Piłka nożna
Marek Szczerbowski prezesem GieKSy
W godzinach południowych otrzymaliśmy z klubu komunikat dotyczący powołania nowego prezesa wielosekcyjnego GKS-u Katowice. Został nim Marek Szczerbowski, który od 26 sierpnia będzie zarządzać klubem.
Marek Szczerbowski posiada duże doświadczenie w zarządzaniu podmiotami sportowymi. Obejmuje ono m. in. dziewięcioletnie zarządzanie Stadionem Śląskim (dyrektor Stadionu Śląskiego w latach 2006 – 2015) i czteroletnie zarządzanie Klubem Sportowym Kolejarz 24’ Katowice (prezes, menadżer ds. sportu – w latach 2002 – 2006). Marek Szczerbowski, jako wykładowca akademicki, posiada także szeroką wiedzę dotyczącą zarządzania w sporcie. Posiada tytuł doktora nauk o kulturze fizycznej i od 13 lat prowadzi zajęcia na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach w Katedrze Zarządzania Sportem i Turystyką.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Roh
26 sierpnia 2019 at 14:33
Ciekawe czy facet będzie zatrudniał swoich znajomych w klubie tak jak to robił jak był prezesem stadionu śląskiego. Stadion był zamknięty w budowie, a zatrudnienie tam rosło.
Irishman
26 sierpnia 2019 at 15:49
@Roh, jak Ty kiedyś napiszesz cokolwiek pozytywnego o GieKSie to jo zaroz otwierom flaszka (abo i dwie) coby to uczcić!!! 😉 😉 😉
Roh
26 sierpnia 2019 at 17:07
No ale taka o nim prawda. Wielka afera z tego kiedys była. Nierentowny stadion który nie generował żadnych przychodów, a zatrudnienie bylo tam duże. Po prostu facet zatrudniał swoich znajonych tam. Póżniej próbował się z tego tłumaczyć i na szybko ich zwalniał. Nie chciałbym zeby powielał te praktyki u nas, a mozliwosci przeciez do tego ma.
Bardzo chciałbym napisać coś pozytywnego, no ale jak wiesz pozytywów nie ma. Jest najczarniejszy okres w histori naszego klubu. Smutne to jest.
Katowiczanin
26 sierpnia 2019 at 18:41
Kurwa przecież to lewak. Startował z sld. Jeszcze będzie chciał nam tu „tęczowe trybuny” robić.
Marcin z Wełnowca
28 sierpnia 2019 at 07:03
Trybuny my tworzymy, nie prezes.
Dziadek
26 sierpnia 2019 at 19:27
No i mamy prezesika z kolesiowskiego klucza… Od lat ten pan z zawodu jest dyrektorem, czego popadnie. Teraz posiedzi sobie na stołku dojąc z Gieksiarskich (samorządowych) pieniędzy. Jemu się nie dziwię, bo zarobi, nikt go nie rozliczy, a potem do CV sobie wpisze prezes GKS. Dziwię się tym matołom, co go na tym stołku posadzili…
mekail
26 sierpnia 2019 at 22:49
@Katowiczanin mylisz karierowiczowstwo byłego bezideowego aparatczyka sldowskiego z lewactwem. Szczerbowski był w SLD tak dawno temu, że Ty chyba wtedy jeszcze w pieluchy robiłeś. To były lata 90. i początek kolejnej dekady, gdy szyld SLD znaczył tyle co dziś PiS. Bycie w SLD oznaczało dostęp do władzy i pieniędzy. Lewactwo w tych latach to był Ikonowicz i PPS, a potem radykalni związkowcy z PPP od Ziętka, a nie nomenklatura postPZPR-owska. Fortuna jest jednak dla Gieksy złośliwa, bo wiecznie opalony Szczerbowski miał na mieście ksywę „Cygan”. Ten rozdział już w klubie przerabialiśmy. Choćby z tego względu nie sądzę, aby wieloletnia równia pochyła nagle się skończyła.
Tyle w temacie… a od tęczy to się odpierdol, bo moja rodzina ma tradycje spółdzielczości społemowskiej 😉
Krupnik
27 sierpnia 2019 at 20:55
Z braku laku …
Robson
27 sierpnia 2019 at 23:27
To był jeden z moich typów i cieszę się. Mam nadzieję że pochodzenie polityczne Marka nie będzie miał nic wspólnego z rządami w GieKSie i życzę Markowi jak najlepiej ale dobra nas wszystkich.
Tylko GieKSa