[FELIETON] Moje początki

Dodano przez Przewoz | 26 marca 2020 11:00
Licznik odwiedzin: 290

Obecnie nie mamy niestety możliwości emocjonowania się poczynaniami zawodniczek i zawodników wielosekcyjnej GieKSy. My jako redakcja się nie zatrzymujemy i chcemy sobie, a przede wszystkim Wam wypełnić czas spędzany głównie w domach.

Jestem rodowitym katowiczaninem, który całe życie mieszka w Ochojcu. W dzieciństwie na mecze zabierał mnie ojciec i dziadek, ale tego niestety tak dobrze nie pamiętam. Kibicowanie GieKSie w mojej rodzinie sięga samych początków naszego klubu. Od początku emocjonalnie związany byłem z sekcją piłki nożnej i hokeja, ponieważ mój dziadek był hokeistą i grał m.in. w Górniku 09 Mysłowice i Stoczniowcu Gdańsk (wtedy jeszcze Koło Sportowe Stoczni Północnej w Gdańsku). Ojciec natomiast był pływakiem i wielokrotnie zdobywał medale Mistrzostw Katowic i Śląska. Sam nigdy sportowcem nie zostałem, ale zamiłowanie do sportu pozostanie ze mną do końca życia. Dziennikarstwo sportowe w okresie licealnym bardzo mnie interesowało, o czym świadczy próba zdobycia wyższego wykształcenia w tym kierunku, ostatecznie bezskuteczna. Wykształcenie w kierunku sportowym jednak zdobyłem na Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach na kierunku Zarządzanie sportem.

Mój pierwszy w pełni zapamiętany mecz przy Bukowej to ostatnie spotkanie w Katowicach w ekstraklasie z udziałem publiczności, czyli 25 maja 2005 roku, a miałem wtedy 14 lat. Tę datę uznaję za początek mojego mniej lub bardziej aktywnego życia kibicowskiego. W tamtym dniu poczułem, że piłka nożna i sport to nie tylko zawodnicy na boisku, którzy walczą o zwycięstwo. To też jedność, uczucie przynależności i wspólnoty z kilkoma tysiącami kibiców zasiadających na trybunach. Zdarzyły mi się okresy, kiedy życie kibicowskie zeszło na dalszy plan, ale koniec końców wróciłem na stałe na Bukową i do Satelity i nie wyobrażam sobie, żeby ta sytuacja miała się jeszcze kiedyś powtórzyć.

Kiedy przychodziłem na mecze, punktem obowiązkowym po przekroczeniu bram stadionu był zakup magazynu „Bukowa” za symboliczną złotówkę. Do dziś w domu rodzinnym mam ich całkiem sporą kolekcję. Bardzo podobało mi się hasło przewodnie, czyli „od kibiców dla kibiców”. Długi czas zastanawiałem się nad tym, co zrobić, aby dać z siebie więcej. Bardziej się zaangażować i robić coś poza przychodzeniem na mecze. Najpierw postanowiłem wstąpić w szeregi Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, do czego serdecznie zachęcam. Później postanowiłem odezwać się do redakcji GieKSa.pl i zaproponować swoją pomoc przy tworzeniu tekstów na stronę. Nie miałem pojęcia, czy mi się uda, ale wyszedłem z założenia, że chcę spróbować swoich sił. Zaproponowano mi, żeby zajął się cotygodniową bukmacherką. Na początku nie wiedziałem, czy dam sobie z tym radę, ale ostatecznie cieszę się, że to należy obecnie do moich obowiązków. Mój pierwszy tekst ukazał się na stronie 30 sierpnia 2019 roku, więc jestem w redakcji stosunkowo niedługo, ale mam ogromną nadzieję, że będę mógł tworzyć teksty na stronę GieKSa.pl jeszcze przez długie lata.

Także, jeśli pojawi się ogłoszenie o naborze do redakcji, to nie zastanawiajcie się. Warto spróbować. Wyjść z roli kibica tylko zasiadającego na trybunach i zobaczyć jak to wygląda z trochę innej perspektywy. Gorąco Was do tego zachęcam.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*