Felietony Piłka nożna
Post scriptum z wyjazdu do Mielca i Gliwic
Za nami dwa ekstraklasowe wyjazdy – czas na tradycyjne „Post scriptum”.
- Na pierwszy wyjazd w tym sezonie wybraliśmy się w trzy osoby: Madziara, Werka (obie – foto i kamera) i ja (relacja live).
- W drodze do Mielca zaplanowaliśmy szybkie śniadanie w jednej z restauracji, jednak wiedząc, ze nasi kibice również tam się zatrzymają, staraliśmy się ich wyprzedzić.
- Udało nam się to na bramkach w Krakowie, co dało nam spory zapas czasu, aby zamówić śniadanie, zanim Żółta Armia wyleje się z autokarów.
- Śniadanie mijało w świetnej atmosferze, ponieważ dosiedli się do nas znajomi. Madziara może inaczej do tego podchodzi, ponieważ straciła pół ciasta na rzecz jednego z kibiców, ale czego się nie robi dla ziomków po szalu.
- Kiedy zobaczyliśmy, że kibice zaczęli się zbierać do odjazdu, my również opuściliśmy postój, aby wydostać się przed nimi.
- W Mielcu byliśmy ponad godzinę przed meczem. Sprawnie odebraliśmy akredytację i zrobiliśmy rekonesans stadionu, aby wiedzieć, co gdzie jest.
- Następnie udałem się na sektor prasowy, a dziewczyny na murawę.
- Na sektorze starałem się nagrać filmik, do którego podchodzę jak pies do jeża. Po kilku próbach wrzuciłem coś do sieci, ale to jeszcze długo nie będzie to, co robi Toczmek na Bukowej.
- Nasi kibice weszli na sektor dzięki uprzejmości miejscowych i zaprezentowali się mega dobrze. Piłkarze wygrali spotkanie po bramce Arkadiusza Jędrycha z rzutu karnego.
- Po meczu udaliśmy się na konferencję, a następnie poszedłem pod autokar z naszymi piłkarzami, aby przeprowadzić swój pierwszy w życiu wywiad.
- Na cel obrałem naszego kapitana i zdobywcę jedynej bramki w tym spotkaniu. Mimo tego, że miałem w głowie jakiś plan, to po drugim pytaniu się pogubiłem i wywiad skończyłem na trzech pytaniach.
- Droga powrotna minęła w dobrych nastrojach, a Madziara pierwszy raz posortowała całą galerię. Jak to mówi jeden członek redakcji „Teraz i my musimy trzymać poziom ekstraklasowy”.
Dwa tygodnie później wypadło nam grać z Piastem w Gliwicach, więc ciężko tę wycieczkę nazwać wyjazdem.
- Do Gliwic również pojechaliśmy w trzy osoby. Debiutujący na relacji Flifen, Madziara na foto, a ja na live.
- Z racji, że mecz był w poniedziałek, to dojechaliśmy na dwa samochody. Po drodze zabrałem Madziarę, a Flifen do Gliwic skierował się prosto z pracy.
- Trochę nam zajęło, zanim zlokalizowaliśmy punkt odbioru akredytacji, ale dzięki uprzejmości innego dziennikarza poszło szybciej, bo inaczej pewnie do dzisiaj byśmy tam chodzili.
- Następnie udaliśmy się na sektor prasowy, a Madziara standardowo na murawę. Po drodze spotkałem ochroniarza, który mnie zna z Bukowej i mi pokazał, co gdzie jest.
- Niestety tym razem nie nagrałem, żadnego sensownego filmiku, ale postaram się dopasować do oczekiwań, na wyjeździe w Lubinie.
- Już kilka minut przed pierwszym gwizdkiem kibice GieKSy ruszyli z konkretnym dopingiem.
- Obiektywnie konkretny doping po obu stronach przez całe spotkanie. Nie obyło się bez obustronnych „pozdrowień”, ale to jest właśnie urok derbowych spotkań.
- Piłkarze mimo początkowego prowadzenia musieli gonić wynik, co im się w rezultacie udało i mecz skończył się wynikiem 2:2.
- Po meczu udaliśmy się na salę konferencyjną, gdzie zostaliśmy miło przyjęci przez jednego operatora Ekstraklasa TV. Od razu zauważył, że byliśmy wysłannikami kibiców. Po wymianie kilku zdań życzył nam nawet Mistrzostwa, żebyśmy przeżyli to, co on w 2019 roku.
- Po konferencji chcieliśmy przeprowadzić wywiad z naszymi piłkarzami, ale oni właśnie opuszczali teren stadionu, ponieważ Aleksander Vukovic, bardzo długo odpowiadał na pytania.
- Dzięki za pomoc i do następnego!
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze