Dołącz do nas

Felietony

Post scriptum do meczu z Bytovią

Avatar photo

Opublikowany

dnia

02Napisalibyśmy, że mecz z Bytovią to takie spotkanie do zapomnienia. Trudno jednak zapomnieć o solidnej żenadzie – to spotkanie wpisało się w kanony tragicznych występów w ostatnich latach. Kilka punktów podsumowania okołomeczowego, a potem czeka nas wyjazd do Olsztyna na mecz ze Stomilem.

1. Po ostatnich występach trudno się było dziwić, że frekwencja na meczu była tak mizerna. Nie zmieniła tego nawet wygrana z Rozwojem, bo kibice głupi nie są i widzieli bardzo przeciętny styl w tym meczu. Dlatego mecz obserwowało zaledwie 1400 osób, a po takim pojedynku jak z Bytovią można się spodziewać jeszcze tendencji malejącej.

2. Mimo dopingu przez cały mecz, przypominał on sparing. Garstka ludzi na trybunach, powolne tempo, gra o pietruszkę. Szkoda, że takie „sparingi” mamy co roku na 6-7 kolejek przed końcem regularnie. Ot takie życie katowickiego kibica.

3. Dodatkowo na spotkaniu praktycznie nie było dziennikarzy – odnotowaliśmy tylko Dariusza Leśnikowskiego. Nie ma się jednak co dziwić, w tym samym czasie grały Ruch Chorzów i Górnik Zabrze, dlatego też większość żurnalistów udała się na Cichą I Roosevelta.

4. Obok nas siedział trener siatkarskiej GieKSy Grzegorz Słaby. Nie dał się namówić na wypowiedzi jako ekspert 😉 ale może następnym razem…

5. GieKSa dwa razy grała w Bytowie i strzeliła tam 7 bramek. U siebie w dwóch meczach tych bramek było 0. Dysproporcja znaczna i bardzo dziwna.

6. Tym razem upiekło się piłkarzom po meczu i kibice nie wylali na nich wiadra pomyj, tak jak po Olimpii Grudziądz, choć to mecz z Bytowem był dużo gorszy.

7. A po meczu piłkarze zostali zawezwani przez analityka do szatni. Prawdopodobnie mieli krótką pogawędkę z trenerem Jerzym Brzęczkiem. Potem Mateusz Kuchta i Patryk Szymański wyszli na wywiady – jak obiecali zresztą wcześniej.

10 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

10 komentarzy

  1. Avatar photo

    jarek

    2 maja 2016 at 20:33

    Nie ma się co dziwić Shellu ,ze nie zjebali piłkarzy bo tu już nie ma żadnych emocji i tylko ręce opadają.

  2. Avatar photo

    Kibic

    3 maja 2016 at 11:00

    Tragedia innego słowa nie ma na określenie co dzieje się w naszym klubie,a raczej co wyprawia Cygan i jego pod wladni, dlaczego niema wypowiedzi prezesa na to co dzieje się w klubie kolejny sezon wstydu i do zapomnienia sory ale ja już w tych ludzi nie wieże że znowu za rok będzie lepiej, ale i wstydzę się nas kibiców że nie walczymy o nasz klub kiedyś te grajki poprostu dostali by po mordzie i tak by ich gra się zakończyła a tak dalej ośmieszają nasz klub a nas mają w dupie

  3. Avatar photo

    Kibol

    3 maja 2016 at 12:23

    Panowie zostało tylko bojkotowanie meczy na Bukowej zero zainteresowania a nie NA DOBRE I ZŁE jesteśmy z kopaczami ludzie zrozumcie trzeba niekiedy w bólu sięgnąc dna żeby to może ktoś kiedyś zrozumiał !!!

  4. Avatar photo

    Bartolo

    3 maja 2016 at 14:02

    Oczywiście,że tylko bojkot.Hasła ,,GieKSa to my,na dobre i na złe,wszyscy na mecz”to tak naprawdę robienie szkody naszemu klubowi.Koniec,puste trybuny,dopóki te pajace będą rządzić GieKSą.Tylko tak można odzyskać Nasz Klub z rąk tych kłamców!Ryba się psuje od głowy,więc głowe trzeba uciąć.Czystka musi się zacząć od góry!

  5. Avatar photo

    Irishman

    3 maja 2016 at 16:46

    Bojkot? Też mi to chodzi po głowie. Paru znajomych już tak z resztą zrobiło. Ale może o to chodzi żeby nas odstraszyć z Bukowej? Żeby był argument, aby nie inwestować w drużynę piłkarską, a przede wszystkim w stadion bo dla kogo? Może lepiej zainwestować w sekcję siatkarską Czarnych Katowice, zwaną „GKS Katowice”?

    Piłkarzy nie ma już co opieprzać, no bo po co się pastwić nad łamagami – lepsi od tego nie będą. Natomiast padło hasło „Zarząd, gdzie jest ta GieKSa?” bo tam jest przyczyna naszych problemów.
    Ja cały czas mam w pamięci obietnice prezesa Cygana, jakie złożył kibicom po jesiennym meczu z Rozwojem. I wierzę, że facet wie co to honor i zachowa się jak trzeba, gdy okaże się, że nie jest w stanie prowadzić klubu na odpowiednim poziomie!

  6. Avatar photo

    nowy...tu

    3 maja 2016 at 18:01

    Od lat zadaje sobie pytanie : czy siedze na bukowej za kare? Człowiek chciałby sie zrelaksowac w weekend , dychnac od roboty , pokazac bajtlom co to GieKSa… (zabrałem siostrzenca na olimpia … przeprosilem go ,ze musioł to ogladac !) …i przyszła mi taka mysl : jak oni nos nie szanuja , to …. chodzmy WSZYSCY na dziolszki !!! Łonym zrobi sie frajda ,a te grajki + góra bydzie mioła do myślenia!

  7. Avatar photo

    Wlodek

    3 maja 2016 at 18:25

    Żaden bojkot niech grajki spierdalaja.Moga najwyżej dostać wjebane za całe ich zaangażowanie
    GIEKSA to My.

  8. Avatar photo

    pawelas197

    3 maja 2016 at 22:43

    dobry pomysl zebrac sie na mecz naszych kobitek i ich dopingowac

  9. Avatar photo

    Wqrwiony

    4 maja 2016 at 09:42

    Niech sobie przypomną wydarzenia z 2003 roku i niech się biorą do roboty bo koniec sezonu może być dla tych patałachów bolesny! :[

  10. Avatar photo

    GzG

    6 maja 2016 at 10:21

    Ja tam dał bym im jeszcze raz ostatnia szanse.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga