Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Bój o koronę trwa, Mistrz gubi punkty!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki, hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Drużyna kobieca w ramach rozgrywek Pucharu Polski pokonała na wyjeździe SMS Łódź 1:0 (0:0) i awansowała do finału, w którym zmierzy się ze Śląskiem Wrocław. Spotkanie finałowe rozgrywek zostanie rozegrane 19 maja w Lublinie. W niedzielę, w ramach rozgrywek ligowych zespół zremisował z Rekordem Bielsko-Biała 0:0. Najbliższe spotkanie ligowe drużyna rozegra 5 maja o godzinie 17:00, przeciwnikiem będzie zespół UJ Kraków. Mecz zostanie rozegrany na Bukowej. Drużyna męska rozegrała w minionym tygodniu dwa spotkania ligowe. W pierwszym z nich nasza drużyna zmierzyła się z Górnikiem Łęczna i zanotowała remis 0:0. W drugim z nich, wyjazdowym, GieKSa pokonała Polonię Warszawa 2:1 (0:1). Prasówkę po tych spotkaniach przeczytacie odpowiednio TUTAJ i TUTAJ. Kolejne spotkanie ligowe zespół rozegra w sobotę 4 maja na Bukowej ze Stalą Rzeszów. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:00. Siatkarze zakończyli rozgrywki w PlusLidze na 13. miejscu. Klub poinformował, że drużynę opuści Davide Saitta oraz Jakub Jarosz. Podobnie jak siatkarze, hokeiści zakończyli rozgrywki. Trwają pierwsze rozmowy transferowe.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Poznaliśmy pierwszego finalistę Orlen Pucharu Polski!

GKS Katowice pokonał w spotkaniu półfinałowym Orlen Pucharu Polski UKS SMS 1:0,a gola na wagę awansu dla mistrzyń Polski zdobyła w 77. minucie Aleksandra Nieciąg.

Faworytem dzisiejszego pojedynku był zespół z Katowic, który jest liderem Orlen Ekstraligi. W początkowych minutach oba zespoły nastawił się na ostrożną grę, a pierwszą groźną akcję kibice zobaczyli po kwadransie gry. Zagrożenie pod bramką Seweryn stwarzała głównie aktywna Paulina Filipczak. Niestety w pierwszej części spotkania żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć dogodnej sytuacji bramkowej i po czterdziestu pięciu minutach na tablicy wyników widniał remis 0:0.

W drugiej części spotkania pokonać Seweryn próbowała Majda, której strzał okazał się zbyt lekki. W 70. minucie powinno być 1:0 dla gospodyń, ale fenomenalnie w bramce przy strzale Wiktorii Zieniewicz spisała się Kinga Seweryn. Wynik spotkania otworzyła uderzeniem głową w 77. minucie Aleksandra Nieciąg.

Spotkanie finałowe rozegrane zostanie 19 maja w Lublinie, GKS zmierzy się ze zwycięzcą spotkania AP Orlen Gdańsk – Śląsk Wrocław. W poprzednim sezonie Puchar Polski zdobyła drużyna UKS-u SMS Łódź.

Bilety na mecz finałowy Orlen Pucharu Polski. Jak i gdzie kupić? Jakie ceny?

Kibice, którzy planują wybrać się na finał Orlen Pucharu Polski, od poniedziałku 29 kwietnia będą mogli nabyć wejściówki na spotkanie, które odbędzie się 19 maja na Arenie Lublin.

O trofeum, które przed rokiem zdobył UKS SMS Łódź, powalczy aktualny mistrz Polski i lider Orlen Ekstraligi GKS Katowice oraz szósty obecnie zespół najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce Śląsk Wrocław. Zespół z Katowic w finale rozgrywek zagra po raz pierwszy w historii, a drużyna z Wrocławia będzie miała drugą szansę na zdobycie Orlen Pucharu Polski. W 2022 roku zespół WKS-u musiał uznać wyższość Czarnych Antrans Sosnowiec (0:4).

Dzieci i młodzież do 18. roku życia wejściówki zakupi w cenie 5 złotych, a bilet normalny kosztuje 10 zł.

Bilety są do kupienia na stronie laczynaspilka.pl

Orlen Ekstraliga: Bój o koronę trwa, Mistrz gubi punkty!

Walka o mistrzostwo wchodzi w decydującą fazę: jeśli GKS Katowice chce obronić tytuł, strata punktów nie wchodzi w rachubę. W 18.kolejce mistrzynie udały się na mecz do beniaminka z Bielska-Białej. Heroiczna obrona bielszczanek przyniosła efekty i mecz zakończył się wynikiem 0:0.

Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando drużyny gości, katowiczanki napierały, tworzyły sytuacje i bombardowały bramkę Izabeli Sas, bielszczanki dzielnie się broniły i szukały okazji do kontry. Ani jednej, ani drugiej drużynie nie udało się zdobyć bramki. W drugiej połowie napór drużyny gości jeszcze się nasilił: w zakończonym już meczu w Szczecinie Pogoń zdobyła komplet punktów. Katowiczanki naciskały, ale Sas nie dała się pokonać i mecz ostatecznie zakończył się podziałem punktów.

GieKSa utrzymała fotel lidera, ale ma zaledwie punkt przewagi nad Pogonią. A za tydzień GieKSa podejmuje krakowski UJ, natomiast Pogoń zagra z UKS SMS Łódź. Potem dużo trudniejszy terminarz mają katowiczanki (Gdańsk, Wrocław, Łódź) – szczecinianki zagrają z Medykiem, Pogonią Tczew i na koniec Rekordem. Emocje w wyścigu po mistrzostwo Polski nie ustaną zapewne do ostatniej kolejki.

SIATKÓWKA

siatka.org – Włoch oficjalnie opuszcza GKS. Wraca do Serie A

GKS Katowice w poniedziałek zamknął sezon 2023/2024. Finalnie ekipa ze Śląska zajęła w tegorocznej PlusLidze trzynaste miejsce. Już dzień po ostatnim spotkaniu katowicki klub zaczął informować o swoich ruchach, jeśli chodzi o budowanie drużyny na nowe rozgrywki.

[…] GKS nie czekał długo z poinformowaniem o swoich ruchach transferowych. Już dzień po rywalizacji w Lubinie klub pożegnał oficjalnie swojego włoskiego rozgrywającego. Davide Saitta ma wrócić do swojej krajowej ligi.

Dla włoskiego rozgrywającego był to pierwszy sezon w PlusLidze. W barwach GKS-u Katowice zagrał w 22 spotkaniach i zdobył 27 punktów, w tym 11 blokiem i sześć zagrywką.

W kolejnym sezonie rozgrywający będzie grał w Saturnia Catania. Jego nowy klub w minionym sezonie zajął w Serie A dwunaste miejsce.

Kapitan żegna się z klubem: będę wspaniale wspominać ten czas

Jakub Jarosz spędził w GKS-ie Katowice pięć lat. Teraz czas na zmianę. Atakujący i kapitan drużyny oficjalnie pożegnał się z katowickim klubem. Ma obrać kierunek nadmorski i w nowym sezonie bronić barw Trefla.

Już od jakiegoś czasu mówiło się o przenosinach Jarosza do Trefla Gdańsk. Po zakończonym sezonie atakujący i kapitan drużyny pożegnał się z kibicami w hali w Szopienicach. Teraz zrobił też to za pomocą social mediów klubu.

– Mijający sezon był ostatnim w mojej pięcioletniej przygodzie z GKS-em Katowice. Muszę się pożegnać. Mam nadzieję, że dobrze będziecie mnie wspominać. Ja na pewno będę wspaniale wspominać ten czas w Katowicach, te pięć lat. Mam nadzieję, że dużo dobrego dałem przez ten czas temu klubowi, tej społeczności siatkarskiej. Do zobaczenia w przyszłym roku na parkietach PlusLigi – powiedział były reprezentant Polski.

HOKEJ

hokej.net – Trener zostaje! Siedem ważnych kontraktów
GKS Katowice zakończył sezon 2023/2024 jako wicemistrz Polski. Działacze GieKSy rozpoczęli już proces budowy drużyny na najbliższe rozgrywki. Trenerem zespołu pozostanie Jacek Płachta, a którzy zawodnicy mają ważne umowy z klubem?
– Jak co roku o tej porze intensywnie pracujemy nad tym, by skompletować drużynę na kolejny sezon. Działamy opierając się na naszych doświadczeniach z ostatnich lat i w ramach naszych możliwości budżetowych. Wszelkie decyzje kadrowe będą podejmowane z najwyższą starannością, by zachować atuty, jakimi cechowała się ostatnio nasza drużyna – podkreślił Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja na lodzie.
Pewne jest to, że trenerem GieKSy pozostanie Jacek Płachta, którego kontrakt obowiązuje jeszcze przez rok.
Ważne umowy z katowickim klubem mają tez obrońca Kacper Maciaś oraz występujący w ataku: Ben Sokay, Grzegorz Pasiut, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Igor Smal i Mychajło Kowalczuk.
Wkrótce umowę powinien podpisać ofensywnie usposobiony defensor Santeri Koponen.
Szefostwo klubu poinformowało, że przygotowania do najbliższego sezonu będą odbywać się według tego samego schematu, co w poprzednich latach. Pierwszą część zawodnicy będą realizować indywidualnie, zgodnie z rozpiskami przygotowanymi przez sztab szkoleniowy. Start wspólnych treningów na lodzie planowany jest na 29 lipca.

Varttinen zdecydował. Czy zostanie w GieKSie?
Aleksi Varttinen w poprzednim sezonie był jednym z najlepszych defensorów TAURON Hokej Ligi. 26-letni Fin podjął decyzję co do swojej przyszłości.
Nie brakuje opinii, że Varttinen w przekroju całego sezonu był kluczową postacią katowickiej defensywy. Imponował sprytem, sprawnie oddalał zagrożenie sprzed własnej bramki i był skuteczny w pojedynkach 1 na 1.
Szybko dogadał się ze swoim rodakiem Santerim Koponenem, z którym stworzył niezwykle aktywny duet defensorów. Obaj notowali świetne statystyki i byli ważnymi elementami formacji specjalnych.
Aleksi Varttinen w ciągu całego sezonu rozegrał 57 meczów, zdobywając w nich 37 punktów za 6 bramek i 31 asyst. W klasyfikacji plus/minus wypadł na +33 i był to najlepszy bilans w całej THL.
Wielu kibiców GieKSy zastanawiało się czy fiński defensor pójdzie w ślady Koponena i zdecyduje się przedłużyć kontrakt z klubem zalei Korfantego, czy też może poszuka nowego wyzwania.
Z napływających do nas informacji wynika, że Varttinen postanowił pozostać w Katowicach. Jest zadowolony ze swojej roli w drużynie i dobrze żyje mu się w Polsce.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga