Post scriptum do spotkania w Legionowie

Dodano przez Błażej | 19 czerwca 2020 09:00
Licznik odwiedzin: 264

Spotkanie w Legionowie już za nami. GieKSa zdobyła punkt i jest to marne, ale jednak pocieszenie dla nas, że spotkania nie przegraliśmy. Wróćmy jeszcze na chwilę do środowego spotkania z nieco innej strony w tradycyjnym „Post scriptum”.

  1. Baliśmy się, że spotkanie w Legionowie będzie pierwsze, które nasza redakcja zobaczy jedynie w TV. Ciężko było o jakikolwiek kontakt z klubem, na FB pojawiły się ogłoszenia, że nikt nie będzie wpuszczany na obiekt.
  2. Kilka dnia przed spotkaniem udało się wszystko załatwić i poszło to sprawniej, niż myśleliśmy. Po przybyciu na miejsce nie byliśmy jednak tym zdziwieni. 
  3. Na obiekcie byliśmy po raz pierwszy, mieliśmy godzinkę zapasu, więc na spokojnie zapoznaliśmy się ze wszystkim. Sam stadion typowo II ligowy. Jedna skromna trybuna, która jedynie co ma nowe w sobie to zadaszenie. Z powodu epidemii siedzieliśmy na trybunach kibiców. Reszta obiektu bardzo ładna i byliśmy pozytywnie zaskoczeni. Sam obiekt składa się z hali oraz lodowiska, do tego stadion z boiskami do siatkówki plażowej i bieżnią. Jest gdzie trenować sporty. 
  4. Na stadion wjechaliśmy bez problemu, akredytacje odebraliśmy bardzo szybko, sami je sobie szukając wśród pozostałych. Kusiło nas, by wjechać na wejściówkę prezesa Szczerbowskiego.
  5. Mecz oficjalnie był bez publiczności – nieoficjalnie spotkanie oglądało jakieś 50-100 osób. Normalni kibice zostali wpuszczeni na obiekt i spokojnie oglądali pojedynek. Jakby zupełnie nic się nie działo w sprawach pandemii. Również niektórzy dziennikarze spokojnie przeszli sobie do strefy zero, gdzie teoretycznie powinny być jedynie osoby związane z klubem. Ale kto by tam zwracał na to uwagę 🙂 
  6. Dwie bramki dla GieKSy zdobył Arkadiusz Jędrych. Szkoda, że nie ustrzelił hat-tricka, ponieważ dawno nikt z GieKSy go nie zaliczył. 
  7. Bramki Jędrycha sprawiły, że wszyscy podstawowi obrońcy zaliczyli po trafieniu od powrotu pandemii. 
  8. Spotkanie zakończyło się remisem, a my szybciutko opuściliśmy obiekt i Warszawę. Wyniki pozostałych spotkań śledziliśmy już z Katowic. 
  9. Jeszcze słówko o Woźniaku. W spotkaniu zagrał słabo, ale podobała nam się jego śląska godka przed spotkaniem. Zawodnik potrzebował piłkę i przekazał kolegom by „Ciepnijcie bala”. Widać, że te lata nie poszły na marne i aklimatyzacja trwa w najlepsze.
  10. Walka o awans trwa, a kolejny krok w niedzielę na spotkaniu z Garbarnią. 

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*