Dołącz do nas

Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Plan przygotowań GKS-u Katowice czyli przegląd doniesień mass mediów wielosekcyjnej GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej oraz siatkówki GieKSy.

W trakcie trwających przygotowań do startu sezonu piłkarskiego drużyny kobiece i męskie rozegrały test-mecze. Piłkarki rozegrały dwa sparingi, w pierwszym przegrały z uczestniczkami mistrzyniami Litwy drużyną FK Gintra-Universitetas 0:4 (0:1). W drugim pokonały mistrzynie Polski Czarne Sosnowiec 3:1 (2:0). Piłkarze wygrali z kolei, z rywalami z Fortuna I Ligi Sandecją Nowy Sącz 1:0 (0:0). Do składu drużyny męskiej dołączył Hubert Sadowski.

Dla sekcji siatkówki został ogłoszony plan przygotowań, do drużyny dołączył Damian Kogut.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Cenna lekcja futbolu dla GieKSy od uczestniczek Ligi Mistrzyń

GKS Katowice rozegrał pierwszy mecz sparingowy podczas letniego obozu przygotowawczego w Siedlcach. Podopieczne Witolda Zająca uległy 0:4 mistrzyniom Litwy, FK Gintra-Universitetas.

Starcie to nie przebiegało pod wyraźne dyktando żadnej ze stron, lecz w piątkowym pojedynku znacznie lepszą skuteczność zaprezentowały nasze północno-wschodnie sąsiadki. W pierwszej połowie padł tylko jeden gol, a jego autorką została Tristan Corneil. Po zmianie stron do siatki szóstej drużyny Ekstraligi trafiały również kolejno Paulina Sarkanaitė, Rimantė Jonušaitė oraz Madison Gibson.

W barwach katowickiego klubu swój debiut zanotowała pozyskana niedawno Olimpii Szczecin Amelia Bińkowska. Na placu gry pojawiła się również utalentowana bramkarka Kinga Seweryn, grająca wiosną na wypożyczeniu w ROW-ie Rybnik.

– Rywal był bardzo wymagający, bo zdecydowanie bardziej doświadczony. Na dodatek dysponujący bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. Mimo to w pierwszej połowie spotkania to my mieliśmy przewagę na boisku. Po przerwie dominował już zespół z Litwy. Szkoda straconych goli po dość prostych błędach. W okresie przygotowawczym będziemy pracować nad tym, by takich sytuacji unikać. Czasu jest sporo, bo do startu ligi mamy ponad miesiąc. Cieszy, że w Siedlcach mamy doskonałe warunki do pracy – od boisk, przez hotel i wyżywienie, po odnowę biologiczną – powiedział trener Witold Zając cytowany przed oficjalną stronę internetową GKS-u Katowice.

– Wynik nie odzwierciedla w pełni obrazu gry, który miał miejsce na boisku. Wysokie zwycięstwo nie przyszło tak łatwo, jak mogłoby się wydawać, patrząc na tablicę wyników. Nasze doświadczenie i trafne decyzje pozwoliły nam objąć prowadzenie, a kontrolując przebieg meczu stworzyliśmy kolejne szanse, które tym razem udało nam się dobrze wykorzystać – wtórował mu w rozmowie z klubową stroną Rimantas Viktoravičius, szkoleniowiec mistrzyń Litwy, które rywalizację w Champions League rozpoczną 18 sierpnia potyczką z estońską Florą Tallin.

[…] Sparing

GKS Katowice – FK Gintra-Universitetas 0:4 (0:1)

Corneil, Sarkanaitė, Jonušaitė, Gibson

GKS Katowice: Klimek – Hajduk, Tkaczyk, Łasicka, Kłoda, Parczewska, Turkiewicz, Maciążka, Bińkowska, Konkol, Lizoń

Grały także: Seweryn, Grzegorczyk, Brzęczek

 

tylkokobiecyfutbol.pl – Ekstraligowa giełda transferowa: notowanie siódme

Transferowe okienko otwarte w najlepsze – w Ekstralidze dzieje się sporo! Zapraszamy na przegląd transferowy!

[…] GKS KATOWICE

PRZYBYŁY: Amelia Bińkowska (Olimpia Szczecin), Kinga Seweryn (powrót z wypożyczenia do TS ROW Rybnik), Matylda Bujak (Medyk POLOmarket Konin)

mogą przyjść: Emila Zdunek, Alicja Dyguś

ODESZŁY: Jessica Ludwiczak (Lotos), Klaudia Miłek (Górnik Łęczna), Zofia Buszewska (Czarni Sosnowiec)

mogą odejść: Kinga Kozak

 

sportslaski.pl – Kto się wzmacnia, a kto osłabia? Sprawdź śląski niezbędnik transferowy

[…] GKS Katowice

Przychodzą:

Oskar Repka – Pogoń Siedlce, wolny transfer (24.06.2021)

Dawid Kudła – Górnik Zabrze, wolny transfer (29.06.2021)

Filip Szymczak – Lech Poznań, wypożyczenie (02.07.2021)

Hubert Sadowski – Pogoń Szczecin, wypożyczenie (07.07.2021)

Odchodzą:

Bartosz Mrozek – Lech Poznań, koniec wypożyczenia (17.06.2021)

Piotr Kurbiel – Olimpia Elbląg, koniec kontraktu (17.06.2021)

Michał Gałecki – ?, koniec kontraktu (17.06.2021)

Mateusz Flak – Unia Dąbrowa Górnicza, koniec wypożyczenia (30.06.2021)

Patryk Grychtolik – ?, koniec kontraktu (30.06.2021)

 

sportdziennik.com – Jest czwarty stoper

Hubert Sadowski to nowy obrońca GieKSy. 21-latek został wypożyczony na rok z Pogoni Szczecin.

Ostatni sezon też spędził na wypożyczeniach – najpierw do I-ligowego Stomilu Olsztyn, a następnie II-ligowej Skry Częstochowa, z którą świętował awans. Teraz zagra w innym beniaminku zaplecza elity. Katowiczanie postanowili dopełnić czwórkę stoperów. Już zimą kontrakt przedłużył kapitan Arkadiusz Jędrych, latem dokonał tego Grzegorz Janiszewski, ważne z kolei były umowy Michała Kołodziejskiego i Mateusza Brody.

Zapadła jednak decyzja, że ten ostatni zostanie wypożyczony, by regularnie łapać minuty w niższej lidze. Poza Jędrychem, Janiszewskim, Kołodziejskim i Sadowskim, na środku obrony mogą grać też nominalni defensywni pomocnicy Oskar Repka i Bartosz Jaroszek, ale w obliczu wypożyczenia zawodnika „portowców” raczej nie będzie takiej potrzeby.

 

GKS Katowice. Stadion będzie później?

[…] Firma Mirbud ze Skierniewic złożyła odwołanie od wyników przetargu na budowę kompleksu sportowego ze stadionem, halą i boiskami treningowymi, który ma powstać w rejonie autostrady A4 przy ulicach Dobrego Urobku, Upadowej i Bocheńskiego. Koperty z ofertami zostały otwarte w połowie kwietnia, a zwycięzcę przetargu katowicki Urząd Miasta ogłosił 22 czerwca, wskazując na NDI. Sopocka firma, która w mieście stawiała już baseny, przebudowywała centrum czy modernizowała torowiska i drogi, zaoferowała wykonanie inwestycji za niespełna 167 milionów złotych netto. Tylko ona zmieściła się w założonym przez miasto budżecie, wynoszącym blisko 187 mln zł netto. Niżej – kolejność nieprzypadkowa – zostały ocenione oferty Mirbudu (214 mln zł), stołecznego Budimexu (248 mln) czy Bielskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego (248 mln zł).

Ta pierwsza firma, ze Skierniewic, wniosła odwołanie, argumentując, że – jak czytamy na portalu katowice24.info – w jej ocenie zwycięska oferta NDI nie spełnia wymogów formalnych, dlatego Urząd Miasta jako inwestor wybrał zwycięzcę na podstawie błędnych przesłanek. Teraz Katowice włączają tryb oczekiwania na termin rozprawy w Krajowej Izbie Odwoławczej. Trudno stwierdzić, jak mocno odbije się to na budowie stadionu i czasie realizacji inwestycji. Jeszcze kilka tygodni temu wiceprezydent Waldemar Bojarun podtrzymywał deklarację, że w 2021 roku zostanie wbita symboliczna pierwsza łopata. Od dnia podpisania umowy wykonawca będzie miał 3 lata na budowę, dlatego teoretycznie w 2024 roku 15-tysięczny stadion i 3-tysięczna hala powinny już stać. A jak będzie? To pytanie na razie pozostaje bez odpowiedzi, choć trudno tu też rozdzierać szaty i być zaskoczonym, bo procedura odwoławcza przy tak dużych inwestycjach publicznych to norma.

 

GKS Katowice. Młodzi (nie) na jutro

Na zakończenie zgrupowania w… Katowicach podopieczni Rafała Góraka pokonali 1:0 Sandecję, z którą już w sierpniu walczyć będą przy Bukowej o I-ligowe punkty. Do drużyny dołącza nowy prawy obrońca.

GieKSa zagrała na dwa składy – pierwszy tworzyli wyłącznie zawodnicy, którzy stanowili już o sile zespołu w II lidze. W tym drugim pojawiło się m.in. czterech graczy zakontraktowanych tego lata – Dawid Kudła, Hubert Sadowski, Oskar Repka, Filip Szymczak – ale też testowani.

Dla obu zespołów okoliczności sobotniego spotkania były podobne – gospodarze kończyli nim zgrupowanie w… Katowicach, zaś sądeczanie – w Rybniku-Kamieniu. Dla kibiców GieKSy wygrana z ligowym rywalem, z którym już w sierpniu drużyna walczyć będzie przy Bukowej o punkty, to pewien promyk optymizmu – zwłaszcza że do zera.

– Ja w ogóle na to tak nie patrzę. W lidze to będzie całkiem inny mecz, całkiem inne realia. Planując sparingi chciałem, by rywale wieszali nam poprzeczkę wysoko. Z Sandecją tak właśnie było. Spodziewam się też trudnej przeprawy z GKS-em Bełchatów, Zagłębiem Sosnowiec. Jestem zadowolony z tego, co osiągnęliśmy sobotnim sparingiem, ale z meczami ligowymi to nie miało nic wspólnego – zaznaczał Górak.

Już wcześniej katowiczanie podziękowali Kamilowi Lukoszkowi z rezerw Górnika Zabrze, na dłużej w beniaminku I ligi nie zakotwiczą też ci młodzi, którzy wystąpili z Sandecją.

– Fajni chłopcy, ale jeszcze mają czas. Oglądaliśmy ich nie z myślą, że od razu zaatakują wyjściowy skład. To byli tacy „na jutro”. Nie oceniam ich źle, nie przekreślam, nie weryfikuję negatywnie, ale w I lidze mieliby trudno o grę – stwierdził szkoleniowiec GieKSy, która jest blisko ogłoszenia letniego wzmocnienia nr 5.

Uzupełni prawą obronę, na której ostał się jedynie Zbigniew Wojciechowski, sprowadzając definitywnie zawodnika z ekstraklasowego klubu, ale występującego ostatnio na niższych poziomach centralnych. Do dyspozycji trenera Góraka nie było jedynie skrzydłowego Szymona Kiebzaka.

– Mam nadzieję, że już za chwilę wejdzie w pełny trening – poinformował szkoleniowiec.

Kolejny sparing katowiczanie rozegrają w środę o 18.00 ze spadkowiczem z zaplecza ekstraklasy, czyli Bełchatowem. O ile nie będzie ulewy – znów wybiegną na główną płytę stadionu przy Bukowej. Trener Górak dał swoim zawodnikom 2 dni wolnego.

– Decyzja o tym, by zorganizować zgrupowanie w Katowicach, okazała się trafiona. Jestem bardzo zadowolony z jakości boisk. Przy takich upałach o to trudno, bo murawy wysychają, ale my mieliśmy je doskonale przygotowane i pod ręką. Byłem pewny, że będzie OK. Wszystko funkcjonowało tak, jak należy.

Trzeba odpocząć, bo było widać gołym okiem podczas sparingu, że zawodnicy mają w nogach obciążenia. Dlatego przyda się chwila oddechu. Spotykamy się we wtorek po południu – powiedział Górak.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Plan przygotowań GKS-u Katowice

Znamy szczegóły planu przygotowań siatkarzy GKS-u Katowice do najbliższego sezonu PlusLigi oraz ich sparingowych rywali. Mecze kontrolne podopieczni Grzegorza Słabego rozpoczną pod koniec sierpnia.

Do końca lipca zawodnicy GKS-u Katowice będą realizowali indywidualne plany treningowe przygotowane przez sztab szkoleniowy klubu. Okres przygotowawczy drużyny trenera Grzegorza Słabego rozpocznie się 2 sierpnia. W pierwszych dwóch dnach zawodnicy przejdą badania siły i mocy w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach oraz badania lekarskie w Klinice Rehabilitacji Funkcjonalnej AMED. Następnie przejdą badania sprawnościowe i testy w ramach diagnostyki funkcjonalnej pod okiem trenera przygotowania motorycznego Piotra Karlika i fizjoterapeuty Grzegorza Rzeteckiego.

Przed startem turnieju siatkówki plażowej PreZero Grand Prix (5-8 sierpnia, Kraków) zespół odbędzie treningi na siłowni oraz ogólnorozwojowe zajęcia na piasku. – Od poniedziałku do czwartku będziemy trenować dwa razy dziennie, w piątki będzie się odbywał jeden trening. Weekendy będą wolne z wyjątkiem dni, w których rozgrywane będą sparingi – powiedział trener Słaby.

Znamy już rozkład gier sparingowych, jakie rozegra GKS Katowice przed startem kolejnego sezonu PlusLigi, zaplanowanego na 2 października. Okres gier kontrolnych rozpoczniemy 27 sierpnia od spotkania w hali OS Szopienice z BBTS-em Bielsko-Biała, a zakończymy go turniejem w Gorlicach (23-24 września) z udziałem Stali Nysa, Cuprum Lubin oraz LUK Politechniki Lublin, beniaminka PlusLigi.

Plan sparingów GKS-u Katowice przed sezonem 2021/2022:

27 sierpnia: BBTS Bielsko-Biała (Katowice)

4 września: Stal Nysa (Nysa)

10-11 września: dwa mecze z Grupa Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle (Katowice, Głogówek)

17-18 września: dwa mecze z Aluron CMC Wartą Zawiercie (Katowice, Zawiercie)

23-24 września: turniej w Gorlicach (Stal Nysa, Cuprum Lubin, LUK Politechnika Lublin)

 

Nowy przyjmujący w GKS-ie

Do drużyny GKS-u Katowice na sezon 2021/22 dołączył 24-letni przyjmujący Damian Kogut. Nowy siatkarz GieKSy to wychowanek SKPS-u Dunajec Nowy Sącz, a także były zawodnik pierwszoligowego klubu Exact System Norwid Częstochowa, w którym występował nieprzerwanie od 2013 roku.

Mierzący 191 centymetrów przyjmujący od kilku sezonów był czołową postacią klubu spod Jasnej Góry. W 32 meczach ostatniej edycji Tauron 1. Ligi Kogut zdobył 462 punkty (398 atakiem, 38 blokiem, 26 asów serwisowych), a także 4 statuetki MVP.

Tym samym znalazł się na 3. miejscu w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy sezonu, a ponadto w ligowych statystykach zajął 1. miejsce w rankingu przyjmujących (59,37 proc.). Postawa Damiana Koguta pomogła Norwidowi Częstochowa w zajęciu na koniec sezonu 2020/21 piątej lokaty, najlepszej w historii klubu. W 2018 roku  siatkarz zajął 3. miejsce w Akademickich Mistrzostwach Polski.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga