Piłka nożna
[RELACJA] Niespełnione przeczucia trenera
Słoneczne, sobotnie popołudnie w Kaliszu dawało nam nadzieje na dobre widowisko w ramach 32. kolejki II ligi gdzie dokładnie o godzinie 17:30 rozpoczął się mecz GieKSy z KKSem Kalisz.
GKS Katowice do spotkania z gospodarzem spotkania przystąpił w identycznym składzie jak w wygranym przed paroma dniami meczu z Olimpią. Początek meczu był dość spokojny z obu stron, podopieczni Rafała Góraka przeważali w posiadaniu piłki, natomiast żadnego zagrożenia z tego nie stworzyli. Nic nie zapowiadało tego, co wydarzyło się w 16. minucie spotkania. Nie dał rady zablokować rywala przy dośrodkowaniu Kościelniak, ten dał radę wycofać, gdzie zaspał Wojciechowski i rywal mocno dograł na krótki słupek do Putno, którego niestety nie zablokował Kołodziejski. Taki splot wydarzeń spowodował stratę bramki i dał jednobramkowe prowadzenie gospodarzom. Kolejne minuty zmieniły obraz widowiska, gra się mocno wyrównała. W 30. minucie dał popis Mrozek, który kapitalnie obronił mocny strzał zza pola karnego pod poprzeczkę Kaszuby. Osiem minut później kolejny raz, golkiper GieKSy doskonale obronił strzał już z pola karnego po ziemi, fenomenalny refleks. W pierwszej połowie nic więcej nie zasługiwało na uwagę, sędzia po doliczeniu minuty, nakazał zawodnikom obu drużyn udać się do szatni na przerwę. Nasza drużyna nie oddała ani jednego celnego strzału.
Na drugą połowę żaden z trenerów nie zdecydował się na wprowadzenie zmian. Dopiero po 10 minutach, kiedy nic na boisku się nie zmieniło, Rafał Górak zdecydował się zdjąć Jaroszka i Kozłowskiego, desygnując do gry Urynowicza i Sanockiego. Nie ma co ukrywać, że miał nosa trener, ponieważ w 60 minucie doskonałą asystą popisał się wprowadzony chwilę wcześniej Sanocki, a jeszcze lepiej strzelił po długim słupku Arkadiusz Woźniak. Co ciekawe, strzelec bramki miał chwilę wcześniej zejść z boiska, jednak trener w ostatnim momencie zmienił decyzję. Parę minut później mogliśmy prowadzić, po główce z bliska Urynowicza piłka trafiła w słupek. W 76. minucie, po rzucie rożnym, mocny strzał po koźle broni na refleks Mrozek, który skwitował swoją kolejną kapitalną interwencję uśmiechem. Sześć minut później bardzo blisko bramki z. rzutu wolnego był Urynowicz, uderzył minimalnie obok bramki rywali. W 87 minucie po krótko rozegranym rzucie wolnym i dobrym dośrodkowaniu gola strzelił nie kto inny, jak były nasz zawodnik, Tomasz Hołota. Chwilę później bliski wyrównania był Sanocki po strzale nożycami. Do końca spotkania nie wydarzyło się już kompletnie nic, a w doliczonym czasie gry nie wyszliśmy nawet z jednym atakiem. GieKSa po bardzo chaotycznym meczu przegrywa z drużyną z Kalisza, wiec nie spełniły się przeczucia trenera Góraka o lepszej grze.
8.05.2021, Kalisz
KKS Kalisz – GKS Katowice 2:1 (1:0)
Bramki: Putno (16), Hołota (87) – Woźniak (60).
KKS Kalisz: Molenda – Gawlik, Kaszuba (84. Mickevics), Maćczak (76. Majewski), Borecki (69. Łuszkiewicz), Kendzia, Hołota, Gordillo, Radzewicz (69. Mączyński), Putno (69. Turkiewicz), Zawistowski.
GKS Katowice: Mrozek – Wojciechowski, Jędrych, Kołodziejski, Rogala – Woźniak (74. Kurbiel), Błąd (80. Gałecki), Jaroszek (56. Urynowicz), Figiel, Kościelniak – Kozłowski (56. Sanocki).
Sędzia: Łukasz Ostrowski.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Jurek
8 maja 2021 at 19:44
Zastanawiam się czy kibice Gieksy na serio wierzą, że ta sprzedajna banda uprawia tu jakiś sport? Jak zwykle oszukają Was na samym końcu. Oni NIE CHCĄ nigdzie awansować, bo są cieniasami, którzy w I lidze nie mieliby czego szukać. Oni są po to by trwać tu gdzie są.
Solski
8 maja 2021 at 19:57
Tradycji stało się zadość. Kto nam strzela? Były gracz.
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 19:58
Wierzymy.Co nam pozostało? Tylko w co wierzy trener Górak? Czy On wierzy dalej, że Błąd da mu ten awans? Kurwa ile można?
Kato
8 maja 2021 at 19:59
Gdzie jest prezes.
Dał dwa lata na awans.
Piotr
8 maja 2021 at 20:07
Ta drużyna sięgnęła już kompletnego dna, stając się pośmiewiskiem dla całej Polski. Wszystkie mecze wymęczone na siłę, brak jakiejkolwiek składnej gry , miłej dla oka. Przegrywać z takimi drużynami to aż wstyd. Teraz kolej na kolejną porażkę z Błękitnymi. Awans należy się Chojniczance i Polkowicom ale nie Katowicom. Wstyd z taką drużyną awansować do pierwszej ligi. Takie miasto taki klub a przegrywa wszystko jak leci . Lata dziewięćdziesiąta to piękna historia Gks , która już nigdy nie wróci. Ze łzą w oczach wraca się do tamtych czasów. Tamtym ludziom wtedy bardzo zależało a dziś mamy tylko najemników nie wart tych pieniędzy Kolejny sezon stracony , niebawem będzie 20 lat od spadku z ekstraklasy- taki niechlubny jubileusz.
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 20:07
4 miliony długu z ZUS +brak awansu =koniec naszej Gieksy! To nie walka o awans to walka o byt!!!
Gieksiorz
8 maja 2021 at 20:07
Gdzie są kibice,Gieksa to my, tutaj potrzeba pierdolnąć ręką w stół, zrobić dym, postawić prezesa,krupe pod ścianą
Gieksiorz
8 maja 2021 at 20:12
Celowe zarzynanie Gieksy, dużo ludzi już się wycofało,o to chodzi miastu,za niedługo spuszczą nas do 3 a potem niżej, jeszcze 4 mln długu z ZUS to będzie gwóźdź do trumny,Prawdziwa Gieksa była do 2005 roku
Afera
8 maja 2021 at 20:20
Ja pierdole lewy dwie brameczki w połowie a Ja jak ten głupi ciul naiwny straciłem czas patrząc na tych patałachów,kurwa do Katowic pieszo niech zapierdalają
Olek
8 maja 2021 at 20:20
Poczekajmy do końca może się awansuje chociaż w barażach Choć od lat jestem na skraju wyczerpania psychicznego
Riko
8 maja 2021 at 20:25
Będzie powtórka z zeszłego roku . Awans spierdzielony w komediowy sposób … Klub – Mem
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 20:28
Olek nive tylko Ty ale cała Gieksa! Ile można, dlaczego nie wyciąga się wniosków z błędów przeszłości! Wiem, że Shellu ma już dość, ale może Irshman lub Mecza napiszą jak to się skończy. Brak już siły.
GieKSiorz
8 maja 2021 at 20:45
jeszcze 5 meczów i zoboczymy,w przypadku powtorki z rozrywki jo sie wypisuja z tego kurwidolka,dosc juz robienia ludzi w chuja tyle lot,bez ambicji,bez honoru,posmiewisko z nos zrobili
tomassi
8 maja 2021 at 21:16
do Gieksiorz
jak to się wypisuja?
a ile lat łazisz na szpile?
ile razy śpiewałeś 1,2,3 liga to nie ważne dla nas jest?
dla wyników tu jesteś?
wszyscy jesteśmy wk..wieni ale ludzie albo mamy
żółte serce i zielono czarną krew i jesteśmy z tym klubem na zawsze
albo jesteś kibicem sukcesu…..
no tak wtedy jedz jak kolega postów parę wcześniej pisał na Bayern
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 21:25
Tomassi jaja sobie robisz? Myślisz, że jest tu jakiś kibic sukcesu? Chyba pomyliłeś kluby. Po tylu latach porażek? Tu są tylko Ci którzy Giekse mają w sercu, innych tu nie nie ma.
Afera
8 maja 2021 at 21:34
Tomassi GKS KATOWICE TO CAŁE NASZE ŻYCIE,po prostu krew człowieka zalewa na jesień 4-1zwycięstwo,a na wiosnę 2-1 po dupie,rok w rok to samo normalnie zawału idzie dostać
stbg
8 maja 2021 at 21:45
Witam bardzo serdecznie kibiców GKS-u Katowice
Na wstępie oświadczam, że nie jestem fanem GKS-u bo jestem kibicem Siarki która was kiedyś wyeliminowała z pucharów i to była pizda roku.
Ale to jest huj w porównaniu z rzeczywistością
Piszę bo chodzi mi o klub i miasto. Coś tutaj nie jest hallo.
Jestem Parę razy w Katowicach i jestem pod wrażeniem rozwoju miasta, tylko to nie idzie z piłką.
Oczywiście siatkarze, hokeiści i jeszcze ktoś tam nadają barwę temu miastu, ale dym i pośmiewisko robią piłkarze.
Kibice Zawiszy Bydgoszcz się wkurwili i i klub zaczynał bodajże od B-klasy. Są już na etapie awansu do III ligi. Tyle samo mają mieszkańców co Katowice.. To jest też wielkie miasto Obserwuje tak na marginesie (bo wychowałem się na Śląsku (Łabędy) wasze działania ale to jest lizanie dupy przez szkło. Niema w Katowicach człowieka który by to wszystko ogarnął. Skoro szanowni kibice mają jakiś wpływ to niech to rozpierdolą wzorem Zawiszy i niech powołają Nowy klub GKS na zdrowych zasadach. To jest tylko jedyna droga. Nawet niech tylko awansują, że co wy myślicie GKS nie będzie dostawał większych baniek ???
Pozdrawiam
GieKSiorz
8 maja 2021 at 21:56
Do Tomassi!!!!!!!NIE JESTEM KIBICEM SUKCESU BO OSTATNI SUKCES TO AWANS DO PIERWSZEJ LIGI KILKANASCIE LAT TEMU,TYLKO NORMALNIE JESTEM WKURWIONY ROBIENIEM LUDZI W HUJA,CHORYM UKLADEM KTORY JEST W TYM KLUBIE,MAFII MIEJSKIEJ CO WCISKA TAM SWOICH POCIOTKOW I DAJE IM ZAROBIC ZAJEBISTA KASE ZA NIC NIEROBIENIE,ZA OSMIESZANIE NAS,I CO MAM LUDZIC SIE ZE MOZE KIEDYS ZE COS SIE ZMIENI?!CHUJA SIE ZMIENI,TO CHORY UKLAD,WOLALBYM JUZ ZACZYNAC OD B KLASY,NOWI LUDZIE KTORZY MAJA SERCE TROJKOLOROWE I Z CHECIA BEDE NA MECZE LAZIL NAWET NA NIZSZE LIGI ALE WIEDZAC ZE JEST KLUB CO MU ZALEZY,SA LUDZIE KTORZY GO KOCHAJA ITD,A NA GIEKSA LAZA OD POCZATKU LAT 90 WIEC MI NIE PIERDOL FARMAZONOW,PAMIETAM CZASY JAK KIBICE UMIELI SIE ODEZWAC POD URZEDEM MIASTA ,NA TRENINGACH A TERAZ CHYBA KAZDEMU PASUJE TAKI CHORY UKLAD
GieKSiorz
8 maja 2021 at 22:02
Z KLUBU KTORY BYL NA POLSKIE REALIA MARKA,OWSZEM NIE ZDOBYL NIGDY MISTRZOSTWA,ALE ZDBYWAL PUCHARY,SUPERPUCHARY,GRAL W PUCHARZE UEFA Z DOBRYMI WYNIKAMI JAK NA POLSKIE REALIA,CO ZOSTALO?GOWNO!!!!STALISMY SIE POSMIEWISKIEM POLSKI,ROBIA NAS JAWNIE W CHUJA MIASTO,ZARZAD,GDZIE TEN KOMUCH SZCZERBOWSKI,ZERO REALCJI,NO JASNE CEL JEST REALIZOWANY.TO WLASNIE PRZEZ TAKICH NAIWNIAKOW JAK TOMASSI TEN KLUB IDZIE W KU UPADKOWI,LUDZA SIE,DAJA SIE ROBIC W CIULA KOLEJNE LATA,ZERO REAKCJI,WIEKSZOSC LUDZI MA JUZ DOSC,DLATEGO TAKA FREKWENCJA,GIEKSA ROZMIENIA SIE NA DROBNE,NIE BEDZIE STADIONU,WYNIKOW ITD,MIASTO TAKIE JAK KATOWICE NIE UMIE OD NASTU LAT AWANSOWAC DO EKSTRAKLASY,BA NAWET SPADAJA DO 2 LIGI?DZIWNE?NIE KOMUS TO PASUJE,A JAK KTOS SIE LUDZI TO JEST NAIWNY
Maks Jurgen
8 maja 2021 at 22:05
Gieksiorz…100% racji…nic dodać , tym kurwom musi sie kasa zgadzać na koncie a reszta mają w dupie, chodza na GieKSa od 1975 r i nigdy takiej chujni i syfu nie było…d
GieKSiorz
8 maja 2021 at 22:15
MAKS JURGEN DZIEKI I TEZ POPIERAM NIGDY TAKIEGO SYFU I CHUJNI NIE BYLO,ZACZYNALISMY OD 4 LIGI I CHUJ COFAMY SIE A MINELO KILKANASCIE LAT,NIE MA ZADNEGO PROGRESU,CIAGLE TO SAMO,CIAGLE OSMIESZANIE NAS.CIEKAWE TERAZ TE 4 MLN,JAK PRZEJEBIA W SADZIE TO JEST KONIEC,TAK ZARZADZAJA PAROWY,POCIOTY MIEJSKIE,ZE JESZCZE DLUGI NAJEBALI,BEZ SUKCESOW JESZCZE DLUGOW NAROBILI,MOZE TO NIE PRZYPADEK?NIE WIEM,ALE JUZ MNIE JUZ NIC NIE ZDZIWI,CYGAN TUTAJ NIE UMIAL,A W CZESTOCHOWIE UMI I EKSTRAKLASE I O PODIUM WALCZYC,PUCHAR ZDOBYC,PRZYPADEK?NIE,POPROSTU KRUPA MA WYJEBANE NA GKS TAKA PRAWDA,A KAJ JEST PIECZYNSKI RADNY TAKI DUPNY KIBIC TEZ MA W CHUJU KLUB.RZYGAC SIE JUZ TYM WSZYSTKIM CHCE,W CHUJU MAM MIASTO,ICH BRUDNE PIENIADZE CO I TAK PRZEJADAJA POCIOTY I NAJEMNICY KTORZY NAS OSMIESZAJA,WOLA ZACZYNAC OD B KLASY TAK JAK PISALEM Z LUDZMI KTORZY MAJA W SERCU GKS
Gieksiorz
8 maja 2021 at 22:21
kaj jest trener,zero wywiadu ,kaj prezes cicho siedzi,taki maja szacunek do klubu i kibiców
Kato
8 maja 2021 at 23:07
Po co wypowiedzi trenera po kolejnym takim meczu.
Niech się wypowie wreszcie prezes;
O CO GRAMY W TYM SEZONIE?!
Arkadiusz
8 maja 2021 at 23:23
TRENER MUSI ODEJŚĆ – INO PRĘDKO!
PołudnioweK-ce
9 maja 2021 at 00:43
Dawno już tutaj nie zabierałem głosu.. oglądałem to wszystko z boku, na spokojnie.. co tu się odpierdala to Lynch by tego nie wymyślił (jak ktoś z Was lubi filmy w których nie wiadomo o co chodzi to polecam „Mulholland Drive”- mimo wszystko zajebisty film).. tylko że to był film napisany, wymyślony.. film dekady według krytyków.. gdyby wyżej wymieniony reżyser nagrał naszą „Dekade Gieksy 2” to pewną ma nagrode za film stulecia.. tylko ja się pytam kto jest Kurwa scenarzystą tego kemedio-dramatu?.. panie Prezes stań pan przed kamerą i się Wypowiedź jak masz pan jaja!
Robson
9 maja 2021 at 02:30
Marek mimo że jesteś moim kolegą WZYWAM CIĘ DO ZABRANIA GŁOSU I JASNEGO STANOWISKA co jest k.. grane. Tego się panowie nie dało oglądać w statystykach mieliśmy tylko lepsze posiadanie piłki strzałów strzałów celnych nawet nie połowa tego co Kalisz, fauli tak mało jak byśmy o nic nie walczyli i jeszcze bramkę strzela nam Tomek który ma GieKSę w sercu! Dlaczego tacy piłkarze nie grają u nas tylko przyjezdne paciuloki kere nie mają Śląskiego serca w których nie płynie trójkolorowa krew.
Paszulewisz zniszczył Dawida Plizgę 🙁 Górak z Góralczykiem ściągając niemal że samych goroli zniszczą cały klub.
Robson
9 maja 2021 at 02:35
I jeszcze jedno czy naprawdę jak nie ma Shela nikt nie potrafi napisać dobrego mocnego artykułu który oddaje to co każdy prawdziwy GieKSiarz ma teraz w sercu?
Kato
9 maja 2021 at 06:59
Pisałem już kiedy przebudzenie w drużynie, teraz napiszę kiedy w kibicach!
Trener jest bezsilny i jak widać nic nie zdziała.
Milczenie dyrekcji jest nadwyraz wymowne…
Tak więc razem, CAŁA KIBICOWSKA GIEKSA, z jasnym przekazem do kopaczy.
Kato
9 maja 2021 at 07:23
Kontrola ZUS dotyczy okresu 2014 do 2019. Tak podano.
Jest rok 2021.
GIEKSIORZ
9 maja 2021 at 08:17
To, że nie awansujemy, to jest niemal pewne, bo będąc obiektywnym, to z taką „ekipą” i z taką padliną, jaką gramy, na awans poprostu nie zasługujemy. Pozostaje tylko pytanie,w którym meczu nastąpi „przypadkowe” przegranie tego awansu….
Kato
9 maja 2021 at 09:08
Co do umiejętności to uważam że są i byli w stanie awansować już rok temu. Trener na tą ligę też jest spoko.
Co by było w 1lidze to tylko swoją walecznością i sercem do GIEKSY by wykazali lub nie.
Tylko że to co pokazują obecnie nie mieści się w żadnych normach.
Drużyny z którymi przegrywamy mecze, w wywiadach podkreślają z jaką drużyną wygrały.
Że jesteśmy jedną nogą w 1lidze, tam gdzie nasze miejsce.
Takie opinie są w wywiadach pomeczowych.
Ja się z nimi zgadzam.
To dla czego obecnie przegrywamy bez gry i walki ?!
Kato
9 maja 2021 at 09:53
Dodam jeszcze że dla drużyny z trenerem to jest walka o awans.
Dla mnie jest to powrót do 1ligi.
I tak to należy nazywać.
Wszyscy Kibice Razem!
GKS!
Gieksiorz
9 maja 2021 at 10:26
Przedupia awans to wylecimy na murawe i rozbierzmy ich do naga i pogonić wpizdu
Roh
9 maja 2021 at 10:35
Górak z tym specem od przygotowania fizycznego przed sezonem spierdoli sprawe. Zresztą ten Pan powinien być wyjebany rok temu. Goralczyk to też jakieś niepozozumienie jest.
Lewa
9 maja 2021 at 14:58
Sluchaj Marek gralismy razem aby w 1993 roku utrzymac Aks Chorzow bez kasy zbieranina chlopakow nie chcianych w gks ruchu i mk katowice nie bylo szans wiem o tym ,kasa i granie za darmo, jaki Masz cel jako Prezes bo kiedys nie bylo szans za duza strata punktow bylo i gra za darmo teraz co jest Jestes prezesem partacze graja za kase bez ambicji zrozum ze Blad Wozniak Figiel ,nie grali tam gdzie grali bo sa cieniasy i tyle ,graja w gks za kase jak awansuja a moga to ich trza wydupczyc bo nie dadza rady grac lige wyzej wiec po co maja grac ,zrozum to chlopie
Xyz
9 maja 2021 at 15:49
Shellu już po Hutniku wiedział co jest grane.