Piłka nożna
Siła stałych fragmentów gry – relacja
Po czwartkowych korzystnych dla całego klubu decyzjach Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy morale zawodników podniosło się, o czym sami mówili w wypowiedziach dla mediów. W tym kontekście wydawało się, że piłkarze GieKSy wyjdą na Okocimskiego bardzo naładowani. Było kilka takich momentów, kiedy jakieś zapowiedzi czy obietnice (często bez pokrycia) wpływały na zawodników mobilizująco, tak jak choćby przed meczem z Łęczną w poprzednim sezonie, kiedy to nasi zawodnicy zaorali wręcz trawę i wygrali 1:0. Wydawało się, że od pierwszej minuty ruszą na popularnych Piwoszy.
Tymczasem dosłownie od pierwszej sekundy spotkania to goście ruszyli na bramkę Wierzbickiego. Najpierw próba dośrodkowania, potem wypuszczenia prostopadłym podaniem – dwie akcje w pierwszej minucie były dość zaskakujące. A jeszcze bardziej to co wydarzyło się w drugiej minucie – dośrodkowanie z prawej strony, Wierzbicki próbuje wypiąstkować piłkę i po prostu nabija nogi Piotra Darmochwała, po odbiciu od którego piłka wpadła do bramki. Początek fatalny, ale do końca meczu pozostało jeszcze 88 minut. Gra katowiczanom jednak się bardzo nie kleiła. Posiadali piłkę, ale potrafili skonstruować choćby jednej groźnej akcji. Piłka od obrońców wędrowała do pomocników, czasem do Denissa Rakelsa, który jednak cofał się po nią, po czym znów wracała do obrońców i tak w kółko. Bardzo dobrze zdyscyplinowana taktycznie drużyna Krzysztofa Łętochy nie pozwalała naszym zawodnikom podejść pod bramkę rywala. Dlatego też Mieczkowski praktycznie był bezrobotny. W 31. minucie kolejny rzut wolny dla Okocimskiego praktycznie z tego samego miejsca, co w drugiej minucie. Piłka na krótki słupek i znów niepilnowany Darmochwał uderzeniem tym razem głową zdobył drugiego gola. W tym momencie było już bardzo źle, ale na szczęście katowiczanie odpowiedzieli po minucie. Tym razem bardzo dobrze rzut wolny wykonał Grzegorz Fonfara, a na piłkę naszedł Mateusz Kamiński i głową zdobył kontaktową bramkę. Wydawało się, że GieKSa pójdzie za ciosem, ale do przerwy nie udało się wyrównać. Trzeba dodać, że Okocimski mimo że nieco przyczajony, od czasu do czasu wyprowadzał kontry i nie ograniczał się tylko do obrony Częstochowy.
O drugiej połowie można napisać, że było to jedno wielkie bicie głową w mur. Goście atakowali coraz rzadziej, GKS natomiast to z lewej, to z prawej strony, to środkiem próbował dostać się do pola karnego rywala. Z minuty na minutę pojawiało się jednak coraz więcej błędów, grania na aferę, podań na pamięć – niecelnych. Jedyne zagrożenie GKS stwarzał sobie po stałych fragmentach gry, m.in. po rzucie rożnym Bartłomieja Chwalibogowskiego Rakels skierował piłkę do bramki, ale sędzia uznał, że przy dośrodkowaniu futbolówka opuściła boisko. Z minuty na minutę było widać coraz mniej pomysłu. Tak jak w meczu z Miedzią w końcówce do przodu przeszedł Adrian Napierała. Okocimski oprócz tego, że bardzo dobrze się bronił, dość ostentacyjnie grał na czas, za co Konrad Wieczorek otrzymał drugą żółtą kartkę i GKS przez ostatnie kilka minut grał w przewadze, ale nie miało to większego znaczenia. Piłki meczowej katowiczanie sobie nie stworzyli i mecz zakończył się niespodziewanym zwycięstwem gości.
Ten mecz pokazał kilka spraw. Po pierwsze, że gra w środku pola bez Przemysława Pitrego praktycznie nie istnieje. Do tego dziwne jest, że o ile w kilku meczach ostatnio widzieliśmy jakiś pomysł na grę, to tym razem absolutnie go nie było, jedynie gra „a nuż się uda”. Dodatkowo nie było widać gryzienia trawy, takiego jak choćby w meczu z Tychami – i to najbardziej dziwi. Ogólnie GKS zagrał to, do czego niestety swego czasu się przyzwyczailiśmy, czyli nic. Na szczęście (w tym przypadku) ta forma jest chimeryczna i za tydzień może być lepiej. Oby.
W trzech meczach u siebie z rzędu liczyliśmy na co najmniej 7 punktów. Okazało się, że z najlepszym rywalem – Tychami – GKS zagrał najlepiej i wygrał, a z przeciętną Miedzią i słabym Okocimskim schodził z boiska pokonany.
Kibiców znów pojawiło się na Bukowej bardzo mało, ale tym razem przynajmniej doping był nienajgorszy. Liczymy, że w pozostałych meczach u siebie – z Olimpią Grudziądz i Stomilem Olsztyn – nasz zespół będzie wspierany przez liczniejszą rzeszę kibiców, zachęcony awizowanymi niższymi cenami biletów.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Kibice Piłka nożna
Wielki Festyn przed Meczem Przyjaźni!
W sobotę o 17:00 na Arenie Katowice zostanie rozegrany Mecz Przyjaźni pomiędzy GKS Katowice i Banikiem Ostrava. Będzie to punkt kulminacyjny obchodów 30-lecia zgody pomiędzy kibicami obu klubów.
Tego dnia czeka na Was jednak dużo więcej atrakcji. Już od godziny 11:00, na bocznych boiskach stadionu przy Nowej Bukowej, zostaną rozegrane Mecze Przyjaźni, w których udział wezmą zawodniczki i zawodnicy akademii GKS Katowice i Banika Ostrava.
O 13:00 rozpocznie się Wielki Festyn. Od tej godziny czynne będą pod stadionem dwie strefy. Wzdłuż Trybuny Wschodniej (tzw. Prostej) funkcjonować będzie klubowa Fanzona, która została przygotowana z myślą o całych rodzinach, ze szczególnym uwzględnieniem najmłodszych.
Na miejscu czekać będą między innymi:
– dmuchańce dla dzieci,
– stoły do subsoccera,
– specjalne boisko i rozgrywki podopiecznych Serduszka GieKSy,
– pokaz freestyle football Dawida Krzyżowskiego,
– strefa EA FC,
– dart,
– malowanie obrazów dla dzieci,
– wata cukrowa i popcorn,
– punkty GIEKSA FANSTORE.
Od godziny 15:00 Female Elite ’64 oraz Sektor Mladi Chachari przygotują dodatkowe niespodzianki dla najmłodszych.
Druga strefa zostanie rozstawiona za Blaszokiem. Tam na kibiców czekać będzie powiększony punkt gastronomiczny, a o odpowiednią atmosferę zadba DJ z muzyką. Pojawią się również kibicowskie sklepy Banika (Chachar/Wear i 1922 Store) oraz GieKSy (Blaszok), w których będziecie mogli zaopatrzyć się w zgodowe (ale nie tylko!) gadżety.
Przypominamy także o aktywnościach i atrakcjach, o których już pisaliśmy na stronie. W przerwie Meczu Przyjaźni zostanie rozegrany mecz Legend GKS Katowice i Banika Ostrava (tutaj). Pod stadionem będziecie mogli także odebrać za darmo trzecie wydanie okazjonalnej gazety „GieKSiorz”, które w całości zostało poświęcone opisowi przyjaźni kibiców obu klubów. Nie zabraknie także czeskiej wersji językowej (tutaj więcej).
Jak było na poprzednich spotkaniach z Banikiem możecie przeczytać tutaj. Jednak jeśli z jakichś powodów nie będziecie mogli być tam z nami, to Kanał Sportowy przeprowadzi relację z Meczu Przyjaźni. Start transmisji na YouTube Kanału Sportowego (tutaj) od 16:00. Mecz rozpocznie się o 17:00, a skomentują go Mateusz Borek oraz Grzegorz Goncerz.
Cały czas można zakupić bilety na sobotni mecz, do czego gorąco zachęcamy. Najłatwiej zrobić to przez stronę bilety.GKSKatowice.eu. Przyjdźcie z całymi rodzinami i wspólnie świętujmy piękny jubileusz! Uwaga – apelujemy do WSZYSTKICH kibiców GieKSy, by pojawili się na ŻÓŁTO!





tzn
21 października 2012 at 17:51
Doping był dobry, o czym świadczy moje zdarte gardło w dniu dzisiejszym