Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka

Wakacyjny przegląd doniesień mass mediów: Tyle co podpisał kontrakt, a już zagrał

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej oraz hokeja GieKSy.

W trakcie przygotowań do startu sezonu piłkarskiego drużyna męska rozegrała dwa mecze sparingowe. W pierwszym z nich drużyna wygrała ze spadkowiczem z Fortuna I Ligi GKS-em Bełchatów 2:1 (2:0). W sobotę w drugim spotkaniu, na Stadionie Ludowym GieKSa zremisowała z Zagłębiem Sosnowiec 2:2 (1:1). Do składu drużyny dołączył Paweł Gierach.

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – Ekstraligowa giełda transferowa: notowanie ósme

Transferowe okienko otwarte w najlepsze – w Ekstralidze dzieje się sporo! Zapraszamy na przegląd transferowy!

[…] GKS KATOWICE

PRZYBYŁY: Amelia Bińkowska (Olimpia Szczecin), Kinga Seweryn (powrót z wypożyczenia do TS ROW Rybnik), Matylda Bujak (Medyk POLOmarket Konin)

mogą przyjść: Emila Zdunek, Alicja Dyguś

ODESZŁY: Jessica Ludwiczak (Lotos), Klaudia Miłek (Górnik Łęczna), Zofia Buszewska (Czarni Sosnowiec)

mogą odejść: Kinga Kozak

 

sportslaski.pl – Transfer z północy na południe. GieKSa poszerza grono młodzieżowców

Włodarze katowickiego GKS-u podczas letniego okienka transferowego szczególnie zadbali o wzmocnienie obsady młodzieżowca. Po napastniku Filipie Szymczaku, tym razem szeregi klubu z Bukowej zasilił obrońca Paweł Gierach, który jeszcze kilka miesięcy temu rywalizował z GieKSą na poziomie eWinner II Ligi.

Mimo stosunkowo młodego wieku, 20-letni obrońca ma już na swoim koncie pobyt w akademiach takich klubów jak Legia Warszawa czy Jagiellonia Białystok. Swoje pierwsze seniorskie szlify Gierach zebrał jednak w Wigrach Suwałki, dokąd został wypożyczony ze wspominanej „Jagi” na dwa sezony. W trakcie tego okresu zawodnik musiał przełknąć z klubem gorycz spadku do II Ligi, a następnie brak awansu na zaplecze Ekstraklasy po barażach.

Mimo to młodzieżowiec mógł zapisać ostatni okres do względnie udanych, bowiem należał on do grona podstawowych zawodników w zespole „biało-niebieskich”. Przez dwa sezony Gierach łącznie rozegrał aż 55 spotkań (w tym rozpoczynając 30 z nich od pierwszej minuty), w których trzykrotnie zdołał wpisać się na listę strzelców. Poza doświadczeniem, zebranym podczas gry w suwalskim drugoligowcu, Gierach na swoim koncie mógł również zapisać zdobyte Mistrzostwo Polski Centralnej Ligi Juniorów w barwach Jagiellonii, a także dwa zaliczone występy w reprezentacji Polski do lat 19.

20 letni trafił do beniaminka na zasadzie transferu definitywnego i związał się z nim umową, która będzie obowiązywać przez dwa lata z opcją przedłużenia o rok. – Paweł to zawodnik występujący na pozycji bocznego obrońcy, ale mogący grać również jako skrzydłowy. Jest młodym, perspektywicznym piłkarzem, posiadającym status młodzieżowca, co stanowi jeszcze dodatkowy atut. Znaleźliśmy porozumienie z Jagiellonią Białystok, przez co pozyskaliśmy Pawła definitywnie do naszego Klubu, na czym nam zależało – przyznał na łamach oficjalnej strony klubowej Robert Góralczyk, dyrektor sportowy GKS-u.

Jak dodał również nowy nabytek klubu z Fortuna 1. Ligi, do przeprowadzki na Śląsk skłoniła go jasno nakreślona wizja rozwoju. – W nachodzącym sezonie chciałbym pomóc GKS-owi w zajęciu jak najwyższego miejsca w lidze. Jestem uniwersalnym zawodnikiem i choć najlepiej czuję się na prawej obronie, to nie mam problemu z grą na innych pozycjach – podkreślił nowy zawodnik „GieKSy”, będący piątym nabytkiem klubu w letnim okienku transferowym.

Wydaje się zatem, że klub z Bukowej jest już o tyle ubezpieczony w kwestii obsady pozycji młodzieżowca, że w każdej formacji będzie mógł skorzystać z jego usług. Ich pozyskanie było jednak o tyle istotne, że wraz z rozpoczęciem tego sezonu, wspomniany status stracili zawodnicy z rocznika 2000 – Zbigniew Wojciechowski oraz Danian Pawłas, którzy pozostali w klubie na dłużej. Roli tej nie może również spełnić pozyskany z Pogoni na zasadzie wypożyczenia Hubert Sadowski.

Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że o rolę podstawowego młodzieżowca w talii trenera Góraka będzie rywalizował zarówno Gierach, jak i wypożyczony latem z poznańskiego Lecha Filip Szymczak. Do tego grona  przy okazji można jeszcze dołączyć Patryka Szwedzika, który co prawda ma już pewne doświadczenie z gry w seniorach, ale z 23 dotychczasowych występów w lidze, tylko jeden z nich rozpoczął w wyjściowej „11”.

 

sportdziennik.com – Tyle co podpisał kontrakt, a już zagrał

[…] Dla katowiczan pozyskanie Gieracha to dwie pieczenie na jednym ogniu – nie dość, że zabezpieczy prawą obronę, gdzie dotąd był tylko Zbigniew Wojciechowski, to wzmocni rywalizację wśród młodzieżowców. Wcześniej w GieKSie gotowych do gry na zapleczu ekstraklasy było tylko dwóch: skrzydłowy lub napastnik Patryk Szwedzik oraz napastnik Filip Szymczak (wypożyczony z Lecha Poznań). Teraz dołącza do nich Gierach.

20-latek zagrał we dzisiejszym sparingu z GKS-em Bełchatów, który odbył się wieczorem na głównej płycie stadionu przy Bukowej. Był aktywny, w pierwszej połowie grał na prawej obronie, a po zmianie stron – na prawym wahadle, jako że drużyna zaczęła tę część z trójką środkowych defensorów. Gierach brał udział w akcji, która poprzedziła bramkę nr 2, bo to po jego dośrodkowaniu i błędzie bełchatowskiego gracza prowadzenie podwyższył Filip Kozłowski. Na 1:0 z kolei trafił Szwedzik, wykorzystując rzut karny wywalczony przez Marcina Urynowicza (faulował Kajetan Kunka). To, że do „jedenastki” podszedł akurat Szwedzik, pokazuje, że przy Bukowej wielu osobom zależy, by zbudować tego zawodnika. Dotąd był co najwyżej zmiennikiem, ale po awansie do I ligi ma duże szanse, by grać nawet w wyjściowym składzie jako najstarszy młodzieżowiec (rocznik 2001). Wczoraj mógł zdobyć więcej niż jedną bramkę. Piłka go szukała. Raz w dobrej sytuacji przymierzył w boczną siatkę, raz minimalnie spudłował głową, a raz nieczysto trafił w piłkę. W drugiej połowie padł tylko jeden gol i to dla gości – niemal równo z końcowym gwizdkiem strzelił go z linii „szesnastki” Mikołaj Gabor.

 

Ile znaczy 5 procent?

Nasza kadra nie jest jeszcze zamknięta – zaznacza Rafał Górak, szkoleniowiec I-ligowego beniaminka z Bukowej.

Kolejna gra kontrolna. Bez rewelacji. Normalny dzień w biurze – trener Rafał Górak lakonicznie, ale w swoim stylu podsumowuje środowy występ GKS-u z imiennikiem z Bełchatowa. Na głównej płycie stadionu przy Bukowej, w aurze zwiastującej burzę, katowiczanie pokonali będącego w trakcie gruntownej przebudowy spadkowicza z zaplecza ekstraklasy 2:1, ale końcowy rezultat nie oddawał różnicy, jaka dzieliła oba zespoły.

[…] Wygląda na to, że to już koniec wzmocnień. Beniaminek rozgląda się ewentualnie jeszcze tylko za młodzieżowcem, który urozmaiciłby rywalizację między Szymczakiem, Gierachem a znajdującym się już wcześniej w zespole Patrykiem Szwedzikiem. Ten ostatni rośnie. Choć dotąd odgrywał epizodyczne role, to tego lata – wystawiany nie tylko na nominalnym dla siebie ataku, ale też boku pomocy – pracuje na miano jednego z wygranych okresu przygotowawczego. W środowym sparingu piłka go szukała, był aktywny, zdobył też bramkę z rzutu karnego. – W pierwszej połowie do „jedenastki” wyznaczeni byli on i Marcin Urynowicz. Marcin akurat został sfaulowany, dlatego strzelał Patryk. Wiele sobie po nim obiecuję – powtarza szkoleniowiec GieKSy, nie nastawiając się już na ciąg dalszy ofensywy transferowej.

– Zawodnicy udowadniają na co dzień swoją przydatność do zespołu. Nasza kadra nie jest jeszcze zamknięta, ale wydaje mi się, że w 95 procentach właśnie ci ludzie rozpoczną grę w pierwszej lidze. A co to znaczy 5 procent? Tyle, ile w życiu. Raz dużo, raz mało… – zawiesza głos Górak.

