Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Powrót kibiców nie pomógł

Avatar photo

Opublikowany

dnia

1 lipca GKS Katowice zmierzył się przy Bukowej z Górnikiem Polkowice w ramach 29. kolejki 2 ligi. Był to pierwszy mecz od czasu zawieszenia rozgrywek, na którym pojawili się kibice na trybunach.

Trener Rafał Górak po porażce z rezerwami Lecha dokonał dwóch korekt w składzie – o ile zastąpienie Szymona Kiebzaka Łukaszem Wrońskim dziwić nie mogło, to postawienie na młodego Patryka Szwedzika na środku ataku było sporym zaskoczeniem. Mecz rozpoczął się o godzinie 18:00.

Spotkanie od środka rozpoczęła GieKSa, jednak szybko straciła piłkę. Pierwsze minuty temu to spokojne próby konstruowania akcji z obu stron. W 10. minucie Janiszewski i Szwedzik minimalnie minęli się z piłką po dośrodkowaniu Błąda z rzutu wolnego. Dwie minuty później Woźniak uderzył głową obok słupka po przedłużonym rzucie z autu. W 18. minucie goście doszli do strzału w polu karnym, ale był on na tyle lekki, że nie mógł sprawić problemów Bartoszowi Mrozkowi. Trzy minuty później Wroński otrzymał żółtą kartkę za faul po tym, jak na skrzydle dał się ograć Michalski. Po dośrodkowaniu piłka trafiła pod nogi Wacławczyka, który uderzył ją tak, że ta od słupka wpadła do bramki. W 28. minucie po niskiej piłce w pole karne od Michalskiego do strzału doszedł Woźniak, ale źle się złożył i uderzył nad poprzeczką. Tuż po przerwie na uzupełnienie płynów Wroński i Szwedzik próbowali strzelać po wejściu Michalskiego w pole karne, ale żaden nie zdołał czysto kopnąć. W 35. minucie rywal popchnął Rogalę tuż przed polem karnym, za co obejrzał żółtą kartkę. Błąd ze stojącej piłki uderzył nad bramką. W 40. minucie Stefanowicz, ratując się po stracie piłki, także zarobił ,,żółto”. Po chwili Mrozek uratował nas przed stratą kolejnej bramki po okresie dominacji Polkowic.

W przerwie trener Rafał Górak dokonał dwóch zmian – miejsce Łukasza Wrońskiego zajął Szymon Kiebzak, a za Jakuba Habustę wszedł Michał Gałecki. Po powrocie do gry Szwedzik nabił rywala i wywalczył rzut rożny, a po wrzutce Błąda Woźniak mocno uderzył główką, ale prosto do rękawic bramkarza. Po chwili żółtą kartką został upomniany Wacławczyk, czyli strzelec bramki. Kiebzak był bliski wyjścia sam na sam po długiej piłce Gałeckiego, ale uprzedził go bramkarz. W 55. minucie Jędrych popełnił fatalny błąd i przy próbie wycofania do Mrozka oddał piłkę rywalowi, potem jednak go naprawił, wybijając ją sprzed linii. Po chwili jednak nie mieliśmy tyle szczęścia i w sytuacji sam na sam Bednarski po rękawicach Mrozka umieścił piłkę przy słupku. Jędrych mógł zdobyć bramkę kontaktową po rzucie rożnym, ale został zablokowany. Chwilę później Gałecki został sfaulowany w polu karnym i sędzia wskazał na jedenasty metr. Stefanowicz kolejny raz pewnie wykorzystał rzut karny. Jeszcze przed wznowieniem gry w 60. minucie wykorzystaliśmy limit zmian – weszli Pavlas i Rogalski za Woźniaka i Szwedzika. W drużynie gości miejsce Szuszkiewicza zajął Karmelita. Po niezłej akcji Kiebzaka strzał Pavlasa został zablokowany. W 70. minucie Kiebzaka mógł wypuścić Rogalę, ale zdecydował się na nieudany strzał z dystansu. W tej samej minucie miejsce Wacławczyka zajął Ekwueme, a po chwili za Azikiewicza wszedł Magdziak. Mocny strzał z dystansu oddał Błąd, bramkarz miał z nim problemy, ale Rogalski nie zdołał dojść do dobitki. W 79. minucie za Radziemskiego wszedł Ciupka. Dopiero w ostatnich minutach meczu goście nieco obniżyli swój pressing i bardziej skupili się na bronieniu wyniku niż szukaniu kolejnej bramki. GieKSa grała jednak zupełnie bez pomysłu. W 90. minucie Bednarski mógł strzelić na 3:1 po ośmieszeniu Rogali, ale górą był Mrozek. Do drugiej połowy meczu sędzia doliczył 5 minut. Dopiero pod koniec tego czasu udało się nam przekroczyć połowę boiska i wywalczyć rzut rożny, z którego nic nie wynikło. Spotkanie zakończyło się rezultatem 1:2.

GKS Katowice – Górnik Polkowice 1:2
Bramki: Stefanowicz – Wacławczyk, Bednarski

18 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

18 komentarzy

  1. Avatar photo

    3 kolory

    1 lipca 2020 at 20:18

    Ale pizda …już widzę jak w spektakularny sposób przepierdalamy awans w barażach bo nasi pseudokopacze są do tego zdolni bo tylko my możemy spaść w 94 minucie i pewnie znowu to spierdolą …sorry za pisownię

    • Avatar photo

      Piki

      1 lipca 2020 at 20:48

      Gang Olsena … tylko obsada się zmienia co kilka miesięcy

  2. Avatar photo

    jezyk

    1 lipca 2020 at 20:19

    No i prosze nie mowilem ze gorak nie ma pojecia o trenerce. Powinien podac sie do dymisji bo z nim ta druzyna gra taka padake ze szkoda gadac.

  3. Avatar photo

    Roh

    1 lipca 2020 at 20:26

    Pojecie jakies tam Gorak ma, ale mierne, co widac po jego osiagnieciach.

  4. Avatar photo

    Pyjter

    1 lipca 2020 at 20:29

    To jest jakieś fatum,teraz jeszcze bardziej będzie presja pałętać piłkarzom nogi, w końcu zagramy baraż z Bytovia, historia zatoczy koło, GieKSa jak ten HSV

  5. Avatar photo

    Afera

    1 lipca 2020 at 20:34

    Jak będą graç wiecznie do tyłu to kurwa będzie zajebiście,już po meczu z Lechem 2 napisałem AMEN

  6. Avatar photo

    Suporterwnc

    1 lipca 2020 at 21:16

    Makabra. Co sie dzieje z ta ekipa? Kopia sie po czolach, wyglada to katastroficznie! Na chwile obecna do lecznej tracimy 5 pktow- tyle co do widzewa (na razie remis do przerwy z elana). Predzej dogonimy widzew niz przeskoczymy leczna. nie chca krakac ale sezon w plecy z taka gra. pisolech to juz po szpilu ze skra, potem stal rzeszow-cufal, potem legionovia zas pisolech, garbarnia cufal tez to pisolech. o lechu pisolech pewny wdupc, a dzis kumple w robocie mie sie pytali jak postawic i godolech ze przejebiemy a te ciule i tak na giekse dali.

  7. Avatar photo

    KaTe

    1 lipca 2020 at 21:26

    Po wypiciu trzech żywców ochłonąłem.
    Nie przesadzałbym z tym pressingiem prezentowanym przez Polkowice. Chłopcy wychodzili we dwóch na czterech naszych (+ bramkarz), a nasze boroki nie potrafiły bali wyprowadzić…
    Licho to wyglądało. Kolega Górak rzeczywiście chyba zaczyna nerwowe ruchy, bo wystawienie Szwedzika w pierwszym składzie nie przynosi nam żadnych korzyści, a i chłopak może się spalić. On wyraźnie nie jest jeszcze fizycznie przygotowany na walkę z obrońcami (co innego wejścia w końcówkach). Ewidentnie mamy problemy w obronie i środku pomocy. Habusta, Janiszewski i Stefanowicz (brawa za rzuty karne!) nie są wartością dodaną. A o Dejmku i np. Grychtoliku nic nie możemy powiedzieć bo kolega G. w ogóle ich nie wpuszcza. Od zeszłej rundy sygnalizowałem brak rezerw na bokach obrony. I niestety, teraz w końcówce rundy jest to szczególnie widoczne. Cóż, pozostaje nam liczyć, że inni będą jeszcze słabsi (sic!)

  8. Avatar photo

    Roh

    1 lipca 2020 at 21:38

    Nie ma sie co czarować z taka gra awansu niy bydzie. Zadnego pomyslu na gre. Na jesien Ci slabi kopacze byli przygotowani lepi fizycznie i tym nadrabiali, bo paru z nich niy mo umiyjyntnosci nawet na 3 liga.

  9. Avatar photo

    Paderewskiego

    1 lipca 2020 at 21:44

    No i gdzie Ci krzykacze o super druzynie po raz enty powtarzam nic z tego nie bedzie juz pozostawmy aspekty przygotowania, zawodników – uwazaliscie że na więcej ich nie stać to co oni robią w tym klubie?Proponuję Wieczystą jest na topie tam moze cos zrobią!Wierzylem w trenera i druzyne jak kazdy ale jak kazdy jestem nie że zniesmaczony do porzygu to juz jest!

  10. Avatar photo

    jezyk

    1 lipca 2020 at 21:51

    Jeszcze jest o co grac tylko trzeba natychmiast wyjebac amatora goraka

  11. Avatar photo

    Bce

    1 lipca 2020 at 23:13

    Ponad 10cha na zapleczu Eklapy, teraz 2liga oby nie na x-lat. Jak tak dalej pójdzie to skończymy jak Curry, Szombierki, Polonię a na ich miejsce w dupie się deweloper. Gieksa zrobiła się ciepłym kurwidołkiem z dobrze płatnymi stołkami dla kolegów pan prezydenta. Zero wychowanków przez tyle lat tułaczki na jakiś wypizdewach. Sorry za język ale kurwa ile można!!!???? Pójdzie tak dalej to ani sponsor się tu nie na lato czy. Będziemy na garnuszku miasta???? Stadionu i tak nowego nie będzie radni dali czerwone światło.
    Górak lepszy on niż jakiś zjeb CH… skąd. Może planować, mobilizować, walić w czachę. Tylko co z tego jak nie ma kto tego wykonać.
    Byłem w czasach świetności, spadałem z nimi i będę dalej.

  12. Avatar photo

    Robson

    1 lipca 2020 at 23:22

    Jest źle każdy widzi od meczu ze Skrą gra wygląda bardzo słabo ale naprawdę jest o co grać są baraże i trzeba w nich się znaleźć z 3 miejsca by oba szpile grać u siebie. Górak faktycznie musi przemyśleć co zawalił ale dajmy mu szansę dograć sezon do końca a potem rozliczajmy. Kilka korekt jak wprowadzenie Bendkowskiego by się przydało ale zostawiam to Górakowi niech da z siebie wszystko i pokaże nam że nie jest drugim Paszulewiczem.

  13. Avatar photo

    Roh

    2 lipca 2020 at 00:10

    Kurwa przeciez oni juz z leczna słabo grali. Wygrali tylko dlatego ze tamci byli kompletnie bez formy. Wygrywaja tylko z tymi druzynami co słabo graja. Kurwa to jest niepojete co sie w tym klubie dzieje. Szkoda słów. Kompletne amatorskie zarzadzanie. Widac jakies wiesniaki skrzykna 11 chopa i juz maja lepsza druzyne niz GieKSa. Plakać sie chce.

  14. Avatar photo

    Mleczak

    2 lipca 2020 at 01:20

    Farciku wróć!

    Kojarzy ktoś wygrany przez nas mecz w tym sezonie, który wygraliśmy pewnie i na luzie? Bo ja nie.

    Przed sezonem baraże bralibyśmy w ciemno…oby Polkowice do nich nie awansowały!

  15. Avatar photo

    Roh

    2 lipca 2020 at 01:47

    Kurwa zeby oni mogli wygrac pewnie i na luzie to przeciwnik musialby chyba stać na boisku i nie biegać.

  16. Avatar photo

    jeżyk

    2 lipca 2020 at 07:42

    Tu nie ma co kierowac sie sentymetnem tylko racjonalna oceną. Prawda jest taka ze jak na II lige Górak ma druzynę mocną kadrowo. Problem w tym ze pod jego kierunkiem jest regres a nie progres. Przykro mi ale jezeli ten awans ma byc jeszcze realny to gorak natychmiast musi odejsc. Na jego miejsce ktoś kto umie dobrze motywowac i kto ma autorytet. Tylko wtedy mozna miec jeszcze nadzieje na awans. Gdzie sie ukryl Pan Prezes Szczerbowski, ktory tak samo ponosi odpowiedzialnosc za te watpliwe sukcesy.

  17. Avatar photo

    Korek

    2 lipca 2020 at 09:36

    Już się nie dam nabrać na klasowy zespół i awans. Za ciula to se mogą robić faroża, ale nie mnie, za stary jestem.
    Jesteśmy piłkarską patologią.
    Żaden awans, żaden stadion, liczy się tylko kasa i stołki dla znajomków.
    Gieksa to my.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga