Dołącz do nas

Hokej

Co słychać w Polskiej Hokej Lidze?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Już 7 września TAURON KH GKS Katowice rozpocznie walkę o mistrzostwo Polski w hokeju na lodzie. Dziś przyjrzymy się, co w trakcie sezonu ogórkowego pozmieniało się u naszych rywali.

GKS Tychy

U aktualnych mistrzów Polski przerwa między sezonami przebiegła spokojnie. Trenerem Tyszan pozostanie Andrei Gusov. Drużynę opuściło sześciu zawodników: Mateusz Bepierszcz, Michał Woźnica, Miloslav Jachym, Joonas Huovinen, Ilya Kaznadey i Artyom Mentyuk. Do Tychów powrócił natomiast Marcin Horzelski, który ostatni sezon kończył w Jastrzębiu. Wzmocniono się także dwoma Słowakami z Cracovii: Peterem Novajovskym i Tomasem Sykorą. Do drużyny dołączył również doświadczony reprezentant Ukrainy Andrei Mikhnov, który ma na swoim koncie m.in. 109 meczów w KHL. Wzmocnić GKS Tychy miał również Sergei Ogorodnikov, który w poprzednim sezonie występował w Nowym Targu, zginął on jednak śmiercią tragiczną 24 czerwca.

W przedsezonowych sparingach Tyszanie odnieśli dwa zwycięstwa i ponieśli cztery porażki. Na początku pokonali Unię Oświęcim 6:0, a w rewanżu triumfowali po rzutach karnych 6:7. Następnie udali się do Zwolenia na Memorał Pavla Zabojnika. W pierwszym spotkaniu okazali się lepsi od HC Kosice 5:3, w drugim meczu ulegli HKM Zvolen 1:2 po rzutach karnych, a na koniec przegrali z aktualnym mistrzem Słowacji HC Banska Bystrica 2:6. Po powrocie zza południowej granicy ponieśli porażkę w meczu z JKH GKS-em Jastrzębie 2:1 po dogrywce. Teraz Tyszan czekają spotkania w Hokejowej Lidze Mistrzów z IFK Helsinki i Skelleftea AIK.

TatrySki Podhale Nowy Targ

„Szarotki” to kolejna drużyna, która skorzystała na odejściach w Cracovii, jednak wydaje się, że największe wzmocnienie ma miejsce na ławce trenerskiej. Nowotarżan objął nowy selekcjoner reprezentacji Polski Tomek Valtonen. Zastąpił on Andreia Parfenova. Z Krakowa do Nowego Targu powróciło trzech wychowanków Podhala: Rafał Dutka, Krystian Dziubiński i Patryk Wajda, a także Kacper Guzik, który ubiegły sezon zakończył w 3 lidze niemieckiej. Nowotarżan wzmocnił też Fin Eetu Moksunen. Drużynę opuścili natomiast Damian Tomasik, Maciej Sulka, Michal Pichnarcik, Dmitri Samarin, Elvijs Biezais, Przemysław Michalski i Maxim Kondrashov. Wspomnieliśmy już o Sergeiu Ogorodnikovie. Na testach w Podhalu przebywa aktualnie Łotysz Kris Lipsbergs.

Nowotarżanie rozegrali do tej pory pięć sparingów – po dwa z Duklą Michalovice i MHK Dubnicą oraz jeden z HK 32 Liptovski Mikulas. Przegrali oba spotkania z Duklą – 3:4 i 3:0, natomiast z Dubnicą najpierw wygrali 4:3, a w drugim meczu również 4:3, lecz po rzutach karnych. Z Liptovskim Mikulasem ponieśli porażkę 3:0. Szarotki mają jeszcze zaplanowane dwa sparingi z HK Spisska Nova Ves.

Comarch Cracovia

Po kompletnie nieudanym sezonie „Pasów” w ich składzie miała miejsce prawdziwa rewolucja. Choć trenerem Cracovii pozostał Rudolf Rohacek, drużynę opuściło aż trzynastu zawodników, niektórzy z wieloletnim stażem w pasiastych strojach jak Rafał Radziszewski czy Damian Słaboń. Oprócz nich z Krakowa odeszli Rafał Dutka, Krystian Dziubiński, Patryk Wajda, Nikita Kolesnikovs, Petr Kalus, Pavel Vorobyev, Maciej Urbanowicz, Tomas Sykora, Petr Sinagl, Teddy Da Costa i Oliver Paczkowski. Wiadomo już, że do Cracovii dołączyli Dawid Musioł z Naprzodu Janów, Mateusz Sordon z Orlika Opole, Mateusz Bepierszcz z GKS-u Tychy, Yevgeni Kamenev z Polonii Bytom, Stepan Csamango z Orli Znojmo i Michal Vachovec z HC Karlovy Vary. Z Cracovią trenuje spora grupa młodych, testowanych zawodników.

Krakowianie wygrali pierwszy sparingowy mecz z Unią Oświęcim 1:2. W kolejnym spotkaniu przedsezonowym ulegli HK 32 Liptovsky Mikulas 2:1 po rzutach karnych, następnie pokonali AZ Havirov 1:4, a w drugim spotkaniu z Unią tym razem przegrali 2:3 po rzutach karnych. 28 sierpnia wygrali z HC Frydek-Mistek 5:1. „Pasy” zmierzą się jeszcze po jednym razie ponownie z Havirovem i Liptovskym Mikulasem.

JKH GKS Jastrzębie

W Jastrzębiu ponownie obyło się bez szaleństw na rynku transferowym. Kolejny sezon szkoleniowcem JKH będzie Robert Kalaber. Drużynę opuściło pięciu zawodników, a sześciu dołączyło. W barwach JKH nie zobaczymy już Tomasa Fucika, Richarda Bordowskiego, Ivana Jankovica, Vladimira Lukacika i Marcina Horzelskiego. Nowymi nabytkami są natomiast Jakub Grof z GKS-u Katowice, Martin Kasperlik z Unii Oświęcim, Maciej Sulka z Podhala Nowy Targ, Grzegorz Radzieńczak z juniorskich drużyn Ocelari Triniec, Artyom Dubinin z Yermaku Angarsk (drugi poziom rozgrywkowy w Rosji) i doświadczony Słowak Peter Fabus, który poprzedni sezon spędził w SC Csikszereda.

Jastrzębianie rozegrali już aż 10 sparingów. Wygrali 1:2 po rzutach karnych z MSHK Ziliną, 1:2 z HC RT Torax Porubą, 1:3 z Debreceni HK, 3:2 z Nestą Mires Toruń, 6:7 po rzutach karnych z Draci Sumperk, 2:1 po dogrywce z GKS-em Tychy i 2:3 po rzutach karnych z MHK Dubnicą. Przegrali natomiast w pierwszym meczu z Porubą 5:4, z Dubnicą 2:3 po rzutach karnych i z HC Frydek-Mistek 4:1. Przed sezonem jeszcze raz zmierzą się z Draci Sumperk.

KS Unia Oświęcim

W klubie z siedzibą przy ul. Chemików lato również minęło bardzo spokojnie. Unię opuścili bracia Kasperlik i Adam Rufer, a karierę zakończył Lubomir Vosatko. Największym wzmocnieniem drużyny z Oświęcimia jest na ten moment król strzelców z poprzedniego sezonu Andrej Themar, który trafił tam z katowickiej GieKSy. Siłę ataku ma wzmocnić także Mateusz Adamus z Naprzodu Janów. Dodatkowo do kadry zespołu dołączyło dwóch młodych zawodników: Sebastian Lipiński i Miłosz Noworyta. W ostatnim czasie na testach w Oświęcimiu pojawił się słowacki napastnik Roman Tomanek.

Unici rozegrali już wszystkie zaplanowane sparingi. Na początku przegrali z Cracovią 1:2, a następnie dwukrotnie ulegli GKS-owi Tychy 6:0 i 6:7k. W połowie miesiąca udali się na turniej do Opawy, gdzie najpierw wygrali z HC Orlova 6:3, w drugim meczu przegrali ze Slezanem Opava 4:1, a trzecim po złotym golu w dogrywce okazali się gorsi od BK Havlickuv Brod 4:5. Na koniec ponownie zmierzyli się z Cracovią, tym razem wygrywając 2:3 po rzutach karnych.

PGE Orlik Opole

W Opolu kolejny rok z rzędu skład budowany jest na ostatnią chwilę. Drużynę opuściło aż dwunastu zawodników, a na ten moment zakontraktowano tylko jednego nowego hokeistę. Z Orlika odeszli Janis Auzins, Michał Kieler, Miroslav Zatko, Mateusz Sordon, Arkadiusz Nowak, Ivan Durac, Jonas Hoog, Radek Meidl, Filip Stopiński, Michal Satek, Kamil Wąsiński i Jarosław Lorek. Nowym graczem jest Alexis Svitac z Podhala.

Opolanie rozegrali do tej pory niecałe trzy sparingi. Niecałe, bo pierwszy z nich – z Polonią Bytom – został przerwany w 28 minucie przez dziurę w lodzie. Na tablicy wyników widniał wówczas rezultat 1:0 dla Orlika. W kolejnym meczu przegrali z Zagłębiem Sosnowiec 7:3, a następnie pokonali po rzutach karnych MH Automatykę Gdańsk 4:3. Takim samem stosunkiem bramek, lecz w regulaminowym czasie gry, pokonali Polonię Bytom. Przed sezonem zmierzą się jeszcze z JKH GKS-em Jastrzębie.

TMH Polonia Bytom

Kilka miesięcy temu przyszłość Polonii Bytom wisiała na włosku, jednak dzięki wsparciu miasta i sponsorów udało się otrzymać licencję na grę w PHL. Klub opuściło jednak czternastu zawodników: Filip Landsman, Michał Działo, Kamil Falkenhagen, Yevgeni Kamenev, Sebastian Owczarek, Tomasz Pastryk, Dmitri Abramov, Mateusz Danieluk, Sebastian Kłaczyński, Tomasz Kozłowski, Lukas Novak, Alexander Uryga, Artur Wieczorek i Tomasz Zdanowicz, a także trener Ales Totter i jego asystent Andrzej Secemski. Nowym szkoleniowcem został Andrei Parfenov, a drugim trenerem będzie Sebastian Owczarek. Do Bytomia przeprowadzili się Karol Wąsiński z Orlika Opole i Iwo Sroka z Naprzodu Janów, a karierę wznowił Dominik Kraus.

Za bytomianami siedem sparingów. W pierwszym z nich przegrali z Naprzodem Janów 1:0, drugi – z Orlikiem Opole – nie został dokończony przez uszkodzoną taflę. Następnie pokonali Zagłębie Sosnowiec 3:1 i ulegli MH Automatyce Gdańsk 5:0. Rozegrali także dwumecz z HC Orlova – w pierwszym spotkaniu górą była Polonia i wygrała 7:4, w drugim meczu Czesi rozgromili bytomian 8:1. W siódmym sparingu przegrali z Orlikiem 4:3. Mają zaplanowany jeszcze jeden mecz z Zagłębiem Sosnowiec.

MH Automatyka Gdańsk

Za Gdańszczanami nieudany sezon – choć po sezonie zasadniczym zajmowali ósmą pozycję, to przegrali pre-playoff z Polonią Bytom i musieli bić się o utrzymanie. Działacze gdańskiego klubu postanowili rozstać się z trenerem Andreiem Kovalevem, a jego miejsce zajął Marek Ziętara. Asystentem Ziętary będzie Witalij Grajewski, który przed dwoma lata pracował z Jackiem Płachtą w GieKSie. Drużynę z Pomorza opuścili Maxim Gorodetsky, Yannick Mund, Kirill Gerasimenko, Patryk Wysocki, Mikhail Samusenko, Adam Skutchan, Kacper Różycki, Michał Kalinowski, Wojciech Wrycza, Sebastian Wachowski i Vlastimil Bilcik. MH Automatykę wzmocnili natomiast Vladimir Aleksyuk z Progym Gheorgheni, Konstantin Teslyukevich z Edinburgh Capitals, Mateusz Danieluk i Tomasz Pastryk z Polonii Bytom, Aleksander Nowak z Orlika Opole i Yegor Rozhkov ze Sputnika Nizhny Tagil.

Gdańszczanie rozegrali dopiero trzy sparingi. W pierwszym pokonali po rzutach karnych drużynę z Torunia 1:2, w drugim pokonali Polonię Bytom 5:0, a w trzecim przegrali z Orlikiem Opole 4:3 po rzutach karnych. Zmierzą się jeszcze raz z Nestą Mires Toruń, a także z EXA Icefighters Lipsk.

Nesta Mires Toruń

Torunianie to jeden z dwóch tegorocznych beniaminków. Awansowali dzięki pokonaniu Zagłębia Sosnowiec w finale fazy play-off 1 ligi. Do „stalowych pierników” dołączyli Tomas Parizek i Patrik Spesny z Naprzodu Janów, Michał Kalinowski i Kacper Różycki z Automatyki Gdańsk, Marcin Biały z Ciarko KH 58 Sanok, Filip Mazurkiewicz z SMS-u Katowice, Artyom Mentyuk z GKS-u Tychy, Maxim Kamenkov z Khimik Novopolotsk i Denis Trakhanov z Edinburgh Capitals. Odeszli natomiast Piotr Winiarski, Maxim Kartoshkin, Szymon Niedlich, Bruno Śmieszek, Jakub Gołaszewski, Adrian Borowicz, Łukasz Podsiadło, a także znani w Katowicach Łukasz Korzestański i Vladislav Troshin. Prawdopodobnie nowym sponsorem toruńskiej drużyny zostanie Energa.

Swój pierwszy przedsezonowy mecz Torunianie przegrali po rzutach karnych z Automatyką Gdańsk. Wzięli udział w Pucharze RT Torax, gdzie, najpierw pokonali reprezentację Polski U20 2:4, w drugim meczu pokonali HC Frydek-Mistek 5:4, a na koniec ulegli JKH GKS-owi Jastrzębie 2:3. Przed sezonem czeka ich jeszcze jeden mecz z Gdańszczanami.

Zagłębie Sosnowiec

Sosnowiczanie przegrali walkę o awans z Toruniem, lecz postanowili wykupić dziką kartę. Do Zagłębia przede wszystkim wróciło dwóch doświadczonych wychowanków: Rafał Radziszewski i Damian Słaboń, którzy ostatnie lata spędzili w Cracovii, a także Michał Działo i Tomasz Kozłowski z Polonii Bytom, Łukasz Podsiadło z Nesty Mires Toruń oraz Tomas Kana i Vladimir Luka z HC Poruby. Z drużyną pożegnali się Filip Uherek, Damian Janus, Łukasz Kulik, Jakub Musialik, Pavlo Taran, Patrik Vrana, Dmiti Demyanyuk, Paweł Goździewicz, Łukasz Kisiel, Damian Rabenda, Nikolai Stolyarenko i Nykolai Onischenko. Pod dużym znakiem zapytania stanęła przyszłość Tobiasza Bernata, który podczas jednego ze sparingów odniósł poważną kontuzję kręgosłupa. Ostatnio na treningu Zagłębia Sosnowiec pojawił się Lukas Martinka, który w zeszłym sezonie zdobył razem z GieKSą srebrny medal mistrzostw Polski.

Drużyna z Sosnowca rozegrała sześć sparingów. W pierwszym pokonali reprezentację Polski do lat 20 5:1. Następnie przegrali z Polonią Bytom 3:1 i pokonali Orlik Opole 7:3, a ostatnio wzięli udział w turnieju Spisski pohar. Z gospodarzami, HK Spisska Nova Ves, przegrali 6:2. Ponieśli również porażkę z Duklą Michalovice 5:2, wygrali natomiast z drugą drużyną HK Poprad 5:3. W ostatnim dniu sierpnia zmierzą się ponownie z Polonią Bytom.

Kadra PZHL

Ostatnim uczestnikiem Polskiej Hokej Ligi będzie kadra PZHL, w której będą występować zawodnicy do lat 23. Powołania otrzymało 67 hokeistów, a wśród nich są między innymi bracia Rybak, Patryk Krężołek, Tomasz Skokan i Patryk Jóźwik. Mecze z kadrą PZHL będą się odbywać poza tradycyjnymi dniami meczowymi. Trenerami drużyny będą Grzegorz Klich i Jarosław Morawiecki.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga