Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu Resovia-GKS Katowice 2:2 – Szalony mecz i gorzki remis GieKSy w Rzeszowie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat meczu Resovia Rzeszów – GKS Katowice 2:2 (0:2).

 

sportowefakty.wp.pl – II liga: Resovia – GKS Katowice. Remis w widowisku na szczycie tabeli. Rzeszowianie dogonili rywali w doliczonym czasie

Resovia nie pozwoliła katowiczanom zdobyć kompletu punktów na swoim stadionie i wyprzedzić się w tabeli. Przegrywała 0:2, ale zdążyła doprowadzić do remisu 2:2 w doliczonym czasie.

Mecz w Rzeszowie jest głównym wydarzeniem drugoligowej soboty.

[…] Drużyna z Podkarpacia nie przegrała w lidze od 7 września, a GKS od 25 sierpnia. Po 90 minutach meczu na szczycie obie drużyny mogą wciąż chwalić się swoimi passami, ale z podziału punktów zadowoleni są tylko rzeszowianie.

Na trybunach było blisko 2800 kibiców. Większość ściskała kciuki za Resovię, dla której początek spotkania był nieprzyjemny. GKS Katowice, a konkretnie Dawid Rogalski, strzelił gola na 1:0 w 9. minucie po szybkim ataku, a w drugim kwadransie Radek Dejmek główkował na 2:0 po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Pościgi, finisze to już specjalność Resovii. Kilkakrotnie tej jesieni walczyła ambitnie do końca meczu o poprawienie wyniku. Także w sobotę zrobiła to z powodzeniem. W drugiej połowie Kamil Radulj wykorzystał dwa rzutu karne, a uderzenie z jedenastki na 2:2 oddał w 97. minucie. Byłemu zawodnikowi między innymi Siarki Tarnobrzeg nie zadrżała stopa i podsumował żywe starcie na szczycie.

 

sportdziennik.com – Szalony mecz i gorzki remis GieKSy w Rzeszowie

Dramat katowiczan. Do przerwy prowadzili z Resovią na jej terenie 2:0. Wygrana – i miano mistrza drugoligowego półmetka – wymknęła im się z rąk w siódmej minucie doliczonego czasu gry. Oba gole lider wbił GieKSie z kontrowersyjnych rzutów karnych.

Cóż to był za mecz! Prawdziwa reklama drugoligowych rozgrywek, godna starcia „wagi ciężkiej” między niepokonanymi od dwóch miesięcy zespołami, liderem z Rzeszowa i wiceliderem z Katowic. Pełne trybuny, wielkie emocje, zwroty akcji, rzuty karne i kontrowersje na murawie… Wyżej podpisany przy tym tekście autor widział w życiu dziesiątki spotkań na trzecim poziomie rozgrywkowym. Tak emocjonujące, jak Resovia – GKS Katowice, można by zapewne policzyć na palcach jednej ręki.

Można tylko zachodzić w głowę, czemu o transmisję tego hitu, wieńczącego pierwszą połowę sezonu, nie zadbała TVP, wybierając wyjazd do pobliskiego sobie Pruszkowa na konfrontację Znicza z Widzewem. Zamiast tego, katowickim kibicom przyszło raczyć się transmisją pay-per-view ze stronniczym na rzecz Resovii komentarzem.

Patrząc z perspektywy pierwszej połowy – to naprawdę nie do wiary, że GKS nie zgarnął trzech punktów. Grał przez te 45 minut porywająco. Co przejmował piłkę – stwarzał zagrożenie pod bramką lidera, który miał na koncie ledwie 12 straconych goli, dzierżąc miano najlepszej defensywy w drugoligowej stawce. Katowicka ofensywa tę defensywę jednak rozjeżdżała. Niemalże każda akcja, każda sensowniejsza kontra, kończyła się groźnym strzałem w stronę „świątyni” Resovii.

I to nie mogło zmącić jakoś szczególnie humorów sympatykom GieKSy. Fotel lidera – i miano mistrza drugoligowego półmetka – było na wyciągnięcie ręki. Przyznajemy, że pierwszy raz wyżej podpisanemu przeszła przez głowę myśl, że ekipa, jaka zebrała się w GieKSie, może nabrać takiego rozpędu, by zatrzymać się dopiero w ekstraklasie.

Te gorące katowickie głowy błyskawicznie zostały ostudzone. Futbol kolejny raz udowodnił, jak bywa przewrotny i jak szybko potrafi sprowadzić na ziemię. Resovia wybiegła na drugą połowę z dwiema zmianami. Na boisku pojawił się m.in. Kamil Radulj, który finalnie miał wielki wpływ na obraz tego meczu. W drugiej odsłonie rzeszowianie byli już liderem pełną gębą. Fragmentami zamykali GieKSę na jej połowie, ta miała już problemy, by wypracować sobie choć jedną taką pozycję strzelecką, jakich przed przerwą stworzyła bez liku. Zagroziła tylko po dwóch stałych fragmentach – znów głową i znów po rożnym uderzał Dejmek, zaś Marcin Urynowicz próbował z rzutu wolnego, ale na posterunku był Wojciech Daniel.

[…] Oba gole katowiczanie stracili z rzutów karnych, ponadto oba wywalczył i wyegzekwował Radulj. Oba były kontrowersyjne. W 54. minucie sędzia uznał, że Adrian Błąd faulował będącego plecami do bramki pomocnika Resovii. Wątpliwości były dwie: czy w ogóle był faul, a jeśli tak, to czy działo się to w „szesnastce”. W doliczonym czasie gry odgwizdano z kolei przewinienie wprowadzonego chwilę wcześniej Patryka Grychtolika. Radulj wytrzymał ciśnienie, była siódma minuta doliczonego czasu. Krakowski arbiter Robert Marciniak nie wznowił już gry. Gwizdnął po raz ostatni i błyskawicznie został otoczony przez niepocieszonych katowiczan.

 

gol24.pl – 250 kilometrów za drugoligową drużyną? Fani GKS-u Katowice udowadniają, że nie są „kibicami sukcesu”

Piłkarze GKS-u Katowice mogli w trudnym boju z Resovią liczyć na swoich kibiców, którzy niezwykle licznie pojawili się na trybunie w Rzeszowie. By zobaczyć swoich ulubieńców przejechali ponad 250 kilometrów, zaprezentowali też efektowną oprawę. Doping poniósł piłkarzy GieKSy do zdobycia dwóch szybkich bramek, ale GKS tylko zremisował to spotkanie 2:2. Oba trafienia gospodarzy padły z rzutów karnych, a na trybunach pojawiło się 2 784 kibiców.

 

nowiny24.pl – Apklan Resovia zremisowała przegrany mecz. Kamil Radulj dwa razy faulowany, dwa razy trafił karne. Drugi w ostatniej sekundzie meczu

[…] Ślązacy nie marnowali czasu na rozpoznanie i szybko wyszli na plus. Dawid Rogalski uderzył nawet niezbyt mocno, niekoniecznie obok słupka, ale Wojciech Daniel nie zdołał zapobiec nieszczęściu.

[…] Riposta przyjezdnych nadeszła po rzucie rożnym; piłka pofrunęła w stronę Radosława Dejmka, Dawid Kubowicz trochę się zdrzemnął i zawodnik GKS-u główką z 10 metrów skierował futbolówkę do celu.

Rzeszowianie chcieli strzelić kontaktowego gola przed przerwą, ale znów brakło paru centymetrów. Tym razem za głowę złapał się Serhij Krykun, który uderzając na długi słupek trafił w… słupek. Krótko przed pauzą zapachniało 0-3; Rogalski dostał prostopadłe podanie, znalazł się przed Danielem, ale trochę źle przyjął piłkę, strzelił niezbyt silno i bramkarz resoviaków pewnie wyłapał piłkę.

Po zmianie stron rzeszowianie byli już inną drużyną i ruszyli do odrabiania strat. Niestety, fortuna znów sobie z nich zakpiła; główkował Sebastian Zalepa, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce.

[…] Wreszcie jednak słońce zaświeciło dla naszej ekipy. Kamil Radulj został sfaulowany w polu karnym i sędzia wskazał na 11 metr. Goście przekonywali arbitra, że przewinienie nastąpiło przed 16 metrem, ale nie przekonał. Piłkę na “wapnie” ustawił poszkodowany i mocnym strzałem obok słupka wpakował “skórę” do siatki.

“Pasiaki” nie zwalniały tempa, przycisnęły rywali i co chwilę pachniało golem na 2-2. Okazje miał m.in. Krykun; raz huknął nad celem, raz jego główkę obronił Mrozek. GKS szukał gola, który zamknie mecz, ale nasza defensywa nie popełniała błędów, poza tym klasę pokazywał Daniel.

Sędzia doliczył 5 minut do regulaminowego czasu gry. Szalikowcy zagrzewali resoviaków do walki, ale wydawało się, że tym brakuje już paliwa. A jednak. Mateusz Geniec w 93. min wrzucił piłkę w pole karne, dopadł do niej Radulj i w tej samej chwili został powalony na murawę przez rywala.

Sędzia nie miał wątpliwości. Inaczej piłkarze z Katowic, którzy prowokowali przepychanki z naszymi graczami. Rolę rozpraszacza naszego pomocnika przyjął też bramkarz GKS-u, który próbował hipnotyzować resoviaka, i w końcu zarobił żółtą kartkę.

Trwało to długo, ale pan Kamil wytrzymał wojnę nerwów, wycelował identycznie jak za pierwszym razem i utonął w objęciach kolegów. Sędzia nie wznowił już gry.

 

resoviacy.pl – Uwierzcie w tą drużynę, uwierzcie w ten klub

„Uwierzcie w ta drużynę, uwierzcie w ten klub…” – apelował na pomeczowej konferencji prasowej trener „Pasiaków” Szymon Grabowski. Jego zespół rozegrał kolejny emocjonujący mecz i z sytuacji beznadziejnej wyszedł na prostą.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga