Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka

Wakacyjny przegląd doniesień mass mediów: Tyle co podpisał kontrakt, a już zagrał

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej oraz hokeja GieKSy.

W trakcie przygotowań do startu sezonu piłkarskiego drużyna męska rozegrała dwa mecze sparingowe. W pierwszym z nich drużyna wygrała ze spadkowiczem z Fortuna I Ligi GKS-em Bełchatów 2:1 (2:0). W sobotę w drugim spotkaniu, na Stadionie Ludowym GieKSa zremisowała z Zagłębiem Sosnowiec 2:2 (1:1). Do składu drużyny dołączył Paweł Gierach.

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – Ekstraligowa giełda transferowa: notowanie ósme

Transferowe okienko otwarte w najlepsze – w Ekstralidze dzieje się sporo! Zapraszamy na przegląd transferowy!

[…] GKS KATOWICE

PRZYBYŁY: Amelia Bińkowska (Olimpia Szczecin), Kinga Seweryn (powrót z wypożyczenia do TS ROW Rybnik), Matylda Bujak (Medyk POLOmarket Konin)

mogą przyjść: Emila Zdunek, Alicja Dyguś

ODESZŁY: Jessica Ludwiczak (Lotos), Klaudia Miłek (Górnik Łęczna), Zofia Buszewska (Czarni Sosnowiec)

mogą odejść: Kinga Kozak

 

sportslaski.pl – Transfer z północy na południe. GieKSa poszerza grono młodzieżowców

Włodarze katowickiego GKS-u podczas letniego okienka transferowego szczególnie zadbali o wzmocnienie obsady młodzieżowca. Po napastniku Filipie Szymczaku, tym razem szeregi klubu z Bukowej zasilił obrońca Paweł Gierach, który jeszcze kilka miesięcy temu rywalizował z GieKSą na poziomie eWinner II Ligi.

Mimo stosunkowo młodego wieku, 20-letni obrońca ma już na swoim koncie pobyt w akademiach takich klubów jak Legia Warszawa czy Jagiellonia Białystok. Swoje pierwsze seniorskie szlify Gierach zebrał jednak w Wigrach Suwałki, dokąd został wypożyczony ze wspominanej „Jagi” na dwa sezony. W trakcie tego okresu zawodnik musiał przełknąć z klubem gorycz spadku do II Ligi, a następnie brak awansu na zaplecze Ekstraklasy po barażach.

Mimo to młodzieżowiec mógł zapisać ostatni okres do względnie udanych, bowiem należał on do grona podstawowych zawodników w zespole „biało-niebieskich”. Przez dwa sezony Gierach łącznie rozegrał aż 55 spotkań (w tym rozpoczynając 30 z nich od pierwszej minuty), w których trzykrotnie zdołał wpisać się na listę strzelców. Poza doświadczeniem, zebranym podczas gry w suwalskim drugoligowcu, Gierach na swoim koncie mógł również zapisać zdobyte Mistrzostwo Polski Centralnej Ligi Juniorów w barwach Jagiellonii, a także dwa zaliczone występy w reprezentacji Polski do lat 19.

20 letni trafił do beniaminka na zasadzie transferu definitywnego i związał się z nim umową, która będzie obowiązywać przez dwa lata z opcją przedłużenia o rok. – Paweł to zawodnik występujący na pozycji bocznego obrońcy, ale mogący grać również jako skrzydłowy. Jest młodym, perspektywicznym piłkarzem, posiadającym status młodzieżowca, co stanowi jeszcze dodatkowy atut. Znaleźliśmy porozumienie z Jagiellonią Białystok, przez co pozyskaliśmy Pawła definitywnie do naszego Klubu, na czym nam zależało – przyznał na łamach oficjalnej strony klubowej Robert Góralczyk, dyrektor sportowy GKS-u.

Jak dodał również nowy nabytek klubu z Fortuna 1. Ligi, do przeprowadzki na Śląsk skłoniła go jasno nakreślona wizja rozwoju. – W nachodzącym sezonie chciałbym pomóc GKS-owi w zajęciu jak najwyższego miejsca w lidze. Jestem uniwersalnym zawodnikiem i choć najlepiej czuję się na prawej obronie, to nie mam problemu z grą na innych pozycjach – podkreślił nowy zawodnik „GieKSy”, będący piątym nabytkiem klubu w letnim okienku transferowym.

Wydaje się zatem, że klub z Bukowej jest już o tyle ubezpieczony w kwestii obsady pozycji młodzieżowca, że w każdej formacji będzie mógł skorzystać z jego usług. Ich pozyskanie było jednak o tyle istotne, że wraz z rozpoczęciem tego sezonu, wspomniany status stracili zawodnicy z rocznika 2000 – Zbigniew Wojciechowski oraz Danian Pawłas, którzy pozostali w klubie na dłużej. Roli tej nie może również spełnić pozyskany z Pogoni na zasadzie wypożyczenia Hubert Sadowski.

Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że o rolę podstawowego młodzieżowca w talii trenera Góraka będzie rywalizował zarówno Gierach, jak i wypożyczony latem z poznańskiego Lecha Filip Szymczak. Do tego grona  przy okazji można jeszcze dołączyć Patryka Szwedzika, który co prawda ma już pewne doświadczenie z gry w seniorach, ale z 23 dotychczasowych występów w lidze, tylko jeden z nich rozpoczął w wyjściowej „11”.

 

sportdziennik.com – Tyle co podpisał kontrakt, a już zagrał

[…] Dla katowiczan pozyskanie Gieracha to dwie pieczenie na jednym ogniu – nie dość, że zabezpieczy prawą obronę, gdzie dotąd był tylko Zbigniew Wojciechowski, to wzmocni rywalizację wśród młodzieżowców. Wcześniej w GieKSie gotowych do gry na zapleczu ekstraklasy było tylko dwóch: skrzydłowy lub napastnik Patryk Szwedzik oraz napastnik Filip Szymczak (wypożyczony z Lecha Poznań). Teraz dołącza do nich Gierach.

20-latek zagrał we dzisiejszym sparingu z GKS-em Bełchatów, który odbył się wieczorem na głównej płycie stadionu przy Bukowej. Był aktywny, w pierwszej połowie grał na prawej obronie, a po zmianie stron – na prawym wahadle, jako że drużyna zaczęła tę część z trójką środkowych defensorów. Gierach brał udział w akcji, która poprzedziła bramkę nr 2, bo to po jego dośrodkowaniu i błędzie bełchatowskiego gracza prowadzenie podwyższył Filip Kozłowski. Na 1:0 z kolei trafił Szwedzik, wykorzystując rzut karny wywalczony przez Marcina Urynowicza (faulował Kajetan Kunka). To, że do „jedenastki” podszedł akurat Szwedzik, pokazuje, że przy Bukowej wielu osobom zależy, by zbudować tego zawodnika. Dotąd był co najwyżej zmiennikiem, ale po awansie do I ligi ma duże szanse, by grać nawet w wyjściowym składzie jako najstarszy młodzieżowiec (rocznik 2001). Wczoraj mógł zdobyć więcej niż jedną bramkę. Piłka go szukała. Raz w dobrej sytuacji przymierzył w boczną siatkę, raz minimalnie spudłował głową, a raz nieczysto trafił w piłkę. W drugiej połowie padł tylko jeden gol i to dla gości – niemal równo z końcowym gwizdkiem strzelił go z linii „szesnastki” Mikołaj Gabor.

 

Ile znaczy 5 procent?

Nasza kadra nie jest jeszcze zamknięta – zaznacza Rafał Górak, szkoleniowiec I-ligowego beniaminka z Bukowej.

Kolejna gra kontrolna. Bez rewelacji. Normalny dzień w biurze – trener Rafał Górak lakonicznie, ale w swoim stylu podsumowuje środowy występ GKS-u z imiennikiem z Bełchatowa. Na głównej płycie stadionu przy Bukowej, w aurze zwiastującej burzę, katowiczanie pokonali będącego w trakcie gruntownej przebudowy spadkowicza z zaplecza ekstraklasy 2:1, ale końcowy rezultat nie oddawał różnicy, jaka dzieliła oba zespoły.

[…] Wygląda na to, że to już koniec wzmocnień. Beniaminek rozgląda się ewentualnie jeszcze tylko za młodzieżowcem, który urozmaiciłby rywalizację między Szymczakiem, Gierachem a znajdującym się już wcześniej w zespole Patrykiem Szwedzikiem. Ten ostatni rośnie. Choć dotąd odgrywał epizodyczne role, to tego lata – wystawiany nie tylko na nominalnym dla siebie ataku, ale też boku pomocy – pracuje na miano jednego z wygranych okresu przygotowawczego. W środowym sparingu piłka go szukała, był aktywny, zdobył też bramkę z rzutu karnego. – W pierwszej połowie do „jedenastki” wyznaczeni byli on i Marcin Urynowicz. Marcin akurat został sfaulowany, dlatego strzelał Patryk. Wiele sobie po nim obiecuję – powtarza szkoleniowiec GieKSy, nie nastawiając się już na ciąg dalszy ofensywy transferowej.

– Zawodnicy udowadniają na co dzień swoją przydatność do zespołu. Nasza kadra nie jest jeszcze zamknięta, ale wydaje mi się, że w 95 procentach właśnie ci ludzie rozpoczną grę w pierwszej lidze. A co to znaczy 5 procent? Tyle, ile w życiu. Raz dużo, raz mało… – zawiesza głos Górak.

 

zaglebie.eu – Remis z GieKSą po dobrym spotkaniu

[…] W sobotni poranek Zagłębie Sosnowiec rozegrało przedostatni już sparing w letnim okresie przygotowawczym. Przeciwnik niezwykle ciekawy i wymagający, utytułowany beniaminek Fortuna I Liga, GKS Katowice. W próbie pierwszoligowców padł remis, ale emocji nie brakowało.

Mecz zaczął się dobrze, ale dla katowiczan… w 12. minucie pierwszą bramkę dla GKS-u zdobył wypożyczony z Lecha Poznań Filip Szymczak. Sosnowiczanie odpowiedzieli jednak błyskawicznie- wyrównał Patryk Bryła. Po dośrodkowaniu Wojciecha Szumilasa z rzutu rożnego bramkarz gości wypiąstkował piłkę, gdzie nadbiegał Bryła i strzelił głową. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki!

Zaraz po przerwie goście znowu wyszli na prowadzenie po strzale głową Bartosza Jaroszka. Sosnowiczanie nie poddali się jednak, wyrównali po raz drugi po strzale Szymona Sobczaka, który wykorzystał dośrodkowanie Dawida Gojnego.

 

HOKEJ

hokej.net – Andriej Stiepanow: Byłem zaskoczony poziomem polskiej ligi

Byłem zaskoczony poziomem polskiej ligi. Gdy jechałem do Polski myślałem, że jest trochę niższy i bardzo się tego obawiałem – mówi w długim wywiadzie Andriej Stiepanow, który w ostatnim sezonie występował w GKS-ie Katowice.

[…] Stiepanow do Katowic trafił na początku tego roku. Ściągał go trener Andriej Parfionow, którego poznał jeszcze jako młody adept hokeja w CSKA Moskwa. – On prowadził rocznik ’86 w CSKA. Grałem u niego wtedy przez trzy lata. Znam go od dziecka – mówi Stiepanow. – Zadzwonił do mnie i kiedy dowiedział się, że jestem wolnym zawodnikiem, złożył mi ofertę, bo potrzebowali dobrych, skutecznych napastników.

35-letni obecnie zawodnik miał do PHL imponujące wejście. Już w pierwszym miesiącu swoich występów w naszym kraju został przez nasz portal wybrany najlepszym zawodnikiem ligi. W sezonie zasadniczym zdążył rozegrać dla „GieKSy” 11 meczów, strzelił 5 goli i zaliczył 7 asyst. Później w fazie play-off zagrał 14 razy. 4-krotnie trafił do siatki i dorzucił 5 asyst.

Sam przyznaje, że cieszy się z przyjazdu do naszego kraju. – Z radością przyjąłem to nowe wyzwanie i z zadowoleniem pojechałem grać w Polski. W ogóle tego nie żałuję – mówi.

Stiepanow dodał, że w Katowicach odzyskał chęć gry i trenowania po źle wspominanym przez niego okresie gry w lidze białoruskiej.

[…] W Polsce było zupełnie inaczej. – Psychologiczna sytuacja była zupełnie inna. Wreszcie po ponad roku poczułem znów głód i miłość do hokeja – mówi były reprezentant Białorusi. – One wróciły i stałem się takim, jakim zwykle widzieli mnie kibice. To było dobre otoczenie do gry w hokeja. Nie było jakichś przeszkód, zaufali mi tam, a gdy ludzie mi ufają, to bardzo dobrze na mnie wpływa. Daję więcej drużynie i trenerowi, którzy mają do mnie zaufanie.

– Spokojnie grałem tam hokej jaki potrafię i chcę grać – tłumaczy Stiepanow. – Pod względem wyników też było widać, że punktowałem prawie w każdym meczu.

Zapytany o to, jak można porównać infrastrukturę klubu z Katowic z tą w Mołodecznie oraz w Junosti Mińsk, odpowiedział: – Z Mołodecznem w ogóle nie można porównywać. A Junost ma bardzo dobrą organizację, zaczynając od szatni, a kończąc na wszystkim innym. W Mińsku są bardzo dobre warunki, zbliżone do klubów KHL. Wszystko na najwyższym poziomie – tak było i jest. Są świetni, to ciągle jest marka.

Jak więc wyglądała zdaniem Białorusina rosyjskiego pochodzenia sytuacja w Katowicach? – Wszystko było w porządku, z europejskim minimalizmem – mówi. – Wszystko robione starannie i poprawnie. Nie było żadnych problemów bytowych czy sprzętowych ani żadnych innych, jak np. opóźnienia w wypłatach. W tym sensie było w porządku.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga