Piłka nożna Prasówka
Media o meczu Wigry-GKS Katowice: GieKSa na boisku wicelidera chce przedłużyć serię zwycięstw
Zapraszamy do przeczytania fragmentów opinii mass mediów na temat popołudniowego meczu Wigry Suwałki – GKS Katowice.
sportowasilesia.pl – Pojedynki ze spadkowiczami. GieKSa w starciu mocarzy. Skrzaki muszą uważać na gości z Grudziądza – zestaw par 14. kolejki II ligi
[…] O godzinie 15:00 na polskim biegunie zimna dojdzie do drugoligowego hitu, w którym wicelider Wigry Suwałki podejmie 3. w tabeli GKS Katowice. Obie drużyny dzielą tylko dwa punkty, więc w przypadku triumfu Trójkolorowych z Bukowej, przeskoczą oni swojego niedzielnego rywala w tabeli i zameldują się po raz pierwszy na miejscach dających bezpośredni awans!!
suwalki24.pl – Wigry Suwałki – GKS Katowice. Długo musieliśmy czekać na ten mecz [u nas relacja na żywo]
W tę niedzielę, 22 listopada suwalski wicelider 2 Ligi podejmie trzeci w tabeli GKS. Hit kolejki rozpocznie się o godz. 15.
– W tym momencie Katowice grają najlepszą piłkę w 2 Lidze, a my, chociaż punktujemy, przeżywamy gorszy moment – uważa Dawid Szulczek, trener Wigier.
Katowice potknęły się na inaugurację z Hutnikiem w Krakowie, a potem przegrały 0:1 ze Skrą w Częstochowie i dlatego są tuż za, a nie przed Wigrami i Górnikiem Polkowice, którego pokonały na wyjeździe 2:0. W ostatnich meczach wygrały 4:1 z KKS-em Kalisz i 3:0 z rezerwami Śląska we Wrocławiu. Drużyna Rafała Góraka zdobyła najwięcej w stawce – 29 goli. Aż 9 strzelił Marcin Urynowicz, niedawna wielka nadzieja Górnika Zabrze, a 6 – także ograny w ekstraklasie Adrian Błąd. Na najwyższym poziomie rozgrywkowym występowali też obrońcy katowickiej drużyny – Czech Radek Dejmek, podpora Zagłębia Lubin Arkadiusz Woźniak czy Arkadiusz Jędrych.
– Klasowych zawodników w katowickiej ekipie jest więcej, a co ważniejsze, tworzą oni mądrze grający zespół – przekonuje Dawid Szulczek. – Pokonać ich możemy tylko jakimś elementem zaskoczenia i nad tym pracowaliśmy na treningach.
Po efektownym początku sezonu, Wigry wpadły w dołek, którego głównym opowodem były spowodowane faulami rywali kontuzje najlepszych strzelców – Kamila Adamka i Kacpra Wełniaka oraz Cezarego Sauczka, Grzegorza Aftyki, Martina Dobrotki, Bartłomieja Babiarza i Michała Ozgi. Biało-Niebiescy na własnym boisku zremisowali z Chojniczanką i niespodziewanie ulegli Sokołowi Ostróda. Ostatnio na wyjeździe zagrali przeciętnie, ale po golach ze stałych fragmentów pokonali Hutnika Kraków.
– Sauczek i Afrtyka są już w dobrej formie, Dobrotka zapomina o złamanym nosie, a do zespołu wraca Bartłomiej Babiarz – mówi trener Wigier. – Mam nadzieję, że niedzielny mecz z Katowicami będzie z gatunku tych na przełamie, że znowu zagramy swoją piłkę, przynajmniej taką jaką pokazaliśmy w meczu z Chojniczanką – z tym, że skuteczniejszą – dodaje Dawid Szulczek.
Zwycięstwo pozwoliłoby Wigrom powiększyć różnicę nad konkurentem do awansu do 5 punktów. O tym, czy tak się stanie, będą mogli Państwo przekonać się, śledząc naszą relację na żywo.
Starcie na szczycie – Wigry vs GKS Katowice!
[…] Przewagą Wigier może być fakt, że GKS Katowice w środku tygodnia rozegrał zaległe spotkanie we Wrocławiu. Przy starciu tak wyrównanych drużyn – może być to aspekt decydujący. Podobnie, jak długa podróż z Katowic do Suwałk, która czeka gości.
Bukmacher PZBuk w tej rywalizacji faworyzuje gospodarzy, co nie może nikogo dziwić. Wigry od początku sezonu na swoim boisku wywalczyły 13 z 18 możliwych punktów. Drużyna prowadzona przez Dawida Szulczka doznała tylko jednej porażki domowej od startu sezonu. Co ciekawe, akurat w przypadku tego zespołu jeszcze lepiej wyglądają statystyki wyjazdowe, w których Wigry są najlepsze w lidze.
GKS Katowice ma swoje problemy w obecnej kampanii, szczególnie w meczach poza domem. Na własnym stadionie są niepokonani, natomiast w delegacjach zaliczyli już dwie porażki od startu rozgrywek.
Na podstawie analizy ostatnich rywalizacji pomiędzy tymi drużynami ciężko o jakikolwiek schemat. Z sześciu poprzednich rywalizacji cztery razy górą wyszły Wigry, a dwukrotnie triumfował GKS Katowice.
[…] Z ostatnich czterech pojedynków tych drużyn w Suwałkach za każdym razem zmieniał się zwycięzca. W 2015 roku wygrali goście, rok później Wigry. W 2018 roku znowu triumf GKS’u, a w 2019 roku zwyciężyła ekipa gospodarzy. Czy tym razem kolejne zwycięstwo odniesie ekipa ze Śląska?
dziennikzachodni.pl – GieKSa na boisku wicelidera chce przedłużyć serię zwycięstw
[…] Mecz zapowiada się bardzo ciekawie, właśnie ze względu na miejsce zajmowane przez oba zespoły. Zawodnik GKS-u Arkadiusz Woźniak cieszy się na niedzielne spotkanie.
– Wigry to spadkowicz z I ligi. Mocny zespół, jak pokazuje teraz liga. Nie ma co to w tym momencie wyrokować, kto będzie walczył o najwyższe miejsca. My oczywiście chcemy, a Wigry są nam nami w tabeli, zajmują drugie miejsce, więc jest dobry przeciwnik, super godzina meczu. Tylko grać! – stwierdził Woźniak.
Wigry straciły najmniej bramek w lidze, czyli tylko 9. GKS może spodziewać się dużych trudności w sforsowaniu obronnych zasieków gospodarzy.
– Tak pokazują statystyki, ale każdy mecz jest inny – przypomina Woźniak. – Trzeba wykorzystywać ich słabsze strony i neutralizować ich poczynania w ofensywie. Gramy z dobrym przeciwnikiem, ale dobry zespół charakteryzuje to, że w takich meczach pokazuje swoje DNA i swój charakter, to jak gra w piłkę. Oczekuję od nas najwięcej i od siebie, żebyśmy pokazali, to co potrafimy, wtedy jestem spokojny o wynik.
W ten weekend doszło do niecodziennej sytuacji. GKS Katowice dwa razy zagra z zespołami z Suwałk. Siatkarze GieKSy w PlusLidze w sobotę wygrali 3:1 z drużyną Ślepsk Malaw Suwałki. Piłkarze w niedzielę też pewnie chcieliby osiągnąć taki wynik. Łatwo nie będzie, bo zespół, który prowadzi Dawid Szulczek w roli gospodarza wygrał 4 mecze, raz zremisował i tylko raz został pokonany.
sportdziennik.com – Jak slalom gigant
[…] Dla Dawida Szulczka mecz z GKS-em może uchodzić za małe osobiste derby. Pochodzi ze Świętochłowic, a katowiczanie to jedyny w II-ligowej stawce śląski zespół.
– Skupiam się na tym, by przygotować się maksymalnie na każdego przeciwnika, niezależnie od lokalizacji. Mecz z GieKSą budzi emocje niekoniecznie z racji faktu, że przyjeżdża rywal ze Śląska. Dla mnie to po prostu największa marka II ligi.
Wiadomo, że mierzymy się też z rezerwami ekstraklasowych klubów, ale patrząc na pozostałe zespoły, GKS jest najbardziej rozpoznawalny. No i – nie ma co ukrywać – jest napakowany bardzo dobrymi zawodnikami. Robiąc analizę rywala widziałem, z jaką swobodą radzą sobie w tej lidze Adrian Błąd czy Marcin Urynowicz.
Obserwujemy, jak GKS „rozbiera” inne kluby, wyciągając ich czołowych zawodników, choćby Krystiana Sanockiego z Błękitnych czy Filipa Kozłowskiego z Elany. To wszystko świadczy o tym, że w Katowicach mocno walczy się o awans. To ekipa, która będzie się bardzo liczyć w stawce – mówi 30-letni szkoleniowiec Wigier, które zgromadziły dotąd 28 punktów – o 2 więcej od rozpędzonej GieKSy, notującej serię (4) wygranych.
W niedzielę (15.00) gra toczyć się będzie o miejsce premiowane bezpośrednim awansem.
– Tak dużo grania zostało do końca sezonu, że wiele może się zdarzyć, a patrząc na terminarz tej rundy, GieKSa ma przed sobą bardzo trudne mecze. Motor, Bytovia, Chojniczanka, Stal Rzeszów… To jak slalom gigant. Wiele przeszkód na swej drodze jeszcze katowiczanie napotkają. Mam nadzieję, że już w Suwałkach będą musieli się mocno napocić, aby cokolwiek zdziałać – uśmiecha się Szulczek.
Spadkowicz z Suwałk po 9 kolejkach legitymował się imponującym bilansem 8 zwycięstw i porażki (0:1 w Stargardzie). Z kolejnych 4 spotkań wygrał 2: te wyjazdowe ze Stalą i Hutnikiem Kraków. U siebie bezbramkowo zremisował z Chojniczanką oraz uległ (1:2) beniaminkowi z Ostródy.
– Jesteśmy trochę podrażnieni. Nie tak wyobrażaliśmy sobie dwa poprzednie spotkania. Nie satysfakcjonuje nas w nich 3-punktowa zdobycz, nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak wyglądała nasza gra. Fakt faktem, że mamy też swoje problemy. Walczymy bez kilku zawodników, którzy dotąd stanowili o sile naszej drużyny. Najbardziej odczuwalny jest brak napastnika. Nie mam do dyspozycji Kamila Adamka, Michała Żebrakowskiego i Kacpra Wełniaka.
To ewenement, że przez 5 tygodni pozostajemy bez „dziewiątki”. Jakoś musimy sobie z tym radzić. Może nie zdobywamy tylu bramek co GKS czy Polkowice, zatem skupiamy się też na obronie. W niedzielę powinien być fajny mecz dla zawodników czekających na szansę. Z kim się pokazać, udowodnić swoją wartość, jeśli nie z GieKSą? – zapytuje szkoleniowiec Wigier.
[…] 0 REMISÓW zanotowano w 11 meczach, jakie rozegrały między sobą w ostatnich 6 latach drużyny GKS-u i Wigier. 6-krotnie wygrywali suwalczanie, 5-krotnie (w tym raz w PP) – katowiczanie.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Kibice Piłka nożna Wideo
Stadion znowu eksplodował
W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.


Najnowsze komentarze