskoczyli w tym dniu chyba samych siebie. Warto odnotować, że tą liczbą Piastoholicy wpisali się do topu kibiców gości, którzy pojawili się na GieKSie kiedykolwiek. Wykręcić ponad 1000 osób na Bukowej potrafiło mało ekip. Niewielka liczba kilometrów nie ma tutaj znaczenia. Piast na koniec sezonu awansował do Ekstraklasy.
Ponownie spotkaliśmy się w 2010 roku, ale na jej zapleczu. Tym razem pojechaliśmy do Gliwic jesienią, już oficjalnie jako zgoda Górnika (od 2009 roku), więc ciśnienie między nami urosło. W klatce zameldowało się 330 głów, w tym 7 JKS Jarosław, z którym rok wcześniej odnowiliśmy relację oraz 5 fanów Banika. W trakcie meczu Piast wysypał się w naszym kierunku, ale była to bardziej pokazówka, którą szybko wyjaśniła ochrona, gazując oba sektory.
W marcu 2011 roku doszło do rewanżu, ale nie miał już takiego prestiżu, przez wyłączoną Trybunę Północną, która przez zły stan techniczny przestała pełnić rolę jednego z najlepszych sektorów gości w Polsce. Na meczu debiutowało kilka odnowionych naszych flag: Gladiators, VIP czy Pierońskie Hanysy oraz płótno naszej legendy z Giszowca – ŚP. Pisaka.
W tym samym roku jesienią zagraliśmy ponownie na Bukowej. W październiku przy garstce najwierniejszych kibiców oraz wciąż nieczynnego sektora gości, piłkarze wygrali derby 3:2.
W maju 2012 roku pojechaliśmy do Gliwic w 700 osób (w tym 50 Banik i 47 Górnik), jednak przez beznadziejną i złośliwą ochronę, weszło tylko 450 GieKSiarzy. Po awanturze reszta nie obejrzała już spotkania. Gospodarze ponownie oprawę skierowali w naszym kierunku. Piast po sezonie świętował powrót do Ekstraklasy, a my czekaliśmy 12 lat, żeby się ponownie spotkać. Nareszcie w Ekstraklasie!
W sierpniu 2024 roku zarząd gospodarzy poszedł po rozum do głowy i nie kombinował z pulą biletów. W poniedziałkowy wieczór mogliśmy wspierać piłkarzy przy pełnym sektorze gości, który liczył 986 głów – w tym 16 Banik, 55 Górnik i 1 ROW Rybnik. Gospodarze mocno się zmobilizowali, wystawiając nabity młyn liczący 1700 gardeł, a duże wsparcie otrzymali od swojej zgody z Jastrzębia.
W niedzielę po 17 latach Piast zawita na Bukową. Naprawdę kawał czasu… Do zobaczenia na Blaszoku!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl. – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.
















Henryk
8 listopada 2025 at 20:03
Fajny artykuł, super się to czytało, wróciły wspomnienia z wyjazdów, bardzo żałuję zgody z Polonią Bytom i Odrą Opole, to był konkretny czas