Felietony Piłka nożna
Post scriptum do spotkania w Siedlcach
Spotkanie z Pogonią Siedlce już za nami i czas zacząć myśleć o kolejnym przeciwniku. Rywalem GieKSy będzie Stal Stalowa Wola. Wracamy do środowego spotkania w tradycyjnym „Post scriptum”.
- Od momentu powrotu kibiców dużo wcześniej piszemy do klubów z zapytaniem o akredytacje. Zwykle nie było z tym problemów byśmy dostali 4. Tutaj o wszystkim miała zadecydować pewna zasada…
- Rzecznik Pogoni oznajmił nam, iż akredytacje przydzielane są w trybie „kto pierwszy, ten lepszy”. Udało się nam wysłać szybko i dostaliśmy cztery akredytacje, które w całości wykorzystaliśmy. Zadebiutował na spotkaniu nowy redaktor, który jak widać, przyniósł szczęście.
- Akredytacje odebraliśmy bez problemów przed spotkaniem, a następnie otrzymaliśmy przedziwną informację, której do dziś nie rozumiemy. Pani, która wydawała nam dokumenty, dała nam do wyboru dwa sektory. Wybraliśmy C1 i usłyszeliśmy, iż w przerwie musimy udać się na inne miejsca, ponieważ następuje zmiana stron i dziennikarze z innego sektora przechodzą na drugi i na odwrót.
- Sama podróż do Siedlec męcząca nie była, ale liczba remontów sprawia, że wydłużyła się mocno czasowo. Znalazł się jednak czas na postój, na którym Welur zjadł schabowego giganta.
- Na trybunach zameldowała się spora grupa osób związanych z klubem. Był również prezes Szczerbowski, który po spotkaniu przywitał się z naszą redakcją. Tym samym mityczna strefa zero została chyba już odłożona do szafy. Również wśród piłkarzy spore rozluźnienie w tym temacie, ponieważ po spotkaniu na porządku dziennym były rozmowy z kibicami, partnerkami, rodzinami itd.
- Powrót do Siedlec udany był dla Arkadiusza Jędrycha. Strzelił kolejną bramkę swojej byłej drużynie. Ładne zachowanie po bramce, po której nie okazywał radości.
- Arkadiusz Jędrych jest drugim zawodnikiem po Stefanowiczu, który w obu spotkaniach strzela swojemu byłemu klubowi. Na jesień zaliczył trafienie na Bukowej.
- Bartosz Mrozek to kolejny bohater spotkania. Zawodnik obronił drugi rzut karny w sezonie. Bywały czasy, kiedy przez trzy lata nikt nie umiał obronić karnego, więc co by nie mówić, jest to godny wyczyn.
- Po spotkaniu tradycyjny okrzyk radości w szatni roznosił się po budynku klubowym. Tym razem zainicjował go trener Rafał Górak
- Oby miał okazje zainicjować go także w niedzielny wieczór.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


kotlet
17 lipca 2020 at 17:36
Welur masz foto tego schabowego giganta ?
Platini1964
18 lipca 2020 at 02:13
Co do punktu 8… Jeżeli JAS, naczelny statystyk. Miał by czas i chęci sprawdzić ilu przez te 3 lata bramkarzy broniło rzuty karne i jak wyglądał bilans puszczonych do obronionych to był bym ciekawy, takiej informacji????bo osobiście nie jestem jestem przekanyn co do zajebistości tego wyczynu ???? ale mogę się mylić.
Błażej
19 lipca 2020 at 10:57
@platini1964
Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem, ale jeśli myślisz, że przed Mrozkiem w okresie ostatnich lat ktoś obronił więcej karnych to się mylisz. Przed Mrozkiem przez trzy lata nikt nie obronił karnego.
Szczegółowo rozpisałem to tutaj
https://gieksa.pl/bramkarska-klatwa-wciaz-do-przelamania/
Platini1964
19 lipca 2020 at 19:11
Dzięki za odpowiedź, zapomniałem o tym artykule, który zresztą czytałem. Źle też przeczytałem punkt 8, w którym wyraźnie jest napisane że przez 3 lata nikt nie obronił karnego a ja zachęcam do szukania statystyk obronionych. Posypuję głowę popiołem i jeszcze raz dzięki za odpowiedź. Jednak mimo to dalej nie jestem przekonany co do umiejętności przy bronieniu tych karnych jak i tego jak gra Mrozek (jedyny mecz którego nie widziałem w tej rundzie to właśnie ten w którym daliście mu notę bodajże 8). Tak samo nie do końca rozumiem szkolenia bramkarzy innym klubom jeżeli na tej pozycji mamy chłopaka który może nie jest lepszy ale też nie powiedział bym że gorszy, lecz za to jest nasz. Wiadomo, będzie popełniał głupie błędy, ale Mrozek też je popełnia więc nie widzę powodów dla których gra. Chyba że u Franka kiepsko z psychiką i nie radził by sobię po babolach. Tego nie wiem.