Felietony Piłka nożna
Post scriptum z wyjazdu do Płocka
Za nami pierwszy wyjazd w 2024 roku, więc czas na tradycyjne „Post scriptum”.
- Na wyjazd do Płocka udaliśmy się w cztery osoby: ja (relacja meczowa), Łukasz (Live), Madziara (foto) i debiutująca w redakcji Werka (foto).
- Niestety mój samochód nie był do końca sprawny, a terminy do mechanika są zbliżone do tych, które widzimy w NFZ, więc Łukasz wziął na siebie logistykę.
- Planowo umówiliśmy się na godzinę 10:20, ale już na starcie mieliśmy kilka minut opóźnienia, a ja dołożyłem kolejne dziesięć – okazało się, że zostawiłem w domu czytnik kart pamięci.
- W efekcie z Katowic ruszyliśmy koło 10:45, mając jeszcze spokojny zapas czasu.
- Niestety na jednym z MOP-ów przed Częstochową, okazało się, że śmierdzi z tylnego koła i jest całe gorące. Wtedy zaczęła się nerwówka. Postanowiliśmy podjechać, jeszcze kawałek, żeby zobaczyć, co się dzieje, a ja już zacząłem szukać jakiegoś samochodu na wynajem.
- Na kolejnym postoju Łukasz załapał się na e-wizytę i jego mechanik zabronił dalszego przemieszczania się, a ja nadal szukałem auta zastępczego, które nie będzie kosztowało miliony.
- W końcu się udało! Niespełna dziesięć kilometrów dalej była wypożyczalnia, która słysząc naszą historię, już czekała z kluczykami i prawie gotowymi papierami do podpisania.
- Kiedy ja poszedłem wypełnić formalności, reszta ekipy przekładała cały sprzęt. Najgorsze było to, że nie dało się oddać samochodu tego samego dnia, bo nikogo nie było w firmie po godzinie 15:00 i już na starcie wiedzieliśmy, że będzie trzeba jechać tam w niedzielę, ale w tym momencie nie miało to żadnego znaczenia.
- Ruszając z Częstochowy na nawigacji, pokazywało, że na miejscu będziemy równo z pierwszym gwizdkiem sędziego, co nas nie satysfakcjonowało, ponieważ Magda musiała jeszcze ustawić kamerę na kibiców, którzy na to spotkanie przygotowali oprawę.
- Na szczęście na trasie udało się trochę podgonić i o 14:45 zameldowaliśmy się pod stadionem.
- Szybki odbiór akredytacji i w biegu na sektor prasowy. Dziewczyny udały się na murawę i wszystko udało się dopiąć na ostatnią chwilę.
- W 30. minucie kibice zaprezentowali sektorówkę przedstawiającą kominiarkę w żółto-zielono-czarnych barwach, a całość została uzupełniona racami. Podczas prezentacji oprawy zmienili swój ubiór z czarnego na żółty, co po odsłonięciu dało świetny efekt.
- Sam mecz nie był zły i remis w drugiej połowie uważałem za pewnik, co jak się później okazało, było złudne. GieKSa znów straciła bramkę w końcówce spotkania i komplet punktów został w Płocku.
- Następnie udaliśmy się na konferencję, na której trener dostał jakiś lipny mikrofon i nikt nie słyszał, co mówił. Ale to może i dobrze.
- W drodze powrotnej mieliśmy kibica na gapę, który za wszelką cenę chciał z nami wracać, ale do dzisiaj tak naprawdę nie wiemy dlaczego. Trzeba przyznać, że powrót był urozmaicony jego historiami, które pod „lekkim” wpływem alkoholu po trzech godzinach były już lekko męczące. Ale co my się uśmialiśmy to nasze.
- W domach byliśmy koło 22:30, ale to nie był koniec naszego wyjazdu, ponieważ Łukasz zamówił już lawetę, która dokładnie za 12 godzin czekała na nas w Częstochowie.
- W niedzielę po 9:00 ruszyliśmy z Łukaszem z powrotem do Częstochowy, aby oddać samochód do wypożyczalni i przywieźć jego.
- W tym miejscu bardzo chciałem podziękować „TOP Auto” za bezproblemowe wypożyczenie samochodu i lekkie obniżenie ceny.
- Oficjalnie wyjazd zakończyliśmy o 12:30 w niedzielę.
- Dziękuję wszystkim za pomoc i zaangażowanie. Nawet przez chwilę nie było myśli, aby wracać do Katowic, tylko jak dostać się do Płocka i jeszcze zdążyć na mecz. Trzeba przyznać, że Werka miała debiut, jakiego nikt w redakcji nigdy wcześniej nie zaliczył.
- Teraz trzeba skupić się na obchodach 60-lecia GKS-u Katowice. Aviva GKS!
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze