Piłka nożna
Zaczynamy pucharową przygodę
Już jutro czeka nas inauguracyjny mecz w Pucharze Polski. Będzie to odmiana, bo od wielu, wielu lat zaczniemy te rozgrywki nie na wyjeździe, a u siebie. Rywalem będzie beniaminek pierwszej ligi – Chrobry Głogów.
Postawa GieKSy w tym meczu będzie zagadką. W meczu z Widzewem widzieliśmy dobre momenty, krótki fragment spotkania z Miedzią też mógł się podobać, ale zdecydowanie za dużo było momentów słabszych, niemrawych. Dodatkowo o ile z Widzewem obrona spisywała się dość pewnie, tak z Miedzią zaliczyła bardzo słaby występ. Trener Kazimierz Moskal ma spory materiał do przemyśleń, zarówno pod kątem personalnym, jak i taktycznym. Tracić bramek w taki sposób stanowczo nie można i trzeba to naprawić już do meczu z Chrobrym. W tym spotkaniu będą mogli zagrać Łukasz Pielorz i Adrian Jurkowski, ich pauza obejmie dopiero mecz ligowy z Niecieczą.
Chrobry Głogów po inauguracyjnym łomocie właśnie z Niecieczą (0:6 u siebie) poprawił sobie nieco morale w meczu z Flotą. Choć wcale się na to nie zanosiło, bo do przerwy podopieczni Ireneusza Mamrota przegrywali w Świnoujściu 0:2. Najpierw bramkę kontaktową zdobył Michał Ilków-Gołąb, a do wyrównania na 5 minut przed końcem doprowadził Michał Michalec. Chrobry ze Świnoujścia przywiózł więc jeden punkt.
Trzeba dodać, że Chrobry ma już za sobą dwie rundy Pucharu Polski, gdyż przystępował do nich jako ubiegłoroczny drugoligowiec. Tak więc w rundzie przedwstępnej zespół w derbach Dolnego Śląska wyeliminował Zagłębie II Lubin, wygrywając 3:1 po dwóch golach Karola Danielaka i jednym Łukasza Szczepaniaka. Potem w dość nietypowych okolicznościach rozgromił w Lublinie miejscowy Motor 4:0. Nietypowy, bo w 20. minucie czerwoną kartkę dostał bramkarz Amadeusz Skrzyniarz, musiała nastąpić zmiana zawodnika z pola i zespół do końca meczu grał w dziesiątkę. To wszystko działo się przy stanie 1:0 (bramka już w 1. minucie) , a potem w osłabieniu udało się strzelić jeszcze trzy bramki. Łupem podzielili się Mateusz Hałambiec (dwa trafienia), Łukasz Szczepaniak i Damian Sędziak. Natomiast bramkarz Skrzyniarz będzie pauzował w meczu w Katowicach. To strata dla zespołu, bo w lidze golkiper ten wystąpił w obu meczach. Chociaż… przecież puścił w nich aż osiem bramek.
GieKSa z Chrobrym potykała się w sezonie 2006/07 w rozgrywkach trzeciej ligi. U siebie katowiczanie wygrali 3:2 po golach Roberta Laska, Damiana Sadowskiego i Szymona Pasko (dla gości strzelali Błauciak i Trznadel), na wyjeździe było 2:0 po dwóch trafieniach z rzutów wolnych – najpierw Krzysztofa Markowskiego, a potem Huberta Jaromina. To była przedostatnia kolejka sezonu i wobec wygranej GKS Jastrzębie z Gawinem Królewska Wola, katowiczanie zapewnili sobie udział w barażach. Co było potem – wszyscy pamiętamy – wolny los i awans na zaplecze ekstraklasy.
Nasuwa się pytanie, jak trener Kazimierz Moskal podejdzie do tego spotkania i czy dokona roszad w składzie czy raczej nie będzie chciał za bardzo mieszać. Dla kibiców GKS zawsze potyczki pucharowe są bardzo ważne, ale chyba już minęły czasy, gdy trenerzy GKS wystawiali zaplecze składu, co kończyło się porażkami…
GKS Katowice ma jeden dzień mniej odpoczynku, ale też Chrobry w ciągu kilku dni gra najpierw w Świnoujściu, a potem na Bukowej. Gra u siebie to dla GKS spory handicap. Przeciwnik jest jak najbardziej do ogrania, ale grając z zespołami drugo- i trzecioligowymi na wyjazdach katowiczanie w poprzednich sezonach sobie nie radzili. Impas został przełamany dopiero rok temu wygraną – choć bardzo szczęśliwą – w Suwałkach. Potem w nagrodę mieliśmy mecze z Podbeskidziem i Zawiszą Bydgoszcz – późniejszym triumfatorem.
GKS Katowice – Chrobry Głogów, środa 13 sierpnia 2014, godz. 19.00
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze