Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Ekstraklasowicze zawiedli w Spodek Super Cup

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Klub przedstawił plan przygotowań kobiecej drużyny do rundy rewanżowej sezonu 2025/26. Przewidziano między innymi pięć spotkań sparingowych oraz zgrupowanie w Turcji. Piłkarze wrócili do treningów 3 stycznia, a wczoraj wzięli udział w turnieju Spodek Super Cup 2026.

Siatkarze, korzystając z przerwy świąteczno-noworocznej, rozegrali mecz sparingowy z JSW Jastrzębskim Węglem, przegrywając 1:3. W poniedziałek w meczu ligowym ulegli Necko Augustów 0:3. Następne spotkanie rozegramy w sobotę 10 stycznia o 17:00 w Arenie Katowice z MKS Będzin.

Hokeiści rozegrali dwa spotkania ligowe: w piątek wygrali 5:3 z JKH GKS-em Jastrzębie oraz w niedzielę przegrali 2:3 z Unią Oświęcim. Kolejne mecze zaplanowano na piątek 9 stycznia o 18:30 z Energą w Toruniu oraz na niedzielę 11 stycznia o 17:00 z Cracovią w Satelicie.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Plan przygotowań GKS-u Katowice [SEZON 2025/2026]

Zawodniczki GKS-u Katowice przygotowania do rundy rewanżowej Orlen Ekstraligi rozpoczną 7 stycznia. Mistrzynie Polski w dniach 22-31 styczniu przebywać będą na zgrupowaniu w Turcji.

Pierwszy trening zawodniczki z Katowic odbędą siódmego stycznia, a już trzy dni później zagrają mecz towarzyski z trzecim zespołem czeskiej ekstraklasy 1. FC Slovácko. Tydzień później podopieczne Karoliny Koch zagrają ze Slovanem Liberec, który po rundzie jesiennej zajmuje czwarte miejsce w najwyższej czeskiej klasie rozgrywkowej.

Po dwóch spotkaniach w Katowicach siódmy zespół Orlen Ekstraligi 22 stycznia uda się do Turcji, w której trenować będzie do końca miesiąca. Na 25 stycznia Katowiczanki mają zaplanowany mecz towarzyski, a rywal na chwilę obecną nie jest znany. 30 stycznia GKS zagra z ukraińskim Metalistem Charków.

Siódmego lutego GKS zagra ostatni mecz kontrolny przed spotkaniem w 1/8 Orlen Pucharu Polski, a rywalem mistrzyń Polski będzie Śląsk Wrocław.

14 lutego GKS Katowice zagra na wyjeździe ze Ślęzą Wrocław, a stawką meczu będzie awans do ćwierćfinału Orlen Pucharu Polski. Ligowe zmagania Katowiczanki rozpoczną 21/22 lutego meczem wyjazdowym z Rekordem Bielsko-Biała.

Plan przygotowań GKS-u Katowice:

07.01 – wznowienie treningów

10.01 – sparing z 1. FC Slovácko (dom)

17.01 – sparing ze Slovanem Liberec (dom)

22–31.01 – zgrupowanie w Turcji

25.01 – sparing (rywal w trakcie ustalania)

30.01 – sparing z Metalistem Charków

07.02 – sparing ze Śląskiem Wrocław

 

wkatowicach.eu – GKS Katowice wraca do gry! Piłkarze i piłkarki GieKSy przygotowują się do rozgrywek ligowych

[…] Piłkarze GKS-u Katowice wrócili na Arenę Katowice po świątecznej przerwie i rozpoczęli przygotowania do wiosennej rundy PKO BP Ekstraklasy. Podopieczni trenera Rafała Góraka obejrzeli nową szatnię przy Nowej Bukowej i odbyli trening na boisku Rapid. Relację z pierwszego treningu GieKSy można opublikowano w mediach społecznościowych klubu.

[…] Po zakończeniu ligowych zmagań zawodniczki udały się na urlopy. Do wspólnych treningów wrócą we środę 7 stycznia i na początku przejdą testy na AWF-ie w Katowicach.

 

dziennikzachodni.pl – ROW Rybnik uratował śląski honor. Turniej Superbet Spodek Super Cup padł łupem Reprezentacji Polski Socca

Reprezentacja Polski Socca okazała się najlepsza w III turnieju halowym Superbet Spodek Super Cup. GKS Katowice i Górnik Zabrze odpadli po meczach grupowych.

GKS Katowice, Górnik Zabrze, Wieczysta Kraków, Wisłoka Dębica, JKS Jarosław, Wiara Lecha, ROW Rybnik i Reprezentacja Polski Socca – taki zestaw klubów zaprosił do trzeciej edycji turnieju Superbet Spodek Super Cup organizator Grzegorz Górski. Program uzupełniały mecze pokazowe z udziałem reprezentacji Artystów Polskich, Gwiazd Piłkarzy Polskich, Twórców Internetowych i Superteamu.

W przeciwieństwie do poprzednich lat tym razem trybuny legendarnej katowickiej hali nie wypełniły się kompletem kibiców. Sporo pustych miejsc wynikało zapewne między innymi z braku zespołów zagranicznych, a także z zerwania wieloletniej „sztamy” fanów Górnika i GKS-u. Ten fakt dawał o sobie znać także podczas meczów – gdy Katowiczanie tracili gola w meczu z Wisłoką Dębica Zabrzański sektor skandował „jeszcze jeden, jeszcze jeden!”.

Większość zespołów pojawiła się w Spodku bez swoich największych gwiazd. Widać to było szczególnie w Górniku. Michal Gasparik postawił na młodych zawodników. Nieobecny był między innymi Lukas Podolski, który dostał nieco więcej wolnego i dopiero dołączy do kolegów trenujących od poniedziałku.

Trofeum bronił GKS Katowice, ale marzenia o powtórzeniu sukcesu szybko zostały rozwiane. Ekipa Rafała Góraka wygrała z JKS Jarosław 2:1, ale później przegrała z Wieczystą Kraków 1:2 i z Wisłoką Dębica 3:5. Po tym ostatnim występie duża grupa kibiców opuściła Spodek. Ostatecznie do finału z tej grupy z kompletem punktów awansowała Wieczysta, a do meczu o trzecie miejsce Wisłoka.

W drugiej grupie Górnik zaczął od mocnego uderzenia rozbijając Wiarę Lecha 3:0, ale w drugim spotkaniu przegrał z ROW-em Rybnik 1:2 po golu straconym po wycofaniu bramkarza. W trzecim decydującym starciu z Reprezentacją Polski Socca (mistrzami świata w tej odmianie futbolu) ekipa Gasparika uległa 1:4 i podzieliła los GieKSy. W tym przypadku najlepsi w stawce okazali się Socca, którzy wyprzedzili ROW Rybnik.

Decydujące spotkania oglądała już połowa początkowych widzów. A w nich najpierw w meczu o „brąz” ROW (jako trener debiutował były piłkarz Górnika Ołeksandr Szeweluchin) okazał się lepszy od Wisłoki Dębica (6:1), natomiast w wielkim finale Reprezentacja Polski Socca pokonała Wieczystą w rzutach karnych 3:1.

Mecze prowadzili Szymon Marciniak, Sebastian Jarzębak i Michał Listkiewicz, a w przerwie między wydarzeniami wystąpił raper Peja.

 

gol24.pl – Reprezentacja Polski Socca triumfatorem Superbet Spodek Super Cup 2026. Ekstraklasowicze zawiedli

[…] W tym roku zarówno GKS Katowice, jak i Górnik Zabrze mocno zawiodły swoich kibiców. Oba zespoły zajęły 3. miejsca w swoich grupach, notując po zaledwie 1 zwycięstwie. Warto zaznaczyć, że w obu śląskich zespołach zabrakło największych gwiazd. Te zbierają siły na zimowe obozy przygotowawcze, które rozpoczną się już za moment.

