Po meczu z Bytovią rozmawialiśmy z zawodnikiem gospodarzy Wojciechem Wojcieszyńskim. Zawodnik był bardzo niepocieszony po porażce 1:4, czemu dał wyraz.
Powtarzacie wynik z meczu z Chrobrym Głogów, czy ten rezultat jest dla was za wysoki?
Myślę, że tak. Z przebiegu meczu nie uważam, że zasłużyliśmy na utratę czterech bramek. Nie świadczy to za dobrze o naszym zespole, jeśli chodzi o ustawienie w grze obronnej. Wynik nie odzwierciedla sił, które zostawiliśmy na boisku. Jest nam żal, że w ten sposób przegrywamy mecz na własnym stadionie. To boisko było dla nas naszym atutem, mieliśmy tutaj małą twierdzę, dzięki której zrobiliśmy awans, strzeliliśmy dużo bramek, ale i z Chrobrym, i z GieKSą straciliśmy osiem bramek.
Czy to wynika z tego, że poziom pierwszej ligi jest dużo wyższy niż drugiej?
Nie chciałbym porównywać poziomu drużyn, ani całej ligi, choćby dlatego, że cały nasz zespół został wymieniony po sezonie. Wielu zawodników wskakuje i wyskakuje ze składu i ciężko to ocenić. Nie idzie nam i mamy nad czym pracować. Musimy jak najszybciej wyciągnąć wnioski. Gdybyśmy wiedzieli, o co chodzi, to byśmy to zrobili teraz. Mam nadzieję, że się otrząśniemy, bo to jest po prostu hańba.
Wydawało się, że bramka kontaktowa was podbuduje, a jednak szybko straciliście gola na 1:3.
To jest taka sama sytuacja, jak z Chrobrym Głogów, strzeliliśmy bramkę kontaktową do przerwy, mieliśmy wyjść na drugą połowę i strzelić kolejną. A otworzyliśmy się i dostaliśmy kolejną. Tak samo z Chrobrym, była to bramka z rzutu rożnego. Ciężko się po takiej sytuacji podnieść.
GKS w ostatniej kolejce przegrał z Wigrami po bardzo słabym meczu, a dzisiaj wysoko wygrał. Wierzycie, że u was też może się tak odmienić?
To nie jest jedyny przykład. Chrobry przegrał na inaugurację 0:6 u siebie, a teraz powoli się odradza. Pierwsza liga jest specyficzna i można wygrać z każdym. Nie można jednak wychodzić z nastawieniem, że się przegrywa.
Najnowsze komentarze