Felietony Piłka nożna
Zwalniali trenerów, zwolnili prezesa. Piłkarze – krok po kroku grabarze klubu.
To był bardzo smutny wieczór. Łudziliśmy się, że wyjątkowo piłkarzom GKS Katowice zachce się walczyć w Sosnowcu. Łudziliśmy się nawet w pierwszej połowie, kiedy na początku było minimum szybkości i kilka w miarę przyzwoitych akcji. Nie mówimy oczywiście o tym, że już w pierwszej minucie prawie straciliśmy bramkę po sabotażu Kamińskiego. No ale i tak w porównaniu do meczu z Wigrami to był lekki postęp. Robiliśmy w naszej relacji LIVE dobrą minę do złej gry, bo tak naprawdę ta gra była tak samo toporna i bezjajeczna, ale zgodnie z duchem kibica GKS podnieciliśmy się jedną czy dwiema udanymi akcjami.
Zagłębie było beznadziejne. Dobrze, mieli tę setkę na początku, mieli strzał z dystansu w boczną siatkę, sytuację, w której asekurował Midzierski. Ale z gry byli – jak to się popularnie mówi – do ogrania. Naprawdę byli słabi, bardzo słabi. We wspomnianej początkowej fazie meczu katowiczanie byli nieco szybsi od rywali, choć mecz toczył się w bardzo sennej atmosferze i postronny obserwator mógłby zasnąć. I co lepsze – mieliśmy dwie praktycznie stuprocentowe sytuacje. Najpierw od połowy boiska Kalinkowski pobiegł tak jakby miał kulę u nogi (ale dobiegł) i strzelił prosto w bramkarza, a potem Prokić zrobił wszystko, byleby tylko nie trafił w światło bramki. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że nie przyłożyli się do tych strzałów nawet w jednym procencie. Zagrali tak totalnie niechlujnie, że naprawdę czasem pojawia się pytanie, czy nie zrobili tego specjalnie. Nie zdziwiłoby nas to. Tak, czasem to wygląda, jakby nasi zawodnicy specjalnie nie trafiali do siatki. A że nie mamy do nich ani krzty zaufania, nie zdziwiłoby nas, jeśli to by była prawda.
Co było po przerwie? Po przerwie mieliśmy znów idiotów na boisku. Piłkarskich nierobów i dyletantów. Każda ofensywna akcja była przez dobrze już grające Zagłębie tłumiona w zarodku. Nawet jak Prokić poszedł skrzydłem i miał naprawdę pół godziny na dośrodkowanie, łaskawie zaczekał na przeciwnika i dał się zablokować. To była znowu ekipa sabotażystów. Co pokazał choćby Midzierski, który zrobił dokładną odwrotność pułapki ofsajdowej i w momencie, gdy powinien zrobić wyjazd (lub lecieć do światła bramki na asekurację), to ten dziwoląg poleciał do linii końcowej, ale poza światłem bramki! To jest nieprawdopodobne, co zawodnicy robią, by tracić gole. Po raz kolejny i kolejny, i kolejny…
Zastanawialiśmy się, co się wydarzy po meczu. Braliśmy pod uwagę to, że trener Piotr Mandrysz poda się do dymisji, widząc, że ta grupa ludzi po prostu nie rokuje, gra coraz gorzej i ogólnie zarówno sportowo, jak i mentalnie 0 nie nadaje się do uprawiania tej dyscypliny. Niestety trener – wzorem swojego poprzednika – w naprawdę tragicznej postawie zespołu ograniczył się do opisu meczu pod kątem kilku sytuacji boiskowych, a na koniec jeszcze – między słowami – zrzucił winę za ten stan rzeczy na sędziego. Dokładnie w ten sam deseń poszedł w marcu Brzęczek, który po meczu, w którym do przerwy powinno być 3:0 dla GKS, kibice gospodarzy nawoływali piłkarzy, żeby wypierdalali, a ostatecznie Zagłębie wygrywa 1:0 stwierdził, że o porażce zadecydował „jeden błąd”. Spodziewaliśmy się po szkoleniowcu więcej, niestety na konferencjach odlatuje podobnie jak asystent Ljungberga (Polska – Szwecja, 1999) i albo nie widzi tej gównianej gry, albo tylko udaje. I jeszcze twierdzi, że to wszystko jest efektem braku Foszmańczyka, czyli jednego z głównych odpowiedzialnych za brak awansu.
Okazało się natomiast – dosłownie kilka minut po tym, jak opuściliśmy stadion, że do dymisji podał się prezes Wojciech Cygan. Nie oszukujmy się, nie ogarnął poprzedniego sezonu, nie ogarnął zupełnie tego burdelu teraz. Dodatkowo oprócz tego podjął kilka kuriozalnych decyzji, zaniechał pewnych działań, a jak dowiedzieliśmy się na konferencji – postanowił również odsunąć Garbacika od zespołu za błąd z Wigrami, wbrew opinii szkoleniowca. Sporo się tego nazbierało w całym roku i dobrze, że podał się do dymisji. Kibice nie są głupi i pamiętają wszystkie dobre rzeczy, które Cygan zrobił dla GieKSy. To będzie pamiętane i doceniane. Ale teraz już sobie kompletnie nie radził i to był ten czas, może nawet odrobinę za późno…
No ale znowu pojawia się jedno pytanie, znowu w tym wszystkim tkwi jeden bardzo poważny haczyk.
Bo my tu sobie dywagujemy o dymisji Mandrysza, po Wigrach coraz częściej było słychać o dymisji Cygana, co stało się faktem. Klub, który mimo ostatnich wpadek, był dobrze prowadzony organizacyjnie, wizerunkowo i marketingowo, ciągle miał tę zakałę w postaci szatni. W końcu ta szatnia doprowadziła do zwątpienia prezesa w sens prowadzenia tego klubu.
No właśnie – i gdzie w tym wszystkim piłkarze?
Ktoś powie, że ryba psuje się od głowy i częściowo to jest prawda. Dlatego ta głowa poleciała. Ale w żadnym, absolutnie w żadnym przypadku nie można zrzucać odpowiedzialności z tych… naprawdę już brakuje określeń. Zarzucają mi, że za bardzo wyzywam piłkarzy, ale naprawdę nie mam do nich cienia szacunku, zaufania czy tolerancji. To co wyprawiają wszyscy zawodnicy w tym roku jest godne pogardy. Zniszczyli marzenia kibiców w poprzednim sezonie, a teraz ordynarnie odpuszczają swoje obowiązki. To nie jest kwestia tylko braku umiejętności, tylko celowego działania.
Doprowadzają do tego, że kibice Zagłębia w euforii obrażają nasz klub. To kolejna rzecz, której wybaczyć nie można. Nie potrafią zrobić kompletnie nic, żeby odebrać kibicom rywali animusz. Po prostu wszyscy rywale są w euforii, gdy grają z GKS, bo po prostu ich zespoły mierzą się z takimi piłkarskimi niedojdami. Można się przełamać, poprawić morale, wygrać mecz, wbić kilka bramek. Bez większego wysiłku.
Jak zwykle włos im z głowy nie spadnie. Prezes – to jedna osoba, może polecieć. Trener – też jedna osoba, może polecieć.
Piłkarze mieli i mają niepodważalną pozycję w tym klubie, jak zresztą w innych klubach również, bo są dużą grupą. Pozycję świętych krów. To oni zwalniają trenerów, to oni zwalniają prezesów. Bez uszczerbku. I najlepsze jest, jak zawsze znajdzie się jeden z drugim obrońca piłkarzy i powie – „nie da się wszystkich zwolnić” albo „tak, i kto za nich będzie grał?”. To powiem kto – wolałbym babki z GieKSy albo pierwszą lepszą ekipę z ligi szóstek. Przynajmniej miałbym gwarancję zaangażowania.
W Sosnowcu mogli znów załatwić sprawę w pierwszej połowie. Nawet jeśli by nie wygrali, to skończyłoby się powiedzmy 2:2. Jednak kuriozalny strzał Prokića, a potem żenada w drugiej połowie spowodowała, że znów rywal – mający swoje naprawdę spore problemy – wygrał i to nie byle jak – rozgromił nas.
Apeluję do wszystkich kibiców, żeby nie zapominali, że prezes prezesem, trener trenerem, ale bezpośrednimi autorami tego gówna, w jakim obecnie znalazł się klub GKS Katowice są osoby zakładające koszulki z herbem naszego ukochanego klubu. Żadna fatalna sytuacja z prezesem i trenerem nie tłumaczy tak katastrofalnej postawy na boisku.
I teraz jeszcze jedna rzecz – obowiązkiem kibica jest obecność na meczu swojej drużyny. Więc jeśli ktoś ze względu na całą fatalną sytuacje opuszcza mecze klubu – uczestniczy tak naprawdę w ich gierce. Dlatego chciałbym, żeby kibice nie odwracali się od klubu – czyli tego, co mamy w sercu. GieKSy, która jest właśnie w naszym sercu. Natomiast przyznam, że po tym wszystkim nie wyobrażam sobie, żeby dopingować tych, którzy niszczą ten klub. Ktoś powie, że nie dopinguje się piłkarzy, ale to jest guzik prawda. To dla nich jest ten doping, bo równie dobrze można by wyjść na Rynek i pośpiewać ku chwale klubu. Tutaj robi się to na meczu, w czasie gdy oni udają, że grają w piłkę, więc doping jest stricte powiązany z drużyną.
A oni na ten doping nie zasługują, nie zasługują na jedno ciepłe słowo od kibiców. I mam nadzieję, że tego dopingu nie dostaną, a już tym bardziej nie będzie żadnego chorego „dzięki za walkę” po strzeleniu jednej bramki w końcówce meczu. Takie teksty tylko ich utwierdzają, że wszystko jest ładnie pięknie i po pięciu zawalonych meczach jedna udana akcja znów spowoduje, ze kibice się nabiorą i będą wspierać.
Zero tolerancji dla takiej postawy. Od walki o awans, poprzez spektakularną klęskę, obecnie porażki ze słabymi rywalami, do dymisji prezesa. Od walki i zaangażowania, do ordynarnego odpuszczania i sabotowania gry. Kroczek po kroczku to właśnie oni doprowadzają ten klub do upadku. To może być spadek do drugiej ligi. To może być rezygnacja jednego, drugiego, trzeciego sponsora. Rezygnacja Miasta. Bankructwo. Śmierć.
Nie można na to pozwolić.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Mecza
14 września 2017 at 11:18
Wczoraj w podstawowej jedenastce grało 5 z poprzedniego sezonu (można liczyć 4 pomijając bramkarza) a efekty podobne lub gorsze. Jedziecie po wszystkich piłkarzach nawet tych co są u nas z miesiąc albo krócej. Gdzie czas potrzebny na aklimatyzację? Nawet w FM potrzeba czasu bo jest taki wskaźnik. Jako drużyna wyglądamy beznadziejnie a to już wina trenera. Dobry trener też jest dobrym psychologiem a tego Mandryszowi wyraźnie brakuje na dzisiaj. Może się zatracił w tym co robił kiedyś dobrze.
Matti
14 września 2017 at 11:32
Proponuję wypeierd….dziadków typu Pleva, Plizga, Kędziora i dać szansę młodym niech sie ogrywają tak jak zrobił to Górnik. Niech w końcu skończą pieprzyć o awansie niech młodzi wejdą na boisko i zdobywają doświadczenie. Nie wierze w w tej Akademii nie ma jednego sensowanego młodziana!!!!!
Rafi
14 września 2017 at 12:15
Jeżeli po kilku meczach drużyna wygląda tak jak wygląda, to winę ponosi trener. Można mieć braki kondycyjne, techniczne…Ale przynajmniej stałe fragmenty są grane. A tu nie ma nic. żal oglądać. Nowy trener, futbol techniczny, nowy skład- lepiej stawiać na młodych. Awans powiedzmy sobie szczerze w tym sezonie odpada.
KaTe
14 września 2017 at 12:28
Jakich młodych?
Poproszę o nazwiska.
Rezerwy rozwiązano. W kadrze jest Mandrysz (gra raz lepiej, raz gorzej), Skrzecz (trudno coś o nim powiedzieć poza tym, że chyba lubi grać z klepki – a tu może nie ma z kim), Słomka (czy ktoś widział go w akcji?) i Juraszczyk, który jeszcze nie zagrał ani minuty w pierwszym składzie. Po prostu: mamy świetną, liczną kadrę, której chyba nie ogarnąłby Trapattoni.
PanGoroli
14 września 2017 at 12:41
Ładny gest z brakiem komentarzy pod info o dymisji. Chłop się pogubił, ale za rezygnację, i to co zrobił – respekt.
Co do piłkarzy – tu się zgadzam. jeśli goście urządzają strajk włoski, tzn, że to nie piłkarze, to osoby zdyskredytowane, by uprawiać zawód piłkarza. Nawet jeśli wojenka z trenerem, władzami klubu, to nigdy, przenigdy piłkarz nie ubliża swoim fanom.
PanGoroli
14 września 2017 at 12:46
Ja tu nie widzę innego rozwiązania – za sabotaż klubu jest jedyna opcja – wypierdalać. Złodziej wcześniej czy później znów okradnie, dziwka skoczy w bok, a piłkarska dziwka zrobi to, co oni robią teraz. Jeśli o mnie chodzi, gieksiarza z ponad 40 letnim stażem, to wywalić ten piłkarski kompost, pojeździec po 3 4 8 ligach w regionie, tam, gdzie GieKSę mają w sercu. I niech spadną, niech dostają w dupę, ale przekaz pójdzie – GieKSa to nie miejsce dla piłkarskich kurw.
PanGoroli
14 września 2017 at 12:49
A przynajmniej przywrócona będzie gieksiarska tradycja – walka, charakter, to, co sprawiało, że ktoby do nas nie przyjeżdżał, to w galotach miał pełno. To, co sprawiło, że tylu pokochało ten klub. Teraz nie ma GieKSy. I tym chujom ode mnie nie ma wybaczenia.
PanGoroli
14 września 2017 at 12:59
A pierwsze, to zacząłbym od wywalenia midzierskiego. Na kilometr widać, że to taki piłkarski Macierewicz.
Hanys
14 września 2017 at 15:19
„osoby zakładające koszulki z herbem naszego ukochanego klubu” Przepraszam czy ktoś na tych adidasowych szmatach widział herb Gieksy? Może właśnie jest taka gra jakie barwy i pseudoherb na tych szmatach/koszulkach?
Krzysztof
14 września 2017 at 15:43
Uważam, że jeśli taka sytuacja, ja teraz, no, może z mniejszym nasileniem, trwa od lat kilku i żaden trener, ani żaden skład tego nie zmienił, to w 100% za taki efekt odpowiedzieć powinien Prezes. ON odpowiada za dobór ludzi – raz, dwa się można pomylić, ale ZA KAŻDY RAZEM?
Nie rozumiem pretensji tylko do piłkarzy, w dodatku w takim tonie. Takie mają umiejętności i tyle.
Ktoś to musi poukładać, a Pan Cygan, ewidentnie, ni ema pomysłu. I tyle.
Drużyno! Powodzenia w następnym meczu! 🙂 Zawsze będę Was wspierał.
Rafi
14 września 2017 at 15:55
….swoją drogą przy okazji „reformy” klubu herb można by odświeżyć.
wiatrak
14 września 2017 at 17:10
Wszyskich ze starego skladu ,pierwszy Goncerz powinien poleciec .Co do prezesa to udalo mu sie poukladac ten klub finansowo dlatego szacunek sie nalezy.Kazdy trener ma zwiazane rece jezeli nie potrafi walnac w stol i wypieprzyc ludzi ktorzy sa ze starego skladu i psuja wszystko,dlatego trener do dymisji.
Marcin
14 września 2017 at 17:33
ja już kurwa nie mam siły oglądać te laleczki z naszym herbem,jest to bardzo smutne ale niestety prawdziwe.CAŁE NASZE ŻYCIE TO GKS KATOWICE.
WIERNY
14 września 2017 at 17:59
Krzysztof racja. Zostawcie piłkarzy, grają tak jak ich zmotywował prezes i trener. Jestem pewien, że odpowiednia osoba prezesa i trenera może i z tych zawodników coś jeszcze wydobyć.Pytanie retoryczne, czemu kosa nie blokuje shela za smutasowe wizje?
GieKSiorz
14 września 2017 at 19:37
Panie Cygan jestem zdania ze Pan się pogubil,ale szacunek za decyzje o dymisji.niekeidy tak jest ze trzeba nowego spojrzenia na pewne sprawy,mam prosbe do władz miasta,zarzadu itd.budujmy silna GieKSe w oparciu o młodych zawodnikow,dobry scout i menadżer to 70% sukcesu.kontrakty uzależnione od wynikow,a Panie Krupa stadion potrzebny na już tylko tak można pchnąć ten klub w lepsza przyszlosc.
Irishman
15 września 2017 at 06:41
Shellu, masz dużo racji.
Ale jak to jest? Przez nasz klub, grający od 9 lat w I lidze przewinęła się ponad setka piłkarzy, którzy zagrali w stu-kilkudziesięciu meczach.
No, a właściwie ten komentarz można byłoby napisać pod wieloma (może nawet większości?) z nich. I odnosiłby się do większości z tych grajków.
No więc co jest do ch…. z nami, że u nas od tylu lat trwa jakiś p… „dzień świstaka”?
lolek77
15 września 2017 at 09:22
Przecież mamy współpracę z ROZWOJEM brać Tabisia , Marchewkę i innych i gramy dalej jak nasi juniorzy za słabi , a im podesłać naszych dziadków w zamian 🙂
Rafał
15 września 2017 at 17:19
Po pierwsze to trzeba by zmienić trenera który se nie radzi od początku sezonu. Roszady w kadrze zrobić dać nowego trenera i cały sztab, trzeba przewietrzyć ławkę trenerską i piłkarzom przez 2 miesiące nie wypłacać pensji to zaczną grać bo chyba za dobrze im jest!!!
Set
15 września 2017 at 20:51
Rotacje w zespołach Nice 1 Ligi były bardzo duże, tyle że patologie piłkarską gramy MY…. Zawodowcy???? ale nie u nas!!! Nie będę ich już obrażał bo nie ma sensu ale prawda jest taka że taki zespół jak Ks Kleszczów (Klasa C) ma więcej Charakteru i Ambicji żeby grać o 3 pkt. w każdym meczu!!!! Brutalna jest prawda: jeśli nie potrafisz walczyć na całego w każdym meczu to nadajecie się wiecie do czego….. KS Bobrowniki Dmuchane Latawace tam jest miejsce dla nieudaczników zwanych zawodnikami którzy niszczą nasza Kochaną GieKSe…
jaro
17 września 2017 at 15:46
wypierdolic tych nieudacznikow bez ambicji sportowe zera !!! za co kurwy biora kase fryzjer przy naszych pseudozawodnikach to pikus !!! i niepieerdolcie ze przez 10 lat nie bylo zawodnikow ktorzy nie byli waleczni tylko poprostu sie ich pozbywano czerwinski,wrobel,gancarczyki td.