Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Nie odpuszczać Pucharu Polski!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wisła nas nie utopiła. Dwumecz finalnie wyszedł na plus. Jasne, że trzy punkty były potrzebne w lidze i trzeba się nastawić na ciężki bój o utrzymanie. Jest to dopiero pierwszy zdobyty punkt na wyjeździe w tym sezonie.

Zwycięstwo w Pucharze Polski zawdzięczamy przede wszystkim głównemu reżyserowi naszych sukcesów w tym sezonie – Bartkowi Nowakowi. Każda z jego bramek była naznaczona kunsztem technicznym. Naprawdę cieszy to zwycięstwo. Nie można nie zauważyć jednak chaosu w grze obronnej całego zespołu. Na myśl przychodzi mi określenie „radosna defensywa”. Gol wyrównujący padł po błędach w obronie, a złe wyjście Strączka i głupawka Galana mogły skończyć się kolejnym samobójczym trafieniem w tym sezonie. Takie sytuacje są w każdym meczu. Jest to nasza największa bolączka i priorytet do poprawy, jeżeli chcemy punktować.

Z nowych twarzy od początku zagrali Bosch i Markovic. Nie zrobili jednak nic, po czym mógłbym ich w tym meczu zapamiętać. Być może w oczach trenera wypełniali założenia taktyczne. Mnie nie przekonali i nieprzypadkowo (według mnie) właśnie oni zostali zmienieni w 65. minucie. Pozostaje czekać, kiedy odpalą i będą mieli realny wpływ na poczynania GieKSy na murawie. Bardziej w środku pola przekonał mnie Łukasiak, który po wejściu zaliczył asystę przy czwartym golu, a na skrzydle, po zejściu Markovicia, pojawił się Wasyl i od razu zrobiło się groźniej.

Na forach można było dostrzec opinie, żeby olać puchar i wszystkie siły rzucić na ligę. Nie rozumiem kompletnie takiego podejścia. GieKSa gra na dwóch frontach. Ile meczów więcej możemy zagrać? W przypadku dojścia do finału to tylko… sześć więcej. Czy 40 spotkań w sezonie to tak dużo? Uważam, że nie. Czy odpuszczając te rozgrywki, przełoży się to realnie na ligę? Również tak nie uważam. Puchar Polski to najprostsza droga do Europy, jak również zastrzyk finansowy dla klubu. Nie przemawia do mnie, że któryś z piłkarzy nie wytrzyma obciążenia taką liczbą meczów. Bądźmy poważni. Poza tym nasza kadra nie jest wąska – jest w kim wybierać.

Rewanż w Płocku przebiegał dość… przewidywalnie. Z powtarzalnych aspektów – znowu straciliśmy bramkę w końcówce (pierwszej połowy lub meczu). To zaczyna się już robić absurdalne, jak często nam się to przydarza. Dziwny sposób, w jaki tracimy, też powoli staje się standardem. Tutaj mieliśmy strzał zza pola karnego, który po rykoszecie wpadł za kołnierz Strączka. Ciężko w to uwierzyć, jeśli się tego nie widziało. Najlepszym podsumowaniem była reakcja trenera Rafała Góraka, który z rękami złożonymi jak do modlitwy, zdawał się mówić: „niemożliwe, kurwa”. Na szczęście w tym meczu bramkarz gospodarzy postanowił dosłownie potraktować nazwisko, którym rodzice go obdarowali, i zachował się jak pospolity… leszcz. Połowa wyrównującego gola na jego konto, a druga część to przytomność i nieustępliwość Wasyla. Nie odpuścił, poszedł za – wydawało się – straconą już piłką i dał nam remis. Uff, nie tylko my potrafimy tracić takie bramki.

Remis w drugim meczu jest sprawiedliwy dla obu drużyn. GieKSa na pewno zaczyna wyglądać lepiej z przodu. W niedzielę 5 października przyjeżdża do nas Lech Poznań. Bardzo liczę na trzy punkty. Obrona poznaniaków w tym sezonie nie jest monolitem. Wierzę, że padną bramki dla nas i mam nadzieję, że limit baboli już się wyczerpał. Tylko zwycięstwo, GKS, tylko zwycięstwo!

Tomek

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga