Piłka nożna
[ZAPOWIEDŹ] Dwunasty zawodnik na wyjście z kryzysu
GKS Katowice w ostatnich spotkaniach spisuje się zdecydowanie poniżej wszelkich oczekiwań. Czas na odwrócenie sytuacji w najbliższą sobotę o 15:15. Do Katowic przyjeżdżają aspirujące do awansu Wigry.
Porażka z KKS Kalisz dla niektórych mogła być wkalkulowana, ale remis z Błękitnymi w fatalnym stylu, nie oddając celnego strzału na bramkę rywala już nie. Nie ma co ukrywać, że GieKSa jest obecnie w kryzysie. Duże problemy przy konstruowaniu akcji pod bramką rywala, masa błędów w obronie, nie napawają optymizmem na przyszłość.
Nasz najbliższy przeciwnik z Suwałk gra w ostatnim czasie w kratkę. Porażka z Hutnikiem, Wygrana z Sokołem i remis ze Stalą to wyniki, które osiągnął nasz rywal w trzech ostatnich spotkaniach. Wigry zajmują obecnie 4 pozycję w lidze i tracą do nas 4 punkty. Jesteśmy przekonani, że przyjadą do nas naładowani i nastawieni na wygraną. W zeszłej rundzie wygraliśmy po wyrównanym meczu, gdzie młody trener Wigier nie potrafił pogodzić się z porażką i nazywał nasza akcje bramkowe „niefortunnymi”.
Powtarzaliśmy to ostatnio i jest to warte przypomnienia, że każdy kryzys kiedyś się kończy. Nie ma lepszego okresu na to niż sobota, ponieważ trybuny w końcu są otwarte. Panowie piłkarze, dwunasty zawodnik znowu będzie z Wami na boisku, walczcie i wygrajcie to spotkanie dla nas wszystkich. Powrót na właściwe tory w tej końcówce sezonu jest niezwykle istotny.
Spotkanie będzie transmitowane w TVP Sport. Redakcja przeprowadzi dla Was tekstową relację live.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

KaTe
14 maja 2021 at 19:59
Pozostaje nam poszukiwać nieoczywistych powodów do powrotu na zwycięską ścieżkę.
Może przełomem będzie koniec Ramadanu?
baxxi
14 maja 2021 at 20:01
dajcie spokój,ja już nie wierze…
Kejta
14 maja 2021 at 21:26
Mam nadzieje ze ten 12 zawodnik bedzie siedzial cicho na trybunach i zacznie sie odzywac jak straca na 1-0
Wiem ze z Gieksa sie jest na zawsze ale to jest jawne robienie nas w huja ciag dalszy a operacja jak nie awansowac zaczela sie juz 5 meczu temu
Daro
14 maja 2021 at 21:55
A ja myślałem że ta operacja jak nie awansować trwa już tak 10 lat
3kolory
14 maja 2021 at 21:54
Kejta…mam nadzieję że cię rozczarują i nie będziesz się musiał odzywać jak stracą na 1:0
Arkadiusz
14 maja 2021 at 22:13
Muszą wygrać tak zobowiązuje honor i tradycja klubu!!!
Kejta
15 maja 2021 at 06:08
3kolory
Arkadiusz
Ale wy jestescie naiwni jakby chcieli awansowac to by wygrali 3 ostatnie mecze i mieli 10pkt na chojniczanka a tak to trzymaja dystans zeby na koncu przypadkiem zajac 3 albo 4 miejsce
3kolory
15 maja 2021 at 10:25
Fajny artykuł napisał Paweł Czado dla Interii …polecam i zgadzam się z tym w 100% …dajmy im piłkarzom wsparcie a na rozliczenia przyjdzie czas po sezonie
GIEKSIORZ
15 maja 2021 at 12:57
Wsparcie dostają coraz to kolejne ekipy od 10 lat, i co?!?!? I huja! Po każdym sezonie to samo pierdolenie o presji,itp… W innych drużynach nie ma presji?!? Co to jest wogole za argument do kurwy nędzy?!?!? Żeby dostać wsparcie, to najpierw trzeba coś dać od siebie!!! Wystarczy popatrzeć na tyskich dzbanów,da się?!?!? Da się kurwa, tylko trzeba chcieć!!!!! Kto przychodzi do GIEKSY, ten musi się liczyć z tym, że nie będzie litości dla walenia w huja!!!! Właśnie z charakteru zawsze GIEKSA słynęła, a teraz co mamy?????
Kato
15 maja 2021 at 10:40
3kolory
TAK JUŻ ROZLICZAMY PO SEZONIE CO ROKU OD LAT!! WSPOMAGAMY I CO?!
Zamiast ekstraklasy, mamy 2ligę.
Zamiast awansu spadek i zamiast powrotu wielkie gów…o.
A że mają nas w d… to widać.
Ja chodzę na GKS KATOWICE i jak kopacze grają już mnie nie interesuje. Interesuje mnie GKS i powrót do 1ligi w tym sezonie.
A co widzę, że do tego nie dojdzie i tyle.
as
15 maja 2021 at 11:52
Po sezonie nikogo nikt nie rozliczy, połowa odejdzie, trener odejdzie a prezio słowem nie piśnie. Powiedzą, przykro nie udało się, w Katowicach jest za duża presja itd.Dlaczego tak ten klub upokarzają, dlaczego Polkowice nie odpuszczają tylko grają swoje? Nie wierzę Górakowi, jakby byli kandydatem do awansu to powinni golić wioski i wejść z przewagą kilku punktów a nie jakoś może się uda.