 

zaglebie.eu – Remis z GieKSą po dobrym spotkaniu

[…] W sobotni poranek Zagłębie Sosnowiec rozegrało przedostatni już sparing w letnim okresie przygotowawczym. Przeciwnik niezwykle ciekawy i wymagający, utytułowany beniaminek Fortuna I Liga, GKS Katowice. W próbie pierwszoligowców padł remis, ale emocji nie brakowało.

Mecz zaczął się dobrze, ale dla katowiczan… w 12. minucie pierwszą bramkę dla GKS-u zdobył wypożyczony z Lecha Poznań Filip Szymczak. Sosnowiczanie odpowiedzieli jednak błyskawicznie- wyrównał Patryk Bryła. Po dośrodkowaniu Wojciecha Szumilasa z rzutu rożnego bramkarz gości wypiąstkował piłkę, gdzie nadbiegał Bryła i strzelił głową. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki!

Zaraz po przerwie goście znowu wyszli na prowadzenie po strzale głową Bartosza Jaroszka. Sosnowiczanie nie poddali się jednak, wyrównali po raz drugi po strzale Szymona Sobczaka, który wykorzystał dośrodkowanie Dawida Gojnego.

 

HOKEJ

hokej.net – Andriej Stiepanow: Byłem zaskoczony poziomem polskiej ligi

– Byłem zaskoczony poziomem polskiej ligi. Gdy jechałem do Polski myślałem, że jest trochę niższy i bardzo się tego obawiałem – mówi w długim wywiadzie Andriej Stiepanow, który w ostatnim sezonie występował w GKS-ie Katowice.

[…] Stiepanow do Katowic trafił na początku tego roku. Ściągał go trener Andriej Parfionow, którego poznał jeszcze jako młody adept hokeja w CSKA Moskwa. – On prowadził rocznik ’86 w CSKA. Grałem u niego wtedy przez trzy lata. Znam go od dziecka – mówi Stiepanow. – Zadzwonił do mnie i kiedy dowiedział się, że jestem wolnym zawodnikiem, złożył mi ofertę, bo potrzebowali dobrych, skutecznych napastników.

35-letni obecnie zawodnik miał do PHL imponujące wejście. Już w pierwszym miesiącu swoich występów w naszym kraju został przez nasz portal wybrany najlepszym zawodnikiem ligi. W sezonie zasadniczym zdążył rozegrać dla „GieKSy” 11 meczów, strzelił 5 goli i zaliczył 7 asyst. Później w fazie play-off zagrał 14 razy. 4-krotnie trafił do siatki i dorzucił 5 asyst.

Sam przyznaje, że cieszy się z przyjazdu do naszego kraju. – Z radością przyjąłem to nowe wyzwanie i z zadowoleniem pojechałem grać w Polski. W ogóle tego nie żałuję – mówi.

Stiepanow dodał, że w Katowicach odzyskał chęć gry i trenowania po źle wspominanym przez niego okresie gry w lidze białoruskiej.

[…] W Polsce było zupełnie inaczej. – Psychologiczna sytuacja była zupełnie inna. Wreszcie po ponad roku poczułem znów głód i miłość do hokeja – mówi były reprezentant Białorusi. – One wróciły i stałem się takim, jakim zwykle widzieli mnie kibice. To było dobre otoczenie do gry w hokeja. Nie było jakichś przeszkód, zaufali mi tam, a gdy ludzie mi ufają, to bardzo dobrze na mnie wpływa. Daję więcej drużynie i trenerowi, którzy mają do mnie zaufanie.

– Spokojnie grałem tam hokej jaki potrafię i chcę grać – tłumaczy Stiepanow. – Pod względem wyników też było widać, że punktowałem prawie w każdym meczu.

Zapytany o to, jak można porównać infrastrukturę klubu z Katowic z tą w Mołodecznie oraz w Junosti Mińsk, odpowiedział: – Z Mołodecznem w ogóle nie można porównywać. A Junost ma bardzo dobrą organizację, zaczynając od szatni, a kończąc na wszystkim innym. W Mińsku są bardzo dobre warunki, zbliżone do klubów KHL. Wszystko na najwyższym poziomie – tak było i jest. Są świetni, to ciągle jest marka.

Jak więc wyglądała zdaniem Białorusina rosyjskiego pochodzenia sytuacja w Katowicach? – Wszystko było w porządku, z europejskim minimalizmem – mówi. – Wszystko robione starannie i poprawnie. Nie było żadnych problemów bytowych czy sprzętowych ani żadnych innych, jak np. opóźnienia w wypłatach. W tym sensie było w porządku.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek. 

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Rollercoaster na Nowej Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga