Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po Stali

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Drużyna – to była główna przewaga GieKSy w meczu ze Stalą. Asekuracja była aż nadto widoczna, a nastawienie, z jakim zawodnicy wyszli na murawę, było dokładnie takie, jakiego oczekiwaliśmy. Po takich spotkaniach ocena zawodników to czysta przyjemność. Kolejny kluczowy mecz zagrany dokładnie tak, jak być powinien. Poniżej noty i opisy poszczególnych graczy.

Patryk Królczyk – 6,5

Dobry występ, choć wydawało się, że przy bramce miał szanse na efektywną paradę. Uratował nas przy 1-1 kapitalną interwencją na refleks po strzale z pierwszej piłki z pięciu metrów. Dobra gra nogami. Możemy już to powiedzieć, wszedł w bardzo trudnym momencie i świetnie zastąpił Mrozka.

Zbigniew Wojciechowski – 6,5

Jeżeli miałbym się czepiać kogoś, to trochę Wojciechowskiemu brakowało w tym meczu pomocy kolegów i często musiał się decydować na zagrania do tyłu, lub wychodzić prawą stronę do przodu nie mając przewagi liczebnej w sektorze. Nie był to najlepszy mecz Zbigniewa, ale była asekuracja i walka do końca.

Arkadiusz Jędrych – 6,5

Zdarzyło się kilka błędów, ale Arkadiusz mocno pomagał w asekuracji i walczył siłowo z rywalami.

Grzegorz Janiszewski – 8,0

Prawdopodobnie najlepszy mecz tego zawodnika w barwach GieKSy. Był wszędzie i świetnie asekurował kolegów. Zaskoczył mnie mocno swoją postawą, jak wcześniej sprawiał wrażenie elektrycznego, tak teraz notował pewne i przemyślane zagrania.

Danian Pavlas – 7,5

Jeden z najlepszych występów Pavlasa w barwach GieKSy. Dobrze się pokazywał w ofensywie, doskonała asysta do Woźniaka przy pięknej, kombinacyjnej akcji. Korzystał dużo ze swojego atutu szybkości, dzięki czemu gonił za piłkami, które wydawały się stracone. O kilka rzeczy w defensywie moglibyśmy mieć parę uwag, jest nad czym pracować.

Rafał Figiel – 8,0

Na takiego Figiela czekaliśmy. Dobry w odbiorze, kapitalne podanie w uliczkę do Pavlasa przy bramce. Spokój i opanowanie w środku pola, świetny występ.

Bartosz Jaroszek  – 7,5

To jest ten gość, który mentalnie pociągnął ten zespół w trudnym momencie. Od kilku meczów jego zaangażowanie i ambicja była nadto widoczna, teraz idzie z nim cały zespół ramię w ramię. Dał się ograć w polu karnym, gdzie uratował nas Królczyk, ale za to asystował podaniem na wolne pole do Woźniaka.

Dominik Kościelniak – 8,0

Pan piłkarz drybler, kiedyś był zawodnik określany w Katowicach jako „Messi” po kilku wariackich akcjach i podobnej fryzurze. Odnoszę wrażenie, że Kościelniak prowadzi piłkę w stylu barcelońskim i spokojnie drybluje przeciwnika za przeciwnikiem. Wykorzystał swoją szansę i stał się jednym z liderów drużyny.

Krystian Sanocki – 7,0

Zagrał dobry mecz, ale w ofensywie koledzy go nieco przyćmili swoim ciągiem na bramkę. Bardzo dobrze pracował w pressingu razem z Błądem. Mógł mieć fajne okazje do kontry kilkukrotnie, jednak był faulowany. Dobre zachowanie przy golu Woźniaka na 2-1, gdzie wyciągnął uwagę obrońców na długi słupek.

Adrian Błąd – 8,5

Nie zszedł poniżej poziomu z ostatnich spotkań. Wszedł jak po swoje przy bramce na 1-0, dostał takiego gazu, niczym Gareth Bale. Pięknie się oglądało Adriana, który ciągnie po boisku z drużyną na pełnych obrotach. Zanotował jeszcze asystę i kilka dobrych podań.

Arkadiusz Woźniak – 9,5

Miał kilka gorszych… a co ja będę pierdzielił o głupotach. Zagrał fantastyczne spotkanie. Nie będę mówił, że zamknął wszystkim usta, bo byłoby to nie fair, ponieważ miewał różne mecze w tym sezonie, a po Motorze osłabił zespół głupią kartką. Swoim występem myślę, że zaskoczył wszystkich na plus i potwierdził sobie i kibicom, że jest w stanie pomóc drużynie. Arkadiusz, byłeś jak dobry pilot i sprawiłeś, że Bukowa odleciała tego wieczoru, czapki z głów za występ, bliski ideału.

Marcin Urynowicz (grał od 66. minuty) – bez oceny

Bronił spokojnie z kolegami i czekał na momenty. Kilkukrotnie Stal ratowała się faulami, raz nie dojrzał go Kurbiel, bo był na doskonałej pozycji. Pozytywny występ. MY, MY, MY, NIE ONI!

Patryk Grychtolik (grał od 74. minuty) – bez oceny

Zastąpił mocno zmęczonego Wojciechowskiego i też poprawnie bronił. Raz poszedł na fantazji i głupio podał przed środek prosto do rywala na naszej połowie, ale asekuracja drużyny w tym meczu była gigantyczna. Uważam, że dobrze zrobił trener, że dał mu szansę.

Michał Gałecki (grał od 74. minuty) – bez oceny

Przejął środek pola i wybijał przeciwników z rozegrania. To był okres gry kiedy już wszyscy czekaliśmy na ostatni gwizdek.

Piotr Kurbiel (grał od 74. minuty) – bez oceny

Zmarnował fajną kontrę, szkoda, że nie podał do lepiej ustawionego Urynowicza. Kilka razy fajnie się zastawił i przetrzymał piłkę. Raczej na plus występ.

Patryk Szwedzik (grał od 82. minuty) – bez oceny

Wszedł poczuć atmosferę i poprzeszkadzać rywalom, mało się już działo na boisku w tym fragmencie meczu.

9 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

9 komentarzy

  1. Avatar photo

    3kolory

    8 czerwca 2021 at 17:46

    Po takim meczu wiadomo wszystko super ale … chodzi o pozycję bramkarza
    Nawet w tych gorszych meczach GieKSy Mrozek zazwyczaj był chwalony ja również nic do niego nie mam ale myślę że Królczyk zrobił różnicę i to on powinien być nr 1 na przyszły sezon

  2. Avatar photo

    sołtys

    8 czerwca 2021 at 20:02

    Też uważam że królczyk jest duzo lepszy niz mrozek. Mrozek generalnie wpuszcza wszystko co leci w swiatlo bramki tylko czasami cos instynktownie odbije. Królczyk generealnie łapie prawie wszystko a wpuszcza tylko cos nie do obrony. Tymczasem mrozka zawsze usprawiedliwiacie a krolczyka juz nie. Prawda jest taka ze gdyby mrozek w tych dwoch meczach stal w bramce to awansu by nie bylo

  3. Avatar photo

    Mecza

    8 czerwca 2021 at 20:29

    Wczoraj usłyszałem pytanie jaki był przełomowy moment w tym sezonie. Odpowiedź kontuzja Mrozka (nie moja) Kibicuję chłopakowi i życzę jak najlepiej ale Królczyk mi zaimponował.

  4. Avatar photo

    Normalny

    9 czerwca 2021 at 09:14

    Panowie trochę szacunku!!!Chciałbym przypomnieć że w wielu meczach Mrozek uratował punkt lub punkty zespołowi oczywiście zdarzały mu się słabsze interwencje.A Królczyk to narazie na 4 bramki puszczone 2 zawalił (Motor,Stal Rzeszów) i miał jak narazie na plus to obroniony larny(Motor) i obronione uderzenie przy wyniku 1-1 ze Stałą .I to tyle z pozytywów….ale jego plusem jest to że grał w zwycięskich meczach na koniec sezonu i odbiła Wam euforia po wywalczeniu awansu.Apeluje używajcie na chłodno mózgu!!

  5. Avatar photo

    Scifo

    9 czerwca 2021 at 19:20

    No trochę pojechaliście po Mrozku, a to nie jest fair. Przypominam, że wygraliśmy z nim 19 meczy i że trener zdecydował, że na pozycji bramkarza zagramy młodzieżowcem. Nie raz nas ratował, miał podania otwierające drogę do bramki. Na pewno nie zasłużył na takie słowa jak wyżej, więcej szacunku!

  6. Avatar photo

    Toczmek

    10 czerwca 2021 at 12:09

    Mrozek na podstawie średniej ocen z 11. zawodników, którzy mieli najwięcej występów w tym sezonie:
    6,183 – najwyższa średnia

  7. Avatar photo

    3kolory

    10 czerwca 2021 at 15:33

    Najwyższa średnia i co z tego ???

    • Avatar photo

      Toczmek

      12 czerwca 2021 at 00:00

      nic z tego, napisałem to jako ciekawostkę, ponieważ dużo było niepochlebnych opinii, które są głównie wynikiem poprzedniego sezonu(moim zdaniem).
      Zgadzam się, że Królczyk gra dużo lepiej nogami, przynajmniej takie wrażenie robi.
      Mrozek miał asystę przez to, że uruchomił bodajże Błąda szybkim długim podaniem 🙂
      Ciężko ich porównać, bo jednak Królczyk duużo mniej grał, ale też jak wszedł nagle to udźwignął temat, za co duży plus.

  8. Avatar photo

    3kolory

    10 czerwca 2021 at 15:41

    Może Królczyk gdyby grał od początku miałby wyższą średnią ??? Mi głównie chodzi o wznowienie gry gdy trzeba szybko zagrać, podać celnie ogólnie gra nogami i na przedpolu …tego mi u Mrozka brakuje ale jak wcześniej pisałem nic do niego nie mam to nasz bramkarz i życzę mu jak najlepiej

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna Wideo

Stadion znowu eksplodował

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Oceny za wyszarpanie z Cracovią

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.

Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.

Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.

Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.

Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.

Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.

Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.

Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.

Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.

Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.

Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.

Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.


Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.

Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.

Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.

Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.

Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga