Felietony Piłka nożna
Wielkanocne granie
Mecz z Wisłą Płock będzie kolejnym, który GieKSa rozegra na Nowej Bukowej. Katowiczanie, po dwóch wyjazdach oraz przerwie na reprezentację, powrócą na swój stadion w Wielką Sobotę. Spotkanie zaplanowano na 12:15.
Nie będzie to pierwszy wielkanocny pojedynek, jaki przyjdzie nam grać w historii klubu, ale kilka z nich zapisało się pamięci. Oto moje wspomnienia z meczami GKS Katowice w okresie świątecznym. Dodajcie w komentarzach swoje.
30.03.2002 GKS Katowice – Legia Warszawa 3:3
Nie wiem, czy nie najbardziej pamiętny mecz w historii świątecznego grania na GieKSie. Na Bukowej zmierzyliśmy się z Legią, która kroczyła po kolejne Mistrzostwo Polski. Sytuacja w tabeli dla stołecznego klubu nie była jeszcze komfortowa, więc trzy punkty były dla nich ważne. Katowicki Sport po tym spotkaniu napisał: „warszawscy dziennikarze przy stanie 0:2 dworowali sobie na Bukowej 1, pewni trzech punktów”. GieKSa, ze znakomitym w tamtym okresie młodym Krzysztofem Gajtkowskim na czele, podniosła się i sprawiła niespodziankę.
14.04.2001 GKS Katowice – Amica Wronki 4:1
Jedno z kultowych spotkań na Bukowej w okresie świątecznym. Piękna i wysoka wygrana 4:1 oraz bramki ulubieńców Bukowej – Kubisza, Świerczewskiego, Moskały. To, co jednak wyróżniło mecz i zapadło w pamięci wielu kibiców, to… zmieniająca się pogoda. Nad Bukową przeszła istna… śnieżyca. Połowa kwietnia, a murawa była biała…
19.04.2025 Śląsk Wrocław – GKS Katowice 0:2
W pierwszym sezonie po powrocie do Ekstraklasy zagraliśmy w Wielką Sobotę we Wrocławiu. Na murawie pewnie wygraliśmy 2:0 po samobójczym trafieniu Petkova oraz bramce Repki. Na trybunach mieliśmy natomiast świetną prezentację GieKSiarzy, a wokalne popisy naszych kibiców zostały po meczu docenione przez fanów Śląska. Z murawy jedna sytuacja dopisała potem swoją „legendę” – 2 miesiące później stało się jasne, dlaczego tak idiotyczną żółtą kartkę wyłapał Sebastian Bergier.
4.04.2015 Wigry Suwałki – GKS Katowice 2:0
Jedno z najbardziej koszmarnych świątecznych spotkań w historii GieKSy. GieKSa pod wodzą trenera Artura Skowronka miała piąć się w górę tabeli, a tymczasem fatalnie zawodziliśmy i kolejny raz myśli o awansie trzeba było odłożyć na – jak się potem okazało – kolejne 10 lat…. Kilkanaście dni po tym meczu poleciał trener, który w wywiadzie dla GieKSa.pl powiedział słynne: „A Petasz… Petasz to się skompromitował„. Petasza w tym spotkaniu nie było, ale co ciekawe grał wtedy Alan Czerwiński.
Z kulisów meczu w Suwałkach zapamiętałem przede wszystkim pomeczowy wywiad Rafała Pietrzaka, który dla oficjalnej strony klubu z uśmiechem na ustach stwierdził „Sami się już w szatni śmiejemy, jakie my bramki tracimy”. Wypowiedź Pietrzaka tylko machnięciem ręką skomentował w późniejszej rozmowie prezes Wojciech Cygan.
Jako redakcja dostaliśmy także dość niecodzienną prośbę od trenera Skowronka, który poprosił nas o udostępnienie wideo (w tamtych czasach nagrywaliśmy każdy mecz). Oczywiście przekazaliśmy materiał dodając, że będzie on z… komentarzem moim i Shella. Do dziś jestem ciekawy, czy „zagościliśmy” wtedy w szatni, podczas analizy spotkania.
Poniżej możecie zobaczyć, jak traciliśmy bramki, które tak bardzo bawiły Rafała Pietrzaka.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze