Felietony Piłka nożna
Post pochwalny – Adam Zrelak
Adam Zrelak wrócił do gry. Nie, Adam Zrelak nie wrócił do gry, on po prostu wbił się na imprezę w najlepszy możliwy sposób. Po długiej kontuzji pierwsze spotkanie w wyjściowym składzie i jakże szczególny gol dla piłkarza, bo to jego pierwsze domowe trafienie. Przed Wami wpis pochwalny dla Adama, bo uważam, że warto go docenić.
Prezentacja – Trochę przypadkiem, z uwagi na nadmiar obowiązków w tamtym okresie, trafiłem na prezentację klubową „na schodach”. Jedynym momentem godnym pochwalenia tego wydarzenia była możliwość spotkania piłkarzy oraz zebrania autografów i krótkiej rozmowy z nimi. Etap kolekcjonowania podpisów mam już za sobą, ale czekając na moich towarzyszy, porozmawiałem z Alanem Czerwińskim. Chwilę później pojawił się obok mnie Adam Zrelak. W jego oczach widziałem zarazem smutek, że ma kontuzję i nie może w pełni być gotowym do gry, a z drugiej małe wzruszenie, że tak bardzo jest oblegany przez kibiców. Powiedziałem mu wtedy, że czekamy na niego i liczymy na jego bramki. Skromny Słowak podziękował i wrócił do rozdawania autografów.
Zejście Zrelaka – Przeskoczmy na moment do występu Zrelaka w spotkaniu z Arką. Piłkarz dostał taką owację, jakiej dawno nie było dla pojedynczego zawodnika. Nie pamiętam takiej burzy braw przy przejściu pod trybunami. Kibice docenili występ piłkarza, który po kontuzji gra jakby pauzował tydzień z powodu jakiegoś przeziębienia, a nie poważnej kontuzji kolana. Każde zagranie to była jakość, to był poziom, jakiego Bukowa oczekuje i za jakim tęskni. Każde wejście Adama podrywało trybuny. To jest to, czego brakowało w poprzednich spotkaniach, to jest to, co pasuje do nas.
Jak to ujął jeden z kibiców – Zrelak to jest DZIK i ciężko się z tym nie zgodzić. W pomeczowym wywiadzie Zrelak podziękował kibicom i powiedział, że będzie zawsze dawał 100 procent. Wiadomo – każdy tak zawsze mówi, ale… tutaj zabrzmiało to po prostu autentyczne. Wypowiedź z pokorą i podziękowaniem za przyjęcie na Arenie Katowice. Po latach gry bez kibiców w Poznaniu Zrelak dostał inny świat i odpłaca jak umie najlepiej.
Co dalej? Na Zrelaka trzeba dmuchać i chuchać, Wojtek Herman musi wprowadzić trening Zrelaka, o którym wspominał trener Górak, a nam – kibicom – pozostają wieczorne modlitwy o zdrowie napastnika. Nasz szkoleniowiec na konferencji pomeczowej powiedział, że jest cierpliwy w stosunku do pozostałych napastników. W jakim stopniu to kurtuazja a jak bardzo realna ocena i oczekiwania trenera? Tego nie wiemy. Niestety dla dwóch naszych pozostałych napastników mecz z Arką pokazał przepaść pomiędzy Zrelakiem a nimi. Dyrektor Dawid Dubas powinien zająć się poszukiwaniem na rynku napastnika. Brutalnie podsumowało to Weszło, pisząc: „Rosołek z wozu, GieKSie lżej”. Z jednej strony uśmiechnąłem się pod nosem, widząc ten tytuł, a z drugiej… zasmuciłem, ponieważ był tak prawdziwy. Jednym spotkaniem dostaliśmy odpowiedź, gdzie mógł leżeć problem z kreowaniem okazji i słabszą grą.
Budżet z gumy nie jest, ale jeśli chcemy mieć Ekstraklasę na lata, a nie do lata, to nieco ryzykowne będzie liczenie jedynie na Zrelaka i wspieranie go Rosołkiem oraz Buksą, którzy do tej pory absolutnie nic nie pokazali. Ba, mam obawy czy w pierwszej lidze przydaliby się zespołowi. Problem z jakością zmienników widzą wszyscy, oby dostrzegli go również dyrektor Dubas i trener Górak, a nie ślepo brnęli w narrację „wierzymy w tych ludzi”, bo może się to źle skończyć. Nikt z nas nie chce się za rok obudzić na zapleczu.
Powodzenia Adam! Twoja historia zasługuje na wiele radości!
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


3kolory
19 sierpnia 2025 at 08:31
Ja tylko tyle…. Takich oklasków przy zejściu z boiska Zrelaka jeszcze nie słyszałem 👏 to była burza !!!