Dołącz do nas

Hokej Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd doniesień mediów: Katowicka stagnacja poraża, GieKSę może czekać wstrząs

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Zgodnie z informacją ze strony oficjalnej GieKSy, Hummel został sponsorem technicznym wszystkich sekcji GieKSy na najbliższe dwa lata.

Piłkarki w ostatniej kolejce rozgrywek sezonu 2022/23 zmierzą się w Koninie z drużyną Medyka. Początek spotkania dwudziestego ósmego maja o godzinie 17:00. W przypadku wygranej zespół zdobędzie tytuł mistrzyń Polski. Drużyna męska rozegrała w sobotę spotkanie ze Stalą Rzeszów, w którym zanotowano remis 1:1 (0:0). Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Następny mecz zespół rozegra na Bukowej z Ruchem Chorzów, w sobotę 27 maja od godziny 17:30. Media spekulują na temat ewentualnych zmian w męskiej sekcji po skończeniu sezonu. Komisja ds. Licencji Klubowych przyznała licencję do gry w przyszłym sezonie na poziomie Orlen Ekstraligi dla sekcji żeńskiej, z kolei dla męskiej postanowiła nie przyznawać licencji na grę w PKO Ekstraklasie. Prezydent Marcin Krupa liczy na wsparcie przez rząd budowy stadionu.

Plus Liga zakończyła rozgrywki, GieKSa zajęła jedenaste miejsce. Mistrzem Polski została drużyna Jastrzębskiego Węgla, srebrne medale zdobyła ekipa ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Brązowe krążki zdobyła drużyna Asseco Resovia Rzeszów, czwarte miejsce zajął zespół Aluron CMC Warta Zawiercie. Z ligi spadła ekipa BBTS Bielsko-Biała.

Hokeiści mają przerwę pomiędzy sezonami, rozpoczęły się pierwsze ruchy transferowe. Z drużyną rozstają się: obrońcy Mateusz Rompkowski i Dawid Musioł oraz napastnik Patryk Krężołek. Nowy kontrakt podpisał fiński obrońca Santeri Koponen, a Hampus Olsson podpisał kolejny kontrakt, ważny do końca najbliższego sezonu.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Sportis KKP Bydgoszcz bez licencji na grę w Orlen Ekstralidze!

Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN na posiedzeniach w dniach 9-10 maja rozpatrzyła wnioski o przyznanie licencji dla klubów występujących w Orlen Ekstralidze.

Licencji nie otrzymał zespół Sportisu KKP Bydgoszcz w związku z niespełnieniem kryteriów sportowych, finansowych oraz infrastrukturalnych. Zespół z Bydgoszczy może się odwołać od decyzji w przeciągu 5 dni.

Po analizie wniosków wraz z załącznikami Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN podjęła następujące decyzje w stosunku do poszczególnych klubów:

9. Komisja postanowiła przyznać klubom: GKS Katowice, GKS Górnik Łęczna, UKS SMS Łódź:

– licencję upoważniającą klub do uczestnictwa w rozgrywkach Orlen Ekstraligi kobiet w sezonie 2023/2024 z nadzorem infrastrukturalnym;

– licencję upoważniającą Klub do uczestnictwa w rozgrywkach klubowych UEFA w sezonie 2023/2024.

 

goal.pl – Katowicka stagnacja poraża, GieKSę może czekać wstrząs

GKS Katowice wciąż ma matematyczne szanse na miejsce w barażach o awans do Ekstraklasy. W każdym razie ekipa z Bukowej nie ma już pod tym względem losu tylko w swoich rękach. Tymczasem już pojawiają się głosy, że latem w szeregach Trójkolorowych może dojść do wielu zmian.

Dziennikarz WP SportoweFakty Piotr Koźmiński zasugerował, że powoli może kończyć się przygoda Marka Szczerbowskiego i Rafała Góraka w GieKSie. Jeśli okaże się to faktem, może to być wstrząs w klubie. Nowym szefem katowickiej ekipy miałby zostać aktualny wiceprezes Krzysztof Nowak. W kontekście trenera wymieniane w przestrzeni medialnej są różne nazwiska, ale na razie należy traktować to w kategorii medialnych spekulacji.

Bodźcem do dużych zmian w katowickiej ekipie ma być powstająca nowa arena dla GieKSy, która ma zostać otwarta latem 2024 roku. Katowicki klub będzie mógł w nowej lokalizacji liczyć nie tylko na stadion, ale również na bazę treningową, która ma liczyć kilka boisk.

 

sportdziennik.com – Prezydenci chcą sprawiedliwości

Marcin Krupa, Arkadiusz Wiśniewski i Arkadiusz Chęciński domagają się, by – wzorem Chorzowa i Częstochowy – budowa obiektów sportowych w Katowicach, Opolu i Sosnowcu też została dofinansowana przez rząd.

Prezydenci Katowic, Sosnowca i Opola domagają się, by – wzorem tego, co wydarzyło się wokół stadionów w Chorzowie i Częstochowie – rząd zadeklarował również wsparcie dla inwestycji sportowych w ich miastach. Marcin Krupa, Arkadiusz Chęciński i Arkadiusz Wiśniewski zabrali wczoraj głos przy autostradzie i ulicy Bocheńskiego, na placu budowy stadionu i hali, która służyć będzie GieKSie.

Premier Mateusz Morawiecki i minister Kamil Bortniczuk ogłosili w ostatnich tygodniach 50-procentowe – ale nie wyższe niż 100 mln zł – dofinansowanie budowy stadionu Ruchu oraz 40 mln zł na modernizację obiektu Rakowa.

– Z bardzo dużym entuzjazmem przyjęliśmy informację, że szczebel rządowy, pan premier, pisze się na chęć pomocy przy realizacji tego typu obiektów. Jest przygotowany pod to specjalny program, dofinansowanie ma trafić do Ruchu Chorzów, Rakowa Częstochowa. Cieszymy się i popieramy tego typu działania. Musimy wskazać że bardzo istotne jest, by traktować wszystkie samorządy równo i sprawiedliwie. Bardzo liczymy, że nasze inwestycje również uzyskają dofinansowanie z rządowego szczebla. To niemały wydatek z naszych budżetów miejskich. Dlatego liczymy na pomoc ze strony rządowej i to, że podobne środki, w wysokości 50 procent kosztów inwestycji, trafią do naszych miast – oznajmiał Marcin Krupa.

W Katowicach od jesieni 2021 roku trwa budowa kompleksu sportowego składającego się z 15-tysięcznego stadionu, 3-tysięcznej hali oraz boisk treningowych. Prezydent Krupa przypomniał, że koszt tej inwestycji – a mowa tylko o jej I etapie, ten drugi obejmować będzie kolejne boiska i infrastrukturę towarzyszącą – to 269 mln zł. Sosnowiec już zbudował Zagłębiowski Park Sportowy, z halą, lodowiskiem i stadionem, który pochłonął blisko 150 mln zł. Opole – jak Katowice – też dopiero się buduje. Jego 11-tysięcznik warty jest około 200 mln zł i również – jak w Katowicach – ma być oddany w 2025 roku.

 

Nie ma co kłamać

[…] Choć GieKSa nie liczy się już w walce o czołową szóstkę – jej szanse na udział w barażach wynoszą 0,2 procent – to poniekąd na finiszu sezonu rozdają karty w boju o ekstraklasę. Tydzień temu po zaciętym boju dość pechowo zremisowała z Puszczą Niepołomice. Kibice już żyją zaplanowanymi na przyszły tydzień derbami z Ruchem Chorzów. Sprzedał się już cały „Blaszok”, a klub zaprezentował stroje, w jakich zagra zespół. Są one wzorowane na te sprzed 30 lat i zwycięskiego finału Pucharu Polski z tym rywalem. Nim derby nastąpią, w sobotni wieczór GKS zagra ze Stalą, która w ubiegłej kolejce nieudanie broniła szóstego miejsca przegrywając w Opolu, ale jednocześnie patrząc też, jak na tarczy kończą swoje spotkania jej rywale w walce o barażową pozycję z Gdyni i Bielska-Białej. – Wiemy, jakich Stal ma zawodników i że gra bardzo ofensywnie, ale jak każda drużyna ma swoje mankamenty – przyznaje Marcin Urynowicz, pomocnik GieKSy.

Niezależnie od wyniku sobotniego meczu i tego, jak skończy się ten sezon, w obu klubach należy spodziewać się przetasowań. W Katowicach nikt nie powie tego oficjalnie, ale coraz głośniej słychać o tym, że z Bukową rozstać może się nie tylko prezes Marek Szczerbowski, lecz także dyrektor sportowy Robert Góralczyk i trener Rafał Górak. Mimo jeszcze rocznego kontraktu takie głosy nie mogą dziwić. GKS ma słabiutką wiosnę, podczas której odniósł zaledwie dwa zwycięstwa. W kilku spotkaniach – przede wszystkim z Odrą i Skrą – był niczym wypalona drużyna, domagająca się zmian. O tym, że piłkarzami i klubem trzeba wstrząsnąć, mówił przed kilkoma dniami na naszych łamach prezydent Katowic Marcin Krupa.

Dziś przy Bukowej mogą tylko pozazdrościć, patrząc na walczącą o baraże Stal, ale tam roszada jest już przesądzona. Odejście z klubu – o czym mówiło się już w ubiegłym tygodniu – potwierdził trener Daniel Myśliwiec.

 

katowickisport.pl – GKS Katowice bez licencji na ekstraklasę

Przez niespełnione kryteria GKS Katowice nie będzie mógł walczyć o ekstraklasę.

Najpierw decyzja o licencji dla GKS-u Katowice była odroczona do czwartku. Niestety, klub nie otrzymał prawa do gry w rozgrywkach krajowej elity, ale i tak miałby małe szanse zakwalifikować się do nich, bo do miejsc barażowych traci aż siedem punktów.

Po analizie wniosków wraz z załącznikami Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN podjęła następujące decyzje w stosunku do poszczególnych klubów:

[…] 3. Komisja postanowiła nie przyznać klubowi GKS Katowice:

– licencji upoważniającej Klub do uczestnictwa w rozgrywkach Ekstraklasy w sezonie 2023/2024w związku z niespełnieniem kryteriów infrastrukturalnych oraz finansowych

 

SIATKÓWKA

siatka.org – GKS Katowice buduje skład na nowy sezon

Po zakończeniu sezonu 2022/23 PlusLigi zapadły pierwsze decyzje dotyczące kształtu kadry zespołu na kolejną ligową kampanię. Przypominamy, że umowę z klubem do końca sezonu 2023/2024 przedłużył pierwszy trener zespołu Grzegorz Słaby. Ponadto ważny kontrakt z klubem obowiązuje przyjmującego Jakuba Szymańskiego.

Z klubem żegnają się zawodnicy, których kontrakty wygasają z dniem 31 maja 2023 roku: rozgrywający Georgi Seganow i Jakub Nowosielski, środkowi Piotr Hain, Marcin Kania i Jakub Lewandowski oraz przyjmujący Gonzalo Quiroga. Ponadto sztab trenerski GKS-u opuszcza drugi trener zespołu Damian Musiak. Wszystkim wymienionym trenerom i zawodnikom GKS podziękował za reprezentowanie barw GKS-u Katowice w ostatnich sezonach i dostarczenie kibicom GieKSy wielu emocji i radości. Życzył powodzenia na dalszej drodze sportowej kariery.

Ponadto klub poinformował, że z dniem 31 maja br. zakończy się okres obowiązywania kontraktu rozgrywającego Micaha Ma’a. GKS Katowice w dalszym ciągu pozostaje w sporze prawnym z zawodnikiem, który bezpodstawnie i niezgodnie z prawem wypowiedział umowę zawartą w sierpniu 2021 roku.

W najbliższych tygodniach GKS będzie informować o wszystkich decyzjach kadrowych dotyczących składu GKS-u Katowice na kolejny sezon PlusLigi – zarówno o przedłużeniach umów, jak i nowych zawodnikach oraz członkach sztabu szkoleniowego siatkarskiej GieKSy.

 

HOKEJ

hokej.net – Krężołek odchodzi z GieKSy. „Ten czas był bardzo owocny”

Patryk Krężołek nie jest już zawodnikiem GKS-u Katowice. 24-letni skrzydłowy, który występował w GieKSie przez ostatnich sześć sezonów, pożegnał się z klubem i kibicami za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Wychowanek KTH Krynica do GieKSy trafił przed rozpoczęciem sezonu 2017/2018. Od tamtego czasu rozegrał 270 ligowych spotkań, w których strzelił 65 bramek i zanotował 61 asyst. Najlepsze w jego wykonaniu były sezony 2019/2020 i 2020/2021, w którychzdobył odpowiednio 19 i 18 goli.

Po przejęciu katowickiej drużyny przez Jacka Płachtę, Krężołek zaczął występować w niższych formacjach, co wymiernie przełożyło się na czas spędzany przez niego na lodzie oraz dorobek punktowy.

W poprzednim sezonie jego licznik zatrzymał się na 50 spotkaniach, 5 bramkach i 2 kluczowych zagraniach. Na ławce kar spędził 8 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -5.

– Gotowy na nowe przygody i doświadczenia dziękuję za 6 sezonów spędzonych w GieKSie. Ten czas był bardzo owocny, któremu towarzyszyły wzloty i upadki. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do mojego rozwoju, a szczególnie każdemu zawodnikowi, z którym miałem przyjemność grać. Na koniec bardzo dziękuję wszystkim kibicom, którzy tworzyli wspaniałą atmosferę w Satelicie – napisał w swoim profilu na portalu Facebook.

Musioł żegna się z Mistrzem Polski

Szefostwo GKS-u Katowice wciąż pracuje nad przyszłorocznym składem Mistrzów Polski. Dzisiaj katowiczanie oficjalnie rozstali się z Dawidem Musiołem. Potwierdzili też nasze doniesienia o odejściu Mateusza Rompkowskiego i Patryka Krężołka. Musioł (182 cm, 90 kg) to wychowanek Naprzodu Janów, gdzie stawiał pierwsze kroki w Polskiej Hokej Lidze. W PHL-u zadebiutował w sezonie 2014/15, rozgrywając dwa mecze. Aż do sezonu 2017/18 łączył grę w Naprzodzie Janów i GKS-ie Katowice. 25-letni obrońca od sezonu 2018/19 przez trzy lata występował natomiast w Comarch Cracovii. Minione dwa sezony, to już jednak powrót do rodzimego miasta, gdzie grał dla GieKSy. W ubiegłym roku rozegrał 46 spotkań ligowych dla GKS-u Katowice zdobywając dwa punkty za bramkę i asystę. Wystąpił też w dwóch spotkaniach w Naprzodzie Janów, notując dwie asysty. W GieKSie wypadł też na -1 w klasyfikacji plus/minus. Z naszych informacji wynika, że Dawida Musioła w swoich szeregach chętnie widziałaby Comarch Cracovia.

Szefostwo mistrzów Polski rozpoczęło budowę drużyny na sezon 2023/2024.

– Kluczowa decyzja dla przyszłości sekcji, czyli zawarcie nowego kontaktu z trenerem Jackiem Płachtą, zapadła zaraz po zakończeniu sezonu ligowego. W porozumieniu ze sztabem podejmowane są pierwsze decyzje kadrowe. Mamy jasno opracowane zasady postępowania i działając w oparciu o nie, ponownie chcemy zbudować konkurencyjny zespół na miarę naszych możliwości budżetowych – podkreśla Roch Bogłowski, dyrektor sekcji.

Przypomnijmy, że ważne kontrakty z GieKSą ma siedmiu zawodników. Mowa tutaj o golkiperze Johnie Murrayu, obrońcach Jakubie Wanackim, Macieju Kruczku i Kacprze Maciasiu oraz napastnikach Grzegorze Pasiucie, Mateuszu Bepierszczu i Bartoszu Fraszce.

Olsson zostaje! Nowy kontrakt rosłego Szweda

Dobre informacje dla kibiców GKS-u Katowice. W ekipie mistrzów Polski wciąż będzie występował Hampus Olsson, który przedłużył swój kontrakt z GieKSą o kolejny rok.

Szwedzki skrzydłowy był niezwykle pożyteczny w formacjach specjalnych. Potrafił zrobić użytek ze swoich świetnych warunków fizycznych (197 cm, 106 kg), przepchnąć rywala i skutecznie popracować na bramkarzu rywali. Dobrze ustawiał się przed bramką i zdobywał niezwykle ważne gole.

28-letni napastnik w całym sezonie rozegrał 55 meczów, w których zdobył 25 bramek i zanotował 18 asyst. Rzadko osłabiał swój zespół, bo na ławce kar spędził tylko 18 minut.

Dodajmy, że więcej goli dla GieKSy zdobył tylko Grzegorz Pasiut (29).

Hampus Olsson bardzo dobrą formę przygotował na fazę play-off, bo w 18 starciach zaksięgował 16 punktów. Ośmiokrotnie pokonywał golkiperów rywali i zaliczył też 8 kluczowych zagrań.

– W każdym meczu widzieliśmy, jak mocno Hampus angażuje się w grę naszego zespołu i jak bardzo zależy mu na sukcesie GKS-u Katowice. Stał się jedną z czołowych postaci składu i zyskał zaufanie sztabu oraz swoich kolegów. Zależało nam na tym, aby w kolejnym sezonie nadal cieszył oko naszych kibiców i dlatego jestem bardzo zadowolony, że doszliśmy do porozumienia – wyjaśnił Roch Bogłowski, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.

 

Krężołek o odejściu z GieKSy. “Chcę więcej grać”

Po sześciu latach zespół GKS-u Katowice opuścił Patryk Krężołek. 24-letni napastnik czeka na propozycje zarówno z Polski, jak i spoza naszego kraju.

– Gdzie zagram? Wszystko wyjaśni się dopiero za jakiś czas. Czekam też na opcje gry za granicą – wyjaśnia 24-letni napastnik.

Wychowanek KTH Krynica do GieKSy trafił przed rozpoczęciem sezonu 2017/2018. Od tamtego czasu rozegrał 270 ligowych spotkań, w których strzelił 65 bramek i zanotował 61 asyst. Najlepsze w jego wykonaniu były sezony 2019/2020 i 2020/2021, w których zdobył odpowiednio 19 i 18 goli.

Po przejęciu katowickiej drużyny przez Jacka Płachtę, Krężołek zaczął występować w niższych formacjach, co wymiernie przełożyło się na czas spędzany przez niego na lodzie oraz dorobek punktowy. W poprzednim sezonie jego licznik zatrzymał się na 50 spotkaniach, 5 bramkach i 2 kluczowych zagraniach. Na ławce kar spędził 8 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -5.

– Myślę, że to dobry moment na zmiany. Po prostu chcę więcej grać – tak Patryk Krężołek wyjaśnił decyzję o opuszczeniu GieKSy.

– Na razie trwają rozmowy, ale brakuje w nich konkretów. Dlatego nie podjąłem jeszcze żadnej decyzji o przyszłości – dodał.

Krężołek zdobył z katowiczanami dwa tytuły mistrzowskie, wywalczył też jeden srebrny i dwa brązowe medale.

 

Santeri Koponen pierwszym wzmocnieniem mistrzów Polski. To ofensywnie usposobiony obrońca

Szefostwo GKS-u Katowice dokonało pierwszego wzmocnienia przed sezonem 2023/2024. Roczną umowę z ekipą mistrza Polski podpisał fiński defensor Santeri Koponen.

Koponen (174 cm, 80 kg) ma 25 lat i dotychczas występował w swojej ojczyźnie. W swoim dorobku ma 29 meczów w Liidze oraz 251 na jej bezpośrednim zapleczu, w których zdobył 30 bramek i zanotował 94 asysty. Na ławce kar spędził 144 minuty.

Na taflach Mestis wyrobił sobie opinię zawodnika, którego mocnymi stronami sąumiejętność podłączenia się do akcji ofensywnych oraz dobra postawa podczas gier wprzewagach.

25-letni obrońca w poprzednim sezonie był kapitanem ekipy Joensuun Kiekko-Pojat, która przegrała batalię o brązowy medal z RoKi Hockey. Jego licznik dokonań zatrzymał się na 63 meczach oraz 40 punktach, na które złożyło się 11 goli i 29 kluczowych zagrań. Na ławce kar spędził 40 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +1.

– Koponen to ofensywnie grający obrońca. Jego sporym atutem jest umiejętność budowania akcji. To stosunkowo młody zawodnik, który wciąż może się rozwijać. Ze sporym entuzjazmem podchodzi do perspektywy gry w GKS-ie – wyjaśnił Roch Bogłowski, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Tomiko76

    22 maja 2023 at 21:06

    Utrzymanie mamy w 1 lidze. Uff

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna Wideo

Stadion znowu eksplodował

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Oceny za wyszarpanie z Cracovią

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.

Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.

Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.

Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.

Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.

Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.

Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.

Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.

Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.

Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.

Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.

Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.


Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.

Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.

Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.

Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.

Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga