Felietony Piłka nożna
Noty i opisy po Siedlcach
Niedzielny wieczór 28.03.2021 to nic innego jak kolejna wygrana 2-1 trójkolorowych. GieKSa rozegrała dobre zawody, pokazując, że będzie się liczyć w walce o najwyższe cele. Poniżej oceny i opisy za występ poszczególnych zawodników.
Bartosz Mrozek – 6,5
Kolejny mecz i kolejny raz Bartosz pokazuje, że do tego sezonu jest dobrze przygotowany. Przy bramce raczej bez szans, bo wina bierności kolegów. Pozostałe akcje to dobre czucie na przedpolu i pewne chwyty strzałów.
Zbigniew Wojciechowski – 6,0
Poprawny występ w defensywie i kilka ładnych akcji ofensywnych. Jest trochę gorzej jeśli chodzi o przebojowość niż na początku, ale liczymy na kolejne mecze, bo zawodnik pewien poziom trzyma.
Arkadiusz Jędrych – 5,5
Współwinny bramki rywali poprzez bierność, mógł uratować sytuację, a przestraszył się możliwości sfaulowania rywala w polu karnym.
Michał Kołodziejski – 5,5
Był naprawdę blisko, aby po dograniu Kiebzaka strzelić bramkę piętką niczym Lewandowski grający jeszcze w Lechu Poznań. Fatalne zachowanie przy bramce, bierność, nie wiemy skąd nagle takie zachowanie u zawodnika, który rozgrywa dobre zawody.
Grzegorz Rogala – 6,5
Dobrze, że nie wahał się i oddał strzał kiedy miał miejsce i możliwość, bardzo cieszy nas bramka tego zawodnika, często mocno haruje na boisku. Nie inaczej było w tym meczu, brał udział w kilku dobrych akcjach
Michał Gałecki – 6,0
Mało widoczny, bo to Figiel brał na siebie grę w tym meczu. Robił swoje w destrukcji.
Rafał Figiel – 6,0
Przeniósł piłkę nad bramką z 5 metra, uprzedzając bramkarza i mając pustaka przed sobą… trzeba przyznać, że świetnie się tam znalazł. Na pewno to był już taki mecz, który powoli może pokazywać, że Rafał pomoże nam w realizacji celu.
Krystian Sanocki – 6,0
Zawodnik ma bardzo różne występy w tej rundzie, raz trochę lepiej, raz trochę gorzej. Czekamy na mocne przebudzenie jak w zeszłej rundzie. W tym meczu zaangażowania odmówić nie można, jednak pod grą mało widoczny.
Szymon Kiebzak – 7,0
Świetna akcja kombinacyjna zakończona asystą przy golu na 2-0. Bardzo dobre spotkanie, mógł mieć ze 2-3 asysty w tym meczu. To kolejny świetny występ tego zawodnika.
Adrian Błąd – 6,5
Doskonałe dośrodkowanie z rzutu rożnego przy bramce Kozłowskiego. Oddał jeszcze parę celnych strzałów oraz pokazał kilka dobrych zagrań. Na pewno więcej dokładności u Adriana w stosunku do poprzednich meczów.
Filip Kozłowski – 7,0
Świetnie się złożył do strzału i wykorzystał zamieszanie w polu karnym. Drugi mecz pod rząd z bramką! Miał jeszcze świetną okazję w drugiej połowie, strzał minimalnie obok prawego słupka z okolicy pola karnego po dobrym dograniu Kiebzaka. Mocno pracował w tym meczu.
Arkadiusz Woźniak (grał od 62. minuty) – bez oceny
Średnia zmiana Arka, graliśmy raczej na utrzymaniu wyniku, więc więcej zadań defensywnych, przez co mniej widoczny z przodu.
Dominik Kościelniak (grał od 77. minuty) – bez oceny
Jedne dobre dogranie z prawej strony, oprócz tego żadnych konkretów.
Piotr Kurbiel (grał od 77. minuty) – bez oceny
Bardzo dobra zmiana, nie tracił piłek, brał na siebie grę.
Danian Pavlas (grał od 85. minuty) – bez oceny
Fatalna zmiana i zmarnowanie kilku dobrze zapowiadających się akcji przez złe przyjęcie, a w zasadzie zaplątanie sobie piłki między nogami.
Bartosz Jaroszek (grał od 85. minuty) – bez oceny
Z niczego go nie zapamiętaliśmy.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.







































KaTe
3 kwietnia 2021 at 09:34
Wydaje mi się, że Figiel nie zagrał tak dobrze, jak to opisujecie. Nabył dziwną manierę wykonywania słabych podań w poprzek boiska, które kończą się niebezpieczną stratą. Dziwią mnie zmiany przeprowadzane przez trenera Góraka: w newralgicznym momencie meczu ściąga kluczowych zawodników – Błąda i Gałeckiego. I szkoda, że nie wpuścił Urynowicza (choćby kosztem Kurbiela i Pawlasa – na których gole chyba się nie doczekamy).