Kibice SK 1964 Społecznie
Szlachetna Paczka 2022
W 2022 roku nie mogło zabraknąć udziału kibiców GieKSy w akcji charytatywnej „Szlachetna Paczka”. Tym razem będzie pomagać pani Katarzynie.
Pani Katarzyna to osoba, której życie nie oszczędzało. Ma za sobą doświadczenia trudnego dzieciństwa, kiedy to trafiła do rodziny zastępczej. Jak się później okazało – rodzina ta nie spełniła swojej funkcji nawet w najmniejszym stopniu – traktowali Panią Katarzynę oschle i surowo, po czym zerwali z nią kontakt z dnia na dzień. Pani Katarzyna została sama. W jej życiu pojawiła się również swego czasu opiekunka, która niestety nie traktowała kobiety z należytym szacunkiem i wykorzystując chorobę intelektualną Pani Katarzyny – nadużyła jej zaufania. Pani Katarzyna żyje jedynie z renty chorobowej, zasiłku pielęgnacyjnego i dopłaty do mieszkania, co łącznie daje 1865 złotych. Po odjęciu kosztów utrzymania oraz niezbędnych leków Pani Katarzynie zostaje na przeżycie całego miesiąca zaledwie 730 złotych.
Zbiórka pieniędzy i darów potrwa do czwartku 1 grudnia 2022 roku. Pieniądze można wpłacić na specjalnie założonej zbiórce na portal Zrzutka.pl (tutaj). Ustawialiśmy tam limit 5000 złotych, ale oczywiście możemy go przekroczyć. Jeśli ktoś z Was wolałby wykonać standardowy przelew, to można to zrobić na poniższe dane (lista wpłacających będzie uaktualniana na internetowym forum):
Bank: Santander
Numer konta: 60 1090 1186 0000 0001 2146 9534
Dane: Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”
Adres: ul. Sobieskiego 11/E6, 40-082 Katowice
Tytułem: Szlachetna Paczka + nick/ksywa/imię (tak jak chcecie być widoczni na liście wpłacających)
Pomóc można także poprzez przyniesienie jednego z poniższych produktów. Na rzeczy czekamy w sklepie kibiców „Blaszok” (ul. Świętego Stanisława 8 w Katowicach). Godziny otwarcia sklepu najlepiej śledzić na Facebooku (tutaj). W kwestii ubrań – bardzo prosimy o przynoszenie wyłącznie ubrań nowych lub w stanie BARDZO DOBRYM. Niestety większość rzeczy z poprzednich lat nie nadawała się do przekazania.
Żywność trwała
Cukier
Olej
Kasza
Makaron
Mąka
Ryż
Kawa
Herbata
Owoce i warzywa w puszkach
Konserwy mięsne
Konserwy rybne
Środki czystości
Mydło / żel myjący
Szampon
Płyn do płukania
Proszek do prania
Płyn do mycia naczyń
Podpaski
Ręczniki papierowe
Pasta do zębów, szczoteczka
Płyny czyszczące
Odzież
Piżama – najlepiej długi rękaw i długa nogawka, kolor – byle nie ciemny 🙂 rozmiar XXL
Sweter – rozmiar XXL, dobrze gdyby był lekko dłuższy.
Getry – rozmiar XL – mogą być również ocieplane (Pani Katarzyna ma około 163cm wzrostu)
Sukienka – rozmiar XXL – najlepiej za kolano.
Skarpetki – każda długość, rozmiar stopy 39.
Bielizna – rozmiar XL.
Obuwie
Trapery, adidasy, pantofle (eleganckie, najlepiej szersze).
Rozmiar: 39.
Wyposażenie mieszkania
Prześcieradło 90×200 z gumką – białe
Ręczniki kąpielowe 70×140 – 2 sztuki.
Brakujące sprzęty gospodarstwa domowego
Mop
Szufelka
Lampa/żyrandol
Regał
Specjalne wymagania:
Pani Katarzyna uwielbia sprzątać, często ją to odpręża, jednak nie posiada mopa, który jest jej skrytym marzeniem. Lampa/żyrandol – ten, który ma Pani Katarzyna jest stary oraz nie oświetla pomieszczenia dobrze, przez co nawet przy zapalonym świetle jest ciemno. Regał – najlepiej wąski, pomoże Pani Katarzynie w umeblowaniu małej spiżarki w mieszkaniu.
Sprzęt elektroniczny niezbędny do nauki lub pracy zarobkowej
tablet
Szczególne upominki
Pani Katarzyna ucieszyłaby się ze srebrnego, dłuższego naszyjnika.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.







































Najnowsze komentarze