Piłka nożna
Nocoń i Górak o meczu
Po meczu Olimpii z GieKSą wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Adam Nocoń i Rafał Górak.
Adam Nocoń (trener Olimpii Elbląg):
Bardzo dobry mecz, dużo elementów piłkarskich i walki, graliśmy z bardzo dobrym przeciwnikiem, tym bardziej to zwycięstwo smakuje. Wykonaliśmy robotę w ataku i obronie, podobało mi się to, że nie broniliśmy się kurczowo, bo zespół GKS naprawdę gra bardzo ofensywnie. Ale nie zepchnął nas przeciwnik do niskiego pressingu, może poza kilkoma momentami. Miło mi było oglądać moją drużynę tak walczącą z dobrym przeciwnikiem. Żyjemy tym fajnym dniem i zwycięstwem, jednak jest pokora. Myślimy o następnym meczu. Co do trudności, to GKS ma swoje problemy, my również – Demianiuk grał z grypą, koledzy żartowali, że pokonał koronawirusa. Ale i Kiełtyka był chory. Pokonaliśmy trudności, daliśmy radę.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gratulacje za zwycięstwo zasłużone. Mecz otwarty i dynamiczny na bardzo trudnej murawie, ale równej dla obu ekip. Życzę wszystkiego dobrego. Za dużo trudności nas dopadło, trener doskonale wie, że gdy jeden czy drugi zawodnik wypada, to jest problem, Adam boryka się z jedną czy drugą poważną kontuzją, a nas dzisiaj przetrzebiło. Nie chcę się usprawiedliwiać, bo ci, którzy grali – podjęli rękawicę i walczyli, jak mogli o trzy punkty. Musimy bardzo sposobić się do kolejnego meczu, w szczególności, że dzisiaj wypadł jeszcze Stefanowicz i Broda i oni na pewno w następnym meczu nie zagrają.
Pytanie z sali do trenera Góraka o tekst z Dziennika Zachodniego mówiący o tym, że GKS był faworytem oraz o walkę o pierwszą dwójkę.
Absolutnie nie poczuwałem się do roli faworyta w tym meczu – bo znam sposób gry Olimpii i sposób pracy trenera Noconia. Natomiast dalej będziemy walczyć, aby wygrać tę ligę.
Pytanie od redakcji GKS do trenera Góraka o Rogalskiego
Jestem optymistą, wydaje się, że z każdym dniem jest coraz lepiej. Wierzę, że od poniedziałku czy wtorku Dawid będzie podejmował takie wysiłki, które będą rokowały pomyślnie. Natomiast przerwa jest miesięczna, wiadomo, że to tak łatwo się nie goi i rzeczywiście ten uraz całkowicie wyleczony nie jest. Ale też inne absencje – Woźniak, Kiebzak, wiadomo, jak ważnymi są zawodnikami i bez nich musieliśmy stanąć w szranki. Wcześniej absencja Dejmka – łatwo nie jest. Do tego potencjalni zmiennicy jak Pawlas czy Bętkowski też nie przyjechali. Drugi raz w tym sezonie życie nas nie oszczędza i trochę nam brakuje szczęścia do urazów, podobnie jak jesienią. Wtedy tak było przed meczem z Łęczną, a teraz Olimpią. Mam nadzieję, że powoli będziemy iść do góry.
Pytanie o ofensywną grę GKS po bramce Stefanowicza i czy to nie był błąd
Przyjechaliśmy po trzy punkty, mecz wiadomo, jak się toczył. Gol na 1:1 dał nam otwartość w tym meczu. Dojrzałość tej drużyny jednak nie jest taka, jak byśmy sobie życzyli. To nie jest na tyle dojrzały zespół, żeby doskonale wiedzieć, co z tym momentem robić. Chcieli zaatakować, ciężko jest to zatrzymać, w szczególności, gdy nastawiamy drużynę na grę ofensywną i bezapelacyjną walkę o trzy punkty w każdym meczu. Dzisiejsza porażka nic nie zmienia, ani w tabeli, ani w naszych odczuciach. Trzeba przyjąć z pokorą porażkę, trzeba mieć twardą dupę. Ale po bramce na 1:1 jak jeden mąż, wszyscy nie chcieliśmy kalkulować, tylko wygrać. Widocznie byliśmy słabsi o te dwie bramki. Dopóki tu jednak będę, nie będziemy kalkulować, będziemy chcieli zawsze wygrać, niekiedy łeb zleci, taka jest piłka. Zabrakło dojrzałości – uczymy się.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Mecza
7 marca 2020 at 20:42
No i humor mi się lekko poprawił. Tak trzymać ! „Ale po bramce na 1:1 jak jeden mąż, wszyscy nie chcieliśmy kalkulować, tylko wygrać. Widocznie byliśmy słabsi o te dwie bramki. Dopóki tu jednak będę, nie będziemy kalkulować, będziemy chcieli zawsze wygrać, niekiedy łeb zleci, taka jest piłka. Zabrakło dojrzałości – uczymy się”
jezyk
7 marca 2020 at 21:57
Tego pieprzenia nie da się słuchać. Panie trenerze złej baletnicy to i rąbek u spódnicy przeszkadza.Prawda jest zaś taka ze słabo pan przygotował zespół do ligi i to widać gołym okiem. Pan odpowiada za wyniki a jak dotąd to trudno o optymizm. Z łeczna tez pan przegra i po ptokach
Roh
7 marca 2020 at 22:57
Jakby Górak był dobrym trenerem to w wieku 50 lat nie trenowal by 3 ligowego zespolu., ale jak na 3 lige to mozna powiedziec ze jest średni.
Ronny64
7 marca 2020 at 23:15
Porażka boli ale każdy w dziwny sposób myśli że my mamy zespół tak idealny że wygramy ta lige, zejdźmy na ziemię będziemy walczyc do końca i pewnie jeszcze jakieś porażki będą.
Kato
8 marca 2020 at 06:43
Może potrenować grę w deszczu?
on
8 marca 2020 at 10:48
Taki Demianiuk by sie nam przydał niezły walczak , Michalski miał problemy z nim