Piłka nożna
[RELACJA] Niespełnione przeczucia trenera
Słoneczne, sobotnie popołudnie w Kaliszu dawało nam nadzieje na dobre widowisko w ramach 32. kolejki II ligi gdzie dokładnie o godzinie 17:30 rozpoczął się mecz GieKSy z KKSem Kalisz.
GKS Katowice do spotkania z gospodarzem spotkania przystąpił w identycznym składzie jak w wygranym przed paroma dniami meczu z Olimpią. Początek meczu był dość spokojny z obu stron, podopieczni Rafała Góraka przeważali w posiadaniu piłki, natomiast żadnego zagrożenia z tego nie stworzyli. Nic nie zapowiadało tego, co wydarzyło się w 16. minucie spotkania. Nie dał rady zablokować rywala przy dośrodkowaniu Kościelniak, ten dał radę wycofać, gdzie zaspał Wojciechowski i rywal mocno dograł na krótki słupek do Putno, którego niestety nie zablokował Kołodziejski. Taki splot wydarzeń spowodował stratę bramki i dał jednobramkowe prowadzenie gospodarzom. Kolejne minuty zmieniły obraz widowiska, gra się mocno wyrównała. W 30. minucie dał popis Mrozek, który kapitalnie obronił mocny strzał zza pola karnego pod poprzeczkę Kaszuby. Osiem minut później kolejny raz, golkiper GieKSy doskonale obronił strzał już z pola karnego po ziemi, fenomenalny refleks. W pierwszej połowie nic więcej nie zasługiwało na uwagę, sędzia po doliczeniu minuty, nakazał zawodnikom obu drużyn udać się do szatni na przerwę. Nasza drużyna nie oddała ani jednego celnego strzału.
Na drugą połowę żaden z trenerów nie zdecydował się na wprowadzenie zmian. Dopiero po 10 minutach, kiedy nic na boisku się nie zmieniło, Rafał Górak zdecydował się zdjąć Jaroszka i Kozłowskiego, desygnując do gry Urynowicza i Sanockiego. Nie ma co ukrywać, że miał nosa trener, ponieważ w 60 minucie doskonałą asystą popisał się wprowadzony chwilę wcześniej Sanocki, a jeszcze lepiej strzelił po długim słupku Arkadiusz Woźniak. Co ciekawe, strzelec bramki miał chwilę wcześniej zejść z boiska, jednak trener w ostatnim momencie zmienił decyzję. Parę minut później mogliśmy prowadzić, po główce z bliska Urynowicza piłka trafiła w słupek. W 76. minucie, po rzucie rożnym, mocny strzał po koźle broni na refleks Mrozek, który skwitował swoją kolejną kapitalną interwencję uśmiechem. Sześć minut później bardzo blisko bramki z. rzutu wolnego był Urynowicz, uderzył minimalnie obok bramki rywali. W 87 minucie po krótko rozegranym rzucie wolnym i dobrym dośrodkowaniu gola strzelił nie kto inny, jak były nasz zawodnik, Tomasz Hołota. Chwilę później bliski wyrównania był Sanocki po strzale nożycami. Do końca spotkania nie wydarzyło się już kompletnie nic, a w doliczonym czasie gry nie wyszliśmy nawet z jednym atakiem. GieKSa po bardzo chaotycznym meczu przegrywa z drużyną z Kalisza, wiec nie spełniły się przeczucia trenera Góraka o lepszej grze.
8.05.2021, Kalisz
KKS Kalisz – GKS Katowice 2:1 (1:0)
Bramki: Putno (16), Hołota (87) – Woźniak (60).
KKS Kalisz: Molenda – Gawlik, Kaszuba (84. Mickevics), Maćczak (76. Majewski), Borecki (69. Łuszkiewicz), Kendzia, Hołota, Gordillo, Radzewicz (69. Mączyński), Putno (69. Turkiewicz), Zawistowski.
GKS Katowice: Mrozek – Wojciechowski, Jędrych, Kołodziejski, Rogala – Woźniak (74. Kurbiel), Błąd (80. Gałecki), Jaroszek (56. Urynowicz), Figiel, Kościelniak – Kozłowski (56. Sanocki).
Sędzia: Łukasz Ostrowski.
Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):
Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej
PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej
Posłuchaj archiwalne podcasty:
Jesteśmy dostępni także na Spotify:.
Felietony Piłka nożna
Dokąd zmierzacie Szoszoni?
Po 23 latach GKS Katowice wraca do Europy. Niezwykłym faktem jest to, że trafiając na tak bliskiego geograficznie rywala jak MŠK Žilina, GieKSa zagra w pucharach z przeciwnikiem oddalonym zaledwie jedną czwartą odległości od miejsca, w którym te puchary drużyna sobie w lidze zapewniła. Jeśli Baltika Kaliningrad nie wywalczyła kiedyś pucharów w ostatniej serii gier z Łucz Energią Władywostok, to zapewne próżno szukać takiej sytuacji w annałach europejskiej piłki.
W lidze wyjazd 150 kilometrów kwalifikujemy jako nie najbliższy, ale bliski. Przecież to mniej niż choćby do Wrocławia, a przecież tam to jest szast prast i jest się na miejscu. Tak więc logistycznie wypadło dla GKS idealnie – brak konieczności lotu, a i dla kibica jest to wycieczka bardzo łatwa. Pamiętajcie tylko, że jeśli będziecie przekraczać granice w Zwardoniu, to odcinek autostrady D3 (Skalite – Svrčinovec) jest zamknięty i trzeba jechać wioseczkami i miasteczkami m.in. przez Oszczadnicę. Wiadomo – jeśli chodzi o przygodę dla kibiców, to lepszy byłby Hajduk, ale przygody zostawmy sobie po prostu na następne rundy.
MŠK Žilina to drugi po Slovanie Bratysława najbardziej utytułowany klub Słowacji. Został założony w 1908 roku pod węgierską – w wyniku madziaryzacji – nazwą Zsolnai Testgyakorlók Köre (Klub Gimnastyczny w Żilinie). Później nazwa zmieniana była kilkukrotnie, choć w latach 1919-1948 była bliska obecnej – ŠK Žilina. Zresztą tak samo nazywał się w latach 1990-1995 i właśnie wtedy dodana została literka „M”, czyli „Miejski”. Pierwsze sukcesy klub odniósł w latach 1928 i 1929 w nieoficjalnych rozgrywkach zdobywając Mistrzostwo Słowacji. To był czas, kiedy istniała Czechosłowacja i był okres, w którym najlepsze drużyny słowackie grały w fazie play-off o mistrzostwo łączonego kraju. W omawianych latach nie miało to jednak miejsca.
W lidze czechosłowackiej zespół grał przez 30 sezonów, a najwyższym miejscem z tamtego czasu było czwarte w sezonie 1946/47. Wielkimi zgłoskami zapisał się początek lat 60. W pierwszej w historii edycji Pucharu Czechosłowacji ówczesne Dynamo Żilina dotarło aż do finału, gdzie w Ołomuńcu uległo praskiej Dukli 0:3. Jako, że Dukla zdobyła mistrzostwo, Słowacy dostali przepustkę do Pucharu Zdobywców Pucharów. Tam to zrobili niemałą furorę, dochodząc aż do ćwierćfinału, choć były to czasy, że aby dotrzeć na ten szczebel wystarczyło przejść… jedną rundę.
W dwumeczu Żilina trafiła na grecki Olympiakos. W pierwszym meczu w Pireusie goście mimo dwukrotnego tracenia prowadzenia, w 87. minucie jednak dopięli swego, gdy Julius David po raz trzeci trafił do siatki. W rewanżu Słowacy wygrali 1:0 po golu Vladimira Pisarika.
Prawdziwa bomba miała miejsce w ćwierćfinale. Dynamo trafiło na broniącą pucharu Fiorentinę i w pierwszym meczu to właśnie klub z Żiliny sensacyjnie wygrał to spotkanie 3:2, wprawiając w osłupienie byłego wicemistrza świata, węgierskiego trenera Nandora Hidegkutiego, mającego swego czasu swój epizod na ławce w… Stali Rzeszów. W rewanżu jednak faworyt odrobił straty i wygrał 2:0.
Ciekawostka! Bramkarzem Żiliny w tych spotkaniach był zawodnik nazywający się… František Plach. Tak, to nie przypadek – był to dziadek obecnego golkipera Piasta Gliwice, mającego to samo imię, co świadczy, że była to persona poważana i szanowana w rodzinie. Kontuzjowanemu od marca wnukowi słynnego dziadka życzmy dobrej rekonwalescencji i dalszego dochodzenia do siebie po marcowym urazie kolana.
W nowożytnej historii, czyli grze już w stricte w lidze słowackiej – po rozpadzie Czechosłowacji – MŠK Žilina odniosła sporo sukcesów. Siedmiokrotnie zdobyli mistrzostwo, choć pięć z tych tytułów przypadło na pierwszą dekadę XXI wieku. Dodatkowo dwukrotnie zdobyli Puchar Słowacji i cztery razy byli finalistą. To właśnie zdobycie pucharu w tym roku dało piłkarzom Pavola Staňo przepustkę do kwalifikacji Ligi Europy.
Pavol Staňo to postać w polskiej piłce aż nadto znana. Jako piłkarz rozegrał aż 243 mecze w ekstraklasie i zdobył 23 bramki. Występował w Polonii Bytom, Jagiellonii, Koronie, Podbeskidziu i Termalice.
W XXI wieku Słowacy zagrali niezliczoną ilość spotkań w europejskich pucharach. Raz nawet awansowali do Ligi Mistrzów, gdy w decydujących bojach dwukrotnie wygrali ze Spartą Praga, ale w grupie już poszło im fatalnie – przegrali wszystkie sześć meczów, a z Marsylią polegli u siebie aż 0:7. Jeśli chodzi o pojedynczy mecz to na pewno słowaccy kibice wspominają triumf na Villa Park w 2008 roku, kiedy to niedoceniany przybysz z Europy środkowej wygrał z Aston Villa 2:1, co oklaskiwał z ławki trenerskiej dobrze znany w Polsce Dusan Radolsky. Co ciekawe Żilina, która teraz przecież przegrała dwumecz z Hajdukiem, wyeliminowała Chorwatów w 2009 roku w eliminacjach do Ligi Europy. Z ciekawszych wyników na uwagę zasługuje zwycięstwo z luksemburskim Dudelange… 5:4 oraz niesamowita końcówka dwumeczu z Worskłą Połtawa z 2015 roku. Żilina w pierwszym spotkaniu wygrała 2:0, taki sam wynik, tyle że na korzyść Ukraińców był po 90 minutach rewanżu. W dogrywce Worskła strzeliła na 3:0, ale w doliczonym czasie goście ze Słowacji zdołali strzelić gola dającego awans – wtedy jeszcze bramki na wyjeździe były premiowane. Potem Żilina nawet wygrała pierwszy mecz z Athletikiem Bilbao 3:2 (przegrywając 0:2 do przerwy!), ale w rewanżu Baskowie ugrali 1:0.
W poprzednim sezonie doszło w końcu do starcia MŠK Žilina z polskim klubem, mianowicie Rakowem Częstochowa. Medaliki nie zostawiły złudzeń Słowakom wygrywając 3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe. W dwumeczu tym debiutował w europejskich pucharach Oskar Repka, dla którego pierwsze starcie było dopiero drugim meczem w ogóle w barwach Rakowa, po inauguracji przeciw GKS Katowice. Choć proforma dodajmy, że w 1997 roku Żilina zmierzyła się w Pucharze Intertoto z Odrą Wodzisław, a było to o tyle ciekawe, że teoretycznie niemająca szans na Puchar UEFA Odra została właśnie zgłoszona do rozgrywek „Pucharu Lata”. Intertoto odbywało się wówczas jeszcze w trakcie trwania poprzedzającego sezonu i na finiszu ligi wodzisławianie jednak do Pucharu UEFA się dostali – kosztem GieKSy. Odra zremisowała z Żiliną 0:0, a trenerem gości było – co za zaskoczenie – Dusan Radolsky.
1 maja 2026 MŠK Žilina zdobyła swój trzeci Puchar Słowacji. W rozegranym u siebie, czyli na Stadioniem pod Dubnom, drużyna wygrała z FC Košice 3:1. Bramki zdobyli Michal Fasko, Filip Kasa i Marko Roginić. Tym samym trofeum wróciło do Żiliny po 14 latach. Co ciekawe z rywalem z Koszyc zespół zmierzy się w pierwszej kolejce nowego sezonu i pojedynek ten odbędzie się pomiędzy dwoma meczami z GKS Katowice.
Przez lata przewinęło się przez ten klub wielu nie tylko znanych zawodników, ale przede wszystkim znanych nam – polskim kibicom. Z racji bliskości do polskiej granicy, wielu słowackich zawodników czy trenerów mieliśmy okazję gościć na terytorium naszego kraju, ale przecież też Polacy zaznaczyli swój ślad w klubie spod Małej Fatry.
Obecnie barw słowackiego klubu broni Fabian Bzdyl, młodzian z Cracovii, który jednak nie miał okazji zagrać na Nowej Bukowej w przegranym przez Pasy 1:2 meczu. W przeszłości w Żilinie grał jeszcze Dawid Kurminowski i robił tam niemałą furorę – strzelając w 52 meczach aż 27 bramek i mając na koncie tytuł króla strzelców w sezonie 2020/21 z 19 trafieniami na koncie. No i największa obecnie gwiazda Jakub Kiwior, który z Železiarne Podbrezová trafił właśnie do Żiliny i rozegrał tam 50 meczów. Dobre występy zaowocowały transferem do Spezii, a potem piłkarz zdobył kontrakt życia w Arsenalu. Obecnie broni barw FC Porto.
A piłkarze, którzy grali w Żilinie oraz w polskich rozgrywkach: Aleš Besta strzelił nam kiedyś bramkę w meczu Górnika z GieKSą, gdy rozpoczynała się i umacniała ówczesna zgoda, a na Roosevelta, na starym jeszcze stadionie, przy 20 tysiącach kibiców mieliśmy piłkarskie święto. W Polsce grali lub grają przecież Wahan Biczachczjan, Roman Gergel, Ľubomír Guldan, Róbert Jež, Dušan Kuciak, Samuel i Patrik Mrázowie, Ján Mucha, Róbert Pich, František Plach, Ivan Trabalik czy Kristian Vallo.
Zdecydowanie największą karierę w światowej piłce zrobił Milan Škrinjar, reprezentant Słowacji, wychowanek tego klubu, który rozegrał niemal dwieście meczów w Interze Mediolan, a grał też w PSG. Zawodnik obecnie gra w Fenerbahçe i sposobi się do gry o Ligę Mistrzów z Górnikiem Zabrze. Polscy kibice mogą pamiętać Stanislava Sestaka, który niegdyś w Bratysławie w dwie minuty strzelił dwie bramki reprezentacji Polski w eliminacjach do Mundialu 2010 odwracają losy spotkania. No i oczywiście Martin Dúbravka, wieloletni bramkarz Newcastle United. Ostatnio grał w Burnley, a pod koniec czerwca został ogłoszony zawodnikiem Tottenhamu.
MŠK Žilina ma też powiązania z GieKSą. Jedno przeszłe, jedno obecne. Oliver Praznovsky grał w GKS przez dwa sezony. Miał lepsze i gorsze momenty, ale w formie był zawodnikiem bardzo solidnym. Katowicki Senderos strzelił cztery bramki dla naszego zespołu. Potem m.in. przez cztery lata grał w Chrobrym Głogów. No i obecny zawodnik – Marko Roginić. Chorwat w GieKSie był przez półtora sezonu i rozegrał 43 mecze zdobywając zawrotne 3 bramki – przeciw ŁKS, Łęcznej i Tychom – co ciekawe wszystkie na wyjeździe. Potem właśnie trafił do zespołu z Lubelszczyzny.
Nazwa stadionu MŠK Žilina wprost nawiązuje do wzgórza Dubeň znajdującego się nieopodal – po drugiej stronie rzeki Wag, a widocznego z samego obiektu. Analogicznie więc z wieży widokowej na górze tejże, widać stadion, jak i całą piękną panoramę miasta. Na tym jednak widoki się nie kończą, gdyż Żilina znajduje się nieopodal Małej Fatry ze swoimi wysokimi szczytami i bardzo wymagającymi podejściami na Wielki Krywań, Stoh czy Wielki Rozsutec, szpizczastą górę widoczną świetnie choćby z naszej Magurki Radziechowskiej w Beskidzie Żywieckim. Swoją drogą obiekt ten tak do złudzenia przypomina stadion Górnika Łęczna, że wspomniany Roginić, gdy zmieniał barwy klubowe musiał mieć w głowie niezłe zamieszanie i zastanowienie, czy aby na pewno transfer doszedł do skutku i nadal nie dźwięczyły mu w głowie tony głosu Krzysztofa Cugowskiego.
Drużyna i trenerzy Żiliny mieli duże aspiracje przed meczami z Hajdukiem. Pavol Staňo zapowiadał, że zespół chce grać swoją i odważną piłkę. Czy jednak te słowa mogły się ziścić? Piłkarze ze Słowacji w Splicie nie zaprezentowali się najlepiej, choć mimo to mieli swoje stuprocentowe okazje, których nie wykorzystali Hranica i Roginić, a jeden z obrońców Hajduka nieomal zaliczył „estońską sztuczkę”, bo bramkarz znajdował się za światłem bramki, ale po przeciwległej stronie i podanie do pustaka… minimalnie minęło lewy słupek. Tak, chorwacki obrońca zrobił to co należy, czyli nie zagrał w światło bramki, ale serce kibicom Torcidy podeszło do gardła, a nasi południowi sąsiedzi mieli nadzieję. Märtenowi Kuuskowi życzymy wszystkiego dobrego w barwach Dumy Stolicy!
Fani z Żiliny nie byli pocieszeni. W sieci pojawiło się utyskiwanie na postawę zespołu w tym meczu, ale też kibice zwracali uwagę na szerszy kontekst, czyli zarówno brak wzmocnień, jak i kontynuację słabej gry z końcówki poprzedniego sezonu.
„Kpiną jest to, że na Europę nie zostało wystawione ani jedno wzmocnienie, ale to nie jest niespodzianka w ostatnich latach”
„Wynik z przebiegu meczu powinien brzmieć 6:1. Zero obrony”
„Możemy się cieszyć, że z tak nędzną grą, mamy taki wynik. Z drużyny, która miała tytuł w garści, zajęliśmy czwarte miejsce na wiosnę, a puchar był cudem”
„Strasznie słaby występ wczoraj. Atak to katastrofa, Roginič i Faško wypadli z formy, czuję się jakbyśmy ich tam nie mieli”
„Žilina = obolałe oczy, nieszczęście”.
Trudno się dziwić frustracji kibiców, bo rzeczywiście – mimo, że drużyna awansowała do pucharów, to wiosna do dobrych nie należała. Sezon zasadniczy (22 kolejki) Żilina zakończyła na 3. miejscu z sześciopunktową stratą do lidera. Bilans 11-7-4 nie wyglądał najgorzej. Grupa mistrzowska to jednak były cztery zwycięstwa i sześć porażek. W ostatnich pięciu kolejkach sezonu drużyna przegrała czterokrotnie. To skutkowało wypadnięciem poza podium i strefę pucharów, dlatego tak ważne było zdobycie Pucharu Słowacji.
Patrząc na składy z meczu z Rakowem sprzed roku, widać, że w zespole doszło do kilku przetasowań. W pierwszym meczu grało czterech, a w drugim pięciu zawodników, których już w klubie nie ma. Przede wszystkim odszedł młody, zdolny Ghańczyk Samuel Gidi, który trafi do Cincinati i w Major Leauge Soccer rozegrał już (na raty – 2 pobyty) 23 mecze, grając m.in. przeciw takim gwiazdom jak Leo Messi. To była ważna postać, bo w Żilinie zawodnik rozegrał ponad sto meczów. No ale odeszli też tacy piłkarze jak Ľubomír Belko (Viking), Samuel Kopásek (Pardubice, a dosłownie wczoraj wypożyczony do Lechii Gdańsk), Adrián Kaprálik (Holstein Kiel) czy Dávid Ďuriš (Rosenborg).
Popularni Szoszoni kilka lat temu nie mogli być jednak pewni, że ich klub nadal będzie znajdował się na piłkarskiej mapie Słowacji. Krótko bowiem po ogłoszeniu w Europie pandemii, trzy tygodnie po przerwaniu rozgrywek – MŠK Žilina ogłosiła komunikat z enigmatycznym określeniem „postawienia klubu w stan likwidacji”. Powodem była fatalna sytuacja finansowa. Klub w związku z nią chciał obciąć siedemnastu najlepiej zarabiającym piłkarzom aż 80 procent pensji, na co zawodnicy nie chcieli przystać, choć byli gotowi na zrzeczenie się pewnej części wynagrodzenia. W związku z odmową piłkarze dostawali wypowiedzenia. Problem polegał na tym, że klub nie ogłaszał bankructwa, chciał po prostu ogarnąć finanse – sportowo w przypadku powrotu do rozgrywek, drużyna miałaby do nich przystąpić, tylko grając juniorami, ewentualnie tymi, którzy zgodziliby się na drastyczną obniżkę apanaży i zostali w klubie. Nasi Kurminowski i Kiwior byli wówczas młodymi zawodnikami, więc ich tak drastyczna obniżka pensji nie dotyczyła i w klubie zostali. Jednym z tych, który odszedł był obecny bramkarz Piasta Gliwice, który trafił do klubu w obliczu kontuzji Placha – Dominik Holec, który sam głośno wyrażał swoje niezadowolenie z tej 80-procentowej obniżki. Natomiast, że stara miłość nie rdzewieje pokazali inni zawodnicy, którzy wówczas rzeczywiście z klubu odeszli, ale dziś po kilku latach znów bronią barw MŠK Žilina – jak choćby Filip Kasa czy kapitan Miroslav Kacer.
A dlaczego w ogóle MŠK Žilina to Szoszoni? Przydomek i maskotka nawiązują do grupy plemion indiańskich. Plemiona te zamieszkujące m.in. tereny dzisiejszych stanów Wyoming i Idaho, zajmowały się głównie łowiectwem i zbieractwem. Ich głównym pożywieniem były orzeszki piniowe, ale ci, którzy mieli zdolność polowania, próbowali zdobyć zające wielkouche, ale także sarny, bizony czy antylopy. Była to grupa uboga, wedle relacji amerykańskich i brytyjskich traperów nie stanowili mocnej siły w tym regionie. Dodatkowo dochodziło do starć i nieporozumień ze względu na wybijanie przez traperów populacji bobra, która to była dla Szoszonów m.in. źródłem odzieży. Rząd USA próbował ogarnąć sytuację, stworzyć rezerwaty i dostarczać im środki na przetrwanie, ale wyglądało to różnie, a na pewno dość szorstko i dochodziło na tym tle do wielu nieporozumień.
Co ciekawe nie tylko amerykańskie, ale i afrykańskie wątki dotyczą naszego najbliższego rywala. W 2018 roku założono bowiem w Ghanie filię MŠK Žilina, mianowicie MŠK Žilina Africa FC. Klub zlokalizowany jest w Labadi na przedmieściach Akry i występuje na trzecim poziomie rozgrywkowym. W zakończonym sezonie zespół w czterozespołowej grupie play-off o awans zajął trzecie miejsce, w niefortunnym układzie punktów 6-6-6-0 (Czesław Michniewicz na Euro U-21 nie lubi tego). Drużyna wygrała dwa mecze i jeden przegrała, ale bilans bramkowy 2:2 nie pozwolił wywalczyć awansu na zaplecze. Między klubem-matką, a ghańską filią rzadko dochodziło do wymian piłkarzy, ale wspomniany wcześniej Samuel Gidi był właśnie tą perełką wyłowioną z afrykańskiego kraju. Zawodnik przyjął słowackie obywatelstwo i zagrał sześć meczów w młodzieżówce.
Swoją drogą nazwy trzecioligowych ghańskich drużyn są… specyficzne. True Life, Prestige, Immigration, Ghana Army, Third World, Still Believe, John Paintsil czy Mobile Phone People raczej przywołują skojarzenia z rozgrywek Red Boxa lub innych lig szóstek. Dla młodszych i niewtajemniczonych kibiców przypomnę, że np. John Painstil to po prostu były reprezentant Ghany w piłce nożnej, uczestnik Mundialu w 2006. Natomiast jeśli chodzi o filię lub (?) fancluby (?) to można tam znaleźć także choćby… Schalke 04 czy Besiktas Berlin.
Wróćmy do dwumeczu z Hajdukiem. W rewanżu Żilina zaczęła grać, ale… zbyt późno. Kiedy Van Hoorenbeeck strzelał dla gości bramkę do szatni, wydawało się, że wszystko jest pozamiatane. Pogoń Żiliny zakończyła się strzeleniem dwóch bramek, z czego tej drugiej w doliczonym czasie gry. Na więcej nie starczyło czasu. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Roginić, natomiast dwukrotnie zawodnik ten tak szpetnie zmarnował stuprocentowe sytuacje, że naprawdę trudno się dziwić komentarzowi jednego z fanów zespołu: „Ale ten chłopak to drewno!”.
Kibice zwracali uwagę na dobrą postawę w drugiej połowie.
„Gdyby grali tak, jak przez ostatnie 30 minut to skończyłoby się 4:1”
„Dlaczego od początku nie grał Bzdyl?”.
Prawda. Fabian zastąpił kapitana Miroslav Káčera i wniósł mnóstwo ożywienia dla gry zespołu. Wypracował drugiego gola.
Kapitan zespołu Miroslav Káčer powiedział, że ma nadzieję, że w kolejne rundzie z tych sytuacji, które sobie wykreują, bramki będą już strzelać. Obrona GKS musi się więc mieć na baczności.
Bardzo ciekawy komentarz zawarł jeden z kibiców, który patrzy na szerszy kontekst:
„Po zwycięstwie w Pucharze Słowacji pan Antošík zapowiadał: „Tym razem chcemy odnieść sukces w Europie. Sprowadzimy dwóch nowych zawodników!”. Tymczasem znów zamieniliście to w przedsięwzięcie czysto biznesowe. Wystawialiście do gry piłkarzy, których chcieliście sprzedać. Z Polakami też odpadniecie, a potem nastąpi kolejna wyprzedaż – dokładnie tak jak ostatnim razem. Czy dziwi was, że cała Żylina i okolice kompletnie nie interesują się waszą drużyną piłkarską?”.
To daje obraz, że kibice są niezadowoleni nie tylko z braku wzmocnień, ale z permanentnych osłabień, ba – niektórzy przewidują odejścia zawodników jeszcze przed dwumeczem z GieKSą. Ktoś inny napisał:
„Tak jak w zeszłym roku, tak i teraz Polacy wygnają nas z europejskich pucharów”
Całość pokazuje, że mimo triumfu w krajowym pucharze, nastroje kibiców w kontekście kilku ostatnich lat najlepsze nie są. Systematyczne porażki w pierwszych rundach europejskich pucharów są dla żilinian frustrujące. Mają oni nadzieję na przejście GKS, jednak zdania są podzielone – jedni uważają rewanżowy mecz z Hajdukiem za dobry prognostyk, inni mają dość sporo defetyzmu i przewidują porażkę.
Czy Adam Zreľák zagra przeciw swoim rodakom to zawsze jest niewiadoma, ale w przeszłości miał już tę okazję. W barwach Rużomberoka strzelił przeciwko Żilinie gola i zaliczył asystę.
Dla GKS Katowice europejskie puchary to wielka niewiadoma. Dodatkowo katowiczanie nie trafiają na amatorów z San Marino czy Andory, jak to kiedyś bywało w przypadku polskich drużyn we wczesnych fazach. Trafiamy na drużynę z regionu, niesłabą i też nieprzesadnie mocną. Wydaje się, że liga słowacka jest nieco słabsza od polskiej, co by dawało pewną przewagę naszej drużynie. Z drugiej strony rywale są na europejskiej arenie dość ograni. Nie ma więc chyba co dywagować, kto jest faworytem tej potyczki. Na pewno rywal jest w zasięgu, a dwumecz Rakowa z poprzedniego roku wyraźnie to pokazał.
Źródła:
Wikipedia PL
Wikipedia EN
https://igol.pl/msk-zilina-likwidacja-co-oznacza/
Transfermarkt
https://sciezkimojegoswiata.pl/2020/09/26/vyhliadkova-veza-duben-czyli-wieza-widokowa-w-zylinie/
90minut.pl
https://www.mskzilina.sk/
Facebook – MŠK Žilina
Foto: https://img.uefa.com/imgml/stadium/uw/65053.jpg
Piłka nożna
Bliżej Żiliny
Hajduk Split wygrał w pierwszym meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy z MSK Żilina 2:0. Przegrany tego dwumeczu będzie rywalem GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji.
Pierwszą bramkę zdobył w 22. minucie Roko Brajković, pięknym technicznym strzałem z kilkunastu metrów pokonując Jakuba Badzgona. Drugie trafienie zaliczył Dalisson, który przeprowadził indywidualną akcję i płaskim strzałem zza pola karnego podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
Hajduk był zespołem dominującym i stworzył sobie jeszcze kilka sytuacji, jednak Żilina również miała swoje okazje – m.in. znakomitych sytuacji sam na sam nie wykorzystali Timotij Hranica i Marko Roginić.
Rewanż odbędzie się w czwartek 16 lipca o 20:30 w Żilinie.
Pierwszy mecz drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji GKS Katowice rozegra na wyjeździe 23 lipca.
Hajduk Split – MSK Żilina 2:0
Bramki: Brajković (22), Dalisson (49).
Hajduk: Silić – Acapandie, Maresić, Van Horenbeeck, Hrgović, Brajković (79. Hodak), Pajaziti, Pukstas, Dalisson (79. Del Moral), Melnjak (73. Huram), Sego (86. Livaja).
Żilina: Badzgon – Paliscak, Kasa (63. Minarik), Narimanidze, Hranica (82. Datko), Kaceer (71. Adang), Bzdyl, Kasko (63. Ilko), Kosa (63. Florea), Bari, Roginić.

Jurek
8 maja 2021 at 19:44
Zastanawiam się czy kibice Gieksy na serio wierzą, że ta sprzedajna banda uprawia tu jakiś sport? Jak zwykle oszukają Was na samym końcu. Oni NIE CHCĄ nigdzie awansować, bo są cieniasami, którzy w I lidze nie mieliby czego szukać. Oni są po to by trwać tu gdzie są.
Solski
8 maja 2021 at 19:57
Tradycji stało się zadość. Kto nam strzela? Były gracz.
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 19:58
Wierzymy.Co nam pozostało? Tylko w co wierzy trener Górak? Czy On wierzy dalej, że Błąd da mu ten awans? Kurwa ile można?
Kato
8 maja 2021 at 19:59
Gdzie jest prezes.
Dał dwa lata na awans.
Piotr
8 maja 2021 at 20:07
Ta drużyna sięgnęła już kompletnego dna, stając się pośmiewiskiem dla całej Polski. Wszystkie mecze wymęczone na siłę, brak jakiejkolwiek składnej gry , miłej dla oka. Przegrywać z takimi drużynami to aż wstyd. Teraz kolej na kolejną porażkę z Błękitnymi. Awans należy się Chojniczance i Polkowicom ale nie Katowicom. Wstyd z taką drużyną awansować do pierwszej ligi. Takie miasto taki klub a przegrywa wszystko jak leci . Lata dziewięćdziesiąta to piękna historia Gks , która już nigdy nie wróci. Ze łzą w oczach wraca się do tamtych czasów. Tamtym ludziom wtedy bardzo zależało a dziś mamy tylko najemników nie wart tych pieniędzy Kolejny sezon stracony , niebawem będzie 20 lat od spadku z ekstraklasy- taki niechlubny jubileusz.
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 20:07
4 miliony długu z ZUS +brak awansu =koniec naszej Gieksy! To nie walka o awans to walka o byt!!!
Gieksiorz
8 maja 2021 at 20:07
Gdzie są kibice,Gieksa to my, tutaj potrzeba pierdolnąć ręką w stół, zrobić dym, postawić prezesa,krupe pod ścianą
Gieksiorz
8 maja 2021 at 20:12
Celowe zarzynanie Gieksy, dużo ludzi już się wycofało,o to chodzi miastu,za niedługo spuszczą nas do 3 a potem niżej, jeszcze 4 mln długu z ZUS to będzie gwóźdź do trumny,Prawdziwa Gieksa była do 2005 roku
Afera
8 maja 2021 at 20:20
Ja pierdole lewy dwie brameczki w połowie a Ja jak ten głupi ciul naiwny straciłem czas patrząc na tych patałachów,kurwa do Katowic pieszo niech zapierdalają
Olek
8 maja 2021 at 20:20
Poczekajmy do końca może się awansuje chociaż w barażach Choć od lat jestem na skraju wyczerpania psychicznego
Riko
8 maja 2021 at 20:25
Będzie powtórka z zeszłego roku . Awans spierdzielony w komediowy sposób … Klub – Mem
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 20:28
Olek nive tylko Ty ale cała Gieksa! Ile można, dlaczego nie wyciąga się wniosków z błędów przeszłości! Wiem, że Shellu ma już dość, ale może Irshman lub Mecza napiszą jak to się skończy. Brak już siły.
GieKSiorz
8 maja 2021 at 20:45
jeszcze 5 meczów i zoboczymy,w przypadku powtorki z rozrywki jo sie wypisuja z tego kurwidolka,dosc juz robienia ludzi w chuja tyle lot,bez ambicji,bez honoru,posmiewisko z nos zrobili
tomassi
8 maja 2021 at 21:16
do Gieksiorz
jak to się wypisuja?
a ile lat łazisz na szpile?
ile razy śpiewałeś 1,2,3 liga to nie ważne dla nas jest?
dla wyników tu jesteś?
wszyscy jesteśmy wk..wieni ale ludzie albo mamy
żółte serce i zielono czarną krew i jesteśmy z tym klubem na zawsze
albo jesteś kibicem sukcesu…..
no tak wtedy jedz jak kolega postów parę wcześniej pisał na Bayern
Łukasz Z.
8 maja 2021 at 21:25
Tomassi jaja sobie robisz? Myślisz, że jest tu jakiś kibic sukcesu? Chyba pomyliłeś kluby. Po tylu latach porażek? Tu są tylko Ci którzy Giekse mają w sercu, innych tu nie nie ma.
Afera
8 maja 2021 at 21:34
Tomassi GKS KATOWICE TO CAŁE NASZE ŻYCIE,po prostu krew człowieka zalewa na jesień 4-1zwycięstwo,a na wiosnę 2-1 po dupie,rok w rok to samo normalnie zawału idzie dostać
stbg
8 maja 2021 at 21:45
Witam bardzo serdecznie kibiców GKS-u Katowice
Na wstępie oświadczam, że nie jestem fanem GKS-u bo jestem kibicem Siarki która was kiedyś wyeliminowała z pucharów i to była pizda roku.
Ale to jest huj w porównaniu z rzeczywistością
Piszę bo chodzi mi o klub i miasto. Coś tutaj nie jest hallo.
Jestem Parę razy w Katowicach i jestem pod wrażeniem rozwoju miasta, tylko to nie idzie z piłką.
Oczywiście siatkarze, hokeiści i jeszcze ktoś tam nadają barwę temu miastu, ale dym i pośmiewisko robią piłkarze.
Kibice Zawiszy Bydgoszcz się wkurwili i i klub zaczynał bodajże od B-klasy. Są już na etapie awansu do III ligi. Tyle samo mają mieszkańców co Katowice.. To jest też wielkie miasto Obserwuje tak na marginesie (bo wychowałem się na Śląsku (Łabędy) wasze działania ale to jest lizanie dupy przez szkło. Niema w Katowicach człowieka który by to wszystko ogarnął. Skoro szanowni kibice mają jakiś wpływ to niech to rozpierdolą wzorem Zawiszy i niech powołają Nowy klub GKS na zdrowych zasadach. To jest tylko jedyna droga. Nawet niech tylko awansują, że co wy myślicie GKS nie będzie dostawał większych baniek ???
Pozdrawiam
GieKSiorz
8 maja 2021 at 21:56
Do Tomassi!!!!!!!NIE JESTEM KIBICEM SUKCESU BO OSTATNI SUKCES TO AWANS DO PIERWSZEJ LIGI KILKANASCIE LAT TEMU,TYLKO NORMALNIE JESTEM WKURWIONY ROBIENIEM LUDZI W HUJA,CHORYM UKLADEM KTORY JEST W TYM KLUBIE,MAFII MIEJSKIEJ CO WCISKA TAM SWOICH POCIOTKOW I DAJE IM ZAROBIC ZAJEBISTA KASE ZA NIC NIEROBIENIE,ZA OSMIESZANIE NAS,I CO MAM LUDZIC SIE ZE MOZE KIEDYS ZE COS SIE ZMIENI?!CHUJA SIE ZMIENI,TO CHORY UKLAD,WOLALBYM JUZ ZACZYNAC OD B KLASY,NOWI LUDZIE KTORZY MAJA SERCE TROJKOLOROWE I Z CHECIA BEDE NA MECZE LAZIL NAWET NA NIZSZE LIGI ALE WIEDZAC ZE JEST KLUB CO MU ZALEZY,SA LUDZIE KTORZY GO KOCHAJA ITD,A NA GIEKSA LAZA OD POCZATKU LAT 90 WIEC MI NIE PIERDOL FARMAZONOW,PAMIETAM CZASY JAK KIBICE UMIELI SIE ODEZWAC POD URZEDEM MIASTA ,NA TRENINGACH A TERAZ CHYBA KAZDEMU PASUJE TAKI CHORY UKLAD
GieKSiorz
8 maja 2021 at 22:02
Z KLUBU KTORY BYL NA POLSKIE REALIA MARKA,OWSZEM NIE ZDOBYL NIGDY MISTRZOSTWA,ALE ZDBYWAL PUCHARY,SUPERPUCHARY,GRAL W PUCHARZE UEFA Z DOBRYMI WYNIKAMI JAK NA POLSKIE REALIA,CO ZOSTALO?GOWNO!!!!STALISMY SIE POSMIEWISKIEM POLSKI,ROBIA NAS JAWNIE W CHUJA MIASTO,ZARZAD,GDZIE TEN KOMUCH SZCZERBOWSKI,ZERO REALCJI,NO JASNE CEL JEST REALIZOWANY.TO WLASNIE PRZEZ TAKICH NAIWNIAKOW JAK TOMASSI TEN KLUB IDZIE W KU UPADKOWI,LUDZA SIE,DAJA SIE ROBIC W CIULA KOLEJNE LATA,ZERO REAKCJI,WIEKSZOSC LUDZI MA JUZ DOSC,DLATEGO TAKA FREKWENCJA,GIEKSA ROZMIENIA SIE NA DROBNE,NIE BEDZIE STADIONU,WYNIKOW ITD,MIASTO TAKIE JAK KATOWICE NIE UMIE OD NASTU LAT AWANSOWAC DO EKSTRAKLASY,BA NAWET SPADAJA DO 2 LIGI?DZIWNE?NIE KOMUS TO PASUJE,A JAK KTOS SIE LUDZI TO JEST NAIWNY
Maks Jurgen
8 maja 2021 at 22:05
Gieksiorz…100% racji…nic dodać , tym kurwom musi sie kasa zgadzać na koncie a reszta mają w dupie, chodza na GieKSa od 1975 r i nigdy takiej chujni i syfu nie było…d
GieKSiorz
8 maja 2021 at 22:15
MAKS JURGEN DZIEKI I TEZ POPIERAM NIGDY TAKIEGO SYFU I CHUJNI NIE BYLO,ZACZYNALISMY OD 4 LIGI I CHUJ COFAMY SIE A MINELO KILKANASCIE LAT,NIE MA ZADNEGO PROGRESU,CIAGLE TO SAMO,CIAGLE OSMIESZANIE NAS.CIEKAWE TERAZ TE 4 MLN,JAK PRZEJEBIA W SADZIE TO JEST KONIEC,TAK ZARZADZAJA PAROWY,POCIOTY MIEJSKIE,ZE JESZCZE DLUGI NAJEBALI,BEZ SUKCESOW JESZCZE DLUGOW NAROBILI,MOZE TO NIE PRZYPADEK?NIE WIEM,ALE JUZ MNIE JUZ NIC NIE ZDZIWI,CYGAN TUTAJ NIE UMIAL,A W CZESTOCHOWIE UMI I EKSTRAKLASE I O PODIUM WALCZYC,PUCHAR ZDOBYC,PRZYPADEK?NIE,POPROSTU KRUPA MA WYJEBANE NA GKS TAKA PRAWDA,A KAJ JEST PIECZYNSKI RADNY TAKI DUPNY KIBIC TEZ MA W CHUJU KLUB.RZYGAC SIE JUZ TYM WSZYSTKIM CHCE,W CHUJU MAM MIASTO,ICH BRUDNE PIENIADZE CO I TAK PRZEJADAJA POCIOTY I NAJEMNICY KTORZY NAS OSMIESZAJA,WOLA ZACZYNAC OD B KLASY TAK JAK PISALEM Z LUDZMI KTORZY MAJA W SERCU GKS
Gieksiorz
8 maja 2021 at 22:21
kaj jest trener,zero wywiadu ,kaj prezes cicho siedzi,taki maja szacunek do klubu i kibiców
Kato
8 maja 2021 at 23:07
Po co wypowiedzi trenera po kolejnym takim meczu.
Niech się wypowie wreszcie prezes;
O CO GRAMY W TYM SEZONIE?!
Arkadiusz
8 maja 2021 at 23:23
TRENER MUSI ODEJŚĆ – INO PRĘDKO!
PołudnioweK-ce
9 maja 2021 at 00:43
Dawno już tutaj nie zabierałem głosu.. oglądałem to wszystko z boku, na spokojnie.. co tu się odpierdala to Lynch by tego nie wymyślił (jak ktoś z Was lubi filmy w których nie wiadomo o co chodzi to polecam „Mulholland Drive”- mimo wszystko zajebisty film).. tylko że to był film napisany, wymyślony.. film dekady według krytyków.. gdyby wyżej wymieniony reżyser nagrał naszą „Dekade Gieksy 2” to pewną ma nagrode za film stulecia.. tylko ja się pytam kto jest Kurwa scenarzystą tego kemedio-dramatu?.. panie Prezes stań pan przed kamerą i się Wypowiedź jak masz pan jaja!
Robson
9 maja 2021 at 02:30
Marek mimo że jesteś moim kolegą WZYWAM CIĘ DO ZABRANIA GŁOSU I JASNEGO STANOWISKA co jest k.. grane. Tego się panowie nie dało oglądać w statystykach mieliśmy tylko lepsze posiadanie piłki strzałów strzałów celnych nawet nie połowa tego co Kalisz, fauli tak mało jak byśmy o nic nie walczyli i jeszcze bramkę strzela nam Tomek który ma GieKSę w sercu! Dlaczego tacy piłkarze nie grają u nas tylko przyjezdne paciuloki kere nie mają Śląskiego serca w których nie płynie trójkolorowa krew.
Paszulewisz zniszczył Dawida Plizgę 🙁 Górak z Góralczykiem ściągając niemal że samych goroli zniszczą cały klub.
Robson
9 maja 2021 at 02:35
I jeszcze jedno czy naprawdę jak nie ma Shela nikt nie potrafi napisać dobrego mocnego artykułu który oddaje to co każdy prawdziwy GieKSiarz ma teraz w sercu?
Kato
9 maja 2021 at 06:59
Pisałem już kiedy przebudzenie w drużynie, teraz napiszę kiedy w kibicach!
Trener jest bezsilny i jak widać nic nie zdziała.
Milczenie dyrekcji jest nadwyraz wymowne…
Tak więc razem, CAŁA KIBICOWSKA GIEKSA, z jasnym przekazem do kopaczy.
Kato
9 maja 2021 at 07:23
Kontrola ZUS dotyczy okresu 2014 do 2019. Tak podano.
Jest rok 2021.
GIEKSIORZ
9 maja 2021 at 08:17
To, że nie awansujemy, to jest niemal pewne, bo będąc obiektywnym, to z taką „ekipą” i z taką padliną, jaką gramy, na awans poprostu nie zasługujemy. Pozostaje tylko pytanie,w którym meczu nastąpi „przypadkowe” przegranie tego awansu….
Kato
9 maja 2021 at 09:08
Co do umiejętności to uważam że są i byli w stanie awansować już rok temu. Trener na tą ligę też jest spoko.
Co by było w 1lidze to tylko swoją walecznością i sercem do GIEKSY by wykazali lub nie.
Tylko że to co pokazują obecnie nie mieści się w żadnych normach.
Drużyny z którymi przegrywamy mecze, w wywiadach podkreślają z jaką drużyną wygrały.
Że jesteśmy jedną nogą w 1lidze, tam gdzie nasze miejsce.
Takie opinie są w wywiadach pomeczowych.
Ja się z nimi zgadzam.
To dla czego obecnie przegrywamy bez gry i walki ?!
Kato
9 maja 2021 at 09:53
Dodam jeszcze że dla drużyny z trenerem to jest walka o awans.
Dla mnie jest to powrót do 1ligi.
I tak to należy nazywać.
Wszyscy Kibice Razem!
GKS!
Gieksiorz
9 maja 2021 at 10:26
Przedupia awans to wylecimy na murawe i rozbierzmy ich do naga i pogonić wpizdu
Roh
9 maja 2021 at 10:35
Górak z tym specem od przygotowania fizycznego przed sezonem spierdoli sprawe. Zresztą ten Pan powinien być wyjebany rok temu. Goralczyk to też jakieś niepozozumienie jest.
Lewa
9 maja 2021 at 14:58
Sluchaj Marek gralismy razem aby w 1993 roku utrzymac Aks Chorzow bez kasy zbieranina chlopakow nie chcianych w gks ruchu i mk katowice nie bylo szans wiem o tym ,kasa i granie za darmo, jaki Masz cel jako Prezes bo kiedys nie bylo szans za duza strata punktow bylo i gra za darmo teraz co jest Jestes prezesem partacze graja za kase bez ambicji zrozum ze Blad Wozniak Figiel ,nie grali tam gdzie grali bo sa cieniasy i tyle ,graja w gks za kase jak awansuja a moga to ich trza wydupczyc bo nie dadza rady grac lige wyzej wiec po co maja grac ,zrozum to chlopie
Xyz
9 maja 2021 at 15:49
Shellu już po Hutniku wiedział co jest grane.