Piłka nożna
Post scriptum do meczu ze Stalą
Był dwupak poznański, a za nami już dwupak Stalowy. Połowicznie wygrany bowiem z Pucharu Polski odpadliśmy, ale zdaniem wielu ważniejsze było spotkanie ligowe, które wygraliśmy. Przed nami spotkanie z liderem, ale na chwilę wróćmy jeszcze do sobotniego meczu na Bukowej 1.
- Nie pamiętamy przypadku, kiedy z danym rywalem w dwóch rozgrywkach zmierzylibyśmy się w ciągu trzech dni dwukrotnie. Nie trzeba było przekładać spotkania, bowiem obie ekipy w takiej samej sytuacji.
- Ciężko to sportowo wyjaśnić, ale są zespoły, które innym leżą i niezależnie od okresu jeden zespół wygrywa więcej spotkań. GieKSa jest takim rywalem dla Stali na Bukowej. Tylko jedna porażka GieKSy, a tak to zwykle wygrane. Tak było również po wielu latach.
- Na murawę przy Bukowej wrócił Bartosz Sobotka — kiedyś strzelił bramkę w barwach Sandecji, ale tym razem niczym się nie wyróżnił.
- Z różnych względów do radiowego komentarza wrócił Shellu. Wróciło również kultowe „Będzie groźnie” i za każdym razem aż chce się dopowiedzieć „Musi Budziłek uważać”.
- Narzekał niedawno trener Górak na kontry i proszę potrenowaliśmy je – od razu dwie bramki. Rywalom trzeba oddać bardzo ładną bramkę z dystansu. Rzadko takie strzały wpadają z taką siłą i precyzją.
- Spotkanie ze Stalą na nieco ponad 14 godzin dało nam pozycję lidera. Przełamało to małą klątwę braku wygranej, kiedy można było tym liderem być.
- W spotkaniach, w których GieKSa strzelała bramkę u siebie jako pierwsza, zawsze wygrywała. Reguła potwierdziła się w sobotę.
- Po słabym początku była to szósta z rzędu wygrana u siebie.
- Po spotkaniu trener Górak drugi raz zrobił „Kloppa” – tym razem już to chyba nie był spontan, a trenerowi najwyraźniej się to spodobało. Miło widzieć „chemię” pomiędzy trybunami i zespołem.
- Narzekaliśmy na brak papierowych kubków do napojów na prasie, to teraz ponarzekamy na coś innego. Herbaty i kawy było trochę mało, a na innych stadionach mamy zwykle jeszcze słodkie przekąski. Więc mały apel do prezesa Szczerbowskiego — czekamy na słodkie 🙂
- Tylko trzy punkty w Rzeszowie!
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.


Chudy
5 listopada 2019 at 19:49
Punkt 10 zwycięstwo słodko smakuje
M.
5 listopada 2019 at 20:47
W 94 lub 95 z Ruchem był taki dwumecz – środa/sobota w lidze i w pucharze, choć mogło to być sobota/środa więc wtedy to 3 dni przerwy. Niestety nie pamiętam dokładnie.
Kolo
6 listopada 2019 at 16:10
Ja z innej beczki nie wiem czy pamiętacie w meczu z Widzewem był faul na naszym napastników przed polem karnym sędzia puścił akcje do momentu kiedy w polu karnym Widzewa został sfaulowany na drugi zawodnik w tym momencie sędzia zamiast podyktować rzut karny cofnął akcje i podyktował tylko rzut wolny dla nas sprzed pola karnego wczoraj w meczu Chelsea Ajax była podobna sytuacja kiedy Dwóch zawodników a jak SUV dostało czerwone kartki i sędzia podyktował rzut karny i nie cofał akcji do momentu przed polem karnym taka sama sytuacja a zupełnie dwie różne interpretację sędziego Podobno wczoraj w meczu Chelsea A jak sędzia postąpił prawidłowo więc co powiedzieć O tej akcji naszej w meczu z Widzewem
pablo eskobar
9 listopada 2019 at 11:01
Jesli sedzia puszcza akcje to daje przywilej danej druzynie na kontynuowanie akcij jesli strata pilki jest w miare szybka to moze wrocic do wczesniejszego faulu moim zdaniem powinien juz podyktowac tego karnego bo to bylaby lepsza okazja do strzelenia bramki ale wrocil do akcij poprzedniej i mysle ze sie z tego by wybronil przepisy sa do konca niejasne co robic w danych przypadkach tak samo jak reka w polu karnym jeden zagwizda drugi nie i ciagle sie z tego jakos wytlumacza