Wyniki Spodek Super Cup 2026

Grupa A:

JKS 1909 Jarosław – Wisłoka Dębica 2:3

GKS Katowice – JKS 1909 Jarosław 2:1

Wieczysta Kraków – Wisłoka Dębica 2:1

Wieczysta Kraków – GKS Katowice 2:1

GKS Katowice – Wisłoka Dębica 3:5

Wieczysta Kraków – JKS 1909 Jarosław 5:3

Grupa B:

Wiara Lecha – ROW 1964 Rybnik 1:1

Górnik Zabrze – Wiara Lecha 3:0

Reprezentacja Polski Socca – Wiara Lecha 2:1

ROW 1964 Rybnik – Górnik Zabrze 2:1

Górnik Zabrze – Reprezentacja Polski Socca 1:4

Reprezentacja Polski Socca – ROW 1964 Rybnik 1:1

Mecz o 3. miejsce:

Wisłoka Dębica – ROW 1964 Rybnik 1:6

FINAŁ:

Wieczysta Kraków – Reprezentacja Polski Socca 2:2 k. 1:3

 

SIATKÓWKA

suwalki.info – Necko rozbiło lidera z Katowic

Siatkarze KS Necko Augustów w niesamowity sposób wrócili do gry po świąteczno-noworocznej przerwie. Augustowianie po czterech porażkach z rzędu pewnie pokonali we własnej hali pierwszy w tabeli GKS Katowice 3:0 (25:20, 25:20, 28:26) w poniedziałkowym meczu 17. kolejki PLS 1. Ligi, udanie rewanżując się za porażkę z pierwszej części sezonu. Katowiczanie przegrali wcześniej tylko dwa spotkania – ze Stalą Nysa i CUK Aniołami Toruń po 1:3. A to oznacza, że Necko jest jedyną drużyną, która do tej pory nie straciła w starciu z liderem ani jednego seta. Zawodnikiem tego pięknego wieczoru został Oleg Krikun, który szalał w ataku, zanotował asa i świetnie spisywał się w obronie. (Na zdjęciu: Filip Jarosiński – Fot. Michał Sobolewski/KS Necko Augustów)

W poniedziałkowy wieczór trafiły na siebie ekipy z dwóch krańców ligowej tabeli. Wielu kibiców oraz specjalistów od piłki siatkowej mogło myśleć, że Necko Augustów, które ostatnie cztery mecze przegrało po 0:3, w tym z SMS PZPS Spała kilka dni przed Bożym Narodzeniem, będzie bez większych szans nie tyle na wygraną, co nawet na jeden punkt. Ale podopieczni Dimy Skoryya już wielokrotnie pokazali w tym sezonie, że potrafią nawiązać wyrównaną walkę z najlepszymi drużynami, nawet jeśli schodzą z parkietu pokonani. Tym razem zobaczyliśmy odmieniony zespół z Augustowa, który rozpoczął spotkanie z dwoma kluczowymi zawodnikami na ławce rezerwowych – kapitanem Łukaszem Rudzewiczem i rozgrywającym Konradem Buczkiem.

Pierwszy punkt tego dnia padł po tym jak Filip Jarosiński skutecznie obił ręce Grzegorza Pająka. Następnie gra toczyła się punkt za punkt i po tym, jak Damian Domagała zablokował Kacpra Taudula, GKS wyszedł nawet na jednopunktowe prowadzenie (4:5). Ale trwało to tylko chwilę, ponieważ po błędach Damiana Hudzika i Wojciecha Włodarczyka na tablicy widniał wynik 6:5 dla gospodarzy. Ci zaczęli odskakiwać gościom od stanu 7:7, kiedy zdobyli trzy punkty z rzędu za sprawą Radosława Sterny, Filipa Jarosińskiego oraz Damiana Barana (10:7). Drużynie z królewskiego miasta wychodziło w poniedziałek prawie wszystko – przyjmowanie mocnych zagrywek, ataki, obrony czy spektakularne bloki. Doskonałym przykładem walki Augustowian o każdą piłkę była długa wymiana przy wyniku 10:8. Dopiero ósma akcja przyniosła zdobycie punktu, a jego autorem był niezawodny tego wieczoru Oleg Krikun (11:8). Ten sam zawodnik jeszcze dwukrotnie skutecznie kończył długie wymiany, gdzie po jednej z nich Necko prowadziło nawet 18:12. Rywale potrafili odwdzięczyć się tym samym, ale na niewiele się to zdało i tę odsłonę zepsutą zagrywką zakończył Krzysztof Gibek (25:20).

Set numer dwa zaczął się od nieudanego serwisu Kacpra Taudula (0:1). Jednak kilka akcji później miejscowi prowadzili już 3:2. Później przebieg spotkania był bardzo podobny, jak w pierwszej partii, ale trzypunktowej serii kibice doświadczyli już przy stanie 4:4 więc Necko prowadziło w tym momencie 7:4. Z kolei po dwóch udanych atakach Taudula było już 10:5. Augustowski zespół nadal potrafił kończyć długie wymiany z sukcesem, a kiedy po jednej z nich ponownie zapunktował Krikun, to ich przewaga wynosiła aż siedem oczek (15:8). Co prawda lider miał duże straty, ale nie zamierzał się poddawać i w pewnym momencie ze stanu 18:12 zrobiło się 18:15. Wtedy o czas poprosił Dima Skoryy. Po powrocie na boisko początkowo toczyła się wyrównana walka, ale po raz kolejny dał o sobie znać Oleg Krikun, który skończył dwa ataki z rzędu, wprowadzając spokój w szeregi swojej drużyny (24:19). Ostatecznie skończyło się znowu wynikiem 25:20, a decydujący punkt padł ponownie po błędzie Gibka, który tym razem pomylił się w ataku.

Trzecia partia przyniosła najwięcej emocji, a otworzył ją skutecznym blokiem na Radosławie Sternie środkowy z Katowic, Damian Hudzik (0:1). Natomiast kiedy najpierw skutecznie zaatakował Damian Baran, a chwilę później blokiem na Gonzalo Quirodze popisał się Jakub Konieczny, to klub z Augustowa wyszedł na prowadzenie 3:2. Spotkanie nadal obfitowało w dość długie wymiany, które na zmianę wygrywały obie ekipy, a gra przez wiele akcji oscylowała w okolicach remisu. Jednak przy stanie 15:11 gospodarzom przytrafił się przestój i nagle goście prowadzili 17:15. W tym momencie sygnał do odrabiania strat dał Kacper Tadul, kończąc atak oraz popisując się asem serwisowym, a zaraz po nim sprytny blok dołożył Radosław Sterna i zrobiło się 18:17. Od tego momentu toczyła się zacięta walka punkt za punkt, a następnie na przewagi. Wojnę nerwów wygrali Augustowianie. Poniedziałkowe starcie zwieńczyła kolejna wieloakcyjna wymiana, którą atakiem po rękach Quirogi zakończył Filip Jarosiński (28:26). Tym samym Necko Augustów w świetnym stylu zrewanżowało się za porażkę w Katowicach 0:3 w 2. kolejce.

Siatkarzem spotkania został Oleg Krikun z drużyny z drużyny KS Necko Augustów, który zdobył 21 punktów. Złożyło się na to dwadzieścia skończonych ataków oraz jeden as serwisowy. Ponadto augustowski atakujący świetnie spisywał się w obronie, notując aż siedem skutecznych interwencji – najwięcej w zespole (tyle samo, co Jakub Konieczny). Najlepiej punktującym zawodnikiem GKS Katowice był Damian Domagała, kończąc mecz z piętnastoma oczkami na koncie.

– Od początku sezonu kierujemy się zasadą, żeby tworzyć jedność jako zespół, nawet kiedy coś nam nie wychodzi. Naszym celem jest utrzymanie się w tej lidze oraz walka o każdy punkt i każdy set. Mamy za sobą trudny okres z kilkoma porażkami z rzędu, ale dłuższą przerwę od gry poświęciliśmy na odbudowanie się mentalne, czego efekty było dzisiaj widać na boisku. Pokazaliśmy tą wygrana z liderem, że drzemie w nas duży potencjał, po raz kolejny udowadniając, że z każdym w tej lidze potrafimy powalczyć o punkty. Chcemy robić to w każdym meczu – powiedział Oeg Krikun.

Po tej wygranej KS Necko Augustów ma na swoim koncie siedemnaście punktów i awansowało z piętnastego na trzynaste miejsce w tabeli PLS 1. Ligi. GKS Katowice pozostał liderem z dorobkiem czterdziestu punktów, ale zajmujący drugie miejsce CUK Anioły Toruń tracą do nich tylko jedno oczko, a mają rozegrane o jedno spotkanie mniej. Warte odnotowania jest to, że Katowiczanie przegrali wcześniej tylko dwa spotkania – z ekipą z Torunia oraz ze Stalą Nysa po 1:3. A to oznacza, że Necko jest jedyną drużyną, która do tej pory nie straciła w starciu z liderem ani jednego seta.

 

siatka.org – Nieudany początek roku GKS-u Katowice. Krikun pogromcą lidera

Dużą niespodziankę swoim kibicom w pierwszym meczu 2026 roku sprawili siatkarze NECKO Augustów. Beniaminek, który przed tą kolejką znajdował się w strefie spadkowej, we własnej hali nie dał szans liderowi rozgrywek – GKS-owi Katowice. Nagrodę MVP odebrał Oleg Krikun. Lider ekipy z Augustowa w trzysetowym starciu zdobył aż 21 punktów. Dzięki temu zwycięstwu NECKO awansowało na 13. miejsce w tabeli.

[…] NECKO Augustów – GKS Katowice 3:0 (25:20, 25:20, 28:26)

 

HOKEJ

hokej.net – Piąte zwycięstwo z rzędu i powrót na fotel lidera. Udany początek roku GieKSy

Hokeiści GKS-u Katowice zrekompensowali się swoim kibicom za półfinałową porażkę, pokonując przed własną publicznością JKH GKS Jastrzębie 5:3. Dla wicemistrzów Polski było to piąte z rzędu ligowe zwycięstwo, które pozwoliło podopiecznym Jacka Płachty ponownie zasiąść w fotelu lidera.

Gospodarze do dzisiejszego spotkania przystąpili z chęcią zrekompensowania kibicom półfinałowej porażki w Pucharze Polski. Z kolei hokeiści z Jastrzębia z pewnością entuzjazm związany z sięgnięciem po trofeum chcieli przelać na rywalizację ligową. W Katowicach przyjezdni musieli jednak poradzić sobie bez swojego kapitana – Macieja Urbanowicza, który pauzował, ponosząc konsekwencje bójki z ostatniego spotkania w Karwinie. Otwarcie wyniku nastąpiło podczas pierwszej gry w przewadze gości. W 7. minucie w boksie kar zasiadł Joona Monto – a okres liczebnej przewagi na lodzie, na inauguracyjne trafienie zamienił Patryk Hanzel. Odpowiedź gospodarzy nastąpiła w 15. minucie, po akcji katowickich „trzech muszkieterów”. Podawali Fraszko i Pasiut – wykończył Wronka. 37 sekund później katowiccy kibice mogli już świętować prowadzenie, gdy krążek do bramki Kacpra Michalskiego skierował Stephen Anderson. Na kolejne trafienia również nie trzeba było długo czekać. W 18. minucie wynik wyrównał Łukasz Nalewajka, przekierowując krążek, a niespełna 120 sekund później jastrzębskiej obronie zerwał się Jean Dupuy i w swoim stylu dynamicznie wykończył akcję.

Druga odsłona przyniosła kolejne emocje bramkowe w serii. W 27. minucie ponownie wyrównał Ślusarczyk, a w 29. minucie ze stoickim spokojem krążek do jastrzębskiej bramki skierował Joona Monto. Goście starali się do końca o odrobienie strat, wycofując w ostatnich fragmentach trzeciej odsłony z bramki Kacpra Michalskiego. Ten manewr nie przyniósł jednak oczekiwanego efektu, a wynik spotkania strzałem do pustej bramki na 5:3 ustanowił Mateusz Bepierszcz.

 

Fiński skrzydłowy znów błyszczał! Pełna pula dla Unii

Czwarte zwycięstwo z rzędu odnieśli hokeiści Unii Oświęcim. Biało-niebiescy w meczu 32. kolejki TAURON Hokej Ligi pokonali na wyjeździe GKS Katowice 3:2. Znów ze znakomitej strony zaprezentował się Erik Ahopelto, który zdobył bramkę i zanotował dwie asysty.

Oświęcimianie w przekroju całego spotkania zaprezentowali wyższą kulturę gry. Pokazali dojrzalszy hokej, byli lepiej zorganizowani w destrukcji, dokładniejsi w rozegraniu oraz skuteczniejsi w ofensywie. Słowem -sumienie zapracowali na niedzielną wygraną. Dzięki temu triumfowi awansowali na drugie miejsce w tabeli.

W szeregach ekipy z Małopolski znów błyszczał Erik Ahopelto. Napastnik pochodzący z Tampere był zmorą zarówno katowickich defensorów, jak i Jespera Eliassona. To on otworzył wynik spotkania, a potem zanotował dwie asysty przy trafieniach Romana Ráca i Villego Heikkinena.

Róbert Kaláber w spotkaniu z wicemistrzami Polski nie mógł skorzystać z usług Aleksiego Mäkeli, Samuela Petráša i Łukasza Krzemienia. Fiński defensor wyjechał do Finlandii, by uczestniczyć w narodzinach dziecka, a Petráš i Krzemień zmagają się z urazami. Do składu wrócił Roman Rác i zaprezentował się z niezłej strony.

W pierwszej odsłonie oba zespoły miały swoje lepsze i gorsze momenty. Konkretniejsi w swoich poczynaniach byli jednak goście, którzy w 12. minucie objęli prowadzenie, zamieniając na gola okres gry w przewadze. Wystarczyło im zaledwie 22 sekundy, aby zamknąć katowiczan w ich tercji i znaleźć sposób na Eliassona. Szwedzki golkiper obronił uderzenie Miki Partanena, które próbował jeszcze „przekierować” Ville Heikkinen, ale skapitulował po dobitce Erika Ahopelto.

Podopieczni Jacka Płachty na wyrównującego gola musieli poczekać do drugiej odsłony. Padł on po akcji braci Hofmanów. Uderzenie Jonasza sprzed bulika zablokował Joe Morrow, ale chwilę później guma trafiła na łopatkę kija Jakuba, który długo się nie zastanawiał i umieścił ją w bramce.

Biało-niebiescy odzyskali prowadzenie jeszcze przed przerwą. Erik Ahopelto wywalczył krążek pod bandą i wycofał do Romana Ráca, a ten uderzeniem z korytarza międzybulikowego przymierzył pod poprzeczkę. Katowicki golkiper mógł tylko wymownie pokręcić głową.

Chwilę później kapitalnymi interwencjami popisał się jego rodak – Linus Lundin. Z linii niebieskiej przymierzył Aleksi Varttinen, a Mateusz Bepierszcz sprytnie zmienił tor lotu krążka. Bramkarz Unii w porę złączył parkany, a następnie obronił dobitkę będącego w świetnej sytuacji Juho Koivusaariego. Czy był to przełomowy moment w meczu? Wiele na to wskazuje.

Zespół z zachodniej Małopolski w 49. minucie dołożył trzeciego gola i w zasadzie przesądził o losach spotkania. Stało się to 9 sekund po tym, jak na lód wrócił odsiadujący karę mniejszą Jacob Lundegård. W zamieszaniu podbramkowym najsprytniej zachował się Ville Heikkinen i odebrał zasłużone gratulacje od swoich kolegów z formacji.

W 56. minucie na 4:1 mógł podwyższyć Mika Partanen, ale nie zdołał zaskoczyć Jespera Eliassona w sytuacji sam na sam.

Trener Jacek Płachta starał się ratować sytuację. Na 164 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry wziął czas, a następnie zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza i wprowadzeniem dodatkowego napastnika. Efekt był taki, że straty zmniejszył tylko Jean Dupuy.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga