Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Sensacja w Pruszkowie. Znicz lepszy od GKS Katowice – media o meczu Znicz Pruszków-GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego meczu II ligi Znicz Pruszków – GKS Katowice. GieKSa przegrała w Pruszkowie 0:1 (0:1).

 

sport.tvp.pl – 2. liga. Sensacja w Pruszkowie. Znicz lepszy od GKS Katowice

Znicz Pruszków wygrał z GKS Katowice 1:0 (1:0) w meczu 26. kolejki 2. ligi. Dzięki trafieniu Macieja Firleja gospodarze pokonali lidera rozgrywek.

[…] Dzięki sensacyjnej wygranej Znicz awansował na czternaste miejsce w tabeli 2. ligi. GKS, pomimo porażki, pozostał na pierwszej lokacie. Górnik Polkowice, już w tej kolejce, będzie mógł jednak wskoczyć na fotel lidera.

dziennikzachodni.pl – Lider II ligi zatrzymany w Pruszkowie

W czwartek 8.04.2021 r. w meczu 26. kolejki eWinner II ligi GKS Katowice grał w Pruszkowie ze Zniczem. GieKSa jest liderem tabeli i zmierza do Fortuna. 1 Ligi, ale zaliczyła potknięcie w Pruszkowie.

 

zniczpruszkow.com.pl – Pokonujemy lidera ligi! Znicz 1:0 GKS Katowice

Walka, siła, odpowiednia taktyka i wiara w siebie samych czyli recepta na pokonanie lidera ligi. Dzisiejszy wieczór w Pruszkowie otworzył 26. kolejkę eWinner 2 Liga. Jak mawiali sceptycy: przeciętny zespół z Pruszkowa będzie musiał się namęczyć, by pokonać lidera. Cóż.. o tym jak grał lider mogli przekonać się wszyscy przed telewizorami.

W dzisiejszym meczu gospodarze zdecydowanie przeważali od pierwszego gwizdka Ewy Augustyn. Byli szybsi, wykorzystywali sytuacje, przerywali akcje przeciwników i oddali więcej strzałów na bramkę. Gola dla żółto-czerwonych w 45′ zdobył Maciej Firlej, który po ostatniej kolejce znalazł się w „11” Tygodnika Piłka Nożna. Po przerwie Znicz nie spoczął na laurach i nie dał się sprowokować drużynie Arkadiusza Jędrycha, wychowanka Znicza grającego dziś w katowickich barwach. Kilka prób zdobycia punktów skutecznie przerywał Piotr Misztal, który w dzisiejszym meczu nie puścił żadnej bramki i bardzo dobrze pomagał zawodnikom z pola, co nie umknęło uwadze komentatorom podczas transmisji w TVP Sport. Znicz mógł zdecydowanie wyżej wygrać, niestety poza dobrymi sytuacjami było też kilka niewykorzystanych, w tym pojedynek sam na sam z bramkarzem Gieksy.

 

sportslaski.pl – Wyjazdowa passa „GieKSy” przerwana. Osłabiony lider bez patentu na Znicz

Z pewnością nie takiego przebiegu rywalizacji w Pruszkowie spodziewali się zawodnicy katowickiej „GieKSy”. Lider drugoligowej tabeli poległ bowiem z walczącym o utrzymanie Zniczem 0:1, a jedyna bramka padła na samym końcu pierwszej części gry. Tym samym podopieczni Rafała Góraka ponieśli pierwszą wyjazdową porażkę od 24 października i mogą po tej serii gier stracić pozycję lidera.

[…] Podopieczni Rafała Góraka musieli mieć jednak z tyłu głowy fakt, że choć oba zespoły przez bezpośrednią rywalizacją dzieliło aż 14 pozycji i 30 punktów, Znicz w ostatnim czasie bywał dla GKS-u dość niewygodnym rywalem.

Dość powiedzieć, że w trzech ostatnich starciach wspomnianych drużyn w 2. Lidze, katowiczanie byli w stanie wywalczyć tylko jedno oczko.

[…] Klub poinformował bowiem w oficjalnym oświadczeniu, że u dwóch zawodników pierwszego zespołu potwierdzono obecność wirusa SARS CoV-2, a zgodnie z zaleceniami Zespołu Medycznego PZPN, od niedzieli zostali oni odizolowani od drużyny. Jak pokazał wyjściowy skład na dzisiejsze spotkanie w Pruszkowie, owymi pechowcami zostali dotychczasowi pewniacy w talii trenera Góraka – lewy obrońca Grzegorz Rogala oraz skrzydłowy Szymon Kiebzak.

Zmiany w jedenastce „żółto-zielono-czarnych” były zatem konieczne, a od pierwszej minuty szkoleniowiec lidera postawił m.in. na Daniana Pavlasa czy też na „rezerwowe” trio, które miało mniejszy bądź większy udział w zdobyciu jedynej bramki przeciwko Olimpii Grudziądz. W Pruszkowie ofensywnie usposobionemu GKS-owi szło jednak jak po grudzie. W poczynaniach gości brakowało bowiem odpowiedniej płynności, przyspieszenia czy po prostu pomysłu, by przełamać bardzo dobrze dysponowaną obronę przeciwnika. Potwierdza to choćby statystyka oddanych strzałów, bowiem do przerwy zespół ze Śląska oddał zaledwie jeden strzał w kierunku bramki Piotra Misztala.

Jakby katowiczanie mieli mało problemów, powiązanych choćby z dość powolnym rozegraniem piłki czy początkową nieumiejętnością kreowania okazji bramkowych, zakończyli oni pierwszą połowę w najgorszy możliwy sposób. W ostatniej akcji przed zmianą stron na listę strzelców wpisał się Maciej Firlej, który po przyjęciu futbolówki obrócił się z nią i pokonał golkipera mierzonym strzałem. Jak się okazało, więcej goli w czwartkowym pojedynku już nie wpadło. Gościom w ewentualnej zmianie wyniku nie pomogła mocniejsza końcówka i zepchnięcie rywala do defensywy, czy też dokonanie po godzinie gry aż czterech roszad w jedenastce.

– Mecz wyglądał jak wyglądał i być może dopiero w ostatnich 20 minutach prezentowaliśmy się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Nie ustrzegliśmy się jednak błędów i na pewno czeka nas dość mocna analiza tego wszystkiego. Musimy jak najlepiej przygotować się do kolejnego spotkania – zapowiedział rozgoryczony po ostatnim gwizdku trener Rafał Górak.

Tym samym „GieKSa” przerwała swoją serię sześciu wyjazdowych zwycięstw (pierwsza porażka na obcym stadionie od 24 października) i ponownie dała się zaskoczyć niżej notowanemu rywalowi z Mazowsza. Co jednak równie istotne, podopieczni trenera Góraka mogą po tej serii gier stracić nawet pozycję lidera, choć w tym przypadku wszystko zależy od wyniku sobotniego spotkania Górnika Polkowice z Pogonią Siedlce.

 

sportdziennik.com – GKS Katowice potknął się w Pruszkowie

Koniec rekordowej wyjazdowej serii GieKSy, która zawitała do Pruszkowa osłabiona, zagrała kiepsko i już w weekend może stracić fotel lidera II-ligowej tabeli na rzecz Górnika Polkowice.

Na cyfrze sześć zatrzymał się licznik wyjazdowych zwycięstw GKS-u, który od dnia porażki w Częstochowie – 24 października – w delegacji wyłącznie wygrywał. Wrocław, Suwałki, Bytów, Rzeszów, Wronki, Siedlce… Zgarnięcie pełnej puli w tych miejscowościach oznaczało wyśrubowanie rekordowej serii w historii występów katowiczan na szczeblu centralnym. Jej kres nastał wczoraj w Pruszkowie.

Od chwili spadku do II ligi GieKSie nie wiedzie się w konfrontacjach ze Zniczem. Jesienią przy Bukowej była w stanie zremisować, pozostałe trzy spotkania z tym rywalem przegrała.

Drużyna Rafała Góraka zawitała na Mazowsze osłabiona. Do autokaru nie wsiedli Grzegorz Rogala i Szymon Kiebzak. Dwaj podstawowi zawodnicy otrzymali pozytywny wynik testu na koronawirusa i zostali odizolowani od zespołu podczas przygotowań do tego meczu. Na ławce rezerwowych zaczął tym razem lider ofensywy Adrian Błąd. I takiego lidera GieKSie w Pruszkowie brakowało.

Widoczny był Dominik Kościelniak, robił na skrzydle sporo szumu, ale bez efektów, zaś Rafał Figiel nadal daleki jest od dyspozycji, jakiej oczekiwałoby się po kimś, kogo zakontraktowanie określono mianem transferowego hitu. Starał się prowadzić grę, ale poza kilkoma niezłymi dośrodkowaniami ze stałych fragmentów oraz minimalnie niecelnym (górna siatka) uderzeniem z rzutu wolnego w końcówce, niewiele pozytywnego można o Figlu napisać.

Uczciwie trzeba jednak zauważyć, że powinien zakończyć występ z asystą. W I połowie sprytnie, krótko, zagrał z wolnego do Filipa Kozłowskiego, ale ten uderzył w dobrze ustawionego bramkarza, a nie pomogła mu też murawa, której stan generalnie pozostawiał nieco do życzenia.

Trener Górak jeszcze przed upływem godziny dokonał… poczwórnej zmiany, posyłając w bój Błąda, a także Bartosza Jaroszka, Arkadiusza Woźniaka i Piotra Kurbiela. Gra GieKSy trochę drgnęła, dwaj ostatni mieli okazje na wyrównanie, ale to było za mało, by zdobyć choćby punkt. Przewaga nad grupą pościgową z miejsc 3-5 wciąż jest bezpieczna, ale już w weekend katowiczanie mogą stracić na rzecz Górnika Polkowice fotel lidera tabeli.

– GKS Katowice oczekuje od siebie dużo więcej. Niestety, nie udało się nawet zremisować w Pruszkowie. Z czego to wynikało? Najprawdopodobniej ze słabej gry. Mamy na tyle wyrównaną kadrę, że trener przyzwyczaił już do wpuszczania w jednym momencie 3-4 zawodników, ale tym razem nie udało się pomóc drużynie, nad czym mocno ubolewam – komentował rezerwowy pomocnik Bartosz Jaroszek.

Jedyny gol padł tuż przed przerwą – dosłownie do szatni. Lukasz Hrnciar dośrodkował z prawego skrzydła, piłkę zgrał Owe Bonyanga, a Maciej Firlej z dużym spokojem przygotował sobie pozycję do strzału, przymierzył między nogami Michała Kołodziejskiego w „długi” róg, nie dając szans Bartoszowi Mrozkowi. Znicz miał swoje atuty z przodu, a przede wszystkim cierpliwie się bronił. O ile na poprzednim wyjeździe, do Siedlec, katowiczanom pomógł bramkarz Pogoni Rafał Misztal, o tyle wczoraj jego młodszy brat Piotr spisywał się w pruszkowskiej „świątyni” bez żadnego zarzutu.

– Dopisujemy kolejne 3 punkty, starając się wyjść z dołka i spokojnie walcząc o utrzymanie. Czuliśmy na boisku, że gdy staliśmy blisko siebie i podchodziliśmy do wysokiego pressingu, to GKS nie zagrażał nam, nie stwarzał sytuacji. Wypełniliśmy nasz plan na ten mecz – mówił Maciej Firlej, napastnik Znicza. Słowo pochwały należy się też pani sędzi. Ewa Augustyn z Gdańska, czyli arbiter międzynarodowy, prowadziła zawody bardzo stanowczo i konsekwentnie, dzięki czemu obyło się bez kontrowersji i negatywnych emocji.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga