Hokej
[RELACJA] We wtorek dwucyfrówka, w piątek na zero z przodu
17 sierpnia w ramach ostatniej kolejki 4. rundy PHL GKS Katowice zmierzył się na własnym lodzie z Lotosem PKH Gdańsk. Było to spotkanie pomiędzy 5. i 6. drużyną w tabeli. Mecz rozpoczął się o godzinie 18:30.
Obie ekipy przystąpiły do starcia z ofensywnym nastawieniem, co poskutkowało wieloma sytuacjami i strzałami już od pierwszego rzucenia krążka. Nieco bardziej jakościowe okazje stwarzali sobie Gdańszczanie – groźny był między innymi strzał Igora Smala w boczną siatkę w 4. minucie. Po drugiej stronie lodu bliski umieszczenia krążka w bramce z pozycji leżącej był Cimzar. Niezły strzał z pierwszego krążka po podaniu Pasiuta oddał Jaśkiewicz. W 13. minucie bliski pokonania Fucika był Krężołek, ale 2 minuty później goście wyszli na prowadzenie. Po podaniu Polodny krążek do pustej bramki skierował Vitek. Po bramce tempo meczu spadło i do końca tercji nie wydarzyło się nic godnego uwagi.
W drugiej tercji szybko do wyrównania mógł doprowadzić Lahde, ale jego strzał został obroniony. W 23. minucie karę za wystrzelenie krążka poza lodowisko otrzymał Tomasik. Rahm instynktownie odbił uderzenie Stebera, a na indywidualną akcję w osłabieniu zakończoną niecelnym strzałem zdecydował się Pasiut. W 28. minucie było już 0:2. Robin Rahm odbił strzał Krasovskiego, ale przy dobitce Yelakova był bezradny. Tym samym po raz w pierwszy w spotkaniu pomiędzy GKS-em a Lotosem mieliśmy więcej niż jedną bramkę. GieKSa swojej szansy upatrywała w strzałach z nadgarstka, którego próbował między innymi Rajamaki, ale wszystko wyłapywał Fucik. Gdańszczanie skupili się na defensywie i spokojnie kontrolowali przebieg meczu. W 38. minucie w zamieszaniu pod bramką Rajamaki trafił w słupek. Po 40. minutach GieKSa przegrywała dwoma bramkami.
Pierwsze sekundy trzeciej tercji mogły dać gościom trzecią bramkę, ale Rahm zdołał zatrzymać wszystkie próby dobitek. Stało się to faktem w 42. minucie. Jaśkiewicz dał się objechać Filipowi Peście, krążek po jego strzale zatrzymał się na linii bramkowej, ale pierwszy dopadł do niego Szymon Marzec i dopełnił formalności. W 46. minucie po stracie Franssili Gdańszczanie mogli wyjść z kontrą 2 na 1, ale sytuację uratował Salmi, z kolei 2 minuty później Makkonen otrzymał karę za uderzanie kijem przy próbie zatrzymania kolejnego ataku z przewagą liczebną. Zawodnicy Lotosu dopiero w ostatniej sekundzie przewagi stworzyli małe zamieszanie pod naszą bramką. Katowiczanie próbowli wszystkiego, ale nie byli w stanie zaskoczyć dobrze dysponowanego Tomasa Fucika. W 56. minucie obustronne wykluczenie zaliczyli Lahde i Marzec. Tuż po zakończeniu ich kar to samo spotkało Starzyńskiego i Havlika. Bliski zdobycia bramki był Kolusz, który otrzymał dobre podanie od Krawczyka przed bramkę. Po tej akcji o czas po prosił Piotr Sarnik. Do końca tercji pozostała wówczas minuta i 53 sekundy. Zdecydowano zdjąć bramkarza w zamian za dodatkowego napastnika. Manewr ten nie przyniósł żadnego skutku i mecz zakończył się wynikiem 0:3.
GKS Katowice – Lotos PKH Gdańsk 0:3 (0:1, 0:1, 0:1)
0:1 Josef Vitek (Petr Polodna, Jan Steber) 14:59
0:2 Vladislav Yelakov (Yan Krasovsky, Alexandr Golovin) 27:11
0:3 Szymon Marzec (Filip Pesta, Tomasz Pastryk) 41:44
GKS Katowice: Rahm (Kieler) – Tomasik, Wajda, Krężołek, Pasiut, Kolusz – Salmi, Franssila, Cimzar, Makkonen, Rajamaki – Jaśkiewicz, Krawczyk, Lahde, Michalski, Starzyński – Turtiainen, Mularczyk, Paszek.
Lotos PKH Gdańsk: Fucik (Studziński) – Bilcik, Havlik, Steber, Polodna, Vitek – Szurowski, Krasovsky, Yelakov, Rozhkov, Golovin – Pastryk, Lehmann, Danieluk, Pesta, Marzec – Naróg, Popov, Mocarski, Smal.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze