Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd doniesień mediów: Aż dziewięciu siatkarzy po sezonie odejdzie z GKS-u Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

Drużyna kobieca w minionym tygodniu rozegrała jedno spotkanie. Przeciwnikiem w wyjazdowym meczu była drużyna Sportis KKP Bydgoszcz, GieKSa wygrała 5:0 (4:0). Piłkarze również rozegrali dwa spotkania, niestety oba przegrali: w środę z Garbarnią 0:2 (0:1) i w sobotę z rezerwami Śląska Wrocław 1:3 (0:3). Prasówki po tych meczach znajdziecie odpowiednio TUTAJ i TUTAJ.

Siatkarze oraz hokeiści zakończyli swoje rozgrywki. Trwają pierwsze ruchy/rozmowy kadrowe w obu drużynach.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Wysoka wygrana GieKSy na wyjeździe

W dzisiejszym meczu 18. kolejki Ekstraligi Kobiet zespół GKS Katowice nie miał litości dla borykającej się z problemami kadrowymi drużyny KKP Sportis Bydgoszcz i zwyciężył w wyjazdowym spotkaniu 0:5!

Spotkanie od samego początku nie potoczyło sie najlepiej dla piłkarek z Bydgoszczy.  Juz w 6. minucie drużyna GKS Katowice objęła prowadzenie po golu samobójczym, a do własnej bramki, po dośrodkowaniu Klaudii Maciążek, trafiła Wiktoria Węglarz. W 10. minucie mogło być już 0:2, ale po strzale Kingi Kozak, piłka trafiła w poprzeczkę. Napastniczka długo nie rozpamiętywała niewykorzystanej sytuacji, bo już dwie minuty później zapisała się na listę strzelczyń, zdobywając bramkę po dobrym dośrodkowaniu Klaudii Maciążki. Dobrą okazję dla Bydgoszczy, na rozpoczęcie odrabiania strat, stworzyła długim rajdem po skrzydle Zofia Giętkowska, ale jej strzał minął bramkę. Kolejną sytuację miały gospodynie w 25. minucie po wywalczeniu rzutu wolnego. Wykonująca ten stały fragment Aleksandra Sudyk zdecydowała się na dośrodkowanie, jednak w polu karnym piłki nie sięgnęła Karolina Łaniewska. Zespół gości nie zamierzał poprzestać na dwubramkowym prowadzenia i również przeprowadzał akcje ofensywne. Na bramkę Bydgoszczy strzelały między innymi Katerina Vojtkova, oraz Weronika Kłoda, ale ich strzały wybroniła Katarzyna Siejka. Ciekawym strzałem w 37. minucie popisała się Klaudia Maciążka, ale niewystarczająco dokręciła piłkę, która ostatecznie minęła bramkę. Chwilę później rzut wolny w okolicach pola karnego gospodyń wywalczyła Katerina Vojtkova. Do wykonania stałego fragmentu przygotowywały się dwie zawodniczki zespołu z Katowic, ostatecznie strzał oddała Klaudia Miłek i trafiła bezpośrednio do bramki podwyższając prowadzenie na 0:3. Kolejne trafienie zespół gości dorzucił zaledwie minutę później. Po krótkim rozegraniu z rzutu rożnego między Kingą Kozak, a Anitą Turkiewicz, piłkę otrzymała Weronika Kłoda, która strzałem z dystansu pokonała Katarzynę Siejkę i ustaliła wynik do przerwy na 0:4.

Po przerwie w spotkaniu nadal przeważały piłkarki z Katowic, choć zespół KKP Sportis Bydgoszcz miał kilka okazji na zdobycie bramki. W 61. minucie na strzał z rzutu wolnego zdecydowała się Daria Sokołowska, ale piłkę złapała Jessica Ludwiczak. W 73. minucie kolejną bramkę zdobył zespół gości. Klaudia Maciążka wbiegła z piłką w pole karne drużyny z Bydgoszczy po czym oddała strzał, który obroniła Katarzyna Siejka, ale do sparowanej piłki natychmiast dobiegła Katerina Vojtkova i z niewielkiej odległości dobitką zdobyła kolejną bramkę dla swojego zespołu. Szansę na honorowe trafienie dla gospodyń miała w 85. minucie Zofia Giętkowska, która strzałem z dystansu posłała piłkę pod poprzeczkę, ale dobrą interwencją popisała się w bramce Jessica Ludwiczak. W samej końcówce prowadzenie dla GKSu Katowice, po dośrodkowaniu Kingi Kozak, mogła podwyższyć Katerina Vojtkova, jednak źle wymierzyła strzał z woleja i piłka przeleciała nad bramką.

 

sportdziennik.com – Furtok na Granicznej

Na południowej ścianie kamienicy przy ul. Granicznej 13 w Katowicach wykonany zostanie mural z wizerunkiem Jana Furtoka, żywej legendy GKS-u.

– Miejsce jest to doskonale widoczne z ruchliwej ulicy Granicznej jadąc w kierunku centrum miasta, a przede wszystkim z pociągów odjeżdżających oraz przyjeżdżających do i ze stacji Katowice – tłumaczy Krzysztof Pieczyński, przewodniczący Komisji Kultury, Promocji i Sportu przy katowickiej radzie miasta oraz pomysłodawca stworzenia muralu znakomitego przed laty snajpera GieKSy.

Wnioskował o to w interpelacji już przed rokiem, co spotkało się z aprobatą włodarzy miasta, na czele z prezydentem Marcinem Krupą oraz jego zastępcami Waldemarem Bojarunem i Bogumiłem Sobulą. – Mural wykonają autorzy projektu, członkowie stowarzyszenia kibiców „SK 1964”, którzy uczynią to w czynie społecznym, a także w ramach hołdu dla legendy GKS-u Katowice. Prace rozpoczną się z początkiem czerwca, a na termin oficjalnego odsłonięcia muralu mam pewien pomysł. To data czerwcowa związana m.in. z Jasiem Furtokiem, ale szczegóły na razie zachowam w tajemnicy – uśmiecha się radny Pieczyński.

Kibice z pewnością życzyliby sobie, aby mural Furtoka witał katowiczan, kierowców i podróżnych już w I-ligowym mieście.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Kolejny zawodnik zostaje w GKS-ie

Trwa odkrywanie kart GKS-u Katowice na nowy sezon. Kolejnym zawodnikiem, który przedłużył współpracę z górnośląskim klubem, jest Jakub Nowosielski. Ma on występować w zespole z Katowic przez dwa kolejne sezony.

Pierwszy rodowity katowiczanin w historii plusligowej GieKSy zdecydował się na dalsze reprezentowanie barw katowickiego Klubu. 28-letni Jakub Nowosielski dołączył do składu siatkarskiego GKS-u Katowice przed startem sezonu 2019/2020 i wykorzystał swoją szansę na dobre zaprezentowanie się w swoim debiutanckim sezonie w PlusLidze. Były gracz pierwszoligowych klubów z Wrocławia, Częstochowy, Krakowa, Ostrołęki i Tychów wystąpił łącznie w 21 meczach sezonu 2020/2021 PlusLigi i stanowił cenne wsparcie dla zespołu, który wywalczył 9. miejsce w końcowej klasyfikacji.

 

Dawid Ogórek na dłużej w GKS-ie Katowice

[…] Libero Dawid Ogórek to czwarty siatkarz, który zdecydował się pozostać w klubie ze Śląska. Wcześniej klub poinformował o przedłużeniu kontraktu z Jakubem Jaroszem, Jakubem Nowosielskim oraz Jakubem Szymańskim.

Dawid Ogórek zdecydował się pozostać w GKS-ie Katowice na kolejny sezon. Libero reprezentował już barwy klubu w latach 2018-2019, później powrócił do niego w lipcu 2020 r. po sezonie spędzonym w pierwszoligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki.

W minionej już edycji rozgrywek zawodnik wystąpił w 15 spotkaniach. Był to dla niego sezon przełomowy ze względu na PlusLigowy debiut w meczowej szóstce, który nastąpił w ostatnim meczu rundy zasadniczej z Cerrad Enea Czarnymi Radom. Po tym spotkaniu Ogórek miał okazję rozegrać w pełnym wymiarze czasowym starcia o 9. miejsce z Indykpolem AZS Olsztyn, wygrane przez GKS 3:1 i 3:2.

 

Aż dziewięciu siatkarzy po sezonie odejdzie z GKS-u Katowice

Po zakończeniu sezonu 2020/21 PlusLigi zapadły pierwsze decyzje dotyczące kształtu kadry zespołu GKS-u Katowice. Z klubem żegnają się zawodnicy, których kontrakty wygasają z dniem 30 kwietnia oraz 30 maja: rozgrywający Jan Firlej, atakujący Wiktor Musiał, środkowi Emanuel Kohut, Jan Nowakowski i Miłosz Zniszczoł, przyjmujący Adrian Buchowski, Kamil Kwasowski i Sławomir Stolc oraz libero Dustin Watten.

Przypominamy, że umowy z klubem przedłużyli członkowie sztabu trenerskiego, czyli pierwszy trener Grzegorz Słaby, drugi trener Damian Musiak, trener ds. przygotowania motorycznego Piotr Karlik i fizjoterapeuta Grzegorz Rzetecki.

Nowe umowy z GKS-em podpisali: atakujący Jakub Jarosz, przyjmujący Jakub Szymański, rozgrywający Jakub Nowosielski oraz libero Dawid Ogórek. Ponadto ważny kontrakt z klubem obowiązuje środkowego Kamila Drzazgę.

Z klubem żegnają się zawodnicy, których kontrakty wygasają z dniem 30 kwietnia oraz 30 maja: rozgrywający Jan Firlej, atakujący Wiktor Musiał, środkowi Emanuel Kohut, Jan Nowakowski i Miłosz Zniszczoł, przyjmujący Adrian Buchowski, Kamil Kwasowski i Sławomir Stolc oraz libero Dustin Watten.

 

HOKEJ

sportdziennik.com – Wanacki w Katowicach

Jakub Wanacki, 30-letni reprezentacyjny obrońca, po dwóch sezonach w Re-Plaście Unii Oświęcim zdecydował się na zmianę klubu.

Pierwszy sezon w Oświęcimiu był udany, zaś w drugim prześladował go pech i ciągle musiał pauzować ze względu na kontuzje.

Wychowanek Orlika Opole postanowił zmienić otoczenie i, wedle naszej wiedzy, w przyszłym sezonie będzie ponownie bronił barw GKS-u Katowice, choć działacze katowickiego klubu nie potwierdzają tej informacji. Wprawdzie nasze źródło tej wieści jest nieoficjalne, ale wiarygodne.

 

hokej.net – Rozstanie z Parfionowem. Kto go zastąpi?

Zgodnie z przewidywaniami Andriej Parfionow nie będzie już trenerem GKS-u Katowice. Jego miejsce ma zająć były selekcjoner reprezentacji Polski Jacek Płachta.

– Po zakończeniu rozgrywek przeprowadzona została analiza, w wyniku której zapadła decyzja, że kończący się kontrakt trenera Andrieja Parfionowa nie zostanie przedłużony na kolejne rozgrywki. Bardzo dziękujemy Trenerowi za profesjonalizm i zaangażowanie w realizację powierzonego zadania. Życzymy powodzenia w przyszłości! – czytamy na oficjalnej stronie katowickiego klubu.

Trener Parfionow przejął stery GKS-u Katowice w listopadzie 2020 roku po dymisji Piotra Sarnika. Zespół GieKSy znajdował się wtedy w sporym dołku, ale udało mu się zakwalifikować do fazy play-off z czwartego miejsca. W ćwierćfinale katowiczanie pokonali Re-Plast Unią Oświęcim 4:2, ale w półfinale odpadli z JKH GKS-em Jastrzębie (1:4). W rywalizacji o brąz nie sprostali tyszanom, przegrywając 0:3.

– Pragniemy także podziękować wszystkim zawodnikom, którzy w sezonie 2020/21 reprezentowali barwy GKS-u. Już wkrótce przedstawimy pierwsze oficjalne decyzje dotyczące sztabu i drużyny na kolejny sezon – informują władze katowickiego klubu.

Według naszych informacji, nowym szkoleniowcem GieKSy zostanie w najbliższych dniach Jacek Płachta, który przez trzy lata był selekcjonerem reprezentacji Polski.

51-letni szkoleniowiec już trzykrotnie prowadził katowiczan. W sezonie 2010/11 zaczynał karierę trenerską w pierwszej lidze a następnie już w PHL zasiadał na ławce trenerskiej (2012/13, 2016/17). Ostatnie trzy lata trenował w  Crocodiles Hamburg z niemieckiej Oberligi.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Taką GieKSę chcę oglądać zawsze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.

Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.

Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.

GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.

Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.

Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak  już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.

Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.

Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.

Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.

Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.

Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.

I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.

Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.

Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.

Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.

To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.

Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.

Walczymy dalej!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wideo Wywiady

Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga