Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd doniesień mediów: Aż dziewięciu siatkarzy po sezonie odejdzie z GKS-u Katowice
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
Drużyna kobieca w minionym tygodniu rozegrała jedno spotkanie. Przeciwnikiem w wyjazdowym meczu była drużyna Sportis KKP Bydgoszcz, GieKSa wygrała 5:0 (4:0). Piłkarze również rozegrali dwa spotkania, niestety oba przegrali: w środę z Garbarnią 0:2 (0:1) i w sobotę z rezerwami Śląska Wrocław 1:3 (0:3). Prasówki po tych meczach znajdziecie odpowiednio TUTAJ i TUTAJ.
Siatkarze oraz hokeiści zakończyli swoje rozgrywki. Trwają pierwsze ruchy/rozmowy kadrowe w obu drużynach.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Wysoka wygrana GieKSy na wyjeździe
W dzisiejszym meczu 18. kolejki Ekstraligi Kobiet zespół GKS Katowice nie miał litości dla borykającej się z problemami kadrowymi drużyny KKP Sportis Bydgoszcz i zwyciężył w wyjazdowym spotkaniu 0:5!
Spotkanie od samego początku nie potoczyło sie najlepiej dla piłkarek z Bydgoszczy. Juz w 6. minucie drużyna GKS Katowice objęła prowadzenie po golu samobójczym, a do własnej bramki, po dośrodkowaniu Klaudii Maciążek, trafiła Wiktoria Węglarz. W 10. minucie mogło być już 0:2, ale po strzale Kingi Kozak, piłka trafiła w poprzeczkę. Napastniczka długo nie rozpamiętywała niewykorzystanej sytuacji, bo już dwie minuty później zapisała się na listę strzelczyń, zdobywając bramkę po dobrym dośrodkowaniu Klaudii Maciążki. Dobrą okazję dla Bydgoszczy, na rozpoczęcie odrabiania strat, stworzyła długim rajdem po skrzydle Zofia Giętkowska, ale jej strzał minął bramkę. Kolejną sytuację miały gospodynie w 25. minucie po wywalczeniu rzutu wolnego. Wykonująca ten stały fragment Aleksandra Sudyk zdecydowała się na dośrodkowanie, jednak w polu karnym piłki nie sięgnęła Karolina Łaniewska. Zespół gości nie zamierzał poprzestać na dwubramkowym prowadzenia i również przeprowadzał akcje ofensywne. Na bramkę Bydgoszczy strzelały między innymi Katerina Vojtkova, oraz Weronika Kłoda, ale ich strzały wybroniła Katarzyna Siejka. Ciekawym strzałem w 37. minucie popisała się Klaudia Maciążka, ale niewystarczająco dokręciła piłkę, która ostatecznie minęła bramkę. Chwilę później rzut wolny w okolicach pola karnego gospodyń wywalczyła Katerina Vojtkova. Do wykonania stałego fragmentu przygotowywały się dwie zawodniczki zespołu z Katowic, ostatecznie strzał oddała Klaudia Miłek i trafiła bezpośrednio do bramki podwyższając prowadzenie na 0:3. Kolejne trafienie zespół gości dorzucił zaledwie minutę później. Po krótkim rozegraniu z rzutu rożnego między Kingą Kozak, a Anitą Turkiewicz, piłkę otrzymała Weronika Kłoda, która strzałem z dystansu pokonała Katarzynę Siejkę i ustaliła wynik do przerwy na 0:4.
Po przerwie w spotkaniu nadal przeważały piłkarki z Katowic, choć zespół KKP Sportis Bydgoszcz miał kilka okazji na zdobycie bramki. W 61. minucie na strzał z rzutu wolnego zdecydowała się Daria Sokołowska, ale piłkę złapała Jessica Ludwiczak. W 73. minucie kolejną bramkę zdobył zespół gości. Klaudia Maciążka wbiegła z piłką w pole karne drużyny z Bydgoszczy po czym oddała strzał, który obroniła Katarzyna Siejka, ale do sparowanej piłki natychmiast dobiegła Katerina Vojtkova i z niewielkiej odległości dobitką zdobyła kolejną bramkę dla swojego zespołu. Szansę na honorowe trafienie dla gospodyń miała w 85. minucie Zofia Giętkowska, która strzałem z dystansu posłała piłkę pod poprzeczkę, ale dobrą interwencją popisała się w bramce Jessica Ludwiczak. W samej końcówce prowadzenie dla GKSu Katowice, po dośrodkowaniu Kingi Kozak, mogła podwyższyć Katerina Vojtkova, jednak źle wymierzyła strzał z woleja i piłka przeleciała nad bramką.
sportdziennik.com – Furtok na Granicznej
Na południowej ścianie kamienicy przy ul. Granicznej 13 w Katowicach wykonany zostanie mural z wizerunkiem Jana Furtoka, żywej legendy GKS-u.
– Miejsce jest to doskonale widoczne z ruchliwej ulicy Granicznej jadąc w kierunku centrum miasta, a przede wszystkim z pociągów odjeżdżających oraz przyjeżdżających do i ze stacji Katowice – tłumaczy Krzysztof Pieczyński, przewodniczący Komisji Kultury, Promocji i Sportu przy katowickiej radzie miasta oraz pomysłodawca stworzenia muralu znakomitego przed laty snajpera GieKSy.
Wnioskował o to w interpelacji już przed rokiem, co spotkało się z aprobatą włodarzy miasta, na czele z prezydentem Marcinem Krupą oraz jego zastępcami Waldemarem Bojarunem i Bogumiłem Sobulą. – Mural wykonają autorzy projektu, członkowie stowarzyszenia kibiców „SK 1964”, którzy uczynią to w czynie społecznym, a także w ramach hołdu dla legendy GKS-u Katowice. Prace rozpoczną się z początkiem czerwca, a na termin oficjalnego odsłonięcia muralu mam pewien pomysł. To data czerwcowa związana m.in. z Jasiem Furtokiem, ale szczegóły na razie zachowam w tajemnicy – uśmiecha się radny Pieczyński.
Kibice z pewnością życzyliby sobie, aby mural Furtoka witał katowiczan, kierowców i podróżnych już w I-ligowym mieście.
SIATKÓWKA
siatka.org – Kolejny zawodnik zostaje w GKS-ie
Trwa odkrywanie kart GKS-u Katowice na nowy sezon. Kolejnym zawodnikiem, który przedłużył współpracę z górnośląskim klubem, jest Jakub Nowosielski. Ma on występować w zespole z Katowic przez dwa kolejne sezony.
Pierwszy rodowity katowiczanin w historii plusligowej GieKSy zdecydował się na dalsze reprezentowanie barw katowickiego Klubu. 28-letni Jakub Nowosielski dołączył do składu siatkarskiego GKS-u Katowice przed startem sezonu 2019/2020 i wykorzystał swoją szansę na dobre zaprezentowanie się w swoim debiutanckim sezonie w PlusLidze. Były gracz pierwszoligowych klubów z Wrocławia, Częstochowy, Krakowa, Ostrołęki i Tychów wystąpił łącznie w 21 meczach sezonu 2020/2021 PlusLigi i stanowił cenne wsparcie dla zespołu, który wywalczył 9. miejsce w końcowej klasyfikacji.
Dawid Ogórek na dłużej w GKS-ie Katowice
[…] Libero Dawid Ogórek to czwarty siatkarz, który zdecydował się pozostać w klubie ze Śląska. Wcześniej klub poinformował o przedłużeniu kontraktu z Jakubem Jaroszem, Jakubem Nowosielskim oraz Jakubem Szymańskim.
Dawid Ogórek zdecydował się pozostać w GKS-ie Katowice na kolejny sezon. Libero reprezentował już barwy klubu w latach 2018-2019, później powrócił do niego w lipcu 2020 r. po sezonie spędzonym w pierwszoligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki.
W minionej już edycji rozgrywek zawodnik wystąpił w 15 spotkaniach. Był to dla niego sezon przełomowy ze względu na PlusLigowy debiut w meczowej szóstce, który nastąpił w ostatnim meczu rundy zasadniczej z Cerrad Enea Czarnymi Radom. Po tym spotkaniu Ogórek miał okazję rozegrać w pełnym wymiarze czasowym starcia o 9. miejsce z Indykpolem AZS Olsztyn, wygrane przez GKS 3:1 i 3:2.
Aż dziewięciu siatkarzy po sezonie odejdzie z GKS-u Katowice
Po zakończeniu sezonu 2020/21 PlusLigi zapadły pierwsze decyzje dotyczące kształtu kadry zespołu GKS-u Katowice. Z klubem żegnają się zawodnicy, których kontrakty wygasają z dniem 30 kwietnia oraz 30 maja: rozgrywający Jan Firlej, atakujący Wiktor Musiał, środkowi Emanuel Kohut, Jan Nowakowski i Miłosz Zniszczoł, przyjmujący Adrian Buchowski, Kamil Kwasowski i Sławomir Stolc oraz libero Dustin Watten.
Przypominamy, że umowy z klubem przedłużyli członkowie sztabu trenerskiego, czyli pierwszy trener Grzegorz Słaby, drugi trener Damian Musiak, trener ds. przygotowania motorycznego Piotr Karlik i fizjoterapeuta Grzegorz Rzetecki.
Nowe umowy z GKS-em podpisali: atakujący Jakub Jarosz, przyjmujący Jakub Szymański, rozgrywający Jakub Nowosielski oraz libero Dawid Ogórek. Ponadto ważny kontrakt z klubem obowiązuje środkowego Kamila Drzazgę.
Z klubem żegnają się zawodnicy, których kontrakty wygasają z dniem 30 kwietnia oraz 30 maja: rozgrywający Jan Firlej, atakujący Wiktor Musiał, środkowi Emanuel Kohut, Jan Nowakowski i Miłosz Zniszczoł, przyjmujący Adrian Buchowski, Kamil Kwasowski i Sławomir Stolc oraz libero Dustin Watten.
HOKEJ
sportdziennik.com – Wanacki w Katowicach
Jakub Wanacki, 30-letni reprezentacyjny obrońca, po dwóch sezonach w Re-Plaście Unii Oświęcim zdecydował się na zmianę klubu.
Pierwszy sezon w Oświęcimiu był udany, zaś w drugim prześladował go pech i ciągle musiał pauzować ze względu na kontuzje.
Wychowanek Orlika Opole postanowił zmienić otoczenie i, wedle naszej wiedzy, w przyszłym sezonie będzie ponownie bronił barw GKS-u Katowice, choć działacze katowickiego klubu nie potwierdzają tej informacji. Wprawdzie nasze źródło tej wieści jest nieoficjalne, ale wiarygodne.
hokej.net – Rozstanie z Parfionowem. Kto go zastąpi?
Zgodnie z przewidywaniami Andriej Parfionow nie będzie już trenerem GKS-u Katowice. Jego miejsce ma zająć były selekcjoner reprezentacji Polski Jacek Płachta.
– Po zakończeniu rozgrywek przeprowadzona została analiza, w wyniku której zapadła decyzja, że kończący się kontrakt trenera Andrieja Parfionowa nie zostanie przedłużony na kolejne rozgrywki. Bardzo dziękujemy Trenerowi za profesjonalizm i zaangażowanie w realizację powierzonego zadania. Życzymy powodzenia w przyszłości! – czytamy na oficjalnej stronie katowickiego klubu.
Trener Parfionow przejął stery GKS-u Katowice w listopadzie 2020 roku po dymisji Piotra Sarnika. Zespół GieKSy znajdował się wtedy w sporym dołku, ale udało mu się zakwalifikować do fazy play-off z czwartego miejsca. W ćwierćfinale katowiczanie pokonali Re-Plast Unią Oświęcim 4:2, ale w półfinale odpadli z JKH GKS-em Jastrzębie (1:4). W rywalizacji o brąz nie sprostali tyszanom, przegrywając 0:3.
– Pragniemy także podziękować wszystkim zawodnikom, którzy w sezonie 2020/21 reprezentowali barwy GKS-u. Już wkrótce przedstawimy pierwsze oficjalne decyzje dotyczące sztabu i drużyny na kolejny sezon – informują władze katowickiego klubu.
Według naszych informacji, nowym szkoleniowcem GieKSy zostanie w najbliższych dniach Jacek Płachta, który przez trzy lata był selekcjonerem reprezentacji Polski.
51-letni szkoleniowiec już trzykrotnie prowadził katowiczan. W sezonie 2010/11 zaczynał karierę trenerską w pierwszej lidze a następnie już w PHL zasiadał na ławce trenerskiej (2012/13, 2016/17). Ostatnie trzy lata trenował w Crocodiles Hamburg z niemieckiej Oberligi.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Galeria Piłka nożna
Rollercoaster na Nowej Bukowej
GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.


Najnowsze komentarze