Dołącz do nas

Hokej Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd doniesień mediów: Rozstania i wzmocnienia. „Na rynku transferowym będziemy działać bardzo rozważnie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatniego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.

Władze Katowic pochwaliły się osiągnieciami poszczególnych sekcji w bieżącym sezonie. W ramach dwudziestej kolejki rozgrywek Ekstraligi piłkarki pokonały na wyjeździe Medyka Konin 2:0 (0:0). Do zakończenia rozgrywek pozostały dwie rundy spotkań – w pierwszej z nich, za tydzień w niedzielę GieKSa zagra z Rekordem Bielsko–Biała. Mecz rozpocznie się o godzinie 10:15 na boisku Podlesianki. Piłkarze, rozegrali wyjazdowe spotkanie w przedostatniej kolejce rozgrywek. GieKSa wygrała 2:1 (1:0) z Koroną Kielce. Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Ostatnią rundę rozgrywek drużyny Fortuna I Ligi rozpoczną w niedzielę (22 maja) o godzinie 12:40. GieKSa zmierzy się z mający aspiracje barażowe ŁKS-em.

Po zakończeniu rozgrywek w PlusLidze przez siatkarzy GieKSy podpisywane są umowy zmieniające terminy ważności kontraktów. W minionym tygodniu przedłużono umowy z Jakubem Szymańskim i Marcinem Kania.

Po zakończeniu rozgrywek w PHL trwają pierwsze rozmowy na temat nowych kontraktów dla zawodników. Ostatnio z GieKSą, w mediach społecznościowych, pożegnał się Patryk Wronka, który podpisał kontrakt z Cracovią. Mateusz Michalski złożył wypowiedzenie kontraktu, prawdopodobnie otrzymał propozycję gry w Cracovii. Z GieKSą rozstał się również Carl Hudson. Według słów Rocha Bogłowskiego działacze GieKSy będą bardzo rozważnie działać ws transferów.

 

PIŁKA NOŻNA

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice: To był bardzo udany sezon. Miasto chwali się sukcesami swojego sztandarowego klubu

Władze miasta pochwaliły się wynikami osiągniętymi w ostatnim sezonie przez wszystkie sekcje GKS Katowice. Rezultaty katowickich hokeistów, siatkarzy, piłkarzy i piłkarek oraz szachistów zadowoliły właściciela klubu, a przy okazji udało się też zmniejszyć o kilka milionów w skali roku koszty funkcjonowania wielosekcyjnej GieKSy.

– Miasto od lat buduje tę markę, bo z GKS identyfikuje się wielu mieszkańców Katowic, a klub ma także swoich sympatyków także poza jego granicami. Inwestujemy w obiekty sportowe czego najlepszym dowodem jest budowa nowego Stadionu Miejskiego przy ul. Upadowej. Udało się ustabilizować sytuację finansową klubu, a także rozwija się szkolenie dzieci i młodzieży, na czym nam bardzo zależało. To pokazuje, że decyzje personalne były trafione i postawienie na czele klubu prezesa Marka Szczerbowskiego było dobrym posunięciem – powiedział Bogumił Sobula, pierwszy wiceprezydent Katowic.

Radości z ostatnich wyników GKS nie ukrywał drugi z wiceprezydentów miasta Waldemar Bojarun.

– Największy sukces odnieśli oczywiście hokeiści, którzy zdobyli pierwszy tytuł mistrza Polski dla Katowic od 52 lat. Siatkarze po raz pierwszy w historii swoich występów w PlusLidze awansowali do play off, Piłkarze rok wcześniej awansowali do I ligi, a teraz spokojnie się w niej utrzymali i nie musieliśmy drżeć o to do ostatniej kolejki, a piłkarki zajęły czwarte miejsce w kraju, co jest najlepszym wynikiem w historii tej sekcji. Szachiści są wicemistrzami Polski, a o wynikach naszego zawodnika Jana-Krzysztofa Dudy głośno jest w całym świecie. Te sukcesy to był wysiłek całego miasta – stwierdził Bojarun.

Tytuł mistrza Polski wywalczony przez hokeistów mocno przeżył Marek Szczerbowski.

– Od urodzenia mieszkam naprzeciw Satelity, a pierwszy raz na meczu hokeistów pojawiłem się w 1982 r. jak miałem 11 lat. Przez wszystkie te lata marzyłem, żeby GKS zdobył złoty medal i teraz w końcu się to spełniło. Tylko ktoś kto tyle czekał na tego mistrza wie jaka to jest radość. W dodatku ten wspaniały sukces został osiągnięty pod okiem trenera Jacka Płachty, katowiczanina, którego doskonale pamiętam jeszcze z czasów, gdy był u nas hokeistą – powiedział prezes GKS Katowice.

Kibice Gieksy zastanawiają się, gdzie klub będzie rozgrywał swoje mecze w Hokejowej Lidze Mistrzów. Decyzja w tej sprawie zapadnie dopiero po losowaniu grup CHL, które odbędzie się 25 maja w Tampere, bo wtedy poznamy dokładne terminy domowych spotkań katowiczan w tych rozgrywkach.

W tym roku miasto przeznaczy na GKS sumę 17,5 mln zł, a w przyszłym klub może liczyć na podobną kwotę. Trzy lata temu GKS wydawał 25-26 mln zł na rok, a teraz kilka milionów mniej, choć niemal wszystkie ceny wzrosły.

– W liście skierowanym do prezydenta Marcina Krupy członkowie Klubu Biznesu GKS zadeklarowali wsparcie klubu, więc my mówimy teraz sprawdzam. Przygotowujemy pakiety sponsorskie i liczymy, że odzew na nie będzie na miarę emocji zawartych w tym liście. Nie podoba nam się zachowanie części kibiców, którzy w kwietniu wywołali burdy na stadionie na Bukowej i zamierzamy mocno dać wyraz temu, że nie zgadzamy się w naszym mieście na takie rzeczy – dodał Sobula.

Jak poinformował wiceprezes klubu Łukasz Czopik w Wielosekcyjnej Akademii „Młoda Gieksa” ćwiczy obecnie 600 młodych sportowców, a w akcji „Serduszko GieKSy” regularnie bierze udział ponad 500 katowickich przedszkolaków. Zakończą ją igrzyska przedszkolaków, a od września „Serduszko GieKSy” będzie kontynuowane na jeszcze większą skalę.

 

lajt.lm.pl – Oliwia Szymczak nie zatrzymała GKS-u Katowice. Medyk z kolejną porażką

Niezła pierwsza połowa i popisy bramkarskie Oliwii Szymczak w drugiej części gry – tak w skrócie można podsumować dzisiejsze spotkanie.

Od początku więcej z gry miały katowiczanki, natomiast nie powodowało to wielkiego zagrożenia dla Oliwii Szymczak. Medyczki odpowiedziały tak naprawdę tylko jednym, ale za to soczystym uderzeniem z dystansu w poprzeczkę Liwii Lizik. W rezerwach regularnie decyduje się na takie zagrania, co czasami daje efekt w postaci bramek. Uprzedzając fakty – ona i Szymczak w konińskim zespole spisały się dzisiaj najlepiej.

Po przerwie sygnał do ataku dała Anna Gawrońska jednak z jej uderzeniem poradziła sobie Kinga Seweryn. Odpowiedź gości była niemal natychmiastowa. W 50. minucie w polu karnym Olga Zubczyk trafiła w nogi Klaudii Maciążki. I faul oczywiście był, natomiast poprawnie do tej pory prowadząca zawody Karolina Bojar-Stefańska tego nie widziała i zareagowała dopiero po krzyku napastniczki z Katowic. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podeszła Marlena Hajduk i okazję zamieniła na gola.

Potem koninianki próbowały jeszcze coś wskórać pod bramką rywalek, ale strzał Karliny Miksone to było zdecydowanie za mało. W 81. minucie Klaudia Maciążka zdecydowała się na uderzenie przy bliższym słupku. Piłka odbiła się od głowy Anastasiji Rocane, zmyliła Oliwię Szymczak i GKS prowadził już 2:0. W innych akcjach bramkarka Medyka pokazała swoje umiejętności, kilkukrotnie broniąc strzały rywalek. Nie dała się oszukać m.in. w sytuacjach sam na sam z Klaudią Maciążką, czy Nikolą Brzęczek. Honorowego gola próbowała strzelić jeszcze Hanna Skryhanava, ale jej uderzenie z przewrotki padło łupem golkiperki gości.

 

sportdziennik.com – Rafał Górak: Wykonaliśmy trzyletni plan

Rozmowa z Rafałem Górakiem, trenerem GKS-u Katowice.

GieKSa utrzymała się w pierwszej lidze. Jakie w związku z tym towarzyszą panu przemyślenia?

Rafał GÓRAK: – W piątek okazało się, że GKS Katowice w tym sezonie zrealizuje plan, który nazywa się utrzymanie w pierwszej lidze. Dla mnie to moment trochę refleksyjny. Skończył się 3-letni plan, który miałem w głowie zero-jedynkowo, gdy wróciłem do GKS-u po spadku, zastając klub w drugiej lidze. Wtedy założyliśmy, że awansujemy do pierwszej i go w tej lidze utrzymamy. To był pierwszy, duży, ważny plan na to wszystko. Być może teraz otwierają się wrota do tego, by wykorzystać ten czas, doświadczenie i momenty, które mamy za sobą. Moim zdaniem zrobiliśmy bardzo dużo – dzięki zawodnikom, których miałem przyjemność przez te trzy lata prowadzić, dzięki zaangażowaniu ludzi nade mną. To było ogromne wsparcie i ogromna praca w kierunku tego, by GKS wrócił do pierwszej ligi i tę ligę dla Katowic nadal miał.

Czy wiadomość o pewnym utrzymaniu wpłynęła na kształt składu na derby z Jastrzębiem?

Rafał GÓRAK: – Nie. Rozumiem, że weryfikacją jest mecz, ale my chcemy zawsze wygrywać. Coś na pewno w dwóch ostatnich kolejkach w składzie się wydarzy, ale nie będzie to żaden huragan, który wywróci drużynę do góry nogami. Ona ma swój trzon, podstawy.

Jastrzębiu strzelaliście gole po stałych fragmentach gry. Pierwszy raz rzut karny egzekwował Filip Szymczak.

Rafał GÓRAK: – Chyba wykonywaliśmy dotąd najmniej karnych ze wszystkich drużyn w lidze. Wcześniej strzelał Arek Jędrych. Wyznaczonych mamy trzech zawodników, daję chłopakom dowolność. Widocznie ten, kto był numerem 1, oddał Filipowi piłkę uznając, że w młodości siła. Satysfakcja z tego, że strzelamy po stałych fragmentach, jest duża. Szczególnie ta pierwsza bramka, po rzucie wolnym, była poprzedzona modelowym rozegraniem. Szacunek dla chłopaków, super to zrobili. Z gry też jednak trzeba umieć strzelić. Mieliśmy sytuacje, nie wpadło, a gdyby wpadła jeszcze jedna czy dwie, to wcale bym się nie obraził.

Utrzymanie to sukces czy obowiązek?

Rafał GÓRAK: – Ktoś oczywiście powie – z przekąsem, jak zwykle w Katowicach – „ach, utrzymanie to był wasz obowiązek”. To żadna prawda, tylko i wyłącznie czcze gadanie. W tej lidze bardzo trudno jest się utrzymać, bardzo trudno w niej walczyć. W sobotę graliśmy z GKS-em Jastrzębie, który spada. Pamiętam, gdy po powrocie do GieKSy graliśmy z Jastrzębiem sparing, wtedy ta drużyna zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Powiedziałem swoim zawodnikom – a media to podchwyciły – że „gdyby to jadł pies, to by zdechł”. I że jeśli kiedyś będziemy grać tak, jak Jastrzębie, to znaczy, że jesteśmy pierwszoligowcami pełną gębą. Zrobiliśmy przez ten czas masę pracy, z czego bardzo się cieszę. Teraz jest nowe otwarcie. Zobaczymy, jakimi kolorami będzie pisało to wszystko, co przed nami. Oby zawsze było dobrze, a na razie wykonany został 3-letni plan.

Kiepski start, multum traconych goli, wrzesień kończony na dnie tabeli. Wiosną – trzy domowe porażki, zamknięcie trybun przy Bukowej, średni klimat wokół klubu i kibice niezadowoleni z funkcjonowania spółki mimo hokejowego mistrzostwa. Chyba rzeczywiście można odnieść wrażenie, że to był sezon, w którym można było spaść?

Rafał GÓRAK: – Po 10 meczach mieliśmy 7 punktów i 23 stracone bramki. Znaleźliśmy się na samym dnie tabeli. Jako drużyna i sztab stanęliśmy na wysokości zadania, pozmienialiśmy pewne kwestie, odbywało się to wszystko bardzo dynamicznie. Od 11. kolejki znaleźliśmy się w całkowicie innym miejscu (licząc tabelę za okres od października do dziś, lepiej od GieKSy punktują tylko 3 zespoły – dop. red.). To istotne. A klimat… W Katowicach, w sporcie, wydarzyło się w tym roku sporo. Gdzie się spojrzy, to jest wiele dobrego. W hokeju, w piłce też. To nasz ogromny sukces, że jesteśmy, gdzie jesteśmy – pamiętając, z jakiego punktu startowaliśmy. Komuś może się wydawać, że z drugiej ligi łatwo awansować, ale niejedni jeszcze na tych rozgrywkach się rozjadą. Każdy awans jest bardzo trudny. Nie chcę nikogo pouczać, bo jestem tylko i wyłącznie trenerem sekcji piłki nożnej w GKS-ie Katowice i wiem, jaka jest moja rola. Chcę, by przynosiła kibicom satysfakcję, byłbym bardzo szczęśliwy, by cały klub był radosny. Trochę mnie martwi, co się dzieje. Pusty stadion to zawsze temat przygnębiający. Trzeba się bardzo mocno zreflektować.

Byliście w stanie wytrzymać ciśnienie w newralgicznych momentach – przede wszystkim wygrać dwa razy ze Stomilem, mając niełatwy okres.

Rafał GÓRAK: – W ostatnim czasie mecze istotne, kluczowe, drużyna wygrywała. Było kilka takich momentów, kiedy czuliśmy, że musimy zwyciężyć, bo to nam bardzo pomoże. Ważne, że zespół stawał na wysokości zadania. Być może odwracamy trend, bo kiedyś GKS te ważne mecze przegrywał. Ale to, co w przeszłości, zostawmy kronikarzom.

Przed wami ważne okienko, zwłaszcza że do Lecha Poznań wróci Filip Szymczak, a trzeba się liczyć z odejściem do ekstraklasy innego czołowego młodzieżowca Patryka Szwedzika. Jak sprawić, by GieKSa nie była słabsza, a silniejsza?

Rafał GÓRAK: – Chyba na tyle znacie dyrektora Góralczyka, by wiedzieć, że praca wre cały czas. Myślimy o tym, co w przyszłym sezonie. Chcemy pomóc drużynie, by wycisnąć z niej to, co najlepsze. Akurat przepis o młodzieżowcu jest bardzo niewdzięczny, totalnie sztuczny i nikt nigdy mnie nie przekona, że jest dobry. Nie chodzi o to, czy ktoś stawia na młodzież, czy nie. Ja nigdy nie bałem się grać młodymi ludźmi, ale ważne mają być umiejętności, nie rocznik czy przynęta w postaci niemałych pieniędzy. To nie jest OK, ale zostawmy to. Pracujemy nad tym, by w przyszłym sezonie wykorzystać ogromne doświadczenie z tego obecnego, który jest totalną weryfikacją. Musimy podjąć wiele decyzji personalnych i przygotować zespół do nowych rozgrywek.

Nim one nadejdą, przed wami jeszcze dwie kolejki, rozegracie je z atrakcyjnymi rywalami.

Rafał GÓRAK: – Mamy przed sobą fajne dwa egzaminy: w Kielcach i u siebie z ŁKS-em. To drużyny, które mierzą w coś więcej. Takie właśnie były te rozgrywki: albo walczyłeś na dole, albo o coś więcej. Chciałbym, byśmy w tych dwóch meczach uszczknęli punkty faworytom i pokazali, że pracujemy nad tym, co będzie w przyszłości.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Damian Musiak: przekrój sezonu pokazuje, że wykonaliśmy dobrą robotę

– Nie doszło do scenariusza, w którym dobrze zaczęliśmy sezon, by potem pozwolić, by coś nam na sam koniec uciekło. Przekrój całego sezonu pokazuje, że wykonaliśmy dobrą robotę – ocenił drugi trener siatkarskiej GieKSy Damian Musiak.

3 grudnia 2021 roku, wyjazdowe spotkanie w Kędzierzynie-Koźlu. Dowiaduje się pan, że z powodów zdrowotnych na ławce zabraknie Grzegorza Słabego i będzie musiał pan go zastąpić. To była najbardziej stresująca chwila w całej dotychczasowej pracy w siatkówce?

Damian Musiak: – Ciężko porównać takie doświadczenie chociażby do początków mojej pracy w siatkówce i pierwszych meczów w roli statystyka albo do debiutu w kadrze narodowej podczas mistrzostw Europy czy świata. Każde doświadczenie czegoś po raz pierwszy jest momentem stresującym, natomiast faktycznie, kiedy dowiedziałem się w Kędzierzynie-Koźlu, że może zabraknąć trenera Słabego i będę musiał go zastąpić w roli pierwszego szkoleniowca podczas meczu, nie wiedziałem, jak się zachować. Głównie dlatego, że do meczu zostały zaledwie trzy godziny i trudno było mi się oswoić z taką myślą, przygotować się do niespodziewanej sytuacji. Trzeba było skoczyć na głęboką wodę, dlatego tak dużo emocji mi towarzyszyło w tamtych chwilach.

W minionym sezonie GKS Katowice musiał przejść przez wiele stresujących chwil i trudnych okresów, ale koniec końców osiągnął historyczny rezultat. Co było kluczowe do przezwyciężenia gorszych chwil?

– Początek sezonu był trudny przez różne wydarzenia, ale jak mówi znane powiedzenie: nieważne, jak zaczynasz, a ważne, jak kończysz. Moim zdaniem fakt, że druga część sezonu była zdecydowanie lepsza niż pierwsza, świadczy o pracy, jaką wykonaliśmy i że w końcowym wyniku nie było żadnego przypadku. Osiągnęliśmy jeden z najlepszych wyników w historii klubu i bardzo cieszymy się z faktu, że poradziliśmy sobie z trudnościami. Nie doszło do scenariusza, w którym dobrze zaczęliśmy sezon, by potem pozwolić, by coś nam na sam koniec uciekło. Przekrój całego sezonu pokazuje, że wykonaliśmy dobrą robotę.

Można powiedzieć, że czasem sprzyjały nam okoliczności, bo na przykład gdy brakowało nam Tomasa Rousseaux z powodów zdrowotnych, do gry wchodził Jakub Szymański, który grał na wysokim poziomie. A kiedy „Gelu” złapał kontuzję, do dobrej formy wrócił Tomas, co pomogło nam w lidze. Podstawą do poradzenia sobie z problemami było to, że stworzyliśmy fajną drużynę, która po prostu się lubiła i stanowiła jedność w trudnych momentach. Wiadomo, że od czasu do czasu przychodzą chwile, kiedy trzeba kogoś zastąpić albo podać komuś pomocną dłoń i członkowie zespołu wiedzieli, jak sobie wzajemnie pomagać.

[…] Utrzymaliście zdecydowaną większość zawodników na sezon 2022/2023, co jest bardzo dobrą wiadomością z punktu widzenia stabilizacji całej sekcji siatkówki w GKS-ie.

– Stabilizacja dla naszego klubu jest bardzo ważna, a nawet kluczowa z prostej przyczyny. Część klubów ma wysokie budżety, z którymi nie możemy konkurować, a to oznacza, że nie możemy sobie pozwolić na ryzyko w postaci decyzji transferowych, co do których nie jesteśmy w stu procentach przekonani albo które nie do końca przemyśleliśmy. Jedna-dwie takie nietrafione decyzje to może być dla nas wypadnięcie z walki o czołową ósemkę ligi. Udało nam się zatrzymać większą część zespołu, wiemy, czego się spodziewać po tych ludziach i jak pracować nad tym, by grali jeszcze lepiej. Klub odpowiednio wcześnie podjął rozmowy z zawodnikami i to dało dobry efekt, natomiast my postaramy się o wykorzystanie tego potencjału i wypracowanie jeszcze lepszego wyniku w kolejnym sezonie.

Naszą siłą w początkowym etapie kolejnego sezonu może być fakt, że drużyna jest oparta na dobrze znanych nam graczach i każdy będzie wiedział, co ma robić. Zakładam, że składy większości naszych rywali w lidze będą zdecydowanie różne od tych z ostatnich rozgrywek, co oznacza, że będziemy mieli przewagę zgrania w pierwszych tygodniach rywalizacji.

Do tej pory przed sezonami PlusLigi GKS Katowice był typowany do zajęcia miejsca w dolnych rejonach tabeli. Jest szansa, by się to zmieniło?

– Uważam, że potrzeba dużej odwagi, żeby przed sezonem wskazywać palcem drużyny, które mają spaść z ligi, a jeszcze większej, żeby po sezonie uderzyć się w pierś i przyznać, że nie miało się racji. Wiadomo, że z biegiem sezonu mało kto przywiązuje duża uwagę do takich ocen, natomiast mogą one podziałać mobilizująco na zawodników. Jeżeli słyszy się różne komentarze osób oceniających zespoły na podstawie samych nazwisk, to każdy ambitny gracz będzie chciał udowodnić, że jest zdecydowanie więcej wart, niż wskazują na to media. Do tej pory z każdych takich typowań wychodziliśmy obronną ręką i oby tak było nadal.

 

sportdziennik.com – W siatkarskiej GieKSie postawili na stabilizację

Marcin Kania i Jakub Szymański to kolejni zawodnicy, którzy zdecydowali się przedłużyć umowę na nowy sezon z katowickim klubem. Kadra zespołu liczy już ośmiu graczy.

Dla Kanii bieżące rozgrywki były pierwszymi w brawach GieKSy. Przyszedł z Aluronu CMC Warty Zawiercie, w której występował trzy lata. Z miejsca wywalczył miejsce w podstawowym składzie, tworząc parę środkowych z Piotrem Hainem. Wystąpił w 28 spotkaniach, w których zdobył 182 punkty (6,5 punktu w meczu), w tym 135 punktów atakiem, 38 blokiem i 9 zagrywką.

[…] Szymański w GKS występuje natomiast od 2019 roku i z roku na rok radził sobie coraz lepiej. W bieżących rozgrywkach był jednym z liderów drużyny. Jego dobrą grę zauważył też Nikola Grbić, nowy trener reprezentacji Polski. Powołał go do szerokiego składu na Ligę Narodów. Ostatecznie „odpadł” jako jeden z pierwszych, ale potwierdził, że już niedługo może być czołową postacią ligi na pozycji przyjmującego.

[…] W minionym sezonie Szymański wystąpił w 21 meczach, zdobywając 228 punktów.

Przypomnijmy, że wcześniej umowy z klubem przedłużyli rozgrywający Micah Ma’a, atakujący Jakub Jarosz i Damian Domagała, środkowy Piotr Hain oraz przyjmujący Gonzalo Quiroga i Tomas Rousseaux.

 

HOKEJ

hokej.net – Patryk Wronka żegna się z GieKSą

To jeden z najgorętszych transferów tego lata! Patryk Wronka, zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami, opuszcza GKS Katowice. 26-letni napastnik pożegnał się z kibicami w mediach społecznościowych i w ciągu najbliższych dni zostanie zaprezentowany w nowym klubie! Gdzie trafi „Wronczes”?

[…] Według naszych informacji, Patryk Wronka zostanie zawodnikiem Comarch Cracovii, która chce odzyskać tytuł mistrzowski oraz jako pierwszy polski zespół wyjść z grupy w Hokejowej Lidze Mistrzów.

 

Rozstania i wzmocnienia. „Na rynku transferowym będziemy działać bardzo rozważnie”

16 maja przygotowania do nowego sezonu rozpoczną hokeiści GKS-u Katowice. Wiemy już, że w składzie mistrzów Polski dojdzie do kilku zmian.

– Niemal od razu rozpoczęliśmy rozmowy o kształcie drużyny na kolejny sezon. Nie budujemy od zera, bo zarówno trener Jacek Płachta jak i część zawodników mają ważne kontrakty. Chcę podkreślić, że wszyscy kluczowi zawodnicy mistrzowskiej drużyny wskazani przez trenerów, którym kończyły się umowy, otrzymali propozycje pozostania w GKS-ie – wyjaśnił Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja na lodzie.

[…] Z możliwości przedłużenia dotychczasowej umowy nie skorzystał Patryk Wronka, który nie przyjął też umowy nowego kontraktu. Wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych dni zostanie zaprezentowany jako nowy zawodnik Comarch Cracovii.

– Już najbliższe dni przyniosą pierwsze informacje kontraktowe na kolejny sezon. Na rynku transferowym będziemy jednak działać bardzo rozważnie. W ramach naszych możliwości budżetowych zależy nam na zbudowaniu zespołu, który godnie będzie reprezentował Katowice – podkreślił Roch Bogłowski.

Znany jest też już wstępny plan przygotowań do nowego sezonu. Zawodnicy będą realizować plany treningowe indywidualnie według specjalnie przygotowanych rozpisek.

– Treningi biegowe połączone z pracą na siłowni pozwolą wypracować odpowiednią formę fizyczną. Powrót na lód planowany jest na 1 sierpnia – czytamy na oficjalnej stronie internetowej mistrzów Polski.

 

Oficjalnie. Wronka dołączył do Comarch Cracovii

To z pewnością jeden z hitów transferowych tego lata! Patryk Wronka, zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami, przenosi się do Comarch Cracovii. 26-letni napastnik podpisał dwuletni kontrakt.

 

Michalski złożył wypowiedzenie. Czy zmieni klub?

Mateusz Michalski zamierza odejść z GKS-u Katowice. Reprezentant Polski wypowiedział kontrakt, ale szefostwo GieKSy nie chce tracić swojego zawodnika. 30-letni Michalski wypowiedział kontrakt, powołując się na jeden z zapisów w kontrakcie. Z argumentacją zawodnika nie zgadzają się katowiccy działacze. Widocznie zdają sobie sprawę z tego, że zawodnik znalazł się na celowniku Comarch Cracovii, która oferuje mu lepsze warunki niż katowicki GKS.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Felieton o Zagłębiu Lubin

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

„Ktoś powie, że w głowie mi się poprzewracało od ekstraklasy, ale nie no – jeśli chcemy na poważnie w niej grać, to w drugim sezonie musimy już powoli uznawać się za lepszych, przynajmniej na swoim boisku, od kilku ekip. Przynajmniej od trzech. I jedną z takich jest Zagłębie. Szacun dla trenera Ojrzyńskiego za świetną robotę, ale takich efektownych meczów, jak wczorajsza pierwsza połowa, Zagłębie zbyt wielu nie rozegra.

Odszczekam, jeśli Zagłębie na koniec sezonu zajmie wyżej niż 13. miejsce. Napiszę specjalny felieton pochwalny dla Zagłębia Lubin”.

Pisząc ten felieton po meczu drugiej kolejki z Zagłębiem Lubin – felieton z 29 lipca – nie sądziłem, że tak szybko będę już wiedział, że słowo ciałem się stanie. A że człowiek jest słowny, następuje to dzisiaj.

Przeliczyłem się i to bardzo. Nie sądziłem, że Lubinianie pójdą w tę stronę, a tak naprawdę do ostatniej kolejki teoretycznie walczyli o udział w europejskich pucharach. Teoretycznie – bo praktycznie w przedostatniej stracili na to szanse. Ale w życiu bym się nie spodziewał, że nie będziemy mówili o miejscu trzynastym, tylko pierwszej piątce czy szóstce w tabeli. Ostatecznie Zagłębie zajęło miejsce siódme. Utrzymali się spokojnie, dali też momentami pokaz naprawdę efektownej gry. Dość powiedzieć, że w dwóch meczach u siebie z ekipami z Trójmiasta strzelili dziesięć (!) goli. Lechię zresztą pokonali również na wyjeździe, początkując drogę Gdańszczan wprost do pierwszej ligi.

We wspomnianym meczu drugiej kolejki Lubinianie na Nowej Bukowej rozegrali fenomenalną pierwszą połowę. „Dziennikarze Zagłębia” łapali się za głowę, ale trudno im się było dziwić. Był polot, szybkość i skuteczność. Prowadzili 1:0 po golu Marcela Reguły, potem mieli kilka świetnych sytuacji. Poprawili drugą bramką Radwańskiego z karnego. Na szczęście Bartek Nowak wziął sprawy w swoje ręce i w drugiej połowie GKS wyrównał, choć w końcówce dość rozpaczliwie bronił remisu i było blisko trzeciej braki dla Zagłębia.

Zagłębie nie punktowało wybitnie, ale punktowało dobrze. Przede wszystkim wygrali w Poznaniu z Lechem, a gol Ławniczaka to było absolutnie jedno z dwóch, trzech najlepszych trafień zakończonego sezonu. Cudowna przewrotka i stadiony świata. Pamiętam, że odwijałem sobie tego gola na kwaterze w Gdańsku, jak niepyszny – bo sami chwilę wcześniej przegraliśmy z Lechią.

Bardzo cenne było zwycięstwo w Radomiu w Pucharze Polski – po dogrywce. No i wspomniane 6:2 i 4:0 z Lechią i Arką. Ale to nie był koniec spektakularnych wyników jesienią. Po fantastycznym meczu Zagłębie pokonało Legię 3:1 nie dając żadnych szans Wojskowym. Wygrali 2:0 u siebie z mocnym Górnikiem Zabrze. W sposób niesamowity odrobili stratę z Widzewem – do 86. minuty przegrywali, a zakończyli mecz z trzema punktami. Na koniec roku wygrali w Częstochowie z Rakowem. Wyniki doprawdy świetne. Jedyną poważną rysą jesieni była wysoka porażka w Szczecinie 1:5.

I 30 stycznia, gdy wracaliśmy do gry, Zagłębie wygrywając u siebie z GieKSą wskoczyłoby na pozycję lidera. Ta sztuka się gospodarzom nie udała, a GKS po bardzo pewnym meczu wygrał 2:0. Gdy Miedziowi przegrywali w Kielcach z Koroną wydawało się, że animusz opadł. To był słaby mecz Zagłębia, ale jakimś cudem strzelili dwie bramki i wygrali. Była to kuriozalna wygrana, ale dała ekipie Ojrzyńskiego bardzo dużo i nastroiła pozytywnie. Potem po remisie u siebie z Rakowem zanotowali serię trzech zwycięstw z rzędu i znowu przesunęli się mocno w tabeli.

W drugiej połowie wiosny było już jednak gorzej. W kolejnych sześciu meczach zespół zanotował pięć porażek. Jednak nadal drużyna utrzymywała się w okolicach pucharów. Zdecydowanie nie pomogła porażka w doliczonym czasie, gry z Termaliką u siebie. To wtedy uwierzyliśmy, że to my możemy wskoczyć na miejsca pucharowe.

Jak u siebie jesienią Lubinianie grali fenomenalnie, tak końcówka była nieporozumieniem. Łapali te czerwone kartki i mieli szczęście, że słaba Cracovia nie potrafiła tego wykorzystać. Na wyjeździe za to zagrali bardzo dobry mecz z Górnikiem i na koniec znów zaczęli pokazywać, że chcą tych pucharów…

Czy chcieli? No nie wiem. I śmiem wątpić. Bo mecz z Pogonią u siebie to był totalny koszmar. Nie wiem, co się stało z tą drużyną, ale mając Europę na wyciągnięcie ręki zagrali tak totalnie bez ambicji i bez charakteru, wyglądali – na tle również słabej tego dnia Pogoni – na drużynę, która nie ma nawet 10 procent determinacji. Kompletnie była to niezrozumiała sytuacja i nie dziwiłem się kibicom Zagłębia, że wyrażali swoje niezadowolenie. To był totalny ambicjonalny dramat.

Musiałem tę łyżkę dziegciu włożyć, bo naprawdę te puchary w Lubinie mogły być. Oczywiście tym lepiej dla nas, że zagrali tak z Pogonią.

Patrząc jednak na sezon całościowo, był on bardzo udany. Skazywany na pożarcie zespół pokazał się wielokrotnie ze świetnej strony i wielu drużynom – w tym nam – napsuł krwi. Co tu dużo gadać, trener Leszek Ojrzyński to fachowiec, wie, czym się to wszystko je i potrafi poukładać naprawdę dobrze drużynę w ekstraklasie.

Nie sądziłem, że drużyna wejdzie na ten poziom. Dodajmy też, że swój udział w udanej jesieni miał nasz obecny piłkarz – Mateusz Wdowiak. Na pewno wyciągnięcie go z Lubina spowodowało spadek jakości w Zagłębiu i podniesienie go w GieKSie. W każdym razie Mateusz pierwszy raz miał okazję zasmakować atmosfery na Nowej Bukowej właśnie jako zawodnik Zagłębia Lubin. Cieszymy się, że teraz jest z nami.

Jak będzie w przyszłym sezonie? Nie wiem. Jednak znów sceptycznie podejdę – nie sądzę, że będzie tak dobrze jak w obecnym. Ale już na pewno nie typowałbym tej drużyny, jako główne zespołu do spadku. Drużyna pokazała, że można w niej pokładać nadzieję, więc myślę, że środek tabeli – w miarę spokojne utrzymanie (2-3 kolejki przed końcem) spokojnie jest do osiągnięcia.

Jednak to jest ekstraklasa, więc nie przewidzisz. Dużo zależy od wzmocnień czy osłabień. Grunt to utrzymywać względną stabilność i wtedy można myśleć o spokoju, a może… o czymś więcej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga