Felietony Kibice
Do kibicowania trzeba dojrzeć, czyli szambo po Chojnicach…
Pracując nad meczami GieKSy, obrabiając je wieloma newsami mamy swój dość stały harmonogram. Jednym z punktów jest „Głos kibiców”, w którym zamieszczamy opinie sympatyków GieKSy na temat danego meczu. Często są to merytoryczne opinie pisane przez osoby, które widziały mecz na stadionie czy w telewizji, ale często na forum pojawiają się szerokie opinie pisane przez osoby, które meczu nie widzą, a opierają się jedynie na doniesieniach internetowych.
Oczywiste jest, że sympatycy GieKSy mogą mieć różne opinie dotyczące tego samego spotkania. Zdanie „chyba byliśmy na innym meczu” jest chyba najczęściej pojawiającym się. No może oprócz tego, że ktoś z piłkarzy jest „do wyjebania”. To taki standard, jeśli chodzi o wypowiedzi kibiców.
Jeśli chodzi o mecze wyjazdowe, to najczęściej schemat jest taki, że forum „żyje” wypowiedziami kibiców, którzy w ciepłych kapciach oglądają mecz w tv lub – gdy meczu nie ma – coś tam zawsze muszą „spłodzić” na forum. Na przykład, gdy na livescore wyświetli im się wynik 0:1 to już mają pożywkę i mogą napisać „zaś w pizdę z wioskami”.
Standardem jest, że po wygranych meczach temat ma zaledwie kilka stron, ale jak GKS zremisuje czy przegra, tych stron robi się kilkanaście, a wpisów jest trzy razy więcej. To smutna zależność, ale obserwowana już od kilku lat. Nie tyczy się to oczywiście osób, które wpisują opinie zarówno przy takim, jak i takim wyniku. Jest kilka stałych osób, które zawsze coś ciekawego na temat meczu mają do powiedzenia i zawsze ich zdanie na temat meczu można przeczytać z przyjemnością, nawet jeśli się z nim nie zgadza.
Opinie w trakcie i po meczu z Chojniczanką poddały jednak w wątpliwość sens stałego prowadzenia „głosu kibiców”. Co jak co, ale na stronie staramy się trzymać merytoryczny poziom. Nie chodzi o to, że trzeba się z nami zgadzać, bo też często „widzieliśmy inny mecz”, ale staramy się nie pisać bzdur i nie siać defetyzmu. Owszem – i nam zdarzy się palnąć głupotę, czasem niesprawiedliwie ocenić jakiegoś zawodnika czy zareagować emocjonalnie. Ktoś ma do nas pretensje, czasem przyznamy się do błędu, innym razem zostajemy przy swoim.
Jak już pisaliśmy, jesteśmy zadowoleni z postawy zespołu w meczu w Chojnicach. GieKSa zagrała pół meczu bardzo dobrze. Mowa o większości pierwszej połowy i końcówce, w której mieliśmy kilka sytuacji. Bardzo dobrze dysponowani od pewnego momentu gospodarze dominowali powiedzmy – przez drugie pół meczu. Spotkanie było godne starcia lidera z wiceliderem i każda z walczących o awans do ekstraklasy ekip miała w nim swój czas. Zarówno GKS, jak i Chojniczanka pokazały w tym meczu dominację i mądrość piłkarską, walkę za wszelką cenę i skuteczność, obie też miały momenty bezradności. Kwintesencja sportu i bardzo sprawiedliwy remis 2:2, który daje nam przewagę nad Chojnicami w dwumeczu. Można więc powiedzieć, że zdobyliśmy nie jeden, a dwa punkty.
Pamiętając nasze inauguracje w Nowym Sączu za Kazimierza Moskala (plus klęska z Okocimskim) oraz chociażby 0:2 z Arką po beznadziejnej grze rok temu, teraz dostaliśmy na wstępie sporą dawkę optymizmu i dowodu na to, że GieKSa nie odpuści. Że nie będziemy mieli znów wielkiego zawodu i końca marzeń po dwóch kolejkach. To była inna jakość niż zawsze – kawałek dobrej piłki.
Niestety kibice na forum pojechali po bandzie – przelała się czara goryczy i głupoty jednocześnie. Ograniczymy się tylko do głosów w trakcie i zaraz po meczu – na podstawie relacji w TV pojawiły się takie oto opinie:
– Mecz faktycznie dziwnie wyglada…
– ten wisio to jakas kaleka :/
– Człowiek już ma wizję, że Krupa zadzwonił do klubu i powidzial, że huja ma być z awansu, bo i tak nie będzie kaj grac. A tak serio, to pojebanie gramy. Nie wiem jak się można tak nagle spierdolic w ciągu 10 minut.
– Co ten Brzeczek odpierdala
– Bravo Brzeczek Bronimy dalej !!!!!!!!!!!! taktyk roku
– Ja pierdole co oni grają w 2 połowie to komedia
– Bo wygląda mi to na w huj ustawke. Serio czuje tu rękę miasta.
– To co oni robią od końcówki 1 połowy to jest jakiś sabotaż….
– Ten mecz na prawdę wygląda na ustawiony. A oni po 30 minutach kurwa zapomnieli jak się gra.
– Kurwa nic nie graja w tej 2 połowie. Zaraz się położą chyba.
– Faktycznie ten mecz smierdzi jak bak.
– Potrzeba zmiany właściciela. Z tym właścicielem nie ma presji na wynik. Jak nie awansują, to nic im się nie stanie.
I „najlepszy”:
– Przy stanie 0-2 dla nas dostalem takie oto info od znajomego, ktory sledzi 24h gielde z bukmacherki.
Pelno wplat na 1x w chojnicach, mecz wyglada na ulozony. Bez szczegolow, bo takich nie uzyskam. Mozecie mi wierzyc lub nie. Wiecej wiem tylko tyle, ze spotkanie juz przed meczem bylo typowane pierwsza/druga polowa: goscie/remis lub goscie/gospodarze. Przy bramce na 0-2 kursy na remis podskoczyly niesamowicie i wtedy posypaly sie kolejne wplaty na 1 i X. Kto kiedykolwiek obstawial ten wie co to oznacza. Dla mnie kurwa jedno, Miedz w ekstraklasie a my w dupie.
Uff… Czy ktoś z tych, którzy byli na wyjeździe potrafił przeczytać to do końca i się nie porzygać? Czy ktoś, komu naprawdę leży na sercu dobro naszego zespołu potrafi to bez skrzywienia przyjąć?…
To się po prostu nie mieści w głowie. Można odnieść wrażenie, że nawet gdyby trio Messi – Suarez – Neymar zaczęło wygrywać pojedynki z naszymi obrońcami, to nadal czytalibyśmy, że nasi obrońcy to tragedia, żenada i w ogóle Brzęczek to cykor i gra defensywnie. Ktoś inny by napisał, że mecz jest ustawiony i nasi specjalnie odpuścili. Bo przecież powinni wygrać.
Trzy miesiące przerwy, wielkie nadzieje na awans, u większości kibiców głód piłki i nerwowe przebieranie nogami przed pierwszym meczem. Ten pierwszy mecz układa się różnie – tak jak było napisane wcześniej – ale ostatecznie osiągamy dobry wynik z dobrym rywalem. Niezrozumiałe jest, jak można w takiej ilości i w takim tonie wypisywać żenujące opinie. Naprawdę można odnieść wrażenie, że ilość frustracji skumulowana u niektórych osób jest tak wielka, że gdzieś musi znaleźć ujście – a że sport jest nacechowany emocjami, jest to bardzo dobry kanał właśnie do tego ujścia i wystarczy mały pretekst, jeden drobiazg, by to szambo eksplodowało z całym zawartym w nim smrodem.
Wstydźcie się.
Patrzę na tych najbardziej udzielających się, na kibiców z długim stażem, którzy wkładają serce i czas w organizację życia kibicowskiego. W kiepskich warunkach od wielu lat, to znaczy w warunkach braku sukcesu sportowego. Lata upokorzeń, słabej gry, zawiedzionych nadziei, czasem braku zaangażowania piłkarzy. Co najlepsze, właśnie ci kibice chwalą zespół, cieszą się z dobrego meczu, widzą wielkie światło w tunelu, potrafią docenić przeciwnika. Jednocześnie ma się wrażenie, że nie mydlą sobie oczu. Oni po prostu widzą inną jakość, zaangażowanie piłkarzy, zaangażowanie trenera Brzęczka, który jakby usłyszał od Miasta, że ma nie być awansu, to by pewnie jeszcze bardziej chciał awansować – na przekór. Wpaja to piłkarzom i widać to u nich – jak u zranionego Zejdlera – na boisku. Niech ktoś Łukaszowi powie, że odpuścił mecz…
Na razie zawieszamy „głos kibiców” z typowymi opiniami. To nie ma sensu. Dopóki niektórzy będą dalej leczyć frustracje przy okazji meczów GieKSy, dopóty ten news nie ma najmniejszego sensu.
Do wielu rzeczy w życiu trzeba dojrzeć i do kibicowania też. Nie jesteście straceni, ale ogarnijcie się!
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Tomiko76
6 marca 2017 at 18:18
Wynik meczu sprawiedliwy dla obu stron. Nikt nie może narzekać, jedna kolejka niczego Wam nie powie, po 5 kolejce będziemy mądrzejsi..
tomek
6 marca 2017 at 20:08
Miejmy nadzieje ze to wypadek przy pracy a nie slabe przygotowanie kondycyjne. W mojej ocenie posypalo sie bo sil nie bylo. No i drugi powod dwoch statystow a w zasadzie trzech. Goncerz dno totalne, Wisio brak słów a i fosa nie istnial w zasadzie. Brzeczek szybko zrozumial ze trzeba bronic bo nie bylo sil. Stad te dziwne zmiany. Jesli zespol puchnie po 30 minutach no to moze byc mega problem
Tom
6 marca 2017 at 20:39
Ja bym tego aż tak czarno nie widział.
To prawda, że jeden baran coś tam napisał a kolejnych dwóch podłapało ale oprócz tego forum, że tak powiem trzymało „swój poziom”.
Że ludzie narzekali jak po dominacji w pierwszych 30 minutach, kolejne 45 minut wyglądało jakby ktoś wrzucił petardę do kurnika (chaos i popłoch) to chyba nie jest takie dziwne ? Nie przeginajmy też w drugą stronę – forum to ma być wymiana myśli i opinii nawet tych negatywnych, oczywiście bez popadania w skrajność czy abstrakcję
Z jednej strony mamy narzekaczy, z drugiej mamy „przekumatych”, którzy wchodzą po forum po wygranym meczu tylko żeby wpisać „I gdzie teraz są wiecznie narzekający”. I tak potem jeszcze dziesięciu się wpisze; na 20 wpisów może 5 dotyczą meczu więc nic dziwnego, że niektórym się nawet nie chce wpisywać
Koza
6 marca 2017 at 21:28
Nie kumam takich baranów gówno sie znają na pilce ale najwięcej do powiedzenia… trochę racji jest mogliśmy iść na ciosem bo Kluczbork czy Tychy nie jesteśmy. Ale punkt trzeba uszanować jak byśmy nie grali w tym meczu ja powtarzam spokojnie nez spin ludzie ogarnijcie się. Po tych chociaż 30min ja jestem np nastawiony mega pozytywnie
Cała GieKSa RAZEM !
edi
7 marca 2017 at 09:01
ale za co sie mamy wstydzic ??? za to ze wisio mial problem zeby wybic pilke przed siebie?? za to ze przez wiekszosc drugiej polowy bronili wyniku i dopiero w ostatnich minutach przycisneli ?? za niezrozumiale zmiany ??? za to ze emocjonalnie reagujemy na to co sie dzieje na boisku ???
wpisy o miescie i ustawce to jakies nieporozumienie
ale krytykowac poczynania kopaczy na boisku chyba nam wolno
Eda67
7 marca 2017 at 16:58
Shellu niestety nie zgadzam się z Tobą do końca. Masz sporo racji w tym co piszesz ale nie możesz zabronić sympatykom zespołu wypowiadać się na temat gry piłkarzy. O ile wiele można wybaczyć hokeistom i siatkarzom o tyle futboliści rozpieszczani przez miasto (vide: zgrupowanie w Turcji!) powinni po prostu grać lepiej. Wystarczy spojrzeć na Leicester z zeszłego sezonu, gdzie umiejętności swoje a chęci swoje. Tam chłopaki dawali z wątroby w każdym meczu i grali przede wszystkim na wynik. Chcemy awansu to musimy wygrywać, żreć trawę i walczyć do upadłego. Nie ma innej opcji!
Henry
8 marca 2017 at 00:46
No ja pierdole, Shellu, to cały ten tekst zakrawa na totalną propagandę nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością.
1.
„Pracując nad meczami GieKSy, obrabiając je wieloma newsami mamy swój dość stały harmonogram. Jednym z punktów jest „Głos kibiców”, w którym zamieszczamy opinie sympatyków GieKSy na temat danego meczu. Często są to merytoryczne opinie pisane przez osoby, które widziały mecz na stadionie czy w telewizji, ale często na forum pojawiają się szerokie opinie pisane przez osoby, które meczu nie widzą, a opierają się jedynie na doniesieniach internetowych.”
W związku z powyższym stwierdzeniem co do pozostałego tekstu proszę o statystki, kto mecz widział a kto nie.
2.
„Oczywiste jest, że sympatycy GieKSy mogą mieć różne opinie dotyczące tego samego spotkania. Zdanie „chyba byliśmy na innym meczu” jest chyba najczęściej pojawiającym się. No może oprócz tego, że ktoś z piłkarzy jest „do wyjebania”. To taki standard, jeśli chodzi o wypowiedzi kibiców.”
Sarkazm wyraźne świadczy nie jakim byłeś meczu, a na jakim byli przeciwnicy tego co widzieli.
3. „Jeśli chodzi o mecze wyjazdowe, to najczęściej schemat jest taki, że forum „żyje” wypowiedziami kibiców, którzy w ciepłych kapciach oglądają mecz w tv lub – gdy meczu nie ma – coś tam zawsze muszą „spłodzić” na forum. Na przykład, gdy na livescore wyświetli im się wynik 0:1 to już mają pożywkę i mogą napisać „zaś w pizdę z wioskami”.
Piszemy o tym meczu czy o wyimaginowanych „schematach”? Ten mecz kto chciał to widział w TV i bez problemu mógł „spłodzić” „zaś w pizdę z wioskami” bo bez problemu mogliśmy to przegrać, tylko szczęście nam sprzyjało – nie umiejętności.
3. „Standardem jest, że po wygranych meczach temat ma zaledwie kilka stron, ale jak GKS zremisuje czy przegra, tych stron robi się kilkanaście, a wpisów jest trzy razy więcej. To smutna zależność, ale obserwowana już od kilku lat. Nie tyczy się to oczywiście osób, które wpisują opinie zarówno przy takim, jak i takim wyniku. Jest kilka stałych osób, które zawsze coś ciekawego na temat meczu mają do powiedzenia i zawsze ich zdanie na temat meczu można przeczytać z przyjemnością, nawet jeśli się z nim nie zgadza.”
A jaki ma być inny standard? Jesteśmy faworytem tej ligi, zarówno w kraju jak i w wewnętrznie pompowanym baloniku. Wiadomo, że po wygranym meczu będzie to przyjęte jako standard i nie ma co komentować a po przegranym czy remisie w ujowym stylu (było to już nie raz) będzie więcej malkontentów co w tym jest dziwnego? Dziwne jest chyba tylko to, że propaganda nie działa.
4. „Opinie w trakcie i po meczu z Chojniczanką poddały jednak w wątpliwość sens stałego prowadzenia „głosu kibiców”. Co jak co, ale na stronie staramy się trzymać merytoryczny poziom. Nie chodzi o to, że trzeba się z nami zgadzać, bo też często „widzieliśmy inny mecz”, ale staramy się nie pisać bzdur i nie siać defetyzmu. Owszem – i nam zdarzy się palnąć głupotę, czasem niesprawiedliwie ocenić jakiegoś zawodnika czy zareagować emocjonalnie. Ktoś ma do nas pretensje, czasem przyznamy się do błędu, innym razem zostajemy przy swoim.
No kurwa – oczywiście, że nie ma sensu prowadzenia „głosu kibiców” skoro macie ustalony swój tzw. „merytoryczny poziom”. I właśnie jak widać trzeba się z wami zgadzać i jak widać wcale nie staracie się pisać bzdur.
5. „Jak już pisaliśmy, jesteśmy zadowoleni z postawy zespołu w meczu w Chojnicach. GieKSa zagrała pół meczu bardzo dobrze.”
WOW, mamy team walczący o awans, jest pół meczu, elegancko.
6. „To się po prostu nie mieści w głowie. Można odnieść wrażenie, że nawet gdyby trio Messi – Suarez – Neymar zaczęło wygrywać pojedynki z naszymi obrońcami, to nadal czytalibyśmy, że nasi obrońcy to tragedia, żenada i w ogóle Brzęczek to cykor i gra defensywnie.”
Boże, jak można było napisać taką bzdurę w tym miejsu w ogóle?
7. „Trzy miesiące przerwy (sratatata…) – ale ostatecznie osiągamy dobry wynik z dobrym rywalem. Niezrozumiałe jest, jak można w takiej ilości i w takim tonie wypisywać żenujące opinie. (…)
Wstydźcie się.”
No po prostu nie skomentuję tego, bo się czuję jakby mi to Kim Dzong Un pisal, ogladales mecz od 35 minuty jak rozjebali wszystko co sobie niespodziewanie wywalczyli, a rozjebali by wiecej gdyby nie szczescie i bramkarz?
Resztay nie komentuję już więcej, bo aż szkoda pisać. Tak czy siak wszyscy jesteśmy za Gieksą, ale takiego zakłamania po pierwszym meczu jesiennym to jeszcze nie widziałem.
Shellu
8 marca 2017 at 01:02
Henry, widać, że kompletnie nie zrozumiałeś tego tekstu.
Boss
8 marca 2017 at 04:28
Bez urazy ale zdaje mi się ze staracie się siać pozytywna propagandę wokół zespołu i tego meczu, mimo iż zespół spełniał założenia taktyczne tylko przez 1/3meczu !! Grając 30 min w meczu kibic zespołu ma prawo być niezadowolony, jeśli ambicja jest awans. I nie, nie graliśmy dobrze pół meczu bo od 32 czy 34 min aż do końca był jeden wielki chaos. Widowisko dla postronnego kibica dobre ale dla fana klubu który oczekuje awansu to nie było nic nadzwyczajnego. A głosów niezadowolenia zawsze będzie więcej nic pochwał- tak już jest.
Gis
8 marca 2017 at 09:50
Wiele opini na forum było spowodowane dużym zainteresowaniem kibicóow tym meczem , tym bardziej ,ze takich nadziei na awans nie bylo już dawno.
Niestety gra naszego zespołu nie nalezała do najlepszych po tych 35 minutach, nie tego spodziewamy sie po zespole który w w niedalekiej przyszłości ma grać np. z Legią, Lechem czy Jagielonią> Jak awansujemy z Chojniczanką to bedzie Ona prawdobodonie jedną z najsłabszych drużyn w ekstraklasie.
Nie ma co dzielić kibiców na lepszych i gorszych , na wyjazdowiczów i niewyjazdowiczów , tym bardziej ze sa tacy wyjazdowicze którzy odpuszczają mecze u siebie a sa tez niewyjzadowicze którzy zadnego meczu u siebie nie odpuszczają.
Już jeden konflikt był , na blaszoku, i co? Efektem tego było obniżenie sie frenfekncji
luk
8 marca 2017 at 10:50
ej marudy to zostańcie w Piątek w domach tak jak to robiliście przez pierwszą runde. Bo jak macie przyjść gwizdać i drzeć ryja kur… GieKSa grać od 35 minuty to dla nas i dla was będzie lepiej jak na B1 nie przyjdziecie z takim nastawieniem
leoś
8 marca 2017 at 13:07
Dziwię się wam wszystkim. Ja zaliczyłem pierwszy mecz na GKS-ie w 1984r ,(pewnie wielu z was jeszcze w planach nie było),i chodzę do teraz.Bywało wspaniale ,ale i cienko po prostu ,tak bywa. Skoro jesteście tacy boscy to czemu Wy tam nie zapier…. po murawie ??? Tacy z was kibice jak z koziej dupy trąba.Was nikt nie opluwa ,walniecie flaszkę czy kilka browarów i eksperci się z was robią. Żal czytać te wypociny.
Irishman
8 marca 2017 at 21:10
Prawda oczywiście leży gdzieś po środku… choć może nie do końca, bo tu jednak bardziej przychylam się do zdania Shella.
Jasne, że do wszystkiego można dorobić jakąś teorię spiskową i czasem (często???) bywa, że to jest prawda. Wiec tu punkt dla tych, którym Shellu kazał się wstydzić.
ALE, DO LICHA my jesteśmy przede wszystkim kibicami-fanatykami, a nie jakimiś tam kurde koneserami czy analitykami obstawiającymi mecze ukochanej GieKSy, żeby zarobić. Dla nas (dla mnie) „ekstraklasa albo śmierć” to nie jest slogan. A jak ma być ekstraklasa to tu nie ma miejsca, na takie podważające morale i piłkarzy i kibiców wpisy. CAŁA GIEKSA RAZEM!!! Kim Dzong Un? Nie! Ten facet to był marny, smutny leszcz w porównaniu z tym jaka jest nasza wiara w drużynę. Tak więc wierzymy całym sercem, do końca – w klub, w trenerów, piłkarzy (krytyka ma jedynie na celu wyeliminowanie błędów), a wpisy podważające ta wiarę są po prostu szkodliwe. Ale też, żeby nie było wątpliwości – jeśli znów się nie uda to….. I TYLE W TEMACIE!
Igor
9 marca 2017 at 01:14
Ludzie nerwowi, bo ileż lat można czekać… Źle nie było w Chojnicach, ale dobrze też nie. Następne mecze wszystko zweryfikują. Piłkarze to nie panienki, na krytykę muszą być odporni, to część tego zawodu. A kibice… dobrze, że jeszcze są. Ludzie się martwią bo widzieli dwie różne Gieksy w jednym meczu. Dlaczego? Do 30 min widziałem ekstraklasę, ale mecz trwa 90 min. Ale tak jak mówię, boisko pokaże wszystko.