Piłka nożna
[RELACJA] Niespełnione przeczucia trenera
Słoneczne, sobotnie popołudnie w Kaliszu dawało nam nadzieje na dobre widowisko w ramach 32. kolejki II ligi gdzie dokładnie o godzinie 17:30 rozpoczął się mecz GieKSy z KKSem Kalisz.
GKS Katowice do spotkania z gospodarzem spotkania przystąpił w identycznym składzie jak w wygranym przed paroma dniami meczu z Olimpią. Początek meczu był dość spokojny z obu stron, podopieczni Rafała Góraka przeważali w posiadaniu piłki, natomiast żadnego zagrożenia z tego nie stworzyli. Nic nie zapowiadało tego, co wydarzyło się w 16. minucie spotkania. Nie dał rady zablokować rywala przy dośrodkowaniu Kościelniak, ten dał radę wycofać, gdzie zaspał Wojciechowski i rywal mocno dograł na krótki słupek do Putno, którego niestety nie zablokował Kołodziejski. Taki splot wydarzeń spowodował stratę bramki i dał jednobramkowe prowadzenie gospodarzom. Kolejne minuty zmieniły obraz widowiska, gra się mocno wyrównała. W 30. minucie dał popis Mrozek, który kapitalnie obronił mocny strzał zza pola karnego pod poprzeczkę Kaszuby. Osiem minut później kolejny raz, golkiper GieKSy doskonale obronił strzał już z pola karnego po ziemi, fenomenalny refleks. W pierwszej połowie nic więcej nie zasługiwało na uwagę, sędzia po doliczeniu minuty, nakazał zawodnikom obu drużyn udać się do szatni na przerwę. Nasza drużyna nie oddała ani jednego celnego strzału.
Na drugą połowę żaden z trenerów nie zdecydował się na wprowadzenie zmian. Dopiero po 10 minutach, kiedy nic na boisku się nie zmieniło, Rafał Górak zdecydował się zdjąć Jaroszka i Kozłowskiego, desygnując do gry Urynowicza i Sanockiego. Nie ma co ukrywać, że miał nosa trener, ponieważ w 60 minucie doskonałą asystą popisał się wprowadzony chwilę wcześniej Sanocki, a jeszcze lepiej strzelił po długim słupku Arkadiusz Woźniak. Co ciekawe, strzelec bramki miał chwilę wcześniej zejść z boiska, jednak trener w ostatnim momencie zmienił decyzję. Parę minut później mogliśmy prowadzić, po główce z bliska Urynowicza piłka trafiła w słupek. W 76. minucie, po rzucie rożnym, mocny strzał po koźle broni na refleks Mrozek, który skwitował swoją kolejną kapitalną interwencję uśmiechem. Sześć minut później bardzo blisko bramki z. rzutu wolnego był Urynowicz, uderzył minimalnie obok bramki rywali. W 87 minucie po krótko rozegranym rzucie wolnym i dobrym dośrodkowaniu gola strzelił nie kto inny, jak były nasz zawodnik, Tomasz Hołota. Chwilę później bliski wyrównania był Sanocki po strzale nożycami. Do końca spotkania nie wydarzyło się już kompletnie nic, a w doliczonym czasie gry nie wyszliśmy nawet z jednym atakiem. GieKSa po bardzo chaotycznym meczu przegrywa z drużyną z Kalisza, wiec nie spełniły się przeczucia trenera Góraka o lepszej grze.
8.05.2021, Kalisz
KKS Kalisz – GKS Katowice 2:1 (1:0)
Bramki: Putno (16), Hołota (87) – Woźniak (60).
KKS Kalisz: Molenda – Gawlik, Kaszuba (84. Mickevics), Maćczak (76. Majewski), Borecki (69. Łuszkiewicz), Kendzia, Hołota, Gordillo, Radzewicz (69. Mączyński), Putno (69. Turkiewicz), Zawistowski.
GKS Katowice: Mrozek – Wojciechowski, Jędrych, Kołodziejski, Rogala – Woźniak (74. Kurbiel), Błąd (80. Gałecki), Jaroszek (56. Urynowicz), Figiel, Kościelniak – Kozłowski (56. Sanocki).
Sędzia: Łukasz Ostrowski.
Felietony Piłka nożna
Opór przed rozwojem
Przed trójmeczem wyjazdowym postanowiłem sobie określić liczbę punktów i swój stosunek do potencjalnej zdobyczy. Z góry przepraszam za przekleństwa. Ale jakoś musiałem stopniować. Mając w głowie naszą indolencję we wcześniejszych wyjazdach miałem więc w głowie coś takiego:
2 punkty – ch…owe k…a minimum
3 punkty – ch…owe minimum
4 punkty – minimum
5 punktów – dobrze
6 punktów – bardzo dobrze
7 punktów – kapitalnie
9 punktów – idealnie.
Już po pierwszym z tych trzech meczów cieszyłem się, że „ch…owe minimum” osiągnęliśmy, a do minimum brakuje jednego punktu. A do „dobrze” zaledwie dwóch remisów. Co było potem wszyscy wiemy. „Ch…owe minimum” ostatecznie zostało osiągnięte, ale patrząc z perspektywy, że już na początku, a potem nie pociągnęliśmy – frustracja jest tym większa.
Naprawdę niewiele zabrakło i niewiele trzeba było zrobić, żebyśmy po meczu z Górnikiem nie musieli już wracać do tych nieszczęsnych wyjazdów i odmieniania tego słowa – w negatywnym kontekście – przez wszystkie przypadki. Gdybyśmy wczoraj choćby zremisowali po średniej grze – można by było na ten moment uznać, że jako tako wszystko wróciło do normy – tu wygrana na wyjeździe, tu porażka, tu czasem remis wpadnie. Niestety to, co działo się zarówno tydzień temu w Gliwicach, jak i wczoraj w Lubinie każe myśleć, że kapitalne skądinąd zwycięstwo w Zabrzu było jakąś niesamowitą anomalią. Tym bardziej, jeśli spojrzymy na postawę Górnika w tym sezonie. I że to był wypadek przy pracy, tylko w pozytywną stronę.
Nie chce nawet myśleć, co by było, gdybyśmy przy Roosevelta przegrali, a przecież było tego bardzo blisko. Bilans sześciu porażek w siedmiu meczach wyjazdowych to katastrofa, ale siedem na siedem to już by była karykatura. Nawet outsiderzy nie mają takich bilansów. Na szczęście w Zabrzu wygraliśmy i ten wyłom w tragicznej wyjazdowej postawie jednak się pojawił.
Liczyliśmy jednak na to, że wygrana – i to w takich okolicznościach – da drużynie przełącznik na te wyjazdy, że w końcu siłą rozpędu zespół zacznie grać na innych stadionach niż Katowice. Tym bardziej, że przeciwników mieliśmy słabszych. Choć Piast się podnosi, to całkiem niedawno przegrywał 0:4 u siebie z Wieczystą w pewnym momencie meczu. Za to Zagłębie – toporne, beznamiętne i bezjajeczne, było tą ekipą, z którą drużyna mająca aspiracje powinna sobie w tym momencie sezonu poradzić. Albo przynajmniej nie przegrać. A już na pewno nie dać się tak kompletnie zdominować.
Naprawdę trudno mi uwierzyć, że na tle naszej drużyny, toporni na co dzień przeciwnicy, wyglądają jakby byli wirtuozami piłki. Wiadomo, że z tą wirtuozerią to lekka przesada, ale z tym, że wyglądali jak drużyna dobra i szybka już nie. Jak Miedziowi męczyli bułę czy kompromitowali się w Pucharze Polski, tak zorientowawszy się, że przyjechał „wyjazdowo najlepszy” GKS Katowice, nagle zaczęli być szybcy, dynamiczni, wygrywający pojedynki, mający pomysł na grę, atakujący i stwarzający sytuacje.
Choć to tak naprawdę tylko wrażenie. Zagłębie wcale nie zagrało wybitnego meczu. Solidny i dobry tak. Ale nic szczególnego.
Powtórzę taktykę naszych przeciwników i co tam trener mówi im w szatni. Brzmi to mniej więcej tak: „Wicie kurwa, chłopacy, kurwa rozumicie, naciście, biegajcie kurwa, uderzajcie ze łba i z bara, kurwa i oni się wtedy pogubią. A potem jak kurwa kurwa strzelicie, to oddajcie im balik, bo oni kurwa nie wiedzą, co z nim zrobić i przewracają się na chałce”.
Tak widzę odprawy przedmeczowe u naszych przeciwników.
Absolutnie niepojęte jest to, jak my na wyjeździe zapominamy każdy aspekt gry w piłkę. Bo jak wspomniałem – wyniki to jedno. Można przegrać, można nawet przegrać 2-3 mecze z rzędu. Nieszczęśliwy splot okoliczności, jakiś kryzys, błąd sędziego, po prostu słabszy moment. Ale u nas to nie jest kryzys. To jest jakieś totalne odcięcie od umiejętności i mentalu. To jest tak systemowy problem, że właśnie jedno zwycięstwo w Zabrzu kompletnie nie zmienia tego obrazu.
I ostatecznie w defensywie jesteśmy ultrasłabi, a w ofensywie to my gramy toporny futbol. Pod przykrywką rozgrywania ataku pozycyjnego i specyficznej tiki taki, pierdyliarda podań wszerz boiska i kompletnego braku brania na siebie odpowiedzialności za podjęcie decyzji – o ostatnim podaniu, o pójściu jeden na jeden a wysokości pola karnego, o strzale. A jak już ktoś taką decyzję raz na jakiś czas podejmie, to jakość wykonania jest bardzo słaba.
Dobra, odwlekałem. Robię teraz krótką przerwę od pisania i oglądam skrót. Miejcie mnie w swojej opiece.
<ogląda skrót>
<idzie ochłonąć po obejrzeniu skrótu>
<z niechęcią wraca po godzinie do pisania>
Nie, po prostu nie dało się na to patrzeć. Jak już stworzyliśmy sobie najlepszą okazję, to Marcel zachował się absolutnie kuriozalnie – będąc w dobrej pozycji w polu karnym, taki rzut karny pod lekką presją, po prostu podał piłkę do bramkarza. Koszmar. Podobnie jak tracone bramki. W pierwszej sytuacji mieliśmy déjà vu z Gliwic. Czyli znów wysoko ustawiona obrona i prostopadłe podanie za plecy na skrzydło. Gdzie oczywiście nie było Wasyla, więc już byliśmy ugotowani, bo nasi obrońcy bardziej w centrum boiska nie byli w stanie nic zaradzić. Arek nie przeciął, Alan dał się wyprzedzić i mieliśmy bramkę.
Drugi gol to po pierwsze rozklepanie nas jak dzieci. Ale to jeszcze pół biedy – czasem przeciwnik zrobi na tyle dobrą akcję, że przechytrzy rywala, zdarza się. Natomiast tyle luzu, ile miał Kosidis w polu karnym w momencie, gdy dostawał podanie, to jest kolejny defensywny kryminał tego sezonu. Plus wisienka na torcie, czyli nasz kapitan, który chyba sam nie wie, co chciał w tej sytuacji zrobić. On się normalnie, najnormalniej w świecie położył się w tej akcji. Tak jakby chciał zniknąć, nie uczestniczyć w tym evencie. Nie doskok, nie blok, nawet nie markowanie czegokolwiek. On się po prostu położył na boisku. To już druga taka sytuacja, po uchyleniu się przy trzecim golu dla Piasta.
Fatalna też była sytuacja, w której jednym podaniem rywale dosłownie przeszyli całą naszą trójkę środkowych obrońców i Sypek wyszedł sam na sam.
I tutaj muszę trochę napisać o zawodnikach, bo ode mnie ze względu na jednak summa summarum fajny poprzedni sezon, puchary i całokształt ekstraklasy w wydaniu zespołu, mieli trochę parasola ochronnego. No i jak to mówią, bez osobistych wycieczek, bo ja lubię tych piłkarzy, ale wkurzają mnie niemiłosiernie czasem, no i ostatnio zawodzą. Więc panowie nie obrażajcie się, tylko po prostu… się ogarnijcie.
Zacznę od wspomnianego Arka. Nie chcę być złym prorokiem, ale to trochę wygląda tak, jakby ząb czasu trochę nadgryzł naszego kapitana. Chciałbym wierzyć, że w jego przypadku to jest tylko kryzys formy. Natomiast patrząc na postawę jednak naszej ikony tej nowej GieKSy, to w ostatnim czasie po prostu Arek Jędrych nie daje rady. Jest wolny, daje się wyprzedzać zawodnikom rywala, popełnia proste błędy, gdy piłka jest w jego pobliżu, gdy się broni, serce podchodzi do gardła. W niektórych meczach w dość prostych sytuacjach kilka razy grał na alibi (wybicie na aut), tak jakby sam dobrze wiedział, że piłka się go nie słucha. Źle się ustawia. Niestety – Arek jest w tym sezonie tak słaby jak znakomicie wykonuje rzuty karne. Ogólnie wszyscy wiemy, jak dużo dał GieKSie i jako szef na boisku – dokąd nas doprowadził. Jednak czas mija. I nie chodzi mi o to, żeby zawodnika teraz gdzieś totalnie odstawić. Jednak nie może być nietykalny, jeśli chodzi o pierwszy skład, tylko dlatego, że jest kapitanem i tak ważną postacią dla tego zespołu. Z tym tematem – piłkarsko i psychologicznie, jeśli chodzi o całą drużynę – sztab trenerski musi sobie poradzić.
Oczywiście to nie jest jedyny zawodnik, który zawodzi i absolutnie nie można z niego robić kozła ofiarnego. Bo zawala cała drużyna. Przede wszystkim boli to, że nie widać żadnego progresu, choćby w porównaniu z poprzednim sezonie. GieKSa utknęła w nie wiadomo czym, a niektórzy piłkarze wręcz zaliczyli regres.
Straszliwie zleciał z formą Marcin Wasielewski. Ten walczak, ten dzik, którego znamy z poprzednich sezonów, teraz gra tak beznamiętnie i nieefektywnie. Dodatkowo brakuje mu decyzyjności, woli – mimo że ma dobrą sytuację – gdzieś tam się obrócić i szukać Alana Czerwińskiego. O wygranych pojedynkach na boku możemy zapomnieć.
Mateusz Kowalczyk ogólnie dobrze, że wrócił do składu, lepiej go mieć niż nie mieć. Tragedii nie ma, ale to jednak nie jest to. W tej jego destrukcji i kreacji początku akcji nie ma błysku, o ile można mówić o błysku w destrukcji. Nie no – można jak najbardziej.
Borja Galan teraz jest kontuzjowany, ale przecież też totalnie zjechał z formą.
Eman Marković to mam wrażenie, że sobie krótkim fragmentem na wiosnę bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę i sam nie wiem, jaki to jest zawodnik. Bo wtedy do czasu swojej eksplozji był ultraprzeciętny, a w tym sezonie jest bardzo słaby, nie licząc pojedynczych momentów.
Mateusz Wdowiak próbowany na wahadle też ostatecznie – jak to ktoś napisał – „przychodził jako rezerwowy Zagłębia i dalej wygląda jak rezerwowy Zagłębia”. Ja osobiście zawsze sobie dużo obiecuję, jak Mateusz wchodzi na boisko, ale na oczekiwaniach się kończy. Ciągle w niego wierzę i chciałbym go mimo wszystko zobaczyć więcej na boisku.
Marcela póki co ekstraklasa w GieKSie chyba jednak weryfikuje. Problem polega na tym, że gdy w GieKSie zaczynał, widzieliśmy zawodnika szybkiego, z potencjałem, z błyskiem, który jednak nie ma chłodnej głowy. Mieliśmy nadzieję, że jak tę głowę ustabilizuje, to będzie lepiej. Niestety teraz nawet tego potencjału nie widać. Również stał się toporny i bardzo słaby w swojej grze. I zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest jego poziom.
Erik Jirka od czasu, kiedy przyszedł do GKS również kompletnie nic nie wnosi. Wiele sobie obiecywałem po tym transferze, pamiętając go z Piasta. Ostatecznie próbuje jakiś szum robić na skrzydle, ale efektu z tego nie ma żadnego.
Bartek Nowak niedawno w wywiadzie w Canal Plus mówił, że chce częściej uderzać na bramkę. I tutaj wychodzi paradoks, bo ja mam wrażenie, że jakby strzelał częściej, to byłby mniej samolubny. A tak wychodzi na to, że on po prostu uwielbia szukać tych swoich podań i choć pozornie jest to gra dla zespołu, to jest to jednak bardziej… egoistyczne. Bartek naprawdę, weź uderz czasem z tego dystansu czy z pola karnego i nie szukaj na siłę podania. Technikę masz to po prostu strzelaj, a nie kombinuj. Czekamy na Twoje gole, nie tylko asysty.
Choć i tak nawet w takim żenującym meczu całego zespołu Bartek potrafił ze dwa razy świetnie obsłużyć kolegów…
Dla mnie wielkim zawodem jest Bartosz Wolski. Zdania są podzielone, jedni mówią, że gra dobrze, inni że nie. Może nawet w statystykach i analizach liczbowych wychodziłoby, jakie to Bartek ma świetne parametry, że byłoby sto odbiorów, podań progresywnych i innych badziewi. Tyle, że jakoś tego nie widać na boisku. Zawodnik jest przezroczysty, nasz środek pola nie istnieje, poza beznamiętnym przekazywaniem sobie piłki w poprzek boiska.
I tak dalej, i tak dalej, można by jeszcze mówić o np. Pau Reście, Lukasie Klemenzu itd…
Do tego wiecznie kontuzjowany Adam Zrelak, Olek Paluszek dochodzący do siebie w nieskończoność, Damian Rasak, który wraca, wraca, ale wrócić nie może.
Aha, jeszcze bramkarz Gabriel Kobylak. Meczów nie zawala, ale też nie wybrania. Sam fakt, że o nim zapomniałem trochę też mówi, że mamy bramkarza póki co przezroczystego, choć w tym przypadku akurat nie powiedziałbym, że to wada. Ale nie jest też to zaleta.
Tak naprawdę jedynym piłkarzem, który zrobił widoczny progres jest Ilja Szkurin. I tu jest kolejny niesamowity paradoks. W poprzednim sezonie, gdy widzieliśmy tę waleczną GieKSę, biorącą odpowiedzialność za różne wydarzenia boiskowe, Ilja jawił się jako ten, który nie za bardzo chce wracać, walczyć, angażować się w tę intensywną grę.
A tu nagle nastąpiło odwrócenie. Ilja się tej GieKSiarskiej gry nauczył, a reszta wygląda, jakby zapomniała. I to teraz nasz napastnik wygląda na tego, który najbardziej odpowiedzialnie pracuje. Cofa się po piłkę, próbuje rozgrywać, notuje nawet skuteczne interwencje we własnym polu karnym. Walczy z przeciwnikami w pojedynkach. Tak, Ilja zaliczył duży progres. Nie jego winą jest to, że partnerzy nie potrafią mu dostarczyć dobrej piłki do wykończenia. Ale swoich bramek już w tym sezonie i tak trochę strzelił. Naprawdę to zawodnik, do którego mam najmniej pretensji, w zasadzie to nie mam żadnych. I to cieszy. Ilja, tak trzymaj.
Tym razem trener nie mówił naokoło o efektywności czy jej braku. Powiedział wprost, co zadecydowało i że nie jest dla niego akceptowalne tak dać się zdominować. Wiadomo, że jest to konferencja prasowa i i tak jest dość dyplomatyczny, ale przynajmniej nie słyszeliśmy, że było dobrze, skoro nie było. A było fatalnie.
Jedynie nie zgodziłbym się z trenerem z tym „niefortunnym” terminarzem na początku. To znaczy wiem, że odniósł się jedynie do proporcji meczów u siebie i na wyjeździe. Ale patrząc na samych przeciwników, to schody akurat dopiero się zaczną.
No bo sorry, ale póki co graliśmy w większości z drużynami słabymi lub przeciętnymi. Motor to za chwilę będzie się dramatycznie bronił przed spadkiem, Wisła Płock czy Radomiak mają swoje problemy i w wielkiej formie nie są, Piast gra w kratkę, Zagłębie – swój głównie remisowy antyfutbol (oprócz meczu z GKS). Jeszcze takimi badziewiakami jest Cracovia, z którą nie wyobrażam sobie nie wygrać. Cracovia bowiem jest chyba jeszcze słabsza niż Zagłębie, a trener Bartosz Grzelak… nie wiem co tam robi, bo Pasy wyglądają fatalnie od jego przyjścia.
No ale przecież przed nami starcia z Rakowem, który przecież chce się odbudować i w końcu wygrał pierwszy mecz, a już na Lechu wyglądał dobrze. Zagramy niedługo z Koroną, która świetnie się spisuje w tym sezonie. Będzie Widzew, który z nową miotłą w końcu będzie chciał zacząć coś grać w tej lidze. A przecież dopiero przed nami Jagiellonia, Lech, Legia. I na koniec roku Wisła, która kto wie, czy się nie rozpędzi, bo z Jagiellonią zagrała wybitnie. Jeśli my się nie ogarniemy, to mogą nastać ciężkie czasy.
I nie możemy liczyć na te mecze u siebie. Bo statystyka i zdrowy rozsądek mówi, że prędzej pogubimy jakieś punkty na własnym stadionie niż zaczniemy regularnie je zdobywać na wyjazdach. Z prostej przyczyny – łatwiej utracić coś, co trzyma się wielkim wysiłkiem niż nagle wskoczyć na swoje wyżyny.
Czasem robimy dobrą minę do złej gry, chcemy wierzyć, że porażki czegoś będą uczyć, że wpłyną na rozwój. Rzadziej tak się wydarza, częściej jednak wnioski nie są wyciągane. Nie tylko w piłce, ale i w życiu. Taki jest świat. Dlatego też zawsze wierzę, że na przykład taka wygrana z Górnikiem będzie przełamaniem. A potem przychodzą takie „spektakle” jak z Piastem i Zagłębiem.
Jedyną moją nadzieją, której akurat się trzymam, to fakt, że w szerszym kontekście trener Górak i piłkarze z podobnych tarapatów kilkukrotnie już wyszli i potem było świetnie. Więc tu nawet nie chodzi o to, że nie mam optymizmu, bo ten u mnie nie słabnie. Ale pojawia się – myślę uzasadniona – niecierpliwość i frustracja, że po raz kolejny musimy się z czegoś wygrzebywać.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Piłka nożna
Dopiero był na Nowej Bukowej
Sobotni mecz pomiędzy Zagłębiem Lubin i GKS Katowice poprowadzi pan Tomasz Kwiatkowski z Warszawy. Na liniach pomagać mu będą Marek Arys i Marcin Lisowski. Sędzią technicznym będzie Dorian Skwara, a na VAR-ze zasiądą Damian Kos i Dawid Golis.
Urodzony w 1978 roku Tomasz Kwiatkowski swoją sędziowską karierę rozpoczął w sezonie 2007/08 w ówczesnej trzeciej lidze i na tym właśnie poziomie prowadził mecze przez trzy sezony. Na zapleczu ekstraklasy zadebiutował w sezonie 2010/11, a na najwyższym poziomie rozgrywkowym pierwszy raz sędziował w sezonie 2013/14 i od tamtej pory jest etatowym ekstraklasowym arbitrem. Jego największym sukcesem jest sędziowanie w finale Pucharu Polski w 2024 roku, kiedy to Wisła Kraków pokonała na Stadionie Narodowym Pogoń Szczecin po dogrywce 2:1.
Arbiter był sędzią VAR podczas niedawnych Mistrzostw Świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Jako główny arbiter VAR pracował przy meczach Argentyna – Algieria, Egipt – Iran, Hiszpania – Austria i Francja – Hiszpania. Jako AVAR lub VAR Support był obecny przy spotkaniach: Holandia – Japonia, Szwajcaria – Bośnia i Hercegowina, Ekwador – Curacao, Norwegia – Senegal, Szkocja – Brazylia, Chorwacja – Ghana, Francja – Szwecja i Kanada – Maroko.
W obecnym sezonie Tomasz Kwiatkowski poprowadził na razie trzy mecze, w których pokazał 7 żółtych kartek, żadnej czerwonej i podyktował jeden rzut karny – dla GKS Katowice w starciu z Wisłą Płock, bo to właśnie było jedno z tych trzech spotkań prowadzonych przez arbitra.
W przeszłości sędzia prowadził wiele spotkań GieKSy i… od pewnego czasu tendencja w wynikach meczów prowadzonych przez arbitra jest na korzyść GKS. Przede wszystkim Kwiatkowski był rozjemcą na otwarciu Nowej Bukowej, kiedy to GieKSa w spektakularnych okolicznościach pokonała Górnika Zabrze 2:1. Ostatnio w niemniej dramatycznym meczu GKS wygrał z Radomiakiem 3:2, a w pamięci zapadła nam decyzja VAR, po której arbiter anulował trzeciego gola dla gości. To nie pierwsza sytuacja, w której decyzja o „niebycie” uratowała nam skórę. W przedostatniej kolejce sezonu 2023/24 i derbach Trójmiasta w doliczonym czasie gry sędzia został wezwany przed monitor, by obejrzeć sytuację z potencjalnym rzutem karnym dla Arki. Jakkolwiek większość decyzji po VAR jest zmienianych, tak tutaj arbiter podtrzymał werdykt o nieprzyznaniu jedenastki, a to dało szansę GieKSie walki o awans w ostatniej kolejce.
Ostatnim meczem, który sędziował GieKSie było wspomniane starcie z Wisłą Płock w sierpniu, które GKS wygrał 5:0. Ostatni raz Zagłębiu Lubin sędzia ten prowadził mecz w maju, gdy gospodarze zremisowali z Cracovią 0:0.
Mecze GieKSy prowadzone przez Tomasza Kwiatkowskiego:
Sezon 2011/12
Pogoń Szczecin – GKS Katowice 1:0 (3 żółte kartki)
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 0:0 (1 żółta kartka)
Sezon 2012/13
GKS Katowice – Kolejarz Stróże 2:0 (3 żółte kartki, 1 czerwona kartka, 1 rzut karny wykorzystany przez Przemysława Pitrego)
Sezon 2013/14
GKS Katowice – Miedź Legnica 1:0 (6 żółtych kartek, 1 rzut karny wykorzystany przez Sławomira Dudę)
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 1:0 (2 żółte kartki)
Sezon 2016/17
GKS Katowice – Miedź Legnica 0:2 (1 żółta kartka)
Sezon 2022/23
GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec 3:1 (4 żółte kartki, 1 rzut karny wykorzystany przez gości)
Sezon 2023/24
GKS Katowice – Górnik Zabrze 0:4 (4 żółte kartki) – Puchar Polski
Sezon 2024/25
Piast Gliwice – GKS Katowice 2:2 (2 żółte kartki)
GKS Katowice – Piast Gliwice 0:0 (2 żółte kartki)
GKS Katowice – Górnik Zabrze 2:1 (2 żółte kartki)
Sezon 2025/26
GKS Katowice – Radomiak Radom 3:2 (9 żółtych kartek)
Motor Lublin – GKS Katowice 2:5 (5 żółtych kartek, 1 czerwona kartka dla gospodarzy)
Raków Częstochowa – GKS Katowice 1:0 (2 żółte kartki)
Sezon 2026/27
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2 żółte kartki, rzut karny dla GKS)
Bilans: 15 meczów, 7 zwycięstw, 3 remisy, 5 porażek. Bramki: 23-17.


Jurek
8 maja 2021 at 19:44
Zastanawiam się czy kibice Gieksy na serio wierzą, że ta sprzedajna banda uprawia tu jakiś sport? Jak zwykle oszukają Was na samym końcu. Oni NIE CHCĄ nigdzie awansować, bo są cieniasami, którzy w I lidze nie mieliby czego szukać. Oni są po to by trwać tu gdzie są.
Solski
8 maja 2021 at 19:57
Tradycji stało się zadość. Kto nam strzela? Były gracz.
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 19:58
Wierzymy.Co nam pozostało? Tylko w co wierzy trener Górak? Czy On wierzy dalej, że Błąd da mu ten awans? Kurwa ile można?
Kato
8 maja 2021 at 19:59
Gdzie jest prezes.
Dał dwa lata na awans.
Piotr
8 maja 2021 at 20:07
Ta drużyna sięgnęła już kompletnego dna, stając się pośmiewiskiem dla całej Polski. Wszystkie mecze wymęczone na siłę, brak jakiejkolwiek składnej gry , miłej dla oka. Przegrywać z takimi drużynami to aż wstyd. Teraz kolej na kolejną porażkę z Błękitnymi. Awans należy się Chojniczance i Polkowicom ale nie Katowicom. Wstyd z taką drużyną awansować do pierwszej ligi. Takie miasto taki klub a przegrywa wszystko jak leci . Lata dziewięćdziesiąta to piękna historia Gks , która już nigdy nie wróci. Ze łzą w oczach wraca się do tamtych czasów. Tamtym ludziom wtedy bardzo zależało a dziś mamy tylko najemników nie wart tych pieniędzy Kolejny sezon stracony , niebawem będzie 20 lat od spadku z ekstraklasy- taki niechlubny jubileusz.
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 20:07
4 miliony długu z ZUS +brak awansu =koniec naszej Gieksy! To nie walka o awans to walka o byt!!!
Gieksiorz
8 maja 2021 at 20:07
Gdzie są kibice,Gieksa to my, tutaj potrzeba pierdolnąć ręką w stół, zrobić dym, postawić prezesa,krupe pod ścianą
Gieksiorz
8 maja 2021 at 20:12
Celowe zarzynanie Gieksy, dużo ludzi już się wycofało,o to chodzi miastu,za niedługo spuszczą nas do 3 a potem niżej, jeszcze 4 mln długu z ZUS to będzie gwóźdź do trumny,Prawdziwa Gieksa była do 2005 roku
Afera
8 maja 2021 at 20:20
Ja pierdole lewy dwie brameczki w połowie a Ja jak ten głupi ciul naiwny straciłem czas patrząc na tych patałachów,kurwa do Katowic pieszo niech zapierdalają
Olek
8 maja 2021 at 20:20
Poczekajmy do końca może się awansuje chociaż w barażach Choć od lat jestem na skraju wyczerpania psychicznego
Riko
8 maja 2021 at 20:25
Będzie powtórka z zeszłego roku . Awans spierdzielony w komediowy sposób … Klub – Mem
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 20:28
Olek nive tylko Ty ale cała Gieksa! Ile można, dlaczego nie wyciąga się wniosków z błędów przeszłości! Wiem, że Shellu ma już dość, ale może Irshman lub Mecza napiszą jak to się skończy. Brak już siły.
GieKSiorz
8 maja 2021 at 20:45
jeszcze 5 meczów i zoboczymy,w przypadku powtorki z rozrywki jo sie wypisuja z tego kurwidolka,dosc juz robienia ludzi w chuja tyle lot,bez ambicji,bez honoru,posmiewisko z nos zrobili
tomassi
8 maja 2021 at 21:16
do Gieksiorz
jak to się wypisuja?
a ile lat łazisz na szpile?
ile razy śpiewałeś 1,2,3 liga to nie ważne dla nas jest?
dla wyników tu jesteś?
wszyscy jesteśmy wk..wieni ale ludzie albo mamy
żółte serce i zielono czarną krew i jesteśmy z tym klubem na zawsze
albo jesteś kibicem sukcesu…..
no tak wtedy jedz jak kolega postów parę wcześniej pisał na Bayern
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 21:25
Tomassi jaja sobie robisz? Myślisz, że jest tu jakiś kibic sukcesu? Chyba pomyliłeś kluby. Po tylu latach porażek? Tu są tylko Ci którzy Giekse mają w sercu, innych tu nie nie ma.
Afera
8 maja 2021 at 21:34
Tomassi GKS KATOWICE TO CAŁE NASZE ŻYCIE,po prostu krew człowieka zalewa na jesień 4-1zwycięstwo,a na wiosnę 2-1 po dupie,rok w rok to samo normalnie zawału idzie dostać
stbg
8 maja 2021 at 21:45
Witam bardzo serdecznie kibiców GKS-u Katowice
Na wstępie oświadczam, że nie jestem fanem GKS-u bo jestem kibicem Siarki która was kiedyś wyeliminowała z pucharów i to była pizda roku.
Ale to jest huj w porównaniu z rzeczywistością
Piszę bo chodzi mi o klub i miasto. Coś tutaj nie jest hallo.
Jestem Parę razy w Katowicach i jestem pod wrażeniem rozwoju miasta, tylko to nie idzie z piłką.
Oczywiście siatkarze, hokeiści i jeszcze ktoś tam nadają barwę temu miastu, ale dym i pośmiewisko robią piłkarze.
Kibice Zawiszy Bydgoszcz się wkurwili i i klub zaczynał bodajże od B-klasy. Są już na etapie awansu do III ligi. Tyle samo mają mieszkańców co Katowice.. To jest też wielkie miasto Obserwuje tak na marginesie (bo wychowałem się na Śląsku (Łabędy) wasze działania ale to jest lizanie dupy przez szkło. Niema w Katowicach człowieka który by to wszystko ogarnął. Skoro szanowni kibice mają jakiś wpływ to niech to rozpierdolą wzorem Zawiszy i niech powołają Nowy klub GKS na zdrowych zasadach. To jest tylko jedyna droga. Nawet niech tylko awansują, że co wy myślicie GKS nie będzie dostawał większych baniek ???
Pozdrawiam
GieKSiorz
8 maja 2021 at 21:56
Do Tomassi!!!!!!!NIE JESTEM KIBICEM SUKCESU BO OSTATNI SUKCES TO AWANS DO PIERWSZEJ LIGI KILKANASCIE LAT TEMU,TYLKO NORMALNIE JESTEM WKURWIONY ROBIENIEM LUDZI W HUJA,CHORYM UKLADEM KTORY JEST W TYM KLUBIE,MAFII MIEJSKIEJ CO WCISKA TAM SWOICH POCIOTKOW I DAJE IM ZAROBIC ZAJEBISTA KASE ZA NIC NIEROBIENIE,ZA OSMIESZANIE NAS,I CO MAM LUDZIC SIE ZE MOZE KIEDYS ZE COS SIE ZMIENI?!CHUJA SIE ZMIENI,TO CHORY UKLAD,WOLALBYM JUZ ZACZYNAC OD B KLASY,NOWI LUDZIE KTORZY MAJA SERCE TROJKOLOROWE I Z CHECIA BEDE NA MECZE LAZIL NAWET NA NIZSZE LIGI ALE WIEDZAC ZE JEST KLUB CO MU ZALEZY,SA LUDZIE KTORZY GO KOCHAJA ITD,A NA GIEKSA LAZA OD POCZATKU LAT 90 WIEC MI NIE PIERDOL FARMAZONOW,PAMIETAM CZASY JAK KIBICE UMIELI SIE ODEZWAC POD URZEDEM MIASTA ,NA TRENINGACH A TERAZ CHYBA KAZDEMU PASUJE TAKI CHORY UKLAD
GieKSiorz
8 maja 2021 at 22:02
Z KLUBU KTORY BYL NA POLSKIE REALIA MARKA,OWSZEM NIE ZDOBYL NIGDY MISTRZOSTWA,ALE ZDBYWAL PUCHARY,SUPERPUCHARY,GRAL W PUCHARZE UEFA Z DOBRYMI WYNIKAMI JAK NA POLSKIE REALIA,CO ZOSTALO?GOWNO!!!!STALISMY SIE POSMIEWISKIEM POLSKI,ROBIA NAS JAWNIE W CHUJA MIASTO,ZARZAD,GDZIE TEN KOMUCH SZCZERBOWSKI,ZERO REALCJI,NO JASNE CEL JEST REALIZOWANY.TO WLASNIE PRZEZ TAKICH NAIWNIAKOW JAK TOMASSI TEN KLUB IDZIE W KU UPADKOWI,LUDZA SIE,DAJA SIE ROBIC W CIULA KOLEJNE LATA,ZERO REAKCJI,WIEKSZOSC LUDZI MA JUZ DOSC,DLATEGO TAKA FREKWENCJA,GIEKSA ROZMIENIA SIE NA DROBNE,NIE BEDZIE STADIONU,WYNIKOW ITD,MIASTO TAKIE JAK KATOWICE NIE UMIE OD NASTU LAT AWANSOWAC DO EKSTRAKLASY,BA NAWET SPADAJA DO 2 LIGI?DZIWNE?NIE KOMUS TO PASUJE,A JAK KTOS SIE LUDZI TO JEST NAIWNY
Maks Jurgen
8 maja 2021 at 22:05
Gieksiorz…100% racji…nic dodać , tym kurwom musi sie kasa zgadzać na koncie a reszta mają w dupie, chodza na GieKSa od 1975 r i nigdy takiej chujni i syfu nie było…d
GieKSiorz
8 maja 2021 at 22:15
MAKS JURGEN DZIEKI I TEZ POPIERAM NIGDY TAKIEGO SYFU I CHUJNI NIE BYLO,ZACZYNALISMY OD 4 LIGI I CHUJ COFAMY SIE A MINELO KILKANASCIE LAT,NIE MA ZADNEGO PROGRESU,CIAGLE TO SAMO,CIAGLE OSMIESZANIE NAS.CIEKAWE TERAZ TE 4 MLN,JAK PRZEJEBIA W SADZIE TO JEST KONIEC,TAK ZARZADZAJA PAROWY,POCIOTY MIEJSKIE,ZE JESZCZE DLUGI NAJEBALI,BEZ SUKCESOW JESZCZE DLUGOW NAROBILI,MOZE TO NIE PRZYPADEK?NIE WIEM,ALE JUZ MNIE JUZ NIC NIE ZDZIWI,CYGAN TUTAJ NIE UMIAL,A W CZESTOCHOWIE UMI I EKSTRAKLASE I O PODIUM WALCZYC,PUCHAR ZDOBYC,PRZYPADEK?NIE,POPROSTU KRUPA MA WYJEBANE NA GKS TAKA PRAWDA,A KAJ JEST PIECZYNSKI RADNY TAKI DUPNY KIBIC TEZ MA W CHUJU KLUB.RZYGAC SIE JUZ TYM WSZYSTKIM CHCE,W CHUJU MAM MIASTO,ICH BRUDNE PIENIADZE CO I TAK PRZEJADAJA POCIOTY I NAJEMNICY KTORZY NAS OSMIESZAJA,WOLA ZACZYNAC OD B KLASY TAK JAK PISALEM Z LUDZMI KTORZY MAJA W SERCU GKS
Gieksiorz
8 maja 2021 at 22:21
kaj jest trener,zero wywiadu ,kaj prezes cicho siedzi,taki maja szacunek do klubu i kibiców
Kato
8 maja 2021 at 23:07
Po co wypowiedzi trenera po kolejnym takim meczu.
Niech się wypowie wreszcie prezes;
O CO GRAMY W TYM SEZONIE?!
Arkadiusz
8 maja 2021 at 23:23
TRENER MUSI ODEJŚĆ – INO PRĘDKO!
PołudnioweK-ce
9 maja 2021 at 00:43
Dawno już tutaj nie zabierałem głosu.. oglądałem to wszystko z boku, na spokojnie.. co tu się odpierdala to Lynch by tego nie wymyślił (jak ktoś z Was lubi filmy w których nie wiadomo o co chodzi to polecam „Mulholland Drive”- mimo wszystko zajebisty film).. tylko że to był film napisany, wymyślony.. film dekady według krytyków.. gdyby wyżej wymieniony reżyser nagrał naszą „Dekade Gieksy 2” to pewną ma nagrode za film stulecia.. tylko ja się pytam kto jest Kurwa scenarzystą tego kemedio-dramatu?.. panie Prezes stań pan przed kamerą i się Wypowiedź jak masz pan jaja!
Robson
9 maja 2021 at 02:30
Marek mimo że jesteś moim kolegą WZYWAM CIĘ DO ZABRANIA GŁOSU I JASNEGO STANOWISKA co jest k.. grane. Tego się panowie nie dało oglądać w statystykach mieliśmy tylko lepsze posiadanie piłki strzałów strzałów celnych nawet nie połowa tego co Kalisz, fauli tak mało jak byśmy o nic nie walczyli i jeszcze bramkę strzela nam Tomek który ma GieKSę w sercu! Dlaczego tacy piłkarze nie grają u nas tylko przyjezdne paciuloki kere nie mają Śląskiego serca w których nie płynie trójkolorowa krew.
Paszulewisz zniszczył Dawida Plizgę 🙁 Górak z Góralczykiem ściągając niemal że samych goroli zniszczą cały klub.
Robson
9 maja 2021 at 02:35
I jeszcze jedno czy naprawdę jak nie ma Shela nikt nie potrafi napisać dobrego mocnego artykułu który oddaje to co każdy prawdziwy GieKSiarz ma teraz w sercu?
Kato
9 maja 2021 at 06:59
Pisałem już kiedy przebudzenie w drużynie, teraz napiszę kiedy w kibicach!
Trener jest bezsilny i jak widać nic nie zdziała.
Milczenie dyrekcji jest nadwyraz wymowne…
Tak więc razem, CAŁA KIBICOWSKA GIEKSA, z jasnym przekazem do kopaczy.
Kato
9 maja 2021 at 07:23
Kontrola ZUS dotyczy okresu 2014 do 2019. Tak podano.
Jest rok 2021.
GIEKSIORZ
9 maja 2021 at 08:17
To, że nie awansujemy, to jest niemal pewne, bo będąc obiektywnym, to z taką „ekipą” i z taką padliną, jaką gramy, na awans poprostu nie zasługujemy. Pozostaje tylko pytanie,w którym meczu nastąpi „przypadkowe” przegranie tego awansu….
Kato
9 maja 2021 at 09:08
Co do umiejętności to uważam że są i byli w stanie awansować już rok temu. Trener na tą ligę też jest spoko.
Co by było w 1lidze to tylko swoją walecznością i sercem do GIEKSY by wykazali lub nie.
Tylko że to co pokazują obecnie nie mieści się w żadnych normach.
Drużyny z którymi przegrywamy mecze, w wywiadach podkreślają z jaką drużyną wygrały.
Że jesteśmy jedną nogą w 1lidze, tam gdzie nasze miejsce.
Takie opinie są w wywiadach pomeczowych.
Ja się z nimi zgadzam.
To dla czego obecnie przegrywamy bez gry i walki ?!
Kato
9 maja 2021 at 09:53
Dodam jeszcze że dla drużyny z trenerem to jest walka o awans.
Dla mnie jest to powrót do 1ligi.
I tak to należy nazywać.
Wszyscy Kibice Razem!
GKS!
Gieksiorz
9 maja 2021 at 10:26
Przedupia awans to wylecimy na murawe i rozbierzmy ich do naga i pogonić wpizdu
Roh
9 maja 2021 at 10:35
Górak z tym specem od przygotowania fizycznego przed sezonem spierdoli sprawe. Zresztą ten Pan powinien być wyjebany rok temu. Goralczyk to też jakieś niepozozumienie jest.
Lewa
9 maja 2021 at 14:58
Sluchaj Marek gralismy razem aby w 1993 roku utrzymac Aks Chorzow bez kasy zbieranina chlopakow nie chcianych w gks ruchu i mk katowice nie bylo szans wiem o tym ,kasa i granie za darmo, jaki Masz cel jako Prezes bo kiedys nie bylo szans za duza strata punktow bylo i gra za darmo teraz co jest Jestes prezesem partacze graja za kase bez ambicji zrozum ze Blad Wozniak Figiel ,nie grali tam gdzie grali bo sa cieniasy i tyle ,graja w gks za kase jak awansuja a moga to ich trza wydupczyc bo nie dadza rady grac lige wyzej wiec po co maja grac ,zrozum to chlopie
Xyz
9 maja 2021 at 15:49
Shellu już po Hutniku wiedział co jest grane.