[RELACJA] We wtorek dwucyfrówka, w piątek na zero z przodu

Dodano przez Adi | 17 stycznia 2020 20:33
Licznik odwiedzin: 283

17 sierpnia w ramach ostatniej kolejki 4. rundy PHL GKS Katowice zmierzył się na własnym lodzie z Lotosem PKH Gdańsk. Było to spotkanie pomiędzy 5. i 6. drużyną w tabeli. Mecz rozpoczął się o godzinie 18:30.

Obie ekipy przystąpiły do starcia z ofensywnym nastawieniem, co poskutkowało wieloma sytuacjami i strzałami już od pierwszego rzucenia krążka. Nieco bardziej jakościowe okazje stwarzali sobie Gdańszczanie – groźny był między innymi strzał Igora Smala w boczną siatkę w 4. minucie. Po drugiej stronie lodu bliski umieszczenia krążka w bramce z pozycji leżącej był Cimzar. Niezły strzał z pierwszego krążka po podaniu Pasiuta oddał Jaśkiewicz. W 13. minucie bliski pokonania Fucika był Krężołek, ale 2 minuty później goście wyszli na prowadzenie. Po podaniu Polodny krążek do pustej bramki skierował Vitek. Po bramce tempo meczu spadło i do końca tercji nie wydarzyło się nic godnego uwagi.

W drugiej tercji szybko do wyrównania mógł doprowadzić Lahde, ale jego strzał został obroniony. W 23. minucie karę za wystrzelenie krążka poza lodowisko otrzymał Tomasik. Rahm instynktownie odbił uderzenie Stebera, a na indywidualną akcję w osłabieniu zakończoną niecelnym strzałem zdecydował się Pasiut. W 28. minucie było już 0:2. Robin Rahm odbił strzał Krasovskiego, ale przy dobitce Yelakova był bezradny. Tym samym po raz w pierwszy w spotkaniu pomiędzy GKS-em a Lotosem mieliśmy więcej niż jedną bramkę. GieKSa swojej szansy upatrywała w strzałach z nadgarstka, którego próbował między innymi Rajamaki, ale wszystko wyłapywał Fucik. Gdańszczanie skupili się na defensywie i spokojnie kontrolowali przebieg meczu. W 38. minucie w zamieszaniu pod bramką Rajamaki trafił w słupek. Po 40. minutach GieKSa przegrywała dwoma bramkami.

Pierwsze sekundy trzeciej tercji mogły dać gościom trzecią bramkę, ale Rahm zdołał zatrzymać wszystkie próby dobitek. Stało się to faktem w 42. minucie. Jaśkiewicz dał się objechać Filipowi Peście, krążek po jego strzale zatrzymał się na linii bramkowej, ale pierwszy dopadł do niego Szymon Marzec i dopełnił formalności. W 46. minucie po stracie Franssili Gdańszczanie mogli wyjść z kontrą 2 na 1, ale sytuację uratował Salmi, z kolei 2 minuty później Makkonen otrzymał karę za uderzanie kijem przy próbie zatrzymania kolejnego ataku z przewagą liczebną. Zawodnicy Lotosu dopiero w ostatniej sekundzie przewagi stworzyli małe zamieszanie pod naszą bramką. Katowiczanie próbowli wszystkiego, ale nie byli w stanie zaskoczyć dobrze dysponowanego Tomasa Fucika. W 56. minucie obustronne wykluczenie zaliczyli Lahde i Marzec. Tuż po zakończeniu ich kar to samo spotkało Starzyńskiego i Havlika. Bliski zdobycia bramki był Kolusz, który otrzymał dobre podanie od Krawczyka przed bramkę. Po tej akcji o czas po prosił Piotr Sarnik. Do końca tercji pozostała wówczas minuta i 53 sekundy. Zdecydowano zdjąć bramkarza w zamian za dodatkowego napastnika. Manewr ten nie przyniósł żadnego skutku i mecz zakończył się wynikiem 0:3.

GKS Katowice – Lotos PKH Gdańsk 0:3 (0:1, 0:1, 0:1)
0:1 Josef Vitek (Petr Polodna, Jan Steber) 14:59
0:2 Vladislav Yelakov (Yan Krasovsky, Alexandr Golovin) 27:11
0:3 Szymon Marzec (Filip Pesta, Tomasz Pastryk) 41:44

GKS Katowice: Rahm (Kieler) – Tomasik, Wajda, Krężołek, Pasiut, Kolusz – Salmi, Franssila, Cimzar, Makkonen, Rajamaki – Jaśkiewicz, Krawczyk, Lahde, Michalski, Starzyński – Turtiainen, Mularczyk, Paszek.

Lotos PKH Gdańsk: Fucik (Studziński) – Bilcik, Havlik, Steber, Polodna, Vitek – Szurowski, Krasovsky, Yelakov, Rozhkov, Golovin – Pastryk, Lehmann, Danieluk, Pesta, Marzec – Naróg, Popov, Mocarski, Smal.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*