Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu w Częstochowie
GieKSa przegrała w końcówce spotkanie w Częstochowie. Na podsumowanie wyjazdu zapraszam do „Post scriptum”.
- Na wyjazd do Częstochowy otrzymaliśmy 2 akredytacje, jednak finalnie musiałem pojechać sam.
- Częstochowa jest blisko, idealna droga nowa bujaną autostradą i o godzinie 13:20 pojawiłem się naładowany przekonaniem, że w końcu zobaczę dobry mecz.
- Po pokonaniu wyboistej, kamiennej drogi moim oczom ukazał się parking na kilka samochodów i wejście prosto na trybunę.
- Stadion, a raczej to orlikowe boisko jest mega specyficzne. Fajnie, że sektor prasowy jest bardzo blisko murawy.
- Jest tak blisko, że na tym poziomie piłkarskim można zdecydowanie obawiać się o swój sprzęt, bo piłka często losowo wędruje w trybunach.
- Załapałem się na zaszczytne miejsce obok chłopaków z Łączy nas Piłka. Ciekawie jest posłuchać i zerknąć, jak Panowie profesjonalnie podchodzą do swojej roboty.
- Byłem przygotowany na spartańsko zimne warunki pogodowe, naubierany jak cebula – po dojechaniu okazało się, że jest słoneczko i 20 stopni. Tak człowiek podekscytowany meczem, że nawet na pogodę nie spojrzał…
- Specyfika odległości i budowy tego miejsca pozwalała słuchać dokładnie komentarzy boiskowych.
- Po paru minutach Urynowicz chyba 6-7 razy pokrzykiwał do kolegów: „BRAWO!”. W sumie nie mam pojęcia za co, nic specjalnego się wtedy nie działo, być może był dumny, że nie daliśmy sobie wsadzić gola w pierwszej minucie.
- Fajna sprawa, że fotografem Skry był młody chłopak – z 12-13 lat. Mega przeżywał mecz i wszystkie sytuacje boiskowe, zawsze cieszy widok młodych ludzi na trybunach.
- Przyznam się, że dzięki umiejscowieniu miałem podgląd na ekran z powtórkami od chłopaków z ŁNP, który był bardzo pomocny w ocenie sytuacji boiskowych.
- Sam mecz skojarzył mi się typowo z Lechem II z wcześniejszego sezonu.
- Z perspektywy boiska wydawało się, że jak nie wciśniemy bramki, to rywalom nie chce się już nic grać do przodu, jednak pewnie wiedzieli, że wtedy z reguły tracimy gole i może warto raz zaatakować.
- W drugiej połowie cały stadion zamilkł po fatalnej stracie Stefanowicza i krzyku trenera: „STEFAN JESTEŚ NIENORMALNY”.
- Wtedy nawet młody fotograf zakrył uszy, bo myślał, że pójdzie gorzej.
- Po meczu wyruszyłem spokojnie wkurwiony w podróż powrotną.
- Pierwsza piosenka, która poszła w radiu to klasyk z jednego z moich ulubionych filmów, czyli Kilera – „Co Ty tutaj robisz?” granego przez Elektryczne Gitary.
- Całą podróż powrotną myślałem, czy ta piosenka dotyczyła mnie, trenera, piłkarzy, czy może prezesa?
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze