Piłka nożna
Kolejka pod dyktando gospodarzy
W dniach 20-22 września 2024 roku odbyła się 9. kolejka PKO BP Ekstraklasy, a ze względu na zbliżające się mecze Fortuna Pucharu Polski tym razem nikt nie grał w poniedziałek. Co ciekawe, każdy z rozegranych dziewięciu spotkań w tej kolejce zakończył się zwycięstwem gospodarzy, chociaż Cracovia formalnie nim nie była, to uznać można ją za gospodarza, gdyż grała na własnym stadionie.
Dziewiąta kolejka rozpoczęła się od meczu Radomiaka Radom z Koroną Kielce. Gospodarze od samego początku pokazywali, że będą w tym meczu stroną dominującą. Hattrickiem popisał się Leonardo Rocha, który rozpoczął strzelanie już w 7. minucie. Mecz zakończył się wynikiem aż 4:0 i tym samym Radomiak zdołał wydostać się ze strefy spadkowej. W piątkowy wieczór grały ze sobą Pogoń Szczecin i Legia Warszawa. W tym przypadku również to gospodarze mieli więcej do powiedzenia. Legia w pierwszej połowie nie oddała żadnego strzału w kierunku bramki Portowców. W drugiej połowie ładną bramkę dla Pogoni strzelił Alexander Gorgon, który potrzebował na to tylko czterech minut po wejściu na boisko. Legia próbowała w końcówce w kilku zrywach doprowadzić do wyrównania, jednak nie udało im się to i mecz zakończył się wynikiem 1:0, co oznaczało drugą z rzędu porażkę dla zawodników Goncalo Feio.
W sobotę Puszcza Niepołomice tylko formalnie była gospodarzem, ponieważ przy ulicy Kałuży mierzyła się z Cracovią. Szybko zdobyta – bo już w 6. minucie bramka nie przyniosła jednak żadnych korzyści, bo chwilę później wyrównał Ghita, a w drugiej połowie decydujące trafienie zaliczył Kakabadze, przez co Cracovia umocniła się na pozycji wicelidera ekstraklasy. Ciekawe widowisko stworzyli zawodnicy Jagiellonii Białystok i Lechii Gdańsk. Lechia mimo prowadzenia 2:1 po raz kolejny dała sobie wydrzeć zwycięstwo i przegrała z Mistrzami Polski 2:3. Widzew Łódź w meczu z Piastem Gliwice, również szybko zdobył bramkę. W 12. minucie Imad Rondić umieścił piłkę w siatce. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy, w drugiej natomiast do… Rafała Gikiewicza, który był pewnym punktem w bramce Widzewa, kilkukrotnie ratując swój zespół przed utratą bramki po mocnych atakach Piasta. Mecz zakończył się skromnym zwycięstwem łodzian. W sobotni wieczór w Śląskim Klasyku Górnik Zabrze nie dał żadnych szans GieKSie, mając spotkanie pod pełną kontrolą. Już w 4. minucie Lukas Podolski pokonał Dawida Kudłę. Po zmianie stron to samo zrobił Josema, szybko wykorzystując nieuwagę obrońców. W 64. minucie byliśmy świadkami kolejnego świetnego uderzenia Podolskiego, po którym Kudła musiał wyciągać piłkę z bramki. Mecz zakończył się wynikiem 3:0.
Niedziela rozpoczęła się od meczu Stali Mielec z Motorem Lublin. W roli trenera gospodarzy mogliśmy oglądać Janusza Niedźwiedzia, dla którego był to premierowy mecz na ławce Stali i chyba może uznać ten debiut za udany, ponieważ Stal zaliczyła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, pokonując Motor 1:0. Z kolei dla innego trenera – Waldemara Fornalika, jak się później okazało, był to ostatni mecz na ławce Zagłębia Lubin, ponieważ jego drużyna przegrała na wyjeździe z Rakowem Częstochowa aż 1:5. Chociaż do przerwy był remis 1:1, to w drugiej połowie zawodnicy Marka Papszuna zdobyli aż 4 gole i odnieśli przekonujące zwycięstwo. Skromne zwycięstwo zaliczył natomiast lider tabeli – Lech Poznań. W meczu przeciwko Śląskowi Wrocław musieli radzić sobie bez swojego najlepszego strzelca – Mikaela Ishaka, który zmaga się z kontuzją. Jego zmiennik – Filip Szymczak, dobrze się jednak spisał i jedną z sytuacji perfekcyjnie wykończył, pokonując Rafała Leszczyńskiego. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Lecha, tym samym Śląsk pozostał jedyną drużyną w lidze bez zwycięstwa w bieżącym sezonie.
Puszcza Niepołomice – Cracovia 1:2
Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 1:0
Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 3:2
Widzew Łódź – Piast Gliwice 1:0
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0
Stal Mielec – Motor Lublin 1:0
Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin 5:1
Lech Poznań – Śląsk Wrocław 1:0
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze