Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd doniesień mediów: Aż dziewięciu siatkarzy po sezonie odejdzie z GKS-u Katowice
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
Drużyna kobieca w minionym tygodniu rozegrała jedno spotkanie. Przeciwnikiem w wyjazdowym meczu była drużyna Sportis KKP Bydgoszcz, GieKSa wygrała 5:0 (4:0). Piłkarze również rozegrali dwa spotkania, niestety oba przegrali: w środę z Garbarnią 0:2 (0:1) i w sobotę z rezerwami Śląska Wrocław 1:3 (0:3). Prasówki po tych meczach znajdziecie odpowiednio TUTAJ i TUTAJ.
Siatkarze oraz hokeiści zakończyli swoje rozgrywki. Trwają pierwsze ruchy/rozmowy kadrowe w obu drużynach.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Wysoka wygrana GieKSy na wyjeździe
W dzisiejszym meczu 18. kolejki Ekstraligi Kobiet zespół GKS Katowice nie miał litości dla borykającej się z problemami kadrowymi drużyny KKP Sportis Bydgoszcz i zwyciężył w wyjazdowym spotkaniu 0:5!
Spotkanie od samego początku nie potoczyło sie najlepiej dla piłkarek z Bydgoszczy. Juz w 6. minucie drużyna GKS Katowice objęła prowadzenie po golu samobójczym, a do własnej bramki, po dośrodkowaniu Klaudii Maciążek, trafiła Wiktoria Węglarz. W 10. minucie mogło być już 0:2, ale po strzale Kingi Kozak, piłka trafiła w poprzeczkę. Napastniczka długo nie rozpamiętywała niewykorzystanej sytuacji, bo już dwie minuty później zapisała się na listę strzelczyń, zdobywając bramkę po dobrym dośrodkowaniu Klaudii Maciążki. Dobrą okazję dla Bydgoszczy, na rozpoczęcie odrabiania strat, stworzyła długim rajdem po skrzydle Zofia Giętkowska, ale jej strzał minął bramkę. Kolejną sytuację miały gospodynie w 25. minucie po wywalczeniu rzutu wolnego. Wykonująca ten stały fragment Aleksandra Sudyk zdecydowała się na dośrodkowanie, jednak w polu karnym piłki nie sięgnęła Karolina Łaniewska. Zespół gości nie zamierzał poprzestać na dwubramkowym prowadzenia i również przeprowadzał akcje ofensywne. Na bramkę Bydgoszczy strzelały między innymi Katerina Vojtkova, oraz Weronika Kłoda, ale ich strzały wybroniła Katarzyna Siejka. Ciekawym strzałem w 37. minucie popisała się Klaudia Maciążka, ale niewystarczająco dokręciła piłkę, która ostatecznie minęła bramkę. Chwilę później rzut wolny w okolicach pola karnego gospodyń wywalczyła Katerina Vojtkova. Do wykonania stałego fragmentu przygotowywały się dwie zawodniczki zespołu z Katowic, ostatecznie strzał oddała Klaudia Miłek i trafiła bezpośrednio do bramki podwyższając prowadzenie na 0:3. Kolejne trafienie zespół gości dorzucił zaledwie minutę później. Po krótkim rozegraniu z rzutu rożnego między Kingą Kozak, a Anitą Turkiewicz, piłkę otrzymała Weronika Kłoda, która strzałem z dystansu pokonała Katarzynę Siejkę i ustaliła wynik do przerwy na 0:4.
Po przerwie w spotkaniu nadal przeważały piłkarki z Katowic, choć zespół KKP Sportis Bydgoszcz miał kilka okazji na zdobycie bramki. W 61. minucie na strzał z rzutu wolnego zdecydowała się Daria Sokołowska, ale piłkę złapała Jessica Ludwiczak. W 73. minucie kolejną bramkę zdobył zespół gości. Klaudia Maciążka wbiegła z piłką w pole karne drużyny z Bydgoszczy po czym oddała strzał, który obroniła Katarzyna Siejka, ale do sparowanej piłki natychmiast dobiegła Katerina Vojtkova i z niewielkiej odległości dobitką zdobyła kolejną bramkę dla swojego zespołu. Szansę na honorowe trafienie dla gospodyń miała w 85. minucie Zofia Giętkowska, która strzałem z dystansu posłała piłkę pod poprzeczkę, ale dobrą interwencją popisała się w bramce Jessica Ludwiczak. W samej końcówce prowadzenie dla GKSu Katowice, po dośrodkowaniu Kingi Kozak, mogła podwyższyć Katerina Vojtkova, jednak źle wymierzyła strzał z woleja i piłka przeleciała nad bramką.
sportdziennik.com – Furtok na Granicznej
Na południowej ścianie kamienicy przy ul. Granicznej 13 w Katowicach wykonany zostanie mural z wizerunkiem Jana Furtoka, żywej legendy GKS-u.
– Miejsce jest to doskonale widoczne z ruchliwej ulicy Granicznej jadąc w kierunku centrum miasta, a przede wszystkim z pociągów odjeżdżających oraz przyjeżdżających do i ze stacji Katowice – tłumaczy Krzysztof Pieczyński, przewodniczący Komisji Kultury, Promocji i Sportu przy katowickiej radzie miasta oraz pomysłodawca stworzenia muralu znakomitego przed laty snajpera GieKSy.
Wnioskował o to w interpelacji już przed rokiem, co spotkało się z aprobatą włodarzy miasta, na czele z prezydentem Marcinem Krupą oraz jego zastępcami Waldemarem Bojarunem i Bogumiłem Sobulą. – Mural wykonają autorzy projektu, członkowie stowarzyszenia kibiców „SK 1964”, którzy uczynią to w czynie społecznym, a także w ramach hołdu dla legendy GKS-u Katowice. Prace rozpoczną się z początkiem czerwca, a na termin oficjalnego odsłonięcia muralu mam pewien pomysł. To data czerwcowa związana m.in. z Jasiem Furtokiem, ale szczegóły na razie zachowam w tajemnicy – uśmiecha się radny Pieczyński.
Kibice z pewnością życzyliby sobie, aby mural Furtoka witał katowiczan, kierowców i podróżnych już w I-ligowym mieście.
SIATKÓWKA
siatka.org – Kolejny zawodnik zostaje w GKS-ie
Trwa odkrywanie kart GKS-u Katowice na nowy sezon. Kolejnym zawodnikiem, który przedłużył współpracę z górnośląskim klubem, jest Jakub Nowosielski. Ma on występować w zespole z Katowic przez dwa kolejne sezony.
Pierwszy rodowity katowiczanin w historii plusligowej GieKSy zdecydował się na dalsze reprezentowanie barw katowickiego Klubu. 28-letni Jakub Nowosielski dołączył do składu siatkarskiego GKS-u Katowice przed startem sezonu 2019/2020 i wykorzystał swoją szansę na dobre zaprezentowanie się w swoim debiutanckim sezonie w PlusLidze. Były gracz pierwszoligowych klubów z Wrocławia, Częstochowy, Krakowa, Ostrołęki i Tychów wystąpił łącznie w 21 meczach sezonu 2020/2021 PlusLigi i stanowił cenne wsparcie dla zespołu, który wywalczył 9. miejsce w końcowej klasyfikacji.
Dawid Ogórek na dłużej w GKS-ie Katowice
[…] Libero Dawid Ogórek to czwarty siatkarz, który zdecydował się pozostać w klubie ze Śląska. Wcześniej klub poinformował o przedłużeniu kontraktu z Jakubem Jaroszem, Jakubem Nowosielskim oraz Jakubem Szymańskim.
Dawid Ogórek zdecydował się pozostać w GKS-ie Katowice na kolejny sezon. Libero reprezentował już barwy klubu w latach 2018-2019, później powrócił do niego w lipcu 2020 r. po sezonie spędzonym w pierwszoligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki.
W minionej już edycji rozgrywek zawodnik wystąpił w 15 spotkaniach. Był to dla niego sezon przełomowy ze względu na PlusLigowy debiut w meczowej szóstce, który nastąpił w ostatnim meczu rundy zasadniczej z Cerrad Enea Czarnymi Radom. Po tym spotkaniu Ogórek miał okazję rozegrać w pełnym wymiarze czasowym starcia o 9. miejsce z Indykpolem AZS Olsztyn, wygrane przez GKS 3:1 i 3:2.
Aż dziewięciu siatkarzy po sezonie odejdzie z GKS-u Katowice
Po zakończeniu sezonu 2020/21 PlusLigi zapadły pierwsze decyzje dotyczące kształtu kadry zespołu GKS-u Katowice. Z klubem żegnają się zawodnicy, których kontrakty wygasają z dniem 30 kwietnia oraz 30 maja: rozgrywający Jan Firlej, atakujący Wiktor Musiał, środkowi Emanuel Kohut, Jan Nowakowski i Miłosz Zniszczoł, przyjmujący Adrian Buchowski, Kamil Kwasowski i Sławomir Stolc oraz libero Dustin Watten.
Przypominamy, że umowy z klubem przedłużyli członkowie sztabu trenerskiego, czyli pierwszy trener Grzegorz Słaby, drugi trener Damian Musiak, trener ds. przygotowania motorycznego Piotr Karlik i fizjoterapeuta Grzegorz Rzetecki.
Nowe umowy z GKS-em podpisali: atakujący Jakub Jarosz, przyjmujący Jakub Szymański, rozgrywający Jakub Nowosielski oraz libero Dawid Ogórek. Ponadto ważny kontrakt z klubem obowiązuje środkowego Kamila Drzazgę.
Z klubem żegnają się zawodnicy, których kontrakty wygasają z dniem 30 kwietnia oraz 30 maja: rozgrywający Jan Firlej, atakujący Wiktor Musiał, środkowi Emanuel Kohut, Jan Nowakowski i Miłosz Zniszczoł, przyjmujący Adrian Buchowski, Kamil Kwasowski i Sławomir Stolc oraz libero Dustin Watten.
HOKEJ
sportdziennik.com – Wanacki w Katowicach
Jakub Wanacki, 30-letni reprezentacyjny obrońca, po dwóch sezonach w Re-Plaście Unii Oświęcim zdecydował się na zmianę klubu.
Pierwszy sezon w Oświęcimiu był udany, zaś w drugim prześladował go pech i ciągle musiał pauzować ze względu na kontuzje.
Wychowanek Orlika Opole postanowił zmienić otoczenie i, wedle naszej wiedzy, w przyszłym sezonie będzie ponownie bronił barw GKS-u Katowice, choć działacze katowickiego klubu nie potwierdzają tej informacji. Wprawdzie nasze źródło tej wieści jest nieoficjalne, ale wiarygodne.
hokej.net – Rozstanie z Parfionowem. Kto go zastąpi?
Zgodnie z przewidywaniami Andriej Parfionow nie będzie już trenerem GKS-u Katowice. Jego miejsce ma zająć były selekcjoner reprezentacji Polski Jacek Płachta.
– Po zakończeniu rozgrywek przeprowadzona została analiza, w wyniku której zapadła decyzja, że kończący się kontrakt trenera Andrieja Parfionowa nie zostanie przedłużony na kolejne rozgrywki. Bardzo dziękujemy Trenerowi za profesjonalizm i zaangażowanie w realizację powierzonego zadania. Życzymy powodzenia w przyszłości! – czytamy na oficjalnej stronie katowickiego klubu.
Trener Parfionow przejął stery GKS-u Katowice w listopadzie 2020 roku po dymisji Piotra Sarnika. Zespół GieKSy znajdował się wtedy w sporym dołku, ale udało mu się zakwalifikować do fazy play-off z czwartego miejsca. W ćwierćfinale katowiczanie pokonali Re-Plast Unią Oświęcim 4:2, ale w półfinale odpadli z JKH GKS-em Jastrzębie (1:4). W rywalizacji o brąz nie sprostali tyszanom, przegrywając 0:3.
– Pragniemy także podziękować wszystkim zawodnikom, którzy w sezonie 2020/21 reprezentowali barwy GKS-u. Już wkrótce przedstawimy pierwsze oficjalne decyzje dotyczące sztabu i drużyny na kolejny sezon – informują władze katowickiego klubu.
Według naszych informacji, nowym szkoleniowcem GieKSy zostanie w najbliższych dniach Jacek Płachta, który przez trzy lata był selekcjonerem reprezentacji Polski.
51-letni szkoleniowiec już trzykrotnie prowadził katowiczan. W sezonie 2010/11 zaczynał karierę trenerską w pierwszej lidze a następnie już w PHL zasiadał na ławce trenerskiej (2012/13, 2016/17). Ostatnie trzy lata trenował w Crocodiles Hamburg z niemieckiej Oberligi.
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze