Felietony Kibice Klub Piłka nożna
Pan Kierownik niszczy stare kino
Arkadiusz, kibic GieKSy, podzielił się z nami swoimi przemyśleniami po meczu z Arką Gdynia. Bardzo trafnie przyrównał sytuację, w której znalazł się klub, do starego kina, kochanego jedynie przez pasjonatów i niszczonego przez Pana Kierownika. Zapraszamy do lektury i przypominamy, że nasze łamy są dla Was otwarte.
Niedzielny mecz już za nami i biorąc pod uwagę wydarzenia na boisku, chcielibyśmy o nim jak najszybciej zapomnieć. To był chyba najgorszy mecz GieKSy w tym sezonie, a kto wie, czy nie jeden z najgorszych w ostatnich latach. Na razie gramy w kratkę i zwycięstwa przeplatają się z porażkami. Wyniki mamy różne, ale jedna rzecz od początku tego sezonu jest stała: brak kibiców na Blaszoku i kilkusetosobowa, dosyć symboliczna grupa kibiców na trybunie głównej. Oglądając w niedzielnym meczu z Arką pusty Blaszok wyobraziłem sobie, jak ta sytuacja wyglądałaby w realiach na przykład branży filmowej. Jest jakieś kino, które najlepsze lata ma już za sobą. Kiedyś, puszczano tam premiery najnowszych hitów, ale teraz jest tylko repertuar filmów klasy C. Tynk odpada ze ścian, brudne i niewygodne siedzenia, zapchane toalety, a w umywalkach nie ma wody. Na dodatek niedawno, szatniarz obrobił dziecięcy płaszczyk i zabrał dziecku portfelik z pieniędzmi.
Pomimo tego, do kina chodziła całkiem spora grupa pasjonatów X muzy, którzy cenili sobie oldschoolowy klimat tego przybytku i liczyli, że kiedyś się to wszystko poprawi. Owszem, w kilku nie tak znowu odległych miastach stoją już nowoczesne kinowe multiplkeksy, ale widzowie-pasjonaci właśnie w tym starym, miejskim kinie przeżywało swoje pierwsze filmowe uniesienia. Często przyprowadzeni tam jeszcze jako dzieci, przez swoich rodziców lub dziadków. Tak, dla wielu widzów to kino było miejscem szczególnym, dlatego gdy kilkanaście lat wcześniej kino stanęło na granicy upadku, to właśnie widzowie zorganizowali mu dofinansowanie. Mijały lata i pomimo niezbyt zachęcającego repertuaru filmowego, widzowie-pasjonaci starali się oglądać każdy wyświetlany w kinie film. Część z nich założyła Stowarzyszenie Miłośników Kina, gdzie komentowali poszczególne filmy, grę aktorów, czy pracę reżysera. Widzowie organizowali sprzedaż biletów dla tych osób, które miały problem z dojazdem po bilet do kina. Organizowali akcje promocyjne filmów, a także akcje dla dzieci pod hasłem ,,Idź do kina w niedzielę”.
W pewnym momencie w kinie pojawił się nowy Pan Kierownik, który dosyć szybko dał do zrozumienia, że widzowie-pasjonaci mu się nie podobają. Za bardzo interesują się tym kinem i patrzą Panu Kierownikowi na ręce. Jak to? Przecież w kinie zarządzanym przez Pana Kierownika wszystko funkcjonuje idealnie i jakieś propozycje usprawnienia działalności kina, na przykład dotyczące zwiększenia frekwencji na poszczególnych seansach, Pana Kierownika po prostu obrażają. Pan Kierownik zlikwidował coroczny konkurs wiedzy o filmie, organizowany przez widzów-pasjonatów dla miejscowych dzieciaków. Dlaczego to zrobił? Trudno powiedzieć, wiadomo jednak, że rozczarowane były tym faktem przede wszystkim dzieci. Pisałem już powyżej, że szatniarz zabrał z płaszczyka (chorego) dziecka pieniądze. Ta historia ma jednak ciąg dalszy, na szczęście dla dziecka nieco bardziej optymistyczny. Kino rzeczywiście oddało mu te pieniądze, ale… tylko połowę. No cóż, rozpieszczanie dzieci nie jest niewątpliwie priorytetem działalności Pana Kierownika.
Pewnego dnia dwóch sfrustrowanych widzów pobiło się w kinie i Pan Kierownik stwierdził, że reszta widzów ma zapłacić za złamane krzesełko. Pan Kierownik widział problem w akcjach promujących kino organizowanych przez widzów, widział problem, gdy widzowie organizowali sobie sprzedaż biletów. Dla wielu przyjście do kina wcześniej tylko po bilet było kłopotliwe ze względu na miejsce zamieszkania lub po prostu brak czasu. To tylko część nieprzychylnych działań Pana Kierownika. Według niego, widzowie-pasjonaci tylko przeszkadzają ,,normalnym” widzom w delektowaniu się tym wspaniałym repertuarem, który serwuje w kinie Pan Kierownik. Według Pana Kierownika widzowie-pasjonaci jeśli przestaną przychodzić na seanse filmowe, to przed kinem ustawi się kolejka chętnych, żeby zająć zwolnione miejsca na sali. A nawet jeśli się ta kolejka nie ustawi, to on będzie puszczał te filmy dla samego siebie i ewentualnie wąskiej grupy swoich znajomych. To jest jego kino i będzie sobie w nim robił co chce – widzowie w kinie przecież nie są potrzebni i on na żadne ustępstwa względem widzów nie pójdzie! W ten sposób mamy kino, w którym filmy nie są grane dla widzów tylko dla kierownika i jego pracowników. Nie wiem jak teraz, ale kiedyś Pan Kierownik udzielał się w pewnej partii politycznej, która nie ukrywała swojej genealogii w ustroju, w którym absurd gonił absurd. Może Pan Kierownik postanowił przetransplantować ducha tamtych czasów, do czasów współczesnych. Następnym etapem będą może sklepy, w których zaopatrywać będą się tylko tamtejsze ekspedientki. Polecam też pomysł restauracji, w której stołować się będą tylko zatrudnieni w niej kucharze i kelnerzy. Szczególnie że w niejednej knajpie w Polsce doszło do tzw. ekscesów, a i w sklepach lub tuż obok nich, coś by się znalazło. Pozbycie się klientów rozwiąże wszystkie ewentualne problemy. Gdyby żył Stanisław Bareja, to dzięki takim ludziom jak Pan Kierownik miałby teraz złoty okres swojej twórczości.
Widzowie, którzy nie odwrócili się od kina w jego najtrudniejszych latach, którzy przychodzili bez względu na pogodę i kupowali bilety na filmy naprawdę kiepskiej jakości. Widzowie, którzy do seansów dopasowywali nawet urlopy. Widzowie, którzy poświęcili dla kina sporą część swojego życia. Oni wszyscy powinni być wyrzuceni na śmietnik, bo Pan Kierownik wymyślił sobie, że zmieni publikę na taką, która jemu będzie odpowiadała. Skończy się to oczywiście w ten sposób, że Pan Kierownik będzie przez lata oglądał filmy samotnie lub w mocno pustawej sali i nawet ewentualne otwarcie za kilka lat nowego multipleksu niewiele tutaj pomoże. No ale Pan Kierownik nie prowadzi tego kina dla widzów, on prowadzi je dla siebie. Najlepsze jest to, że Pan Kierownik nie jest nawet właścicielem tego kina. A jeszcze lepsze jest to, że właściciel kina… udziela ,,pełnego poparcia” Panu Kierownikowi. Nie, tego chyba nawet Bareja by nie wymyślił.
Arkadiusz
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Kato
31 sierpnia 2022 at 14:31
Olek
Czyli wszyscy zostaną poproszeni o opuszczenie kina?
Wszyscy co zakupili bilety/karnety nie zobaczą następnego seansu?
I jeżeli to są seanse dla dzieci to również obsługa i je wyprosi?
Marcin z Wełnowca
31 sierpnia 2022 at 14:47
Przygnębiający tekst. Trafna analogia.
Trzeba liczyć na to, że właściciel awansuje kierownika i przesunie go na inny ważny odcinek- gospodarza…domu.
Bbg
31 sierpnia 2022 at 18:29
Widać że masz daleko na stadion bo nie do końca wiesz co się dzieje
Kinoman
31 sierpnia 2022 at 20:28
Brawo Arkadiusz,
Szkoda kina, mam nadzieje, że kierownik wkrótce je opuści. Tyle szkód narobił.
Won
1 września 2022 at 13:58
To jest absurd że pan wielki prezes nie komentuje całej sytuacji i ukrywa się jak szkodnik. Pan jeszcze większy prezydent nie widzi problemu. Kurwa to po co uprawiać jakakolwiek dyscypline, jak nie dla kibiców? Czy mozna to jakos podciagnac pod działanie na szkodę spółki lub firmy? Łezka sie w oku kręci widzac gdzie jest teraz były prezes Cygan i co osiągnął. Obecnemu prezesowi wyszlo tylko spierdolenie dachu poprzez złe materiały na stadionie sląskim podczas budowy, i rozpieprzenie klubu biznesu w GieKSie. Brawo. Awans się należy. Kolesiostwo pierdolone
Łukasz Z.
3 września 2022 at 12:02
Dlaczego skasowaliscie post Olka? Nie jest prawomyslny? To jest absurd. Nie można tu pisać tego czego się można myśli? Słabe to.
Łukasz Z.
3 września 2022 at 12:05
Przepraszam. Tego co ma się na myśli.
M
3 września 2022 at 15:27
Pazurrr, ty ch…ja rozumiesz. I chyba od prezesa jesteś, bo zapomniales, albo nie wiesz, kto uratował ten klub parę ładnych lat temu. Więc nie pierdol.
Ja sam wolałbym, żeby trybuny były pełne, ale popieram akcję, bo innego wyjścia nie ma.
Łukasz Z.
3 września 2022 at 15:33
Pazurrr
Nie tylko słychać goroli, ale słychać goroli którzy wyzywają Nasz klub na naszym stadionie!!! To chore by w imię walki z prezesem dopuszczać do takiej sytuacji i to przy transmisjach na żywo! To przerost formy nad treścią żeby teraz kopać się że wszystkimi kiedy jest najlepiej od lat. Gdzie były protesty gdy spadaliśmy do 2 ligi, a reszta sekcji była dużo słabsza niż teraz?! Wtedy było ok? To chore!
Łukasz Z.
3 września 2022 at 15:48
M
Co Ty pierdzielisz, kiedy u Nas były pełne trybuny, w jakiej bajce Ty żyjesz?
Pewnie, kto nie z Wami to przeciwko Wam! Kibice mogą uratować klub ale żeby wskoczył na wyższy poziom potrzebne są miliony a my ich nie mamy! No chyba ,że Ty to proszę, bo prywatny inwestor to rozwiązanie idealne. Przestańcie żyć marzeniami, że kibice na trybunach to jedyne co jest ważne dla klubu.Klub to złożony organizm i wszystko musi się zgadzać.
Łukasz Z.
3 września 2022 at 18:37
Dlaczego usuwacie post?.Co tu się odwala? To kasa Wami kieruje, czy coś innego? To strona naszego klubu czy strona dla wybranych? Dlaczego nie usunaliscie moich, co tu się odwala?
Łukasz Z.
3 września 2022 at 18:57
Co jest kur…! Usuwacie Olka, Pazurrra to usuńcie i mnie! O co chodzi? Co Wy odwalacie? Brawo Wam!
Łukasz Z.
3 września 2022 at 20:42
Wygraliśmy w lidze mistrzów!!! Skasujcie ten post. Jest nie po Waszej myśli!
GieKSiorz
4 września 2022 at 15:34
Jeb…ć łamistrajków!!!!!!!!!!!!!!!!!!
GieKSiorz
4 września 2022 at 16:01
chuj ze wygrali,trzeba miec honor i zasady a nie dac sie sprzedac za okolicznosciowy szalik i darmowe wejsciowki czerwoneu szkodnikowi,trzeba patrzec przez pryzmat ogolnych dokonan tego nieudacznika a nie przez terazniejsze chwytanie sie brzytwy przez niego i realizowaniu pomyslow kibicow podsuwanych latami
Kato
5 września 2022 at 11:53
Czekaniem pod stadionem…
to może być pół, nawet rok lub więcej.
Tyle ile już kibicujemy pod jego rządami.
Zresztą nie mamy sponsora prywatnego na którym robiłoby to wrażenie.
Miasto poparło i zaklepalo sytuację.
tyle w temacie.
Szkoda tylko hokeja, bo kibice i drużyna są głodni sukcesu a obawiam się że prędko takich wydarzeń już w Katowicach nie zobaczymy.
Kato
5 września 2022 at 16:27
GieKSiorz
Szkoda że na obronę domu wybrano opuszczenie domu i przygladanie sie z za płotu co sie w nim dzieje.
Trudno, moim zdaniem mało skuteczne