Piłka nożna
Inteligencja Gonza, cierpliwość Pietrzaka
GieKSa zdobyła dwa bardzo proste gole w meczu z Tychami. Proste w sensie ich struktury, bo wcale o nie łatwo nie było. Kluczem była wiara Grzegorza Goncerza w to, że rywal może popełnić błąd. Lepiej obliczył tor lotu piłki niż obrońca i bramkarz, a potem tylko dołożył nogę w idealnym momencie. Drugi gol padł po dośrodkowaniu Rafała Pietrzaka. Chciał to zrobić po odegraniu Kamila Bętkowskiego, ale zobaczył, że nie ma do tego pozycji, więc wycofał do pomocnika. Nie zraził się jednak i za chwilę podjął druga próbę. Próbę perfekcyjną, podobnie jak wykończenie Rafała Kujawy.
1:0 Goncerz (47)
Wybija Bucek.
Piłka ląduje na połowie rywala. Zobaczmy, gdzie znajduje się Goncerz. Prawie na środku boiska.
Obrońcy decydują się na przepuszczenie piłki do bramkarza.
Gonzo przeczuwa, co się święci i rusza do przodu.
Obrońca i bramkarz – odcinek 1.
Obrońca i bramkarz – odcinek 2.
Obrońca i bramkarz – odcinek 3. Tu już Goncerz podjął decyzję, że jest realna szansa zdobycia gola.
Przykłada więc nogę do piłki, a zdezorientowany bramkarz nie wie, czy może łapać futbolówkę w ręce.
GieKSa prowadzi już na początku drugiej połowy.
2:0 Kujawa (59)
Aut wyrzuca Pietrzak.
Piłka wędruje do Bętkowskiego.
I znów do Pietrzaka. Pierwsza próba wypracowania pozycji do dośrodkowania.
Zasieki są jednak zbyt duże – Pietrzak rezygnuje. Kujawa i Goncerz czekają na rozwój wypadków.
Wycofuje do Bętkowskiego.
A ten daje obrońcy drugą szansę.
Pietrzak przejmuje.
Zawodnik wypuszcza i podprowadza sobie piłkę.
Dośrodkowanie w pełnym biegu.
Obrońcy kryli Kujawę na radar.
Dzięki temu spokojnie mógł dołożyć głowę…
…i ustalić wynik spotkania.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.























Kibic od lat 80-tych
9 listopada 2014 at 22:34
Sorki… dorabiasz historię do wydarzeń. Oczywiście chwała Goncerzowi, że poszedł za piłką, ale fakt faktem, ta bramka, to czysty fuks. Potem był ewidentny karny dla Tyskich, niezauważony przez sędziego, znowu fuks. Dopiero bramkę Kujawy można uznać za strzeloną w normalnych warunkach…
Patrz człowieku realnie. Tyscy są słabi jak Widzew, a mimo to w ostatnich minutach potrafili nas przycisnąć. Goncerz, jak ma olej w głowie to ucieknie przy najbliższej okazji. Czym my się podniecamy? Wymęczonym zwycięstwem nad słabiutkimi Tyskimi? Szczyt możliwości tej drużyny to połowa tabeli a w zarządzie widać ostatnio dużo samozadowolenia, więcej polityki niż troski o klub. Ten klub od kilku lat nie ma sponsora, co powinno być podstawą w profesjonalnej piłce. Finansowanie z samorządu to patologia i nie zdziwię się jak Katowiczanie powiedzą NIE finansowaniu przez miasto, bo są w mieście pilniejsze potrzeby. Temu klubowi potrzebny jest wstrząs, sponsor, oderwanie od polityki i… realnie myślący kibice. Bo inaczej utkniemy w tej pierwszej lidze i będziemy oglądać na Bukowej same wiochy, a młodzież w naszym mieście będzie coraz bardziej skłonna kibicować smRodom (bo to JUŻ się dzieje).
rex
10 listopada 2014 at 23:08
W końcu ktoś napisał realną prawdę, a nie te mydlenie oczu, gadanie na dobre i na złe itd.. za 10 lat dalej będziemy w 1 lidze bez stadionu i dalej wszyscy będą mędrcami i będą klepać na dobre i na złe itd..itp…