Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

GieKSo – wstań i walcz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy Was do kolejnego felietonu Tomka (poprzedni tutaj), który podzielił się swoimi wrażeniami po meczu z Górnikiem Zabrze.

W Śląskim Klasyku zebraliśmy identyczne lanie jak w zeszłym roku. To, co wyprawiali z naszą obroną skrzydłowi Górnika, mroziło krew w żyłach kibiców. Wystarczy, że przeciwnicy mają szybkiego, dynamicznego zawodnika na flankach i wchodzą w naszą obronę jak w masło. W sobotę byli to Sow oraz Ismaheel, a np. w Łodzi Akere. Wypada się pomodlić, żeby Capita jeszcze nie wrócił po kontuzji, której nabawił się w meczu z Koroną, bo Radomiak z nim ma o połowę większą siłę rażenia. Czuję bezradność, bo nie o to chodzi, żeby w każdym meczu patrzeć na skład przeciwnika i liczyć na to, że ktoś wyróżniających się nie zagra. Górnik był od nas po prostu lepszy piłkarsko i mogło skończyć się dużo gorzej niż trzy do zera.

Oprócz dziurawej obrony rzucało się w oczy, że po przejęciu piłki nie mieliśmy pomysłu, co z nią zrobić. Zostaliśmy zdominowani w środku pola. Na trybunach miałem odczucie, że piłkarze nie dali rady mentalnie. Kwintesencja boiskowej bezradności była samobójcza bramka Kuuska. Obok mnie stał młody człowiek, który po pierwszej bramce zaczął komentować ze znajomymi, co i kogo by zmienili w naszej drużynie. Po trzecim golu do wymiany nadawało się co najmniej 3/4 składu oraz cały sztab szkoleniowy. Jego emocje zmieniały się od nadziei, przez rozgoryczenie, aż po wyrzut złości. Sam się na tym łapię i staję się wtedy w swojej głowie Rafałem Górakiem 2.0.

Ten prosty do przewidzenia skład, który trafiłem w 100 proc. przed spotkaniem, byłby u mnie inny. Borja Galan nie jest w formie i dałbym mu odpocząć. Adrian Błąd to ważna postać drużyny, ale może powinien pełnić w drużynie rolę jokera, a nie wychodzić w podstawie. Starałbym się wkomponować Marcela Wędrychowskiego w pierwszy skład, bo uważam, że na razie dostał za mało szans. Taktyka, która była naszą bronią, dzisiaj jest łatwo czytana przez inne drużyny.

Niezmiennie wierzę jednak, że trener jest bliżej i widzi o wiele więcej niż ten wierzchołek góry lodowej, który oglądamy my wszyscy. Widzi też to, co jest pod powierzchnią. Na zadane pytanie o zneutralizowanie napastnika pierwszego wyboru odpowiedział w punkt – okienko transferowe jeszcze się nie skończyło. Jest to też w gestii ludzi odpowiedzialnych za transfery i oni nad tym pracują. Na teraz planem B są Rosołek i Buksa, bo gramy tym, co mamy.

Pomimo braków drużyna ma też swoje atuty. Mam nadzieję, że plaskacz od Górnika nas otrzeźwi. Tak było przecież w zeszłym sezonie, kiedy po klęsce w Zabrzu w następnych trzech meczach zdobyliśmy siedem punktów. Zaraz podejmujemy na Nowej Bukowej Radomiak, a później – po przerwie na reprezentację – zagramy z Lechią na wyjeździe. I to w te miejsca trzeba przekierować energię. Jak czytam komentarze niektórych „kibiców”, którzy już widzą nas w pierwszej lidze, to… dla mnie są ludźmi, którzy już się poddali. Narzekają na piłkarzy, a sami w swoich głowach spuścili GieKSę z Ekstraklasy.

Różne emocje będą nami targać, ale musimy być tym dwunastym zawodnikiem, którego mental będzie dodawać sił drużynie, w momentach kiedy jej go akurat zabraknie. Wszystkich, co mają w sobie wiarę, zapraszam na Radomiak. Zachęcam, żeby dołączyli do tych fanatycznych, którzy są z klubem na dobre i złe. Naprzód GieKSiarze!

Tomek

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Asia

    25 sierpnia 2025 at 20:04

    Żałosne. Niestety Błąd i Kudła do wymiany. Mamy sierpnia skład ale grając z nimi gramy w 10 a nawet w 9. Trener Gorak ma z tym problem. I nie tylko z tym. Gdzie nasi młodzieżowcy? Trenerze proszę

  2. Avatar photo

    tomek

    27 sierpnia 2025 at 15:16

    Powiem tak spadku jeszcze bym nie ogłaszał ale niestety to że odstajemy od innych drużyn to akurat widać. Bramkarz nie jest mocnym ogniwem. Blok defensywny zresztą też nie. Klemenz wolny i mało zwrotny. Tak wiem strzelił dwie bramki i co z tego. Czerwinski też ostanio słabo się spisuje no ale lata lecą. Jedrych dobry dyrygent i umie się ustawic ale zero zwrotności. Taka obrona musi być wymanewrowana przez szybkich i zwrotnych zawodników górnika. W pomocy poziom trzyma jedynie kowalczyk. Łatwiej mu jednak było w parze z repką. Galan i Błąd to nie jest poziom ekstraklasy. Galan cały czas ten sam schemat który jest łatwo odczytywany przez rywali a błąd cóż bardzo słabo. Z przodu zrelak po kontuzji ktory potrzebuje czasu i potem długo długo nic. Niby jakieś transfery były ale nie ma w nich żadnej jakości i zastępowalności tych co odeszli. Może kiedyś rosołek czy buksa się odnajdą no ale póki co to strata kasy. To nie są nawet zawodnicy na ławkę. Niestety ale może się to skonczyć żle za dużo tych zawodników o słabej jakości

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga