Piłka nożna
[HISTORIA] Trudny rywal na restart sezonu
Historia spotkań z Górnikiem Łęczna rozpoczęła się w 1999 roku i głównie toczyła się na zapleczu Ekstraklasy. Łącznie rozegraliśmy 21 spotkań, jednak korzystniejszy bilans aktualnie mają łęcznianie.
| Liczba spotkań | Zwycięstwa | Remisy | Porażki | Bramki |
| 21 | 7 | 5 | 9 | 25 – 28 |
Analizując historię, można zauważyć, że gospodarze meczów u siebie nie przegrywają. Wyjątkiem od tej reguły jest spotkanie z 2008 roku, kiedy to GieKSa po emocjonującym meczu przegrała 2:3. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył w 90. minucie z karnego Jakub Grzegorzewski. Drugi wyjątek miał miejsce w sezonie 2017/18, kiedy to w Łęcznej GieKSa wygrała 3:1.
Jedno z najważniejszych zwycięstw GieKSy miało miejsce w 1999 roku. Katowiczanie rywalizowali w II lidze o awans do Ekstraklasy z Łęczną i po golu Oberaja wygrali to spotkanie 1:0. W pierwszym spotkaniu GieKSa zremisowała w Łęcznej 1:1, co pozwoliło na lekki komfort w postaci wygranego dwumeczu.
Po awansie do ekstraklasy do następnych spotkań pomiędzy ekipami musieliśmy czekać do 2003 roku. Łęczna awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej i w pierwszym spotkaniu z GieKSą grała u siebie. Katowiczanie doznali szokującej porażki 1:4. Pojawiły się po tym spotkaniu zarzuty o brak zaangażowania piłkarzy GieKSy. Katowiczanie, jako pucharowicz grali wtedy fatalnie.
W 2013 GieKSa zdobyła trzy punkty dzięki skutecznemu wyegzekwowaniu rzutu karnego przez Przemysława Pitrego.
Następne spotkanie rozegrane zostało już pod wodzą nowego trenera. Niestety trener Moskal nie może uznać debiutu za udany, ponieważ Łęczna ten mecz wygrała 3:0.
W rewanżu przy Bukowej padł wynik remisowy 1:1, a bramkę dla naszego zespołu zdobył Rafał Pietrzak. Dla Łęcznej był to dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami i potwierdzili dobrą formę w czerwcu, kiedy awansowali do ekstraklasy. Skrót z tego meczu możecie zobaczyć poniżej.
Na jesień sezonu 2017/18 do Łęcznej jechaliśmy pełni obaw. Nasza drużyna niby łapała rytm, ale jednak wcześniejsze spotkania nie były dobre. Potwierdziło się to w Łęcznej, gdy na początku spotkania przegrywaliśmy 0:1, a potem graliśmy w dziesiątkę. Udało się cudem wygrać to spotkanie, strzelając trzy bramki i był to jeden z najbardziej dramatycznych meczów w ostatnich latach, w którym GieKSie udało się wyszarpać wygraną.
W rewanżu przy Bukowej Górnik Łęczna przyjechał do Katowic, jako drużyna bezpośrednio zagrożona spadkiem w ostatniej kolejce sezonu. Gracze z Łęcznej zrobili niewiele, by się utrzymać w I lidze i po słabym w ich wykonaniu spotkaniu przegrali 0:1. Bramkę na pożegnanie z Katowicami zdobył Łukasz Zejdler. Rok później w ostatniej kolejce również na Bukowej poznaliśmy spadkowicza w kolejnym sezonie w ostatniej kolejce. Tym razem była to jednak nasza ekipa.
W sezonie 2019/2020 obie ekipy po raz pierwszy spotkały się na szczeblu drugoligowym. Katowiczanie pojechali do Łęcznej mocno osłabieni kontuzjami. Spotkanie było najsłabszym w naszym wykonaniu w rundzie i zasłużenie przegraliśmy 0:1. Jedynym pocieszeniem był rzut karny, który obronił Mrozek.
W środowy wieczór ponownie spotkamy się z Górnikiem Łęczna i liczymy, że zagramy dobre spotkanie, tym samym robiąc mały krok do awansu.